• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 10 Dalej »
[24.10.1972r.] Lampion i opętane krzesło | Renigald & Astoria

[24.10.1972r.] Lampion i opętane krzesło | Renigald & Astoria
Arystokratyczny Dupek
Kłamstwo jest najprostszą formą samoobrony.
wiek
27
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Bezrobotny (na razie)
187cm wzrostu. Blondyn. Szczupły. Nosi się w markowych drogich ubraniach. Najczęściej uszytych przez Rosssierów

Renigald Malfoy
#1
06.06.2026, 00:03  ✶  
24 października 1972r.
Galeria OdNowa / Pracownia Astorii

Wielkimi krokami zbliżał się Samhain. A ludzie wokół powariowali z zamówieniami. Renigald wiedział jedynie o jednym, o szatach. Tych specjalnych, które również szyła jego matka. Z tego co się dowiedział, wracała z butiku swojego dość póżnymi wieczorami. Nie mógł sobie pozwolić na krzątanie się w szukaniu czegoś dla siebie, bowiem zaraz dostawał litanię uwag. Jego matka, podobnie jak ciotka, w zbliżających się okolicznościach każdego święta, miały tuzin ludzi każdego dnia. Przynajmniej widział, jak wygląda praca krawca, sprzedawcy, a jak może być w przypadku projektanta. Trzeba było pamiętać o niezliczonych poprawkach, jakie trzeba nakładać. Czy to byłaby praca dla niego? Myślał o tym, aby iść w tym kierunku. Wciąż jednak nie był pewny tej drogi kariery. Mógłby robić za modela. Uśmiechem ściągać ludzi do konkretnego miejsca. Już raz Penny z Terrencem chcieli mu wcisnąć ulotki, aby promował jej sklep. Nie miałoby to jednak pozytywnego rozgłosu. To byłby skandal dla jego rodziny.Malfoy pomagający Weasleyowej. Już raz się skompromitował.

Z Astorią nie umawiali się na spotkanie. Miał u niej zamówiony obraz, bez ostatecznego terminu realizacji. Pomyślał jednak, czy nie byłoby dobrze zajrzeć do niej. Zobaczyć, czy może coś już ma. Nie wiedział, że mogłaby być zajęta czymś innym. Innymi zleceniami. Widział na ulicach czarodziei przemieszczających się w zakupie lub odbiorze zamówień. Często widziane pod święto Samhain. Znał te wszystkie dekoracje, ale nie zagłębiał swojej wiedzy tak mocno, aby pamiętać o właściwościach tego wszystkiego. Coś odstrasza duchy, coś chroniło przed nimi i opętaniem. Trochę się gubił, co z czym wiązało. Albo może zbyt skupiony był na własnym wyglądzie, niżeli wiedzy o przedmiotach ochronnych?

Na sobie dzisiaj miał elegancką fioletową szatę ze złotymi ornamentami, zdobiącymi kołnierz i rękawy. Podobnie spodnie. Obuwie wypolerowane czarne. Tak samo peleryna, czarna i zwiewna lecz chroniąca przed deszczem. Na głowie ciemno czarny kapelusz. Pod ponurą pogodę, jakoś tak wybrał ciemniejsze kolory swojej odzieży. W lewej dłoni trzymał także swoją podręczną laskę, z którą ostatnio rzadko się rozstawał. Dodawała mu odrobinę przewagi, w samoobronie, ale też była jego elementem dodatku stylowego.

Do Galerii zajrzał popołudniem. Nie wiedząc, jak bardzo znajoma jest zapracowana. Rozejrzał się po wnętrzu, oglądając wywieszone obrazy, powoli kierując się korytarzem, aby udać do jej biura. Najpewniej został dostrzeżony przez kogoś i może poinformują Astorię o jego przybyciu?

Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#2
01.07.2026, 20:46  ✶  
Jesień rozgościła się w atelier Astorii na dłuższą chwilę, tym bardziej przed Samhain. Pracownica nigdy nie przypominała sterylnej izolatki, była żywym organizmem, nieustannie zmieniającym się wraz z porami roku, wystawami i kolejnymi pomysłami, które przychodziły jej do głowy o najmniej spodziewanych porach. Przy jednej ze ścian piętrzyły się warzywa wszelkich rozmiarów - od niewielkich rzep, buraków i ziemniaków mieszczących się w dłoniach, po ogromne dynie, których przeniesienie wymagało pomocy zaklęcia. Część z nich była już starannie wydrążona. Miąższ i pestki spoczywały w miedzianych misach ustawionych na podłodze, gotowe do wykorzystania przez skrzaty w kuchni. W kartonach na podłodze miała popakowane świece w różnych rozmiarach. Na długim, drewnianym stole roboczym panował twórczy nieład. Rozrzucone dłuta do rzeźbienia, cienkie nożyki o hebanowych rękojeściach, pędzle zanurzone w słoiczkach z wodą, pigmenty zamknięte w niewielkich ceramicznych naczyniach, kawałki złotych płatków, pergaminy pokryte szkicami kolejnych wzorów i drobne fiolki z magicznymi proszkami tworzyły krajobraz, w którym dla postronnego obserwatora panował chaos, lecz Astoria potrafiła bez wahania sięgnąć po dokładnie ten przedmiot, którego akurat potrzebowała.
Siedziała na wysokim stołku przy stole roboczym, pochylona nad jedną z większych dyń. Miała na sobie roboczą, prostą suknię oraz ciemny fartuch pełen śladów dotychczasowej pracy. To jedno z tych miejsc, gdzie czuła się najbardziej swobodnie.
Właśnie kończyła wycinać ostatni fragment ornamentu przypominającego gałązki jarzębiny, gdy rozległo się dyskretne pukanie do drzwi. Do środka weszła jedna z młodszych asystentek galerii, zatrzymując się niepewnie kilka kroków od wejścia, jakby nie chciała naruszyć tej osobliwej atmosfery skupienia, która zawsze panowała w atelier. Astoria uniosła w końcu głowę i z tyłu zobaczyła Renigalda. Nie spodziewała się go tu dzisiaj, nie zapowiadał wizyty. Przez krótką chwilę na twarzy kobiety pojawiło się szczere zaskoczenie, które niemal natychmiast ustąpiło miejsca ciepłemu, całkowicie naturalnemu uśmiechowi. Odłożyła ostrożnie dłuto na blat, strzepnęła z dłoni drobinki pomarańczowego miąższu i powoli podniosła się ze stołka.
- O, cześć! Chodź, chodź, zapraszam - podziękowała pracownicy, która od razu czmychnęła do wyjścia. Astoria podeszła do mężczyzny i cmoknęła go w policzek, uważając przy tym, by przypadkiem go nie pobrudzić. - Coś się stało? Czy po prostu się stęskniłeś? 


learn the rules
then
break some
Arystokratyczny Dupek
Kłamstwo jest najprostszą formą samoobrony.
wiek
27
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Bezrobotny (na razie)
187cm wzrostu. Blondyn. Szczupły. Nosi się w markowych drogich ubraniach. Najczęściej uszytych przez Rosssierów

Renigald Malfoy
#3
19.07.2026, 11:14  ✶  

W gabinecie jej nie było. Został o tym powiadomiony przez asystentkę Astorii. Tym samym zaprowadzony do pracowni, gdzie przebywała. Udał się we wskazanym kierunku i wszedł do pomieszczenia, kiedy dostał na to zezwolenie. Pracownia, jak pracownia. Spodziewałby wszystkiego po tym, co widział u kuzyna Baldwina, ale nie stosu warzyw. A w szczególności dyń.

Renigald dostrzegł w tym chaosie artystycznym Astorię i posłał jej lekki uśmiech na powitanie, ale nie dało się nie zauważyć, że jego uwagę przykuwały warzywa. Zmieniała profesję? Odkryła jakieś metody malarstwa warzywami? Pozyskuje z nich barwnik dosłownie naturalny? Choć te wycięcia w dyniach bardziej przypominały lampiony na Samhain. Dlaczego się w to bawi?

- Nie. Nic się nie stało.
Odpowiedział zaraz po tym, jak zapytała, odrywając jego uwagę i wzrok od stosu niepasujących do tego miejsca elementów.
- Chciałem zapytać, czy coś ruszyłaś w obrazem, ale widzę, że zajęta jesteś… czymś innym.
Zwrócił uwagę na to co właśnie widział. On by tak nie mógł się brudzić. Nawet u Baldwina uważał w pracowni i kuzyn jego szanowny o tym wiedział. Dlatego w takich pomieszczeniach Malfoy rzadko przebywał dłużej niż musiał. Ewentualnie uprzątnąłby sobie jakiś kąt i cierpliwie poczekał, jeżeli już by musiał.
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#4
26.07.2026, 21:39  ✶  
Uniosła lekko kącik ust, widząc jego spojrzenie wędrujące po dyniach z taką ostrożnością, jakby spodziewał się, że za chwilę któraś z nich rzeczywiście zacznie odpowiadać albo, co gorsza, poruszać się po własnej woli. Było coś niezwykle charakterystycznego w tym, jak Renigald próbował zachować powagę w miejscu, które dla niej było zupełnie naturalnym środowiskiem. Jej atelier nigdy nie było miejscem sterylnym ani przewidywalnym. Panował porządek, a jednocześnie sztuka rozlewała się po stołach, półkach i podłodze. Zostawiała ślady na pergaminach, materiałach, ubraniach i dłoniach. Czasami pachniała farbą, czasami woskiem, czasami czymś zupełnie trudnym do określenia - mieszanką setek prób i pomysłów, które jeszcze nie znalazły swojego ostatecznego kształtu.
- Przygotowania do Samhain trochę mnie pochłonęły - przyznała po chwili, przesuwając spojrzeniem po rozstawionych wokół lampionach. - W tym roku postanowiłam zaangażować się nie tylko w same dekoracje.
Jej palce przesunęły się po krawędzi jednej z niedokończonych dyń, sprawdzając delikatnie wycięty wzór. Był jeszcze niedopracowany, wymagał kilku poprawek, ale już teraz można było dostrzec, jak światło świecy przełamie się przez cienkie szczeliny i rzuci na ściany skomplikowane cienie.
- Organizuję stragan z ikonami świętych - dodała, choć nie była pewna, czy zrozumie jak wiele wysiłku ją to kosztowało. Sam nigdy nie garnął się do pracy, dlatego jej ambicja mogła być dla niego niezrozumiała. - Poza tym dostałam kilka zamówień na lampiony, więc robię teraz wszystkiego po trochu - zaśmiała się cicho, spoglądając na stertę warzyw w kolejce. Dynie, bataty, nawet ziemniaki. - Chociaż muszę przyznać, że te warzywa bywają wyjątkowo kapryśne. Człowiek może mieć dokładny projekt, wszystko zaplanowane, odpowiednie narzędzia, zaklęcia ułatwiające pracę… a potem dynia po prostu postanawia, że nie będzie współpracować.
Pokręciła lekko głową, z uśmiechem wspominając zapewne niejedną nieudaną próbę.
- Część kończy w koszu. I to chyba jest najbardziej upokarzające w całym procesie, bo trudno obrazić się na płótno albo kawałek drewna, ale kiedy patrzysz na dynię, która przez kilka godzin stawiała ci opór, a potem musisz ją wyrzucić, masz wrażenie, jakbyś przegrał bardzo dziwny pojedynek - kontynuowała z rozbawioną miną, jakby wyobrażała sobie, co pomyślałby o tym wszystkim ktoś taki jak on.
- A ty? Też potrzebujesz lampionu? - zerknęła na mężczyznę, unosząc lekko brew. - Skoro i tak jestem w trakcie pracy, mogłabym spróbować zrobić coś dla ciebie.
Przez moment przyjrzała mu się uważniej, jakby już próbowała wyobrazić sobie, jaki wzór pasowałby do Renigalda Malfoya.
- Oczywiście nie obiecuję, że dynia mnie nie pokona - dodała szybko z rozbawionym uśmiechem. - Więc istnieje pewne ryzyko, że zamiast eleganckiego lampionu dostaniesz ode mnie bardzo smutną stertę warzywnych pozostałości.


learn the rules
then
break some
Arystokratyczny Dupek
Kłamstwo jest najprostszą formą samoobrony.
wiek
27
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Bezrobotny (na razie)
187cm wzrostu. Blondyn. Szczupły. Nosi się w markowych drogich ubraniach. Najczęściej uszytych przez Rosssierów

Renigald Malfoy
#5
30.07.2026, 22:55  ✶  

Wiedział jak wyglądają pracownie osób z duszą artysty, posiadające zdolności kreatywne w tworzeniu różnych rzeczy, często łączące się z brudzeniem miejsca pracy. Będąc także osobą kreatywnie uzdolnioną, Renigald jednak cenił sobie czystość miejsca pracy. Obserwując tutejsze pomieszczenie, czuł się jakby prawie był u swojego kuzyna.

Wyrzeźbione dynie robiły wrażenie. Na tyle przerażające, że miał nadzieję, iż solidnie będą wstanie odstraszyć brudno krwistych. Jeszcze jakby z takich głów wyrosło im ciało. Miał już w wyobraźni armię dyniogłowych walczących z brudnym chuligaństwem tego kraju.

Przygotowywała się do Samhain. Miało to dużo sensu, patrząc na to, co czyniła, zamiast siedzieć przy płótnie z pędzlem i farbami. Podziwiał, że Astoria była wstanie tyle wziąć na siebie. On by się chyba poddał. A z drugiej strony, nie zamierzał się tak drastycznie brudzić.

- Rozumiem.
Odparł krótko w odpowiedzi na jej wyjaśnienie, czym obecnie się zajmowała i z jakiego powodu. A to znaczyło, że jego zamówiony obraz będzie musiał poczekać. Zainteresował się tematem stoiska, które podobno Avery chciała wystawić na czas święta. Jak to powiedziała, stragan. Żeby to nie skończyło się jak w przypadku Penny. Słyszał co tam zaszło. Widział jaka była wściekła. Bo coś poszło nie tak. Czy chciał wiedzieć, gdzie będzie stawiała stragan? Słyszał pogłoski, czytał chyba w gazecie, że ma to być w Little Hangleton. Dopiero co się tam przeprowadził i już coś się ma wydarzyć.
- Ja bym tak nie mógł. Siedzieć nad tym.
Mówił za siebie. Całkowicie szczery. Z uśmiechem, odwzajemniając go Astorii. Zastanawiając się wewnętrznie, czy to faktycznie jest robota dla kobiet. A może tak? Zamiast tylko pięknieć i pachnieć, coś potrafić powinny.
Zaskoczyła go z pytaniem, czy potrzebuje lampion. Tego zaskoczenia nie ukrywał.
- Em… Ja..?
Zaciął się, jakby upewniał, czy faktycznie do niego to było.
- Nie wiem… Tylko co mam z tym potem zrobić?
Zapytał, gdyż nigdy się za to nie zabierał samodzielnie. U niego w domu to rodzice zajmowali się takimi sprawami, albo zlecali skrzatowi, co ma kupić. Renigald nigdy nie interesował się za bardzo działaniem i przesłaniem tego wszystkiego. Możliwe, że dopiero zaczął poważniej do wszystkiego podchodzić.
- I co ja miałbym zrobić z resztkami warzyw, jeżeli Ci się nie uda?
Dodał kolejne pytanie, kiedy go ostrzegła, że może nie udać się wykonanie lampionu. Nawet szukał w swoim blond mózgu logiki. Oferowała mu zapewne zrobienie lampionu, ale może go nie zrobić.
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#6
22.08.2026, 01:53  ✶  
Obserwowała jego minę z coraz wyraźniejszym rozbawieniem, bo chyba właśnie po raz pierwszy dotarło do niego, że zaproponowała mu coś, czego najpewniej nigdy wcześniej nie rozważał.
- To nawet uspokaja - odparła lekko. W pracy twórczej najbardziej lubiła właśnie te momenty, kiedy ręce wykonywały czynności niemal automatycznie, pozostawiając myślom swobodę. Mogła wtedy jednocześnie słuchać, obserwować i zastanawiać się nad rzeczami, które w innym przypadku umknęłyby jej uwadze. Odłożyła narzędzie na blat i oparła dłonie o jego krawędź, pochylając się nieco w jego stronę. W jej spojrzeniu pojawiła się łagodna ciekawość. - Co właściwie lubisz robić dla relaksu? Poza… oczywistością - uśmiechnęła się figlarnie, pozwalając sobie na spojrzenie, które mowiło znacznie więcej niż sam ton głosu. W końcu wiele razy zabijali w ten sposób czas. Odsunęła od stołu i przeciągnęła palcami po blacie, zsuwając na bok kilka drobnych kawałków skórki, które pozostały po wcześniejszym wycinaniu.
- Możesz zrobić z nim, co tylko zechcesz - odpowiedziała, wzruszając lekko ramionami. - Postawić w oknie, na ganku, przed drzwiami albo trzymać w ogrodzie. Nie istnieje żadna oficjalna instrukcja obsługi.
Bawiło ją to, że coś tak prostego potrafiło wzbudzić w nim tyle praktycznych wątpliwości. Przesunęła dłonią po materiale fartucha, strzepując z niego kilka drobnych włókien dyni, a następnie podciągnęła rękawy, odsłaniając nadgarstki. Przez chwilę przyglądała mu się w zamyśleniu, jakby nagle coś sobie przypomniała.
- Słyszałam, że w dzień Samhain taki lampion może pomóc na niektóre klątwy, choć nie pamiętam dokładnie na jakie. Może pomogłoby na twoje krzesło w mieszkaniu? - przez moment pozwoliła mu przetrawić tę informację, po czym zerknęła w stronę jednej z dyni stojących na podłodze.
- Biorąc pod uwagę twoje ostatnie doświadczenia z meblami, uznałabym to za całkiem rozsądną inwestycję.
Sięgnęła po jedną z mniejszych dyń i obróciła ją w dłoniach, sprawdzając jej powierzchnię pod światło świec.
- A jeśli się nie uda, nie będziemy przecież urządzać jej pogrzebu. Nieużytki przekażę skrzatom. Zawsze znajdzie się dla nich jakieś zastosowanie - wzruszyła lekko ramionami, czekając na męską decyzję.


learn the rules
then
break some
Arystokratyczny Dupek
Kłamstwo jest najprostszą formą samoobrony.
wiek
27
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Bezrobotny (na razie)
187cm wzrostu. Blondyn. Szczupły. Nosi się w markowych drogich ubraniach. Najczęściej uszytych przez Rosssierów

Renigald Malfoy
#7
29.08.2026, 11:36  ✶  

Co on lubił robić dla relaksu? Co go uspokajało? Pytanie tak proste, a jednak udzielenie odpowiedzi nie było dla Renigalda łatwe. Zamrugał gdy tak się w niego wpatrywała. Co miał jej odpowiedzieć? Relaksowało go przyglądanie swojemu ciału w lustrze? Przymierzanie nowych ubrań? Układanie fryzury? Rysowanie? Tak. Chyba rysowanie. Mogąc oddać swoje wizje na papier, pozostawiając na nim sam czarny szkic, bez kolorów. Rysowanie różnych pozycji ludzkich, a nawet wymyślanie jakichś ubrań. Czy to go odprężało? Sam do końca nie wiedział. Nie był to także talent, którym się chwalił.

- Rysować?
Odpowiedział, pytaniem. Jakby sam do końca nie był przekonany, czy to jest dobra odpowiedź. Dla niego, czy to go odpręża. Nie zastanawiał się nad tym pod tym względem. Rysowanie traktował jako zabicie czasu i nudy. Bo nie miał pomysłu na swoje życie. Nie próbował niczego innego, a obecnie próbował cokolwiek robić.

Oczywistym było, że lampiony dyniowe spełniają opcję dekoracyjną w danym domu. Na zewnątrz, czy wewnątrz. Ze względu na ich wygląd, prędzej by trzymał je na zewnątrz, niżeli w środku. Nie komponowałyby się z wyglądem jego wnętrza. Ale na zewnątrz, gdyby ich celem było odstraszanie intruzów, być może skusiłby się na ich zakup.

Podparł się dłońmi o swoją laskę, której koniec dotykał posadzki. Nie siadał nigdzie, to chociaż miał podparcie. Skupił swój wzrok na Astorii, kiedy dopowiedziała coś więcej o właściwościach lampionów. Uniósł brew ku górze, nie wiedząc jak taki lampion może pomóc z klątwami.

- I co niby mam zrobić? Postawić taki lampion na tym opętanym krześle? A jak mi odda? Do tego chyba potrzebny byłby egzorcysta…
Stwierdził w zastanowieniu. Myląc trochę egzorcystę z klątwo łamaczem. Właściwie dla niego było to prawie to samo zawodowo. Bo jeden i drugi pozbywał się klątw i opętańców.

Westchnął, lekko naburmuszony, jakby myślała, że on sobie nie umie radzić z meblami. Gdyby opętane zostało łóżko, to by miał traumę stulecia. A to tylko krzesło. Na krześle się nie da spać wygodnie. Więc mniejszy problem. Co mu jednak szkodziło, żeby mu zrobiła? W końcu jak nie wyjdzie, to pójdzie do kosza.

- W porządku. Możesz zrobić mi jeden. Mam poczekać? Czy przyjść innym razem?
Zgodził się i jednocześnie zapytał, zastanawiając się, czy jego obecność nie zdekoncentruje ją. Najwyżej pójdzie gdzieś coś poogląda u niej w galerii.
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#8
13.09.2026, 19:12  ✶  
O tym, że relaksowało go przeglądnie się w lustrze albo strojenie przed nim, to akurat wiedziała doskonale. Miała na myśli bardziej aktywne czynności, więc udało mu się sprawnie wybrnąć.
- Rysować? - powtórzyła, wychwytując tę niepewność, która pojawiła się w jego głosie. Nie spodziewała się tego. Właściwie, gdyby miała zgadywać, wymieniłaby kilka innych rzeczy, zanim pomyślałaby o rysowaniu. Tym bardziej że Renigald nie wyglądał na człowieka, który szczególnie chętnie opowiadałby o swoich drobnych, twórczych zajęciach. - Pokażesz mi? - zapytała z wyraźnym zainteresowaniem. Sztuka miała tę osobliwą właściwość, że czasem zdradzała o człowieku więcej, niż ten chciałby powiedzieć wprost. Sposób prowadzenia kreski, dobór tematów, powtarzające się motywy - wszystko to mogło być przypadkowe, ale równie często stanowiło nieświadomy ślad pozostawiony przez autora.
- Nie wiem, chyba warto spróbować. Ostatecznie nic nie stracisz, a możesz odzyskać spokój w mieszkaniu - stwierdziła jeszcze. Niby miała pełne ręce roboty, ale z drugiej strony jeden lampion w tę czy w tamtą, to już nie robiło większej różnicy. - Zaczekaj. I usiądź sobie. - wskazała wygodny fotel w rogu, na którym zwykle odpoczywała po godzinach spędzonych na nogach przed płótnem.
Nie potrzebowała wiele czasu, żeby przeorganizować sobie pracę. Odstawiła narzędzie, którym zajmowała się wcześniej, a następnie przesunęła kilka dyń stojących na środku stołu, robiąc sobie więcej miejsca. Jedną po drugiej odsuwała na bok, oceniając je szybkim spojrzeniem, aż wreszcie zatrzymała dłoń na niewielkiej, stosunkowo symetrycznej sztuce.
- Ta będzie dobra - uznała bardziej dla siebie niż dla niego. Przygotowanie do właściwej pracy zajęło jej zaledwie kilka chwil. Poprawiła włosy, które ponownie zaczęły wysuwać się z upięcia, tym razem spinając je mocniej, a następnie zawiązała fartuch nieco ciaśniej w pasie. Palcami zebrała z blatu drobne kawałeczki dyni i strzepnęła je na przygotowaną tacę. Przez kilka minut drążyła dynię. Następnie zaczęła szkicować wzór, który wpadł jej do głowy. Postawiła na coś prostego - smukłe, wydłużone linie układające się w coś przypominającego stylizowane liście i płomienie. Eleganckie, ale nie przesadnie ozdobne.
- Planujesz wybrać się na sabat? - zagaiła, gdy ostrze wchodziło w pomarańczową powierzchnię pod odpowiednim kątem, tworząc pierwsze wąskie szczeliny.
Rzut N 1d100 - 44
Słaby sukces...

[lampion dla Renigalda; rzemiosło ◉◉○○○, sztuki plastyczne I]


learn the rules
then
break some
Arystokratyczny Dupek
Kłamstwo jest najprostszą formą samoobrony.
wiek
27
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Bezrobotny (na razie)
187cm wzrostu. Blondyn. Szczupły. Nosi się w markowych drogich ubraniach. Najczęściej uszytych przez Rosssierów

Renigald Malfoy
#9
22 minut(y) temu ✶  
- Nie.
Odpowiedział z automatu tak szybko, jakby chciał zaprzeczyć, źle powiedział, albo uciec od szerszego wypowiadania się na temat swoich zdolności. Ewentualnie zakryć błąd swojej wypowiedzi. Wstydził się? Być może. Nie mówił nikomu o tym, co potrafi. Choć niektórzy ze szkoły pamiętali, że potrafił rysować. Miał talent. Rysowanie było jego ucieczką od obowiązku, w świat wyobraźni.
"Pokażesz mi?" – usłyszał od Astorii. Zawahał się gapiąc na nią, jakby miał problemy ze słuchem. Zainteresowała się. To nie dobrze.
- Nie mam czego pokazywać.
Odpowiedział po chwili wahania, jakby w głowie robił wyliczankę "pokazać , nie pokazać".

Chciał rozmowę skupić już na tej dyni, co by o swoich talentach i relaksie nie rozmawiać. Szczerze mówiąc, nie wiedział co tak właściwie do odpręża. Nigdy nie zastanawiał się nad tym, do czego najczęściej uciekał, aby się odprężyć. Robił kilka rzeczy, które sprawiały mu przyjemność.

- Nie wiem czy to ma sens, skoro i tak przeniosłem się gdzie indziej, a mieszkanie sprzedaję.
Odpowiedział z lekkim wzruszeniem ramion. Ale, jeżeli ten lampion dyniowy się uda Astorii, to najwyżej postawi sobie przed domem, aby odstraszała innych dociekliwych podróżników Little Hangleton.

Skoro miał zaczekać, to podszedł do wskazanego miejsca i za nim usiadł, sprawdził czy czyste. Nie chciał się czymś ubrudzić. Może tutaj było inaczej niż u jego kuzyna, to jednak był ostrożny.

Siedział, czekał, policzył palce, popatrzył na sufit, pobawił trochę swoją laską, poobserwował osoby pracujące i się trochę znudził tym siedzeniem. Wolał popatrzeć, jak Astoria wycina wzorki na dyni, więc wstał i podszedł do niej. Nie podchodził zbyt blisko, aby nie zakłócać jej spokoju i przestrzeni potrzebnej do wykonania dzieła. Wtedy usłyszał jej pytanie o wyjście na sabat.

- Nie. Pozostanę w zaciszu swojego domu i najwyżej zetknę z okna, jeżeli coś będzie widać.
Odparł szczerze. Raz, nie chciał się tam kręcić. A dwa, nie miał w sumie z kim iść i po co. Nie było Penny, to wycieczki po festynach przestały go bawić. Nie powinien też może zwracać na siebie uwagi publicznie. Jeszcze ktoś sobie go przypomni i wytknie mu narzeczeństwo z Weasleyową.
- A Ty idziesz?
Odbił pytanie. Zerknąwszy na Astorię z zainteresowaniem, czy się wybiera. Jeżeli nie, to być może zaproponowałby jej wyjście gdzieś razem, byle nie na sabat. Ale jeżeli tam idzie, to cóż. Może będzie sprzedawać tam te dynie z dziwnymi uśmiechami.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (1435), Renigald Malfoy (1711)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa