• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia Cardiff [18.10.1972] Am I all me or a part of you? And are you all you or a part of me?

[18.10.1972] Am I all me or a part of you? And are you all you or a part of me?
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#1
16.08.2026, 23:31  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.09.2026, 23:01 przez Bran Krwiopijca.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono — Atreus Bulstrode — osiągnięcie Badacz Tajemnic II
Poltergeist II

Wszystko to było do dupy. Cały dzisiejszy dzień, dokładniej mówiąc, bo przyszło im miotać się w jedną i drugą stronę, jakby wymagano od nich nie wiadomo czego. Jeszcze rano byli w Londynie, rozpytując o pewnego przyjemnego jegomościa, który był im niezbędny na cito. Niestety, jak to było w takich przypadkach, a już w szczególności z elementem przestępczym, facet zapadł się pod ziemię i nie dało się go znaleźć. A kiedy wreszcie zebrali się we dwójkę, żeby podzielić się przemyśleniami na temat tego, co powinni dalej zrobić, usłyszeli chichot. Rechot właściwie, trochę już chyba znany i sprawiający, że włoski jeżyły się na karku. Szast, prast i było po sprawie, a winowajca, czyli ten przeklęty poltergeist, zniknął bez śladu, a oni patrzyli na siebie z nieco innej perspektywy.

Zamieniło ich ciałami.

Bulstrode przez dłuższą chwilę rwał sobie z głowy włosy, dosłownie niemal. Mieli być w Cardiff przed obiadem, a skończyło się na to, że robili pośpieszną nawrotkę do któregoś z klątwołamaczy, którzy akurat byli pod ręką w Ministerstwie. Diagnoza była przykra – zamiana ciałami do końca dnia. Jedyny plus całej sytuacji był taki, że cały dzień zaplanowany i tak mieli już w swoim towarzystwie.

Atreus kiedy był młody, często stawał przed dylematem odnośnie tego, co by było gdyby zamienił się z babą na ciała. Wtedy odpowiedź wydawała się niezwykle banalna i oczywista, ale teraz czuł tylko irytację – młodszy on pewnie czułby zawód, widząc go w takim stanie. Za bardzo roztkliwiał się nad faktem, że po pierwsze, nie mieli wystarczających informacji i szli na ślepo. Mieli prześledzić domniemany handel czarnomagicznymi składnikami. Cardiff podobno robiło za jakąś stolicę ingrediencji, ale o ile wcześniej mogli mieć nadzieję na wskazówki odnośnie tego na kogo się powołać i którego nazwiska użyć, tak teraz musieli improwizować. Pewnie w każdej innej sytuacji by się cieszył, bo odrobina kreatywności jeszcze nikomu nie zaszkodziła, ale z przyrody był tragiczny i nie miał co do tego złudzeń. Pewnie ktoś mógłby się zastanawiał, czemu musieli się tak śpieszyć, otóż mieli niewielkie okienko czasu, bo jako jednego z potencjalnych przemytników wyznaczono pewien niewielki stateczek, który radośnie miał odpłynąć dzisiejszego wieczora z kolejną porcją towaru. Musieli tylko powiązać jedno z drugim; znaleźć pośrednika i zlokalizować stateczek, prześledziwszy trasę ładunku. Szli więc ulicami Cardiff, kierując się do jednego ze sklepów. Skromnego przybytku o wątpliwej reputacji. Trochę minęło od momentu kiedy teleportowali się w mieście i Bulstrode chyba zdążył ochłonąć, bo przestał kląć pod nosem czy nawet wzdychać ciężko.

— Mam nadzieję, że nie jest ci zimno… — powiedział, z pewnym zastanowieniem, bo zaczęło do niego dochodzić, że jemu w sumie jest. Był to dla niego stan tak naturalny, że trochę zajęło mu uświadomienie sobie, że chyba w ciele Brenny wcale tak nie powinno być. Ale było i trochę to zastanawiało. — Bo mnie jest tak jakoś… jakby jak zawsze. Ciekawe.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#2
18.08.2026, 09:09  ✶  
Ściśle rzecz ujmując, Atreus rwał włosy z jej głowy.
Trochę to Brennę bolało, bo dostała nie tak dawno ochrzan od matki, że dała się im przypalić, a teraz jeszcze część tak poleciała, i zapewne Elise Potter też ten fakt skomentuje, ale zniosła to z podziwu godnym spokojem, podobnie jak samą zamianę. Może dlatego, że już wcześniej wpadła na tego poltergeista i wiedziała, do czego jest zdolny? Do klątwołamacza powlokła się za Atreusem… albo za samą sobą… bez większych protestów, chociaż nie liczyła, że diagnoza będzie inna niż wtedy, gdy wydawał ją Basilius.
Dwadzieścia cztery godziny w cudzym ciele.
Nie było to szczególnie komfortowe, w dodatku powzięła mocne postanowienie nie spuszczania Atreusa… znaczy się samej siebie… z oka. Nie chciała się nawet zastanawiać, jak dużych problemów mogłoby narobić, gdyby wpadł w jej postaci na przykład na taką Heather albo na kilka innych osób. Sama prawdopodobnie też wolałaby nie skończyć rozmawiając jako on na przykład z jego matką, najrozsądniej było więc trzymać się blisko siebie i dokonywać strategicznego odwrotu na widok kogokolwiek znajomego. Szczęśliwie szanse na to, że wpadną na takiego akurat w Cardiff były niewielkie, ale co z wieczorem albo rankiem, kiedy trafią do Londynu? Może w ogóle najlepiej było zostać w tym Cardiff, póki to nie minie?
– Nie – stwierdziła, odruchowo unosząc swoją… znaczy się jego rękę i obracając ją. To że nie czuje zimna było jedną z pierwszych rzeczy, na które zwróciła uwagę, ale był wtedy tak przejęty tą całą zamianą, że postanowiła zostawić ten temat. – Najwyraźniej nie utrzymuje przy życiu ciała. Jeśli już, to zagnieżdża duszę.
Albo po prostu wędruje za duszą. Cóż, poltergeist właśnie sprezentował im całkiem sporo informacji: więcej niż zdołali zdobyć u bardzo wielu specjalistów z różnych dziedzin.
– W ogóle, wymieńmy lepiej różdżki? – zasugerowała, bo w tej chwili różdżka Brenny była w kieszeni… no Brenny, ale dusza Brenny była w jego ciele. – Albo w ogóle trzeba sprawdzić, która teraz zadziała, cholera jedna wie.
W teorii nie spodziewali się problemów: wystarczyło zadać kilka pytań i dowiedzieć się, czy człowiek pracujący w tym sklepie wysyłał towary tym konkretnym statkiem. Ale nauczyła się, że jeżeli nie spodziewa się kłopotów, to te pewnie i tak nadciągną, lepiej więc być na to przygotowanym.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#3
19.08.2026, 01:17  ✶  

Całe szczęście dla Elise Potter, Atreus tych włosów wcale nie wyrywał dosłownie. Chyba trochę zapominał, że aktualnie znajduje się w ciele Brenny, a sobie niczego by z głowy nie wyrwał! Wszyscy mogli więc pozostać spokojni; Brenna o ochrzan od matki, jej matka o jej fryzurę, a Atreus… nie no, on nie mógł być spokojny. Tym bardziej, że wyrok zapodany przez klątwołamacza był absolutnie tragiczny. Dwadzieścia cztery godziny zamienionych ciał, okropne. Przynajmniej większość musieli spędzić w swoim towarzystwie, uganiając się za przestępcami.

Bulstrode nie miał też zamiaru wpadać w tej postaci na nikogo. Nie miał zwyczajnie ochoty zaprzątać sobie głowy takimi problemami, ale pewnie gdyby już mu się zdarzyło, pełen złości na wstępie by oznajmił, że cholerny Poltergeist ich podmienił, tak żeby nikt nie miał wątpliwość co do tego, że należy się od niego oddalić w trybie natychmiastowym.

— Ciekawe… — mruknął, jakoś tak spokojniej bo chyba zanadto się w tym momencie zdziwił. Chwycił ją (siebie?) za rękę, jakby chcąc sprawdzić i faktycznie, jej dłoń była ciepła. — W sumie jak tak sobie o tym myślę, to robi to sens. Nie wpadliśmy ciałami do limbo — zastanowił się, — Ale w sumie do tej pory się zwyczajnie nad tym nie zastanawiałem — puścił ją, bo trzymanie samego siebie za rękę było trochę dziwaczne.

— Dobry pomysł — podsunął w jej stronę tę, którą znalazł w kieszeni, czy gdzie tam ją sobie trzymała. — Nie jestem specjalistą, ale chyba jak zażywasz taki eliksir wielosokowy, to wtedy musisz się wymienić, bo cudza świruje. To może tutaj jest tak samo? Z resztą, nawet jak nie, to może nie będzie aż tak źle. A przynajmniej mam nadzieję.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#4
20.08.2026, 10:38  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.08.2026, 10:38 przez Brenna Longbottom.)  
Jego dłoń – jej dłoń – była teraz zimna. Samo w sobie wrażenie nie było ani dziwne, ani obce, ale już na swój sposób nieoczekiwanie. Też puściła palce bez oporów, bo faktycznie było coś dziwacznego w trzymaniu za rękę samej siebie. Przynajmniej póki w ciele tkwił on, bo właściwie z Millie nie miała takich oporów, kiedy ciągnęła ją do Basiliusa, pilnując, by przypadkiem nie uciekła na miasto jako Brenna… Podobnie widok samej siebie klnącej i przeklinającej jakoś mniej uderzał Brennę, kiedy w środku siedziała Moody, a nie no… Atreus.
Ten poltergeist to chyba się na nią uwziął. Ewentualnie na nich oboje. Może dlatego, że Atreus zdawał się uważać, że przesadzała, kiedy mówiła, że drań mógłby zamienić ich ciałami?
– Wszyscy mówili, że to ma coś wspólnego z nekromancją i energią, a to w sumie tkwi w duszach… pewnie należało się tego spodziewać – powiedziała, chociaż po prawdzie nie, nie spodziewała się. – Chyba w ogóle muszę pogadać o tym poltergeiście z Sebastianem. Wyobraź sobie, że dziś zafundowałby nam na przykład przemianę w nastolatków. To by trochę skomplikowało sprawy – stwierdziła, podając mu jego różdżkę. – W sumie jak zażywasz eliksir wielosokowy to chyba daje jest twoje ciało, tyle że odmienione, a teraz… właściwie to cholera wie, jak się zastanawiam, to czy poltergeist powinien mieć dość mocy, by wyrwać duszę z ciała.
Może też tylko przerobił te ciała za pomocą klątwy na wzór tego, które znalazło się akurat pod ręką.
Schowała własną różdżkę i pchnęła drzwi wejściowe do sklepu. Na pierwszy rzut oka wyglądał całkiem mugolsko, ale to mogło być złudne wrażenie – Brenna zaczęła się więc rozglądać, szukając na półkach czegokolwiek nietypowego dla niemagicznych.

Kto jest w sklepie?
1 – bardzo ładna, młoda dziewczyna, córka właściciela, która chętnie uśmiechnie się do Atreusa… znaczy się, teraz to do Brenny…
2 – absolutnie gotowy do flirtowania z Atreusem w żeńskim ciele facet
3 – starszy grumpy man,
Rzut 1d3 - 1


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#5
20.08.2026, 23:27  ✶  

Czuł się trochę jakby był w wesołym miasteczku i ktoś go wepchnął do gabinetu luster. Coś było z jego odbiciem nie tak; wzrost, waga, kolor oczu, ułożenie włosów. Delikatny, nieuchwytny detal, ale przecież doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że nic takiego nie miało miejsca. Jego ciało było dokładnie takie, jakie być powinno, ale oglądanie siebie samego było zwyczajnie dziwne. Zerkał na siebie-Brennę co jakiś czas, spojrzeniem niezwykle uważnym. Raz nawet próbował podejrzeć jej aurę, ale nic to nie zmieniło bo była dokładnie taka sama jak zawsze. Znaczy jak jej, mieniąca się czerwienią, ale trochę w inny sposób niż jego własna.

— Pewnie tak. Ale powiem to potem Victorii, tak dla porządku — rzucił, chociaż Lestrange pewnie też się przesadnie nie zdziwi. — Poltergeisty można potraktować tak samo jak duchy? — zainteresował się, chociaż było w jego głosie nieco zwątpienia. Wydawało mu się, że to było mimo wszystko co innego, ale miał ten komfort, że się zwyczajnie nie znał. — Może w ogóle powinniśmy go zatrudnić do sprawy zimnych, a nuż się przyda, biorąc pod uwagę jakie podmianki robi — westchnął ciężko i aż mu dziwnie było, bo nawet nie ciągnęło go, żeby wyciągnąć paczkę papierosów i zapalić. Głód tkwił gdzie indziej niż samej głowie.

Wymianę różdżek mieli za sobą, schowali je sobie i wreszcie stanęli przed wejściem do sklepu. Drzwi skrzypnęły, znaleźli się w środku i w sumie… sklep jak sklep, jak to stwierdził Atreus. Wyglądał do bólu wręcz normalnie. Kiedy jednak ruszył do jednej z półek, że niby tak dla niepoznaki, przyjrzał się nieco uważniej dziewczynie, która krzątała się w środku. Ładna, młoda i co ważniejsze, posiadała aurę, znaczy się czarodziejka. Przeczesał włosy palcami, chcąc ruszyć do boju i wtedy uświadomił sobie z przerażeniem, że to przecież nie są jego włosy, tylko Brenny. Był Brenną, a już zdążył o tym zapomnieć. Niemniej jednak odchrząknął, nie zamierzając się poddawać i ruszył do dziewczyny.

— Dzień dobry — uśmiechnął się do niej, mając nadzieję że ślicznie. — Jesteśmy w Cardiff z koleż..ką w poszukiwaniu nieco, wie pani… specjalnego towaru… obiło nam się o uszy, że to miejsce słynie wręcz z nietypowych składników i wachlarza możliwości — ściszył nieco głos, bo przecież kto wie, kto mógł słuchać. — Czy możemy tutaj… czy to dobre miejsce, żeby no wie pani, wydać trochę albo jakieś namiary może na dostawcę?

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#6
24.08.2026, 10:14  ✶  
– Podobno tak. Flint mówił ponoć o jednym, że może wrócić, bo nie udało się mu go wepchnąć do butelki… ale jakby się zastanowić, to w sumie nie będę chyba szła do Sebastiana, on ma strasznie dziwne poglądy na tle duchów i poltergeistów. Znaczy się wydaje się sądzić, że mają więcej praw od żywych – stwierdziła Brenna, która potrafiła współczuć duchowi, ale wciąż uważała, że jak atakuje żywego, to fajrant, do widzenia, i nie miała ani odrobiny pozytywnych uczuć wobec poltergeistów. Musiała sprawdzić kodeks, czy faktycznie miały prawa obywatelskie. – Żebyś widział, jak się obruszył, gdy zaklęcie, jakie rzuciłam w poltergeista, który nas atakował, wyszło trochę za dobrze…
Bardzo się mu nie podobało, że poltergeist został skrzywdzony i koniecznie chciał, aby poczekać aż ten wróci. A jak Brenna słuchała o tym, co mówił Flint, to należało raczej łapać go w butelkę i odsyłać w Samhain…
*

Brenna bywała bardzo ślepa, ale raczej kiedy chodziło o nią, a nie o innych. To całe przeczesywanie włosów, uśmiechy i pochylanie się do sprzedawczyni zauważyła i… była głęboko zażenowana. Nie, nie zazdrosna: gdyby miała być zazdrosna o kogokolwiek, to na pewno nie o kobietę z tego sklepu, której pracodawców chcieli aresztować. Po prostu obserwowanie samej siebie, próbującej flirtować, i to w taki sposób, z dziewczyną w dodatku, było wybitnie dziwne i rzuciła sprzedawczyni coś, co mogłoby uchodzić za przepraszające spojrzenie. Ale nie była pewna, jak wygląda to naprawdę, bo choć doskonale poznała bardzo wiele wyrazów twarzy Atreusa, od kpiących i zadowolonych z siebie uśmieszków, przez to ironiczne, stanowiące bardziej maskę niż cokolwiek innego aż po te szczere czy rozbawione czy momenty powagi albo troski, to jednak poznanie czyjejś mimiki było czymś zupełnie innym niż zgranie się z nią, gdy stawała się twoją.
Cieszyła się w tym momencie bardzo, że przez całe lata nie próbowała z nikim flirtować i utwierdziła się w przekonaniu, że się do tego nie nadaje. I przysięgła sobie solennie nigdy więcej tego nie robić.
– Słyszeliśmy, że można tutaj znaleźć komponenty z buchorożca. Na Nokturnie po Spalonej wszystko wybyło – stwierdziła po prostu z westchnieniem. I tak celowo nie mówiąc jakie, bo róg to byłby bardzo nielegalny, a skóra już niekoniecznie, ale wzmianka o Nokturnie mogła coś sugerować… nie żeby coś naprawdę powiedziano, prawda?

Czy panna spojrzy na Atre w ciele Brenny jak na idiotkę?
Rzut TakNie 1d2 - 1
Tak


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#7
01.09.2026, 20:11  ✶  

Miał pewne poglądy i wcale nie chodziło o duchy czy poltergeisty, a samego Sebastiana. Pamiętał jeszcze ich spacerek wzdłuż Kniei, kiedy razem z Geraldine i Laurentem próbowali udać się na Polanę Ognisk, by sobie co nieco obejrzeć. Wyszło jak wyszło, ale przerzucanie się odpowiedzialnością za aktualną sytuację w Kniei, zapadło nieco Atreusowi w pamięci. W końcu to Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami był najbardziej winny (pomijając działalność wywrotową Departamentu Tajemnic), prawda?

— Co za głupota — podsumował, jakby ktokolwiek potrzebował, żeby w tym temacie dorzucił swoje 3 knuty. — Nie wiem nad czym się tu roztkliwiać, no bo one przecież nie czują chyba, prawda? Pakujesz go do butelki i na tamten świat. Koniec tematu — nie był tylko pewien, jak to właściwie miało działać z samymi poltergeistami.


Atreus bardzo, ale to bardzo chciał aby jego podchody zadziałały na sklepikarkę, ale niestety, gdzieś w nim kryły się też jakieś podejrzenia, że jego trud był płonny. Szybko z resztą zobaczył to na własne oczy, kiedy spojrzenie dziewczyny opadło na niego, niezwykle oceniające, a potem zaczęło uciekać w kierunku Brenny, jakby szukało tam ratunku, a może… Nawet się nie dziwił, że widząc takiego wspaniałego aurora, dziewczyna od razu zwróciła na niego uwagę, ale czemu akurat musieli się pozamieniać miejscami? Nadął się jakoś, cofając nieco od lady, ze smutną świadomością że chyba mógł o wiele bardziej całej sytuacji zaszkodzić niż cokolwiek innego.

— Buchorożca? — podchwyciła dziewczyna natychmiast, zwyczajnie ignorując Atreusa w ciele Brenny, jakby go tam w ogóle nie było. — Mamy nieco skór, jeśli to jest to, co pana interesuje. Pokazać? — odpowiedziała, rumieniąc się przy tym nieco, jakby zawstydzona, ale wciąż się uśmiechając.

Uśmiechnij się do niej, albo cokolwiek. Zbajeruj, to jeszcze ci z pocałowaniem ręki powie gdzie iść. Błagam — rzucił smętnie w jej myślach.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#8
02.09.2026, 20:14  ✶  
Tu sobie rzuciłam

Brenna była absolutnie zażenowana. I trochę zmartwiona tym, że kiedyś mogłaby znowu wpaść na tę kobietę, bo chyba spaliłaby się wtedy ze wstydu. Uśmiechnęła się do niej, kiedy ta zaczęła do niej mówić, absolutnie odruchowo, bo zwykle uśmiechała się do ludzi, ale ten uśmiech zamarł jej na ustach, kiedy usłyszała w głowie głos Atreusa, domagającego się od niej, żeby właśnie się uśmiechała. I bajerowała.
Czy wszystkie jego wyniki w pracy aurora były oparte na oczarowywaniu ludzi? No, musiał mieć do tego talent. Bo Brenna, która normalnie po prostu podjęłaby temat dalej, działając tak jak zawsze, zawiesiła się teraz na zagadnieniu bajerowania, nie mając zielonego pojęcia, jak się za to zabrać. Uniosła dłoń i potarła kark, a potem znowu zamarła, gdy nie wyczuła pod palcami włosów, przypominając sobie, że to nie jej ciało.
Co za pojebany dzień.
– Interesują mnie… nas… różne komponenty do pozyskania buchorożca. Także skóry. Jakby pani mogła je nam pokazać, to będę wdzięczn…y – stwierdziła, uśmiechając się wreszcie. Zobaczenie skóry, nawet jak to nie ona ich interesowała, było dobrym pomysłem, bo mogli się rozejrzeć przy okazji, czy uda się zobaczyć cokolwiek podejrzanego.
– Zapraszam tutaj – zachęciła ją sprzedawczyni, otwierając drzwi na zaplecze. Brenna ruszyła za nią, marząc o tym, by umknąć. Rozejrzała się od razu, ale nawet jeśli coś z tego, co stało na półkach, nie powinno się tu znaleźć, miała za małą wiedzę, by to rozpoznać.
– Doskonała jakość, transport świeżo dotarł – zapewniła sprzedawczyni, wyciągając skóry.
– Naprawdę? Musicie mieć świetnych dostawców, po Spalonej Nocy strasznie ciężko o zaopatrzenie – stwierdziła Brenna, już bardziej pewna siebie, gdy rozmowa wracała na zwykłe dla niej tory. – Zagraniczni dostawcy? Tu chyba dużo rzeczy przypływa na statkach?
– Och, tak, Panna Maria ledwo co dostarczyła nam całkiem spore zapasy.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#9
02.09.2026, 20:29  ✶  

Atreus uważał siebie za bardzo dobrego bajeranta, owszem. Powiedzieć jednak, że na bajerowaniu oparł całą swoją karierę, to była trochę przeginka, bo posiadał też inne atuty. Niewątpliwie jednak, bywało to pomocne. Pomagało ludziom rozsupłać nieco język, zyskać ich zaufanie czy tam przychylność i tak dalej, i tak dalej. Nauczył się chyba, ze pewne rzeczy przychodziły o wiele łatwiej, jeśli tylko się dobrze uśmiechnąć i do odpowiedniej osoby. Jego zdaniem natomiast, Brenna uśmiechała się aktualnie nieodpowiednie i ogólnie nie robiła dobrej roboty. Jeśli więc chodziło o przemyślenia co do tego, że bardzo chętnie można by zapaść się pod ziemię, to było ich dwoje. Ona nie mogła patrzeć na siebie, a on na swoje ciało, które zachowywało się dokładnie nie tak jak powinno.

Uniósł dłoń i potarł czoło, próbując powstrzymać niedowierzanie, które aktualnie w nim wzbierało. Niesamowite to było, że kiedy normalnie z nią rozmawiał i obserwował w pracy, jej odruchy były no… właściwe. Czymś czego się spodziewał i co powinno się wydarzyć, ale teraz? Ten blond auror wcale nie powinien tak działać.

Zapytaj ją o te Pannę Marię i chodźmy stąd – mruknął w jej myślach, nie ruszając jednak za nimi do składziku, chyba dochodząc do wniosku, że lepiej żeby załatwiła to sama. Albo zwyczajnie nie mogąc dalej na siebie patrzeć.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#10
02.09.2026, 20:39  ✶  
Przestań mnie rozpraszać. Słowo honoru, że gdybyś nie nawigował aktualnie moim ciałem, spróbowałabym cię udusić, gdy tylko stąd wyjdziemy, nadała Brenna, bo jego komunikat nadszedł akurat w momencie, kiedy pochylała się nad skórami buchorożca, i walnęła się w głowę, prostując dość nagle, a dziewczyna spojrzała na nią z zaskoczeniem. Aby to zamaskować i przy okazji nie wzbudzić podejrzeń, zaczęła grzebać po kieszeniach – na moment zapomniała, że to kieszeni Atreusa, ale trudno, nie zbiednieje od tego, wygrzebała więc końcu sakiewkę i zapłaciła za kawał skóry, choćby po to, by mieć pretekst do dalszej rozmowy. Ona zachowywała się niewłaściwie! To on próbował flirtować z tą panną! Żeby po prostu na jej oczach, na to by tylko spojrzała w sufit, ale w jej ciele! To przecież było tak idiotyczne.
W każdym razie uśmiechnęła się do panny znowu, i podpytała, czy może na tym statku nie mieliby więcej takich towarów, i czy Panna Maria to ten uroczy stateczek z syreną na dziobie, który podziwiała… podziwiał wczoraj w porcie (oczywiście, że nie, byłoby zresztą podejrzane, gdyby to był ten, dziewczę za to powiedziało, że ten ma trytona na dziobie), a potem wyszła na zewnątrz. Panienka chyba była trochę rozczarowana, że nie spytano jej o adres sowy.
– Ani słowa, bo za siebie nie ręczę – ostrzegła jeszcze, gdy z westchnieniem ulgi zamknęła za nimi drzwi.
Koniec sesji


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (1639), Brenna Longbottom (1583)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa