10 godzin(y) temu ✶
25.10
Wcześniej łapała dusze z Sebastianem, teraz przechadzała się ulicami Doliny Godryka obserwując jak ludzie przygotowują się do najbliższego sabatu. To nie był jej pierwszy raz w Anglii, ale w sumie nie miała wiele okazji poznać małomiasteczkowe życie tutaj, na zachodnim wybrzeżu. Ruch trwał, ale nie musiała być geniuszem empatii by wyczuć ogólną nerwowość wśród ludzi. Na ile zdążyła porozmawiać ze swoją kochaną siską i przyjacielem egzorcystą, to miejsce mocno obrywało już od jakiegoś czasu. Dobrze dla niej, skoro zarabiała jako egzorcystka, jeśli nie chciała jak pijawka przyczepiać się do bogatej naiwnej rodziny (jak zdarzało jej się w ostatnich latach).
Dlatego też ucho miała mocno nastawione na wszelkie przejawy nawiedzenia. Apogeum oczywiście miało nastąpić dopiero za kilka dni, ale po tym co widziała w okolicach Kniei… Zakładała, że to miasteczko również stanowiłoby dla nich całkiem niezłą pożywkę…
Odwróciła instynktownie, gdy usłyszała hałas. Jej jasne włosy splecione były w niedbały dobierany warkocz, więc odruchowo poprawiła zapodziany kosmyk robiący za nonszalancką odmianę grzywki. Jej uśmiech przez moment tylko niósł posmak drapieżności, by szybko złagodnieć. Oczywiście nie chciała swoich potencjalnych pracodawców atakować, och nie, była jak kot czujący w powietrzu szczurzy zapach.
Poprawiła pasek na naczynia z duszami, sięgnęła dłonią do sakwy ze świecami… Przeklęła cicho, gdy okazało się, że te niestety jej się skończyły. Odetchnęła niezrażona sytuacją.
– Już idę! – krzyknęła, zmierzając pospiesznie ku drzwiom wejściowym. Jej szata była bardzo krótka, postawiła na wygodę spodni i wysokich, zdecydowanie wodoszczelnych butów. Sznurowana cholewa przydała się gdy wdepnęła w godrykowskie bagienko, teraz choć wyglądała na wymęczoną przebywaniem na łonie natury, dołożyła wszelkich starań by szerzyć aurę profesjonalizmu i chęć niesienia absolutnie odpłatnej pomocy. Glejt od ministerstwa, też zdawał się całkiem… przydatny w tym momencie.
Zapukała do drzwi energicznie.
– Halo? Tu licencjonowany egzorcysta, specjalista do spraw nielicencjonowanych dusz z ramienia Departamentu Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami – jak się nazywało biuro Sebastiana, które dało jej glejt? Nie mogła sobie w tym momencie przypomnieć. – Czy potrzebują państwo pomocy z nawiedzeniem? – Wydawało jej się, że usłyszała, ale może gospodarze pomstowali na stan domostwa po Spalonej Nocy? Zaraz miało się okazać…