Londyn / Little Hangleton
Kontynuacja sesji z 23.09.1972 - Little Hangleton oraz 24.09.1972 - Karta Przetargowa
Na wszelki wypadek, kartę przetargową już miał. Teraz potrzebował dowiedzieć się czegoś więcej na temat Archibalda Frasera. Po pracy udał się do jednego z muzeów, szukając przedmiotów przez wspomnianego archeologa oddawanych, czy raczej im sprzedawanych. Informacji na jego temat szukał także w bibliotece miejskiej dla czarodziejów, w dziale archeologii poświęconej. Niektórzy z nich potrafią wydawać książki na temat swojej pracy i tego, co odkryli. Coś w rodzaju albumu. Przez redaktorów, dawali zgody na wywiady, lub pozwolenie na napisanie o nich biografii. Archibald w domyśle Nicholasa, nie był byle kim. Skoro był cenionym znawcą i badaczem, jego nazwisko przewijało się w niektórych źródłach. Z jakiegoś też powodu, Lord Voldemort sobie go upatrzył. Na razie tyle Traversowi wystarczyło, aby coś o nim wiedzieć. Reszta powinna się udać w kontakcie z nim osobiście.
Wczorajszego wieczora Arhibald powinien wrócić do swojego domu. Chcąc to sprawdzić, czy faktycznie miało to miejsce, późnym wieczorem kładąc się w swoim łóżku, Nicholas poddał się Eksterioryzacji. Opuścił swoje ciało i jako postać astralna, opuścił także swój dom, zmierzając w kierunku miejsca zamieszkania Frasera. Ujrzawszy światło świec w jego pomieszczeniach, utwierdziło to w przekonaniu, że wrócił. Nicholas podszedł bliżej i wszedł do środka. Podróż astralna miała w sobie te plusy, że nikt materialny nie mógł cię zobaczyć.
Co się zmieniło? Meble zostały odsłonięte. Prezentowały sobą antyki z różnych kultur i epok. Jakby mężczyzna zbierał to piękne i cenne. Część zostawiał sobie, część sprzedawał. W innym pomieszczeniu Nicholas zauważył zdobycze rozłożone na długim jadalnym stole. Wszystko to, co przywiózł z Jugosławii. Zdobycze mniejsze i większe. W całości lub w kawałkach. Inne wymagały umiejętności czyszczenia.
Ruszając dalej, szukał czegoś, co posłużyłoby mu za plan awaryjny zastraszenia. Gdyby zaistniała taka konieczność. Niewiele było zdjęć rodzinnych, co by stanowiły jakąś podkładkę. Fraser był widocznie człowiekiem żyjącym z licznych podróży i poszerzania swojej wiedzy o dawnych cywilizacjach. Ale nie człowiekiem, który by chwalił się posiadaniem rodziny. Może faktycznie jej nie miał? Wolny, żył dla siebie i swojej pasji. Za to dość dokładny. Szczegółowy w tym co robił.
Wtem usłyszał kroki i zobaczył badacza, którego miał zwerbować. Mężczyzna podszedł do stołu i zaczął oglądać swoje zdobycze. Segregował i zastanawiał się. Robił spis w swoim zeszycie. Mierzył, czyścił i oceniał pod wieloma kątami. Zerknąwszy w jego notes, będąc postaci astralnej, Nicholas miał potwierdzenie, że to przedmioty sprowadzone z Jugosławii.
Nie tracąc więcej czasu, wrócił do siebie. Do swojego ciała.
Po pracy, Nicholas nie teleportował się w pobliże swojego domu, lecz niedaleko miejsca zamieszkania Archibalda Frasera w Little Hangleton. O tej porze roku, słońce zachodziło znacznie szybko, a ciemność przychodziła wcześniej. Niektóre latarnie powoli były zapalane, aby oświetlić drogę.
Travers obserwował przez chwilę dom archeologa z bezpiecznego miejsca, powoli spacerem zmierzając do celu. Przekroczył ogrodzenie i podszedł do drzwi, gdzie zapukał przez jego zamontowaną kołatkę.
Drzwi uchyliły się.
Nicholas zapytał wprost, widząc fragment jego osoby. Nawet jakby mu kłamał, Nicholas wiedział, że to on. Widział go już wcześniej przez Eksterioryzację.
- Tak. A Pan?
Padło pytanie, a drzwi powoli otwierały się szerzej. Choć mężczyzna wydawał się być ostrożny.
- Nicholas Travers. Szukam doświadczonego archeologa i skierowano mnie do Pana. Czy moglibyśmy porozmawiać?
Starał się brzmieć przekonująco. W uprzejmym tonie prosząc o wejście. Może spojrzenie Nicholas nie miał zbyt przychylne, gdyż jego zimne spojrzenie, mogło bardziej odtrącać ludzi niż przyciągać, ale nie sprawiał wrażenia wrogo nastawionego.
- Zapraszam.
Niechętnie, ale Fraser zaprosił Traversa do środka swojego domu. Nicholas wchodząc głębiej, rozglądał się z zaciekawieniem udając, jakoby byłby tu pierwszy raz.
- W czym mogę Panu pomóc?
Padło pytanie gospodarza, który podążył za Nicholasem udającym się do jadalni. Bo coś przykuło jego uwagę.
- Słyszałem, że dużo Pan podróżuje. Prowadzi badania archeologiczne. Podobnie jak moja rodzina. Mój przełożony posiada artefakt nieznanego pochodzenia. Chciałby, aby Pan dla niego pracował. Zaoferować możemy dostęp do wszystkiego co rzadkie. Czego nasza społeczność nie widziała.
Mówił ze spokojem. Zatrzymując spojrzenie na jego osobie. Fraser zdawał się słuchać z zainteresowaniem. Ale czy słowa Nicholasa go wstępnie przekonały?
Rzut na Charyzmę (2), czy Nicholas zainteresował i przekonał Archeologa.
Sukces!