• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Klinika magicznych chorób i urazów v
« Wstecz 1 2
[kwiecień, 1972] Isolde & Orion

[kwiecień, 1972] Isolde & Orion
uzdrowicielka
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Isolde Rushford
#1
18.04.2023, 22:27  ✶  

Lubiła nocne zmiany.

Lubiła, kiedy większość pacjentów przebywających na oddziale już spała, a widmo przybycia nowych z każdą godziną malało. W takich chwilach zwykle zasiadała w gabinecie lekarskim i oddawała się kolejnej naukowej lekturze, dzięki której mogła jeszcze bardziej poszerzyć swoją wiedzę. Korzystała z tej chwili spokoju, który ogarniał Munga, gdy na dworze zapadał zmrok i każdy powoli szykował się już do snu.

Oczywiście nie zawsze tak było. Zdarzały się noce, gdy w szpitalu panował istny chaos i musiała latać od jednego pacjenta do drugiego, nie mając nawet czasu na chwilę odpoczynku. Były to jednak rzadkie przypadki — wyjątki, które na koniec zmiany zostawiały ją z jednej strony wyczerpaną i ledwo żywą, a z drugiej pełną satysfakcji i zadowolenia.

Dzisiejsza zmiana zapowiadała się jednak bez większych niespodzianek, choć może za wcześnie było na takie założenia, bo dopiero zaczynała i jeszcze wszystko mogło się wydarzyć. Mimo to zmianę zaczęła, jak zwykle — od wieczornego obchodu po wszystkich pacjentach i upewnienia się, że nikt już niczego więcej nie potrzebuje. Dopiero wtedy mogła bez wyrzutów sumienia zniknąć za drzwiami gabinetu lekarskiego, z którego wychodziła tylko wtedy, gdy coś się działo i była potrzebna. Dzisiaj również miała taki plan, chcąc w zaciszu niewielkiego pokoju wyrobić kilka podstawowych maści, których zapas powoli się już kończył.

— Będę jak zwykle w gabinecie, gdyby coś się działo — rzuciła do jednego ze stażystów, który dzisiejszej nocy miał jej asystować. To zwykle oni wysyłani byli do tych błahych przypadków, z którymi poradziłby sobie nawet i uczeń siódmej klasy, ona wkraczała dopiero wtedy, gdy działo się coś, co ich przerastało i potrzebna była wiedza Uzdrowiciela. Dzięki temu nie tylko mogła nadrabiać książki czy papierkową robotę, ale niekiedy mogła się też nawet zdrzemnąć, gdy tego potrzebowała.

Nie zdążyła jednak nawet odwrócić się w stronę gabinetu, gdy kątem oka zauważyła znajomą postać przy recepcji. Odwróciła się więc w tamtą stronę i zmarszczyła delikatnie brwi, gdy wzrokiem omiotła na szybko stojącego kilka kroków dalej Oriona.

— Co tym razem się stało? — spytała z cichym westchnięciem, bo widok Bulstrode’a w klinice nie był już dla niej niczym nowym. Zresztą było tak z wielkoma Aurorami, których zawód był przecież bardzo niebezpieczny. Z jednej strony podziwiała ich za wybranie takiej ścieżki kariery, z drugiej strony pakowanie się w takie niebezpieczeństwa było dla niej zwyczajnie głupie. Nigdy jednak nie wypowiedziała swojej opinii na głos, zwykle bez słowa składała ich po prostu do kupy, choć czasem naprawdę załamywała ręce, gdy co chwila do niej wracali z kolejnymi urazami. Weźmy na przykład takiego Oriona, którego wypuściła z kliniki raptem kilka tygodni temu. Skłamałaby jednak, gdyby powiedziała, że w głębi duszy nie ucieszyła się na jego widok, choć zdecydowanie wolałaby go zobaczyć w o wiele przyjemniejszych okolicznościach.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Isolde Rushford (449)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa