• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
« Wstecz 1 2
[lato 1972] Sen, który śnią od lat

[lato 1972] Sen, który śnią od lat
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#1
21.09.2023, 17:40  ✶  
Wbrew ostrzeżeniom sir Howarda Sebastian nie próbował wydostać się z wizji, ale postanowił obejrzeć statek. Znajdował się teraz w dość osobliwym stanie. Zdawał sobie sprawę z tego kim naprawdę był i że śnił a jednocześnie pozostawał we wspomnieniach kogoś, kto nie żył od blisko siedemdziesięciu lat. Ba, choć gdy popatrzył na siebie podczas wyjścia z restauracji w szybę widział, że wygląda tak jak powinien wyglądać i wyglądał całe życie; to jednocześnie dla mijanych go pasażerów i pracowników, ciągle był bogaczem z pierwszej klasy, właścicielem fabryki, Sebastianem Heinzelem. Niektórzy mijani go pozdrawiali, ale niektórzy zamieniali się w morską pianę, właściwie bez żadnego logicznego powodu. Już nawet ich nie atakował, nie zaczepiał a oni i tak na jego widok mówili:
- Och, pan Heinzel dzień dobry, to nie ma najmniejszego sensu – i wtedy rozlewali się po pokładzie, spływali po drewnianych schodach w dół, moczyli ciemny, czerwony dywan.
Ale nie wszystkich mijanych to spotykało. Niektórzy, po prostu się z nim witali, inni olewali go – jakby go nie rozpoznawali, zbyt zajęci czynnościami, które właśnie wykonywali.
Sam statek zaś… no cóż, na swój czas musiał być prawdziwą perłą firmy transportowej. Poza restauracją na samej górze znajdowały się jeszcze leżanki ze zdobnymi stoliczkami obok. Dla ozdoby poustawiano tu donice z wielkimi roślinami, a schody prowadzące w dół miały ozdabiane drewnianymi ornamentami poręcze. Zejść się po nich dało ku korytarzom, na których umieszczone były kajuty klasy pierwszej i niżej ku korytarzom z kajutami klasy drugiej, i jeszcze niżej aż do atrium. Uformowane były na kształcie kwadratu a stojąc na ich szczycie i opierając się rękami o balustradę dało się zobaczyć, że na samym dole – w recepcji (która jednocześnie była także barem) krążyli kelnerzy.
Tura trwa do 24.09.2023 roku do godziny 21.00
Skin-clad wolf
Don’t shake me
Don’t make me bear my teeth
You really don’t wanna meet that guy
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Sebastian to jest wysokim i postawnym mężczyzną. Mierzący 189 cm wzrostu waży 86 kilogramów. Ma krótko ścięte, ciemnobrązowe, przyprószone przy skroniach siwizną włosy (w odpowiednim świetle mogą wydawać się prawie czarne) oraz niebieskie oczy. Preferuje noszenie wygodny i najczęściej na wpół elegancki elegancki ubiór - dżinsowe spodnie, koszule i kamizelki, rzadziej zakłada trzyczęściowe garnitury i szaty wyjściowe. Sprawia wrażenie stosunkowo wyobcowanego, jednak nie jest niesympatycznym gburem - można się o tym przekonać rozmawiając z nim w cztery oczy.

Sebastian Travers
#2
21.09.2023, 18:54  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.09.2023, 23:15 przez Sebastian Travers.)  

Powinien był posłuchać ostrzeżeń sir Howarda i może tego będzie żałować, jeśli nie starczy mu czasu na podjęcie próby wydostania się stąd. Było to niezwykle osobliwe doświadczenie - mieć świadomość tego, kim się było i jednocześnie doświadczać wspomnień kogoś, kto umarł siedemdziesiąt lat temu. Obecni w tych wspomnieniach pasażerowie traktowali go jak pana Heinzela, będącego bogatym fabrykantem. Nie zamierzał tracić czasu na pozdrawianie ich ani jakiekolwiek rozmowy z nimi. Jednak docierały do niego ich słowa, sugerujące, że to co robił nie miało sensu. Przynajmniej tak to odbierał. Może mieli rację. Jeszcze mógł zawrócić.

Przemierzając ten ożywiony przez wspomnienia statek, kierował się ku kajutom zarówno pierwszej i drugiej klasy. Pani Fawley wyglądała na przedstawicielkę klasy drugiej i uznał, że dobrze byłoby rzucić okiem na należącą do czarownicy kajutę. Tę musiał jednak znaleźć, co mogło nie być tak prostym zadaniem w gąszczu tych wszystkich korytarzy i widniejących w nich setek drzwi, do nich prowadzących.

Jednak patrząc na to, że w tych wspomnieniach czarownica wyszła na górny pokład z ożywionymi czarną magią ciałami to podejrzewał, że może wyczuje jej swąd albo dostrzeże coś, co nie pozostawi wątpliwości, że ten pokój należy do czarownicy. Przy odrobinie szczęścia mógłby znaleźć tam interesujące go informacje. Wszystko, co działo się na tym statku wpływało na teraźniejszość a przeszłość mogła skrywać wskazówki albo nawet konkretne odpowiedzi. Czas go oczywiście trochę naglił, więc nie za bardzo miał ochotę na zabawę w podchody.


/Edycja za zgodną MG
Rzucam 2k100 na percepcję w poszukiwaniu drzwi do kajuty Fawleyówny
Rzut N 1d100 - 28
Akcja nieudana

Rzut N 1d100 - 16
Akcja nieudana
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#3
22.09.2023, 23:25  ✶  
Wchodząc na piętro dla klasy drugiej, Sebastian dość szybko zorientował się jak duża różnica była między klasami. W przypadku pierwszej korytarze były szerokie i ze świetlikami na sufitach, które rzucały nieco światła na marmurowe posadzki i zdobione ściany. W kątach umieszczano wazy z kwiatami a na ścianach wisiały obrazy – może nie rozpoznawał mugolskich autorów, ale i nie będąc największym koneserem sztuki dostrzegał, że wszystkie zostały ręcznie namalowane.
Druga klasa wyglądała przy tym dość marnie. Przede wszystkim jak na dłoni, w ilości drzwi po obydwu stronach korytarza dało się dostrzec, że kajut było tu pewnie trzy albo i cztery razy więcej niż w klasie pierwszej. Jedyne światło dawały lampy naścienne, kinkiety miały formy tulipanów, brakowało obrazów i choćby namiastki żywych kwiatów (choć może za namiastkę kwiatów robiła drobna, zdobna tapeta?). Tu nadal było ładnie, a pewnie w porównaniu z klasą trzecią i tym, co znajdowało się pod pokładem, było nawet pięknie, ale o wiele mniej niż wyżej.
Idąc korytarzem, Sebastianowi nie rzucało się w oczy nic, co zasugerowałoby mu, gdzie znajdowała się kajuta pani Fawley i jej córki Persefony. Wszystkie drzwi wyglądały właściwie tak samo. Nigdzie nie było również śladów po tym, by w pobliży wydarzyło się coś złego.
Drzwi do jednej z kajut się otworzyły i wyszła przez nie dość młoda, anemiczna dziewczyna. Na widok Trawersa dygnęła szybko i powiedziała:
- O, pan Heinzel! Czyżby pan przypadkiem zabłądził tutaj? – zaciekawiła się. Bo dla niej ciągle był Sebastianem Heinzelem. I chociaż on już nie pamiętał życia tego człowieka to we wspomnieniach nadal był rozpoznawany jako on.

Tura trwa do 25.09.2023 roku do godziny 21.00
Skin-clad wolf
Don’t shake me
Don’t make me bear my teeth
You really don’t wanna meet that guy
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Sebastian to jest wysokim i postawnym mężczyzną. Mierzący 189 cm wzrostu waży 86 kilogramów. Ma krótko ścięte, ciemnobrązowe, przyprószone przy skroniach siwizną włosy (w odpowiednim świetle mogą wydawać się prawie czarne) oraz niebieskie oczy. Preferuje noszenie wygodny i najczęściej na wpół elegancki elegancki ubiór - dżinsowe spodnie, koszule i kamizelki, rzadziej zakłada trzyczęściowe garnitury i szaty wyjściowe. Sprawia wrażenie stosunkowo wyobcowanego, jednak nie jest niesympatycznym gburem - można się o tym przekonać rozmawiając z nim w cztery oczy.

Sebastian Travers
#4
23.09.2023, 15:03  ✶  

Nie sposób nie dostrzec różnic pomiędzy obiema klasami, pierwszą i drugą. Poza kolosalnymi różnicami w wystroju, w oczy rzucała mu się wszechobecna ciasnota. Było jednak ładnie i całkiem czysto. Wolał sobie nie wyobrażać jak dokładnie wygląda trzecia klasa. Nie zamierzał tego nawet sprawdzać. Nie to było jego celem. Pośród dziesiątek, jeśli nie setek identycznych drzwi, nie odnalazł kajuty pani Fawley. Nie dostrzegał też niczego, co by wskazywało na to, aby na tym piętrze wydarzyło się coś złego. Można odnieść wrażenie, że tracił tylko czas. Chodzenie od drzwi do drzwi każdej z kajut go nie urządzało zupełnie.

Słysząc, jak otwierają się drzwi do jednej z kajut, zatrzymał się na moment. Spojrzał na dość młodą, anemiczną dziewczynę, która dygnęła na jego widok i zwróciła się do niego jak do tamtego fabrykanta. Nie przetłumaczy jej, że nie jest Sebastianem Heinzelem. To mogło mu jednak trochę pomóc. O ile będzie w stanie wskazać mu kajutę pani Fawley.

— Nie zabłądziłem, szukam kajuty pani Fawley. Wiesz, która to? — Postanowił porzucić wszelkie konwenanse, które w dużej mierze były mu obce i przejść od razu do konkretów. Z pewnością Heinzel tak by się nie zachowywał, jednak nie był nim. Potrzebował otrzymać jasne, konkretne informacje na interesujący go temat.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#5
26.09.2023, 01:17  ✶  
Zanim dziewczyna odpowiedziała na pytanie Sebastiana, obrzuciła go dłuższym, raczej niepewnym spojrzeniem. Wreszcie, dość ostrożnie, skinęła głową. Z jakiegoś powodu samo zainteresowanie Heinzela panią Fawley nie wydało jej się jak osobliwe, jak mogłoby.
- Zaprowadzę pana – rzuciła miękko.
A potem ruszyła przodem, w głąb identycznie wyglądającego korytarza, ku identycznie wyglądającym drzwiom. Sebastian w życiu nie domyśliłby się, że to akurat te prowadziły ku właściwej kajucie.
Wyglądały… bardzo zwyczajnie. Nie było na nich śladów krwi lub czegoś innego, co mogłoby go zaniepokoić. Były proste, zwykłe ze złotym numerem i niewielkim okiem judasza, pozwalającym przebywającej w środku osobie na zobaczenie, kto próbował wejść do środka.
Towarzyszka Sebastiana zmarszczyła czoło. Była jeszcze bardzo młoda, ledwo zaczęła być dorosła. Heinzel może i ją kojarzył, ale Sebastian nie posiadał już jego wspomnień, mogło mu się więc tylko wydawać, że gdyby spotkał ją na górnym pokładzie, nie wyglądałaby dużo biedniej niż córka lub żona właściciela fabryki. Najwyżej brakowało jej ozdób, które nosiły tamte kobiety.
- Wiem czemu pan przyszedł – zaczęła nieśmiało dziewczyna. – Proszę tylko im nie mówić, że to ja wskazałam panu ich kajutę. Nie chcę, żeby miały o mnie złe zdanie, ale wydaje mi się też, że nie mam prawa przeszkodzić panu w skonfrontowaniu się z nimi – uściśliła, a potem dygnęła szybko i ruszyła pędem by jak najszybciej oddalić się od Sebastiana.
Został sam, przed drzwiami do kajuty, której poszukiwał.

Tura trwa do 28.09.2023 roku do godziny 21.00
Skin-clad wolf
Don’t shake me
Don’t make me bear my teeth
You really don’t wanna meet that guy
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Sebastian to jest wysokim i postawnym mężczyzną. Mierzący 189 cm wzrostu waży 86 kilogramów. Ma krótko ścięte, ciemnobrązowe, przyprószone przy skroniach siwizną włosy (w odpowiednim świetle mogą wydawać się prawie czarne) oraz niebieskie oczy. Preferuje noszenie wygodny i najczęściej na wpół elegancki elegancki ubiór - dżinsowe spodnie, koszule i kamizelki, rzadziej zakłada trzyczęściowe garnitury i szaty wyjściowe. Sprawia wrażenie stosunkowo wyobcowanego, jednak nie jest niesympatycznym gburem - można się o tym przekonać rozmawiając z nim w cztery oczy.

Sebastian Travers
#6
26.09.2023, 01:53  ✶  

Dostrzegając posłane mu to niepewne spojrzenie, uśmiechnął się do dziewczyny jakby chcąc dodać jej pewności albo zachęcić ją do spełnienia jego prośby. Spodziewał się więcej pytań z jej strony, w mniejszym stopniu tego, że zamierzała go od razu zaprowadzić do poszukiwanej przez niego kajuty. Mogła mu odmówić, pozostawiając go w konieczności poszukiwania tego pomieszczenia na własną rękę albo powrotu na górny pokład. To drugie zawsze było rozsądniejszą opcją.

— Dziękuję... jak Ci na imię? — Zwrócił się do niej z dozą wdzięczności w głosie, choć nie wiedział komu tak naprawdę ma podziękować. Na dobrą sprawę nie miało to znaczenia, bowiem także i ona była echem osoby, która przed laty płynęła tym statkiem. Nie zapowiadało się na to aby tu i teraz miała zamienić się w morską wodę, jak większość mijanych przez niego cieni dawnych pasażerów. Jednak zdawała się być mu przychylna.

Podążył za nią w głąb tego korytarza, ku identycznie wyglądającym drzwiom. Gdyby miał ich szukać na własną rękę to naprawdę straciłby na tym zbyt wiele czasu, który teraz miał ogromne znaczenie. Drzwi wyglądały naprawdę zwyczajnie i nic nie wskazywało na to, aby wydarzyła się tam prawdziwa tragedia albo jakiekolwiek okropieństwa. Te miały miejsce na górnym pokładzie i nic dziwnego, że starał podążyć się ich śladem. Rzuciło mu się to w oczy, jednak to również nie miało dla niego znaczenia.

— Wiesz? Czemu? — Zapytał machinalnie. Wydawać by się mogło, że nie mogła znać prawdziwego powodu, dla którego tutaj przyszedł. Wszystko zależało od tego, co mu odpowie. — Nie musisz się o to martwić, nie dowiedzą się tego ode mnie. Muszę spróbować. —  Zapewnił po chwili tę dziewczynę, zanim ta postanowiła się od niego oddalić. Nie uszło jego uwadze, że starała się zrobić to jak najszybciej.

Stojąc pod drzwiami tej kajuty nasłuchiwał przez chwilę, chcąc mieć pewność czy aby na pewno nikogo nie ma w środku. Po prostu wtedy zapukałby do drzwi. Jeśli jednak nikogo nie byłoby po drugiej stronie to postanowił użyć magii rozpraszającej. Spodziewał się założonych na drzwi zabezpieczeń. Przezorny zawsze ubezpieczony, zwłaszcza, kiedy miało się do czynienia z zdolną do wszystkiego czarownicą. Dopiero wtedy zamierzał spróbować otworzyć drzwi, z użyciem magii lub bez.


Rozproszenie ewentualnych zabezpieczeń, magia bezróżdżkowa
Rzut Z 1d100 - 84
Sukces!

Rzut Z 1d100 - 62
Sukces!
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#7
27.09.2023, 23:25  ✶  
- Mavelle. Mavelle Bishop. Jestem siostrą Anne, przyjaciółki pańskiej córki – wyjaśniła.
I faktycznie, była trochę podobna do kobiety, która – jak pamiętał z wizji – towarzyszyła Avelinie i Danielle. Tak samo szczupła i wiotka jak tamta, o podobnie ciemnych włosach. Ale Mavelle miała delikatniejszą urodę, mniejszy nos, pełniejsze usta i spojrzenie zdradzające silny charakter.
- Jest pan ojcem Aveliny, która zaręczyła się tego poranka z sir Jamesem Howardem – odpowiedziała powoli. – I jeśli dobrze rozumiem, chce pan sprawdzić krążące plotki. Te, w których ludzie szepczą, że sir Howarda i pannę Marianne Fawley coś łączyło.
Nie, nie domyślała się prawdziwych motywacji Traversa, ale też dla niej pozostawał on ciągle tylko i wyłącznie Sebastianem Heinzelem. Być może nawet udzielała mu odpowiedzi, bo wydawało jej się, że kierowały nim jakieś szlachetne pobudki, może bo chciał oczyścić imię zięcia z niepochlebnych mu insynuacji, a może bo – wprost przeciwnie – zamierzał zerwać oświadczyny córki, gdyby okazało się, że Howard zniszczył Marianne reputację?
Zza drzwi nie dochodziły żadne dźwięki. A zaklęcia – chociaż niewątpliwie prawidłowo rzucone, nie ujawniły by drzwi chroniła jakakolwiek magia. Pani Fawley najwidoczniej uważała, że razem z córką są jedynymi czarownicami na statku.
Za to pierwszą tak naprawdę alarmującą rzeczą było to, że… że drzwi nie były zamknięte. Po otworzeniu ich Sebastian trafił do typowej kajuty sypialnej przeznaczonej dla drugiej klasy. Były tu dwa łóżka, stolik z dwoma metalowymi krzesłami, niewielka toaletka, szafa na ubrania. Do tego pomieszczenia przynależało jeszcze drugie: niewielka łazienka (w środku mieściła się tylko mała wanna, toaleta oraz zlew).
Tylko, że to nie wystrój wnętrza przykuł uwagę. Na łóżku leżała blada, młoda dziewczyna. Była w pełni ubrania – a jedyny nieporządek w stroju stanowiły rękawy jej sukienki, rozcięte czymś i odsłaniające długie i głębokie rany na rękach. Takie rany powinny być śmiertelne, nie dało się stracić tyle krwi i przeżyć. A jednak oddychała – nienaturalnie powoli i jeśli Sebastian wsłuchał się we własny oddech, dotarło do niego, że on również oddychał w tym samym tempie.
Marianne była cała mokra. Koło łóżka widać było ślady prowadzące z łazienki do łóżka. Jakby ktoś ją wyciągnął z wanny i położył na nim.
Tura trwa do 29.09.2023 roku do godziny 21.00
Skin-clad wolf
Don’t shake me
Don’t make me bear my teeth
You really don’t wanna meet that guy
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Sebastian to jest wysokim i postawnym mężczyzną. Mierzący 189 cm wzrostu waży 86 kilogramów. Ma krótko ścięte, ciemnobrązowe, przyprószone przy skroniach siwizną włosy (w odpowiednim świetle mogą wydawać się prawie czarne) oraz niebieskie oczy. Preferuje noszenie wygodny i najczęściej na wpół elegancki elegancki ubiór - dżinsowe spodnie, koszule i kamizelki, rzadziej zakłada trzyczęściowe garnitury i szaty wyjściowe. Sprawia wrażenie stosunkowo wyobcowanego, jednak nie jest niesympatycznym gburem - można się o tym przekonać rozmawiając z nim w cztery oczy.

Sebastian Travers
#8
28.09.2023, 02:06  ✶  

— Zważywszy na okoliczności... miło mi Cię poznać. Dostrzegam to pewne podobieństwo. — Odparł jedynie, przywołując z pamięci urywki tych wizji. Nawet, jeśli ona widziała w nim Sebastiana Heinzela, nie był nim i nie zamierzał dokładać wszelkich starań aby wcielić się w tego człowieka. Jedynie nie zamierzał wyprowadzić tej dziewczyny z błędu. Przede wszystkim dlatego aby nie tracić więcej czasu. Gdyby chciał powiedzieć jej prawdę to ona najpewniej nie uwierzyłaby mu. Nie miała ku temu podstaw.

— Wierzę w nieposzlakowaną reputację Sir Howarda, jednak dobrze sprawdzać takie plotki, czyż nie? — Zadał dziewczynie retoryczne pytanie. To powinno wystarczyć do zakończenia tej konwersacji. Tym bardziej, że miał ważniejsze sprawy na głowie.

Niedochodzące za drzwi jakiekolwiek dźwięki tworzyły dla niego złudne wrażenie, że kajuta jest opuszczona. Było to niepokojące, choć nie tak jak obecność lokatorek. Zadowalające za to było to, że tych drzwi nie chroniła żadna magia. Nie musiał tracić czasu na łamanie nałożonych na nie zaklęć. Najbardziej zaniepokoiło go to, że drzwi są otwarte, kiedy powinny być zamknięte.

Przekraczając próg tej kajuty spodziewał się ataku. Była to pierwsza i zupełnie naturalna myśl przy wchodzeniu do pomieszczenia zajmowanego przez dwie czarownice. Nic nie wskazywało na to, że one są w środku, ale ostrożność jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Omiótł wzrokiem pierwsze pomieszczenie, w którym się znalazł. Podczas tych oględzin dostrzegł leżącą na łóżku bladą, młodą dziewczynę. Zwrócił również uwagę na jej strój, a przede wszystkim na poznaczone długimi, głębokimi ranami ręce. Tego zdecydowanie się nie przeżyć. Oddychała. Nienaturalnie powoli... zupełnie jak on, co odkrył wsłuchując się przez moment we własny oddech. Może będzie skłonna z nim porozmawiać.

— Marianne, co dokładnie zrobiła twoja matka? Postaraj się powiedzieć mi wszystko, co wiesz. — Zapytał wprost, od razu przechodząc do konkretów. Chciał wiedzieć wszystko odnośnie tej całej sprawy, choć najbardziej interesowała go ta klątwa. Musiał liczyć się z tym, że dziewczyna nie będzie skłonna albo nie będzie w stanie z nim porozmawiać. Mogła też nic nie wiedzieć. Mogła spróbować go zaatakować, przed czym zamierzał się bronić. Nasłuchiwał również kroków za swoimi plecami. Bo zza nich również mógł nastąpić atak. Odrobina współpracy byłaby jednak mile widziana.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#9
01.10.2023, 13:02  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.10.2023, 13:22 przez Norvel Twonk.)  
Marianne nie odpowiedziała. Nie było z nią żadnego kontaktu. Nie mogła odpowiedzieć. Była nieprzytomna. Nie dało jej się ani dobudzić, ani ocucić. Jej skóra była gliniasta, mięśnie wiotkie, pozbawione napięcia. Dziewczyna straciła zbyt wiele krwi, wyziębiła się w wannie a przy życiu utrzymywało ją jedynie coś, co już się zdążyło wydarzyć, ale co ciągle trwało, przez wszystkie te lata.
Częściowo za jej stan na pewno odpowiadał nekromantyczny rytuał, który musiała odprawić jej matka. Ale czy w grę wchodził tylko ten rytuał? Czy matka Marianne mogła być tak potężną nekromantką, że mogłaby nie tylko wskrzesić córkę, ale również zatopić cały statek a później wynurzać go, ściągać tu nieświadome ofiary i znowu zatapiać okręt? A może rytuał się nie udał? Może Sebastian widział przed sobą dziewczynę skazaną na wieczność na tkwicie na granicy życia i śmierci? A może Marianne była tylko elementem jakiejś większej układanki? Jednym z przynajmniej dwóch? Trzech? O tym wszystkim Sebastian mógł jedynie snuć przypuszczenia.
Tymczasem, poza ich dwójką kajuta była pusta. Z korytarza nie dochodziły żadne dźwięki, które by świadczyły o tym, że ktoś się tutaj zbliżał. Był sam z nieprzytomną Marianne. Zupełnie sam.
Jeśli jakąkolwiek reakcję wywołało pytanie Sebastiana to było to miganie światła w kajucie: trzy razy krótko, trzy razy dłużej, znowu trzy razy krótko.

Tura trwa do 3.10.2023 roku do godziny 21.00
Skin-clad wolf
Don’t shake me
Don’t make me bear my teeth
You really don’t wanna meet that guy
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Sebastian to jest wysokim i postawnym mężczyzną. Mierzący 189 cm wzrostu waży 86 kilogramów. Ma krótko ścięte, ciemnobrązowe, przyprószone przy skroniach siwizną włosy (w odpowiednim świetle mogą wydawać się prawie czarne) oraz niebieskie oczy. Preferuje noszenie wygodny i najczęściej na wpół elegancki elegancki ubiór - dżinsowe spodnie, koszule i kamizelki, rzadziej zakłada trzyczęściowe garnitury i szaty wyjściowe. Sprawia wrażenie stosunkowo wyobcowanego, jednak nie jest niesympatycznym gburem - można się o tym przekonać rozmawiając z nim w cztery oczy.

Sebastian Travers
#10
03.10.2023, 21:43  ✶  

Marianne nie okazała się zbyt rozmowna i stanowiła bardzo marne źródło interesujących go informacji odnośnie poczynań swojej matki. Żaden z niego nekromanta aby wiedzieć, co ma zrobić z tą dziewczyną. Nie wiedział nawet czy jest w stanie cokolwiek zrobić, bowiem ona należała do przeszłości. Nikt jednak nie powinien egzystować w taki właśnie sposób. Jakaś jego część chciała zakończyć jej egzystencję. Bo gdy było się skazanym na wieczność to nie było prawdziwe życie. Gdyby podjął taką decyzję to jakie ona miałaby konsekwencje dla niego i dla wszystkich ludzi, którzy razem z nim weszli na pokład tego statku? Nie potrafił tego przewidzieć w żaden sposób. Czy byłby w stanie to zakończyć? Nie wiedział. Zupełnie szaloną myślą było to, że wszystko, co miało miejsce tylko po to aby podtrzymać tę dziewczynę przy namiastce życia. Na pozostałe swoje pytania nie znał odpowiedzi i raczej ich nie uzyska.

O wiele rozsądniejsze wydawało mu się przeszukanie tego pomieszczenia z zamiarem znalezienia czegokolwiek co mogłoby go naprowadzić na interesujący go trop. Postanowił skierować swoje kroki w stronę mebli w tym pomieszczeniu, w których wnętrzu mogło kryć się to, czego szukał. Zadowoliłoby go znalezienie jakiegokolwiek notatnika, czarnomagicznej księgi albo kartki papieru z odręcznie napisanym tekstem. Czegokolwiek. Jego uwagę przykuło też to migające światło. Trzy razy krótko, trzy razy dłużej, znowu trzy razy krótko. Zastanawiał się, co to oznacza. O ile nie było to zwyczajowe migotanie świateł, jak przy złej pogodzie.

— Chcesz mi coś przekazać? — Postanowił potwierdzić swoje przypuszczenia lub znaleźć dla nich racjonalne wytłumaczenie. Nie zaszkodziło. W ten sposób może się dowiedzieć, czy to migotanie stanowi jakąś wiadomość, którą jeszcze musiał rozszyfrować czy po prostu ma to zignorować. Może ktoś z osób na podkładzie tego statku byłby w stanie mu pomóc, gdyby okazało się, że to stanowi jakąś wiadomość.


Percepcja, na przeszukanie pokoju
Rzut N 1d100 - 13
Akcja nieudana

Rzut N 1d100 - 83
Sukces!
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Norvel Twonk (2391), Sebastian Travers (2365)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa