Rozliczono - Geraldine Yaxley - osiągnięcie Badacz Tajemnic II
Latem Geraldine bardzo mało czasu spędzała w domu. Nie ma się oszukiwać, że skłaniało ją ku temu również to, że w jej mieszkaniu było ostatnio również dość tłoczno. Postanowiła skorzystać z chwilowego braku zamówień i udać się na wycieczkę w towarzystwie swoich dwóch, wspaniałych czworonogów. To wcale nie było takie łatwe, gdyż oba szczeniaki były dosyć mocno charakterne, ale kto, jeśli nie ona, prawdziwa łowczyni, która nieco interesowała się również tresurą zwierząt by sobie z tym poradził.
Udała się na wybrzeże, gdzie zamierzała pójść na spacer w towarzystwie Cukra i Pierdoły, swoich psich przyjaciół. Jak to zazwyczaj bywa w nowych miejscach zwierzaki były ogromnie podniecone nowym miejscem, nie znały tych zapachów, także ciągały ją od jednego kąta do drugiego, przy okazji znacząc teren. Na całe szczęście Yaxley była niezłym piechurem, lata biegania po lesie robiły swoje, więc była to dla niej ogromna przyjemność. Uwielbiała wysiłek fizyczny, taki wyczerpujący spacer był więc czymś, czego naprawdę potrzebowała. Szczególnie w takich pięknych okolicznościach przyrody. Nim wybrała się na wycieczkę wyskrobała krótką wiadomość do Florence, a nuż przyjaciółka będzie miała chęć do niej dołączyć.
Dotarli do molo, na którym postanowiła odpocząć, nawet ona od czasu do czasu potrzebowała przerwy. Przymknęła oczy, pozwalała słońcu przyjemnie muskać ją po twarzy, psy postanowiły również skorzystać z chwili wytchnienia, zwinęły się w kłębki i leżały na pomoście.
Wtedy do jej uszu dobiegł śpiew, cudowny śpiew, który oderwał ją od odpoczynku. Oczarował Geraldine, nie mogła się powstrzymać od wejścia do wody. Wskoczyła do niej w sukience, tak jak stała, nie do końca świadoma tego, co właściwie się działo. Zbliżyła się do istoty, która zwabiła ją do wody, nie widziała w tym nic dziwnego, nie zwróciło jej uwagi nawet to, że wpadła w jej sidła, zdecydowanie normalne nie było to, że ot tak zaczęła się z nią całować...