• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 11 Dalej »
[20.08.72] Mama jest najlepsza

[20.08.72] Mama jest najlepsza
Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#1
29.10.2024, 11:05  ✶  
To miał być zupełnie zwykły dzień w mieszkaniu Kelly’ch.
Może nawet to był zupełnie zwykły dzień w mieszkaniu Kelly’ch, ale byli oni magiczną rodziną, a takie miały nieco inne definicje zwykłości.
Charlotte wróciła z pracy, tuż za progiem zrzucając buty i odruchowo zerkając w lustro, by skontrolować stan fryzury. (Była idealna, jak zwykle. To znaczy, parę kosmyków zaczęło sterczeć, ale Charlotte, przynajmniej jej własnym zdaniem, było do twarzy w nieładzie.) Nie chodziła oczywiście do Ministerstwa Magii w tych nudnych, urzędniczych szatach, ale i tak musiała nieco powściągnąć swoje zamiłowanie do ekstrawagancji, bardzo więc chciała przebrać się teraz w coś naprawdę ładnego. Pomyślała, że może wybierze się dziś wieczorem na zakupy – zakupy zawsze poprawiały jej humor.
– Jesteście w domu? – zawołała w głąb mieszkania, wywołując tym samym ciąg wydarzeń przyczynowo skutkowych.
Pies Benji, śpiący sobie wygodnie w pokoju Rity, bo po co spać na swoim posłaniu, gdy można przejąć czyjeś łóżko, przebudzony ze snu powrotem pani, poderwał się z miejsca, zeskoczył z posłania i nie wyrobił na zaklęcie. Walnięcie w szafkę sprawiło, że spadł przedmiot, przełożony tam rano, zanim zostanie odpowiednio zabezpieczony… i uderzył o podłogę z głośnym trzaskiem.
Pojawiło się na nim pęknięcie.
Tak się przypadkiem składało, że w tym przedmiocie uwięziono ducha, który miał zostać wypędzony do Limbo podczas najbliższego Samhain.
Oczywiście, Charlotte na razie jeszcze o tym nie wiedziała, tak samo, jak nie mieli pojęcia o całej sprawie jej synowi. Rezultat tego pęknięcia miał stać się im znany dopiero za jakieś dwie – trzy minuty.
– No już, już, myślałby kto, że rok nie było mnie w domu. Jessie! Zabierz swojego psa, jeszcze podrze mi pończochy – zażądała Charlotte, próbując opanować obskakującego ją radośnie zwierzaka. Od kogo on nauczył się takich manier? Powiedziałaby, że od goblinów (oczywiście, one nie obskakiwały tak ludzie, ale Charlotte była przekonana, że mogłyby nauczyć takich zachowań psa), ale Jessie chyba nie zabierał psiaka na wycieczki do banku Gringotta.
Evil Prince
The devil doesn't bargain, he'll only do you harm again
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Średniego wzrostu (metr siedemdziesiąt osiem) chłopak o ciemnych włosach i orzechowych oczach. Zawsze uśmiechnięty, choć pod uśmiechem skrywa swoje prawdziwe intencje, które nie są tak miłe.

Theo Kelly
#2
29.10.2024, 13:19  ✶  
Siedział właśnie nad artykułem naukowym, który pisał pod nadzorem wujka Morpheusa. Temat sam w sobie nie był ani zbyt ciekawy, ani zbyt odkrywczy, jednak to kolejny krok ku Departamentowi Tajemnic jego ostatecznemu celowi w karierze. Dlatego nie narzekał, był sumienny i pracowity jak na puchona przystało. Zresztą czego to się nie robiło, żeby usłyszeć pochwałę z ust matki.
Zbystrzał i odłożył pióro, aby nie zrobić wielkiego kleksa na pergaminie, gdzie właśnie przepisywał początkową treść artykułu. Zamknął pospiesznie książki i wybiegł pospiesznie ze swojego pokoju.
- Ja jestem - krzyknął wjeżdżając do przedpokoju na skarpetkach i wyhamowując na framudze przejścia wgłąb domu. Oparł się o nią i skrzyżował ręce na piersi i zaśmiał się widząc jak Benji obskakuje matkę, cóż rozumiał jego radość, sam czuł się podobnie na jej widok, ale miał na tyle rozumu w głowie, że nie skakał jak opętany wokół niej. No i nie machał ogonem bo go nie miał.
- Jessie, zabierz Benjiego! - krzyknął do brata i sam spróbował zabrać psiaka. - No chodź tu, daj mamie wejść do domu - dodał jeszcze próbując przywołać czworonoga uderzając się dłońmi w uda, aby go przywołać do siebie i dać nieco głasków.
- Jadłaś już czy wracasz prosto z pracy? - to pytanie skierował już do Charlotte, bo jako jedyna wróciła do domu, Benji na pewno nie skalałby się czymś takim jak praca.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#3
29.10.2024, 17:44  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.10.2024, 08:53 przez Jessie Kelly.)  

A Jessie spał.

Korzystając z dnia wolnego, zaplanował sobie kilka rzeczy do zrobienia, z czego ostatecznie zrobił niewiele. Z rana umył samochód, dwa razy wyszedł z Benjim na dłuższy spacer, po którym psiak miał być wymęczony już do końca dnia (no cóż, nie był). Miał jeszcze wysłać sowę do Electry, ale Benji w pewnym momencie po prostu przyszedł do niego, położył łeb na jego kolanach i wlepił w niego swoje ślepia, powoli zamiatając ogonem podłogę. I pozostałe plany odeszły w zapomnienie, bo przecież jak to tak, odmówić pieskowi głaskania? Jessie wpierw siedział na swoim łóżku, a w następnej minucie już leżał, Benji obok niego, i leniwie głaskał psa po grzbiecie i drapał za uchem i pod pyszczkiem. W pewnym momencie po prostu zasnął.

Drzwi jego pokoju nie były domknięte. Póki rzeczy psiaka wciąż były w jego pokoju, starał się nie zamykać drzwi za dnia, w razie, gdyby jego rodzeństwo nagle zachciało albo z psem wyjść (może Theo miałby okazję zastosować podryw na psa), albo się z nim pobawić, albo poćwiczyć jakieś sztuczki. Co prawda Jonathan dał psiaka Jasperowi, ale najstarszy z dzieci Kelly wciąż uważał go za ich psa. Tak więc drzwi były lekko uchylone i Benji w którymś momencie po prostu wyszedł i skorzystał z okazji, kiedy Rity nie było i mógł bezkarnie wejść do jej zawsze czystego pokoju.

Obudził go trzask upadającego przedmiotu, strąconego przez zderzenie psa z szafką. W pierwszej sekundzie miał zamiaru odwrócić się na drugi bok i znowu zasnąć, bo nie był to pierwszy raz, kiedy Benji coś stłukł, prostym zaklęciem można było przecież to naprawić, a ani mama, ani Theo nie zaczęli kląć na wszystkich znanych z historii bogów, że "co ten psiak znowu narobił". Niestety, musiał się zwlec z łóżka i wyjść ze swojego pokoju.

-Czy wy naprawdę - zasłonił usta dłonią i ziewnął - musicie tak krzyczeć? Benji, chodź tutaj.

Zawołany wpierw przez Theo, psiak podbiegł najpierw do najmłodszego z dzieci Charlotte i dał mu się pogłaskać, a potem podbiegł do Jaspera, który kucnął przy nim, żeby trochę się z nim pobawić.

-Rity jeszcze nie ma? - spytał, trochę zaspanym jeszcze wzrokiem patrząc na młodszego brata. -Jak było w pracy? - tu pytanie skierował do matki.

Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#4
30.10.2024, 10:58  ✶  
– Nie rozbij sobie głowy – powiedziała Charlotte automatycznie, gdy Theo urządził ślizg przez przedpokój i walnął o framugę. Nie żeby specjalnie liczyła na to, że ostrzeżenie przyniesie jakieś rezultaty albo zamierzała specjalnie protestować przeciwko bieganiu po domu – ona ostrzegała, jak i tak rozwali sobie głowę, to może potem nie spróbuje kolejny raz. – Sam wiesz, jak to jest w Departamencie Tajemnic, kochanie. Mrok, śmierć i mnóstwo rzeczy, o których nie wolno mi mówić – odparła najstarszemu synowi, zerkając na niego z uśmiechem.
- Nie jadłam, nie miałam czasu iść na stołówkę. Możemy wyjść do Dziurawego Kotła, jeżeli jeszcze nie jedliście… Rita chyba jeszcze nie wróciła z Ministerstwa? – Charlotte bardzo chciałaby obwiniać za te nadgodziny jej pracodawców, ale obawiała się, że ani Jonathan, ani Anthony nie zmuszają Rity do pracy ponad siły, a ta po prostu chciała być najlepsza.
Nie żeby Kelly akurat tego nie popierała, ale miała nadzieję, że córka nie dawała się wykorzystywać.
– Nie krzyczałabym, gdyby twój pies nie próbował porwać mi rajstop – oświadczyła, uparcie trzymając się tego, że Benij to pies Jessiego, nie rodziny, a już absolutnie, ale to absolutnie nie jej. Mógł być też trochę Rity, i Theo, i nawet Jonathana, ale ona tylko dawała mu co jakiś czas miskę czy poklepała po głowie. – To któryś z was? – spytała nagle, marszcząc jasne, cienkie brwi, i spoglądając w łazienkowe lustro.
Bo to zaczęło pokrywać się szronem.
A gdyby chłopcy rozejrzeli się po przedpokoju, mogliby zorientować się, że cieniutka warstwa szronu zaczęła pokrywać także to, które wisiało tam (bo oczywiście Charlotte bardzo lubiła lustra, i w efekcie w ich mieszkaniu były takie aż trzy – w przedpokoju, w łazience i największe, w jej sypialni, aby mogła oceniać, jak wygląda w danym stroju przed wyjściem. To znaczy w którym stroju wygląda najlepiej, bo utrzymywała, że w każdym – nawet w worku – wygląda absolutnie wspaniale).
Evil Prince
The devil doesn't bargain, he'll only do you harm again
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Średniego wzrostu (metr siedemdziesiąt osiem) chłopak o ciemnych włosach i orzechowych oczach. Zawsze uśmiechnięty, choć pod uśmiechem skrywa swoje prawdziwe intencje, które nie są tak miłe.

Theo Kelly
#5
31.10.2024, 15:44  ✶  
- Tak jest - udał salut i wyszczerzył się, ale nie miał czasu na dalsze wygłupy, bo musiał pogłaskać Benjiego, nie mógł zostawić psiaka bez nagrody, skoro do niego podbiegł. Nie odmówił sobie pogłaskania psiaka i podrapania go za uszami. Był naprawdę uroczy, zawsze cieszył się z czyjegoś powrotu jakby ten ktoś wyszedł i wrócił po dziesięciu latach do domu. Może to po prostu urok tego psa?
- Czyżbyś spał braciszku? Tak w środku dnia? - zapytał niewinnym głosem z jeszcze bardziej niewinnym uśmieszkiem., kiedy Jessie wyszedł od siebie z pokoju i zajął się psem. Przyglądał się temu przez chwilę, bo to właśnie z Jessie psina wytworzyła najsilniejszą wieź. Ale zaraz wrócił swoją uwagą i spojrzeniem do gwiazdy (w jego mniemaniu) obecnej (jak i każdej innej) sceny, czyli matki.
- No to idealnie, akurat myślałem czy nie zrobić sobie przerwy przy pisaniu artykułu bo już mi głowa paruje - głupio przyznać się było ,ale tak go wciągnęło pisanie, że zapomniał o śniadaniu i w sumie jedzeniu jako takim, dzisiejszy dzień miał wolny od zajęć w ministerstwie, dlatego też zaraz po porannym prysznicu zabrał się za swoją pracę naukową.
- Ale co? Co któryś z nas? - zmarszczył brwi patrząc na brata, bo przecież oni wyjątkowo nic nie zrobili, nawet nie mógł powiedzieć, że to Jessie, bo nie miał pojęcia co takiego mógłby na niego zrzucić, a nie robił bezmyślnych rzeczy. Zaczął się rozglądać po przedpokoju, jakby oczekiwał wskazówki. Aż brwi uniósł kiedy wzrokiem dojrzał lustro. Podszedł do niego i delikatnie przeciągnął po nim palcem.
- Emmm, Jessie, ty naprawdę spałeś czy coś robiłeś u siebie? - zapytał odwracając się do brata, bo ewidentnie był coś nie tak, był sierpień poza tym byli w domu
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#6
01.11.2024, 13:24  ✶  

Benji był bardzo rodzinnym psem, nieważne, jak bardzo Charlotte upierała się, że pies należał tylko do Jessiego, no i może trochę do Rity i Theo i Jonathana, ale absolutnie nie do niej. Cieszył się na widok każdego z nich tak samo, witając ich z takim samym entuzjazmem. Cóż, taki był urok tego psa.

I niczym dziwnym było, że to z Jessiem psiak wytworzył najsilniejszą więź, bo to właśnie w ramionach Jaspera Benji spędził najwięcej czasu po tym, jak został bohatersko uratowany przez Jonathana od samobójczej śmierci.

-Hm... Pora obciąć pazurki? - spytał psiaka, podnosząc mu łapki i sprawdzając, jak długie faktycznie były jego pazury.

Nie spałem. Oglądałem powieki od spodu, odpowiedział w myślach na pytanie Theo.

-Czasami taka drzemka się przydaje. Działa na cienie pod oczami - odpowiedział już na głos, patrząc wymownie na młodego.

Uwagę o rajstopach wpuścił jednym uchem, a drugim wypuścił, bo był pewien, że jego mama miała takich rajstop jeszcze niejedną parę w swojej szafie, więc od jednej pary mniej by nie zbiedniała. Jeszcze raz spojrzał na brata, gdy ten mówił o jedzeniu, i tak się mi chwilę przyglądał. Robiąc sobie śniadanie z rana, zostawił porcje również dla Theo i chyba mu nawet przypominał, żeby nie zapomniał o jedzeniu. Może mu się przyśniło? Albo młody znowu go nie posłuchał? Chciał już o to spytać, ale pytanie matki odwróciło jego uwagę.

-Ja nic nie zrobiłem - powiedział, rzucając bratu jeszcze jedno spojrzenie.

Znowu coś zrobił i próbuje to zrzucić na Jaspera?

Benji zaczął powarkiwać. Marszcząc brwi, Jasper podniósł się powoli z kucek, podnosząc również psa. Szron na lustrach nie był jego sprawką, bo niby jak byłoby to możliwe?

-Theo? - odezwał się z tym samym czasie, gdy jego młodszy brat kierował pytanie do niego.

Nie Theo? Rity nie było w domu, więc to nie mogła być jej sprawka. Chyba...

-Mamo... Nie zabrałaś do domu czegoś, czego nie powinnaś zabierać, bo było ładne i chciałaś to odnieść trochę później, prawda?

Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#7
03.11.2024, 15:41  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.11.2024, 15:41 przez Charlotte Kelly.)  
Charlotte pod pewnymi względami była matką zadziwiająco rozsądną, czego pewnie nie spodziewaliby się po niej przyjaciele i wrogowie – umiała stawiać wymaganiami, ale umiała też zostawiać przestrzeń na własne decyzje. Pod innymi natomiast… no nie dostałaby orderu Rodzica Roku, bo lekkie przepychanki Theo z rodzeństwem ignorowała od zawsze, póki nie zamieniały się w wielką awanturę, bo przecież „to tylko dzieci” albo gdy szło o synów, bo „chłopcy będą chłopcami”. Dlatego lekki przycinek puściła pomimo uszu, jak gdyby wcale nie dostrzegała, że chyba Theo chciał zwrócić jej uwagę na domniemane lenistwo brata…
– Potrzebujesz kremu, kochanie? Mam odpowiedni, możesz go sobie pożyczyć – rzuciła do Jaspera i to całkiem na serio, bo przecież cienie pod oczami to poważna sprawa!!! – Przemęczasz się w banku?
Pewnie przez te cholerne gobliny.
– Mogę zerknąć na twój artykuł, kiedy wrócimy – dorzuciła jeszcze, zarówno dlatego, że była autentycznie ciekawa, jak szły prace syna, jak i dlatego, że znała swoje dziecko i pewne rzeczy robiła już odruchowo: Theo jeszcze poczułby się pominięty, gdyby wykazała zainteresowanie jego bratem, a nim nie. Wprawdzie teraz wszyscy byli już dorośli, ale pewne zwyczaje wchodziły w krew.
Zaraz zresztą Charlotte zapomniała o obiadach, o artykułach, ba, nawet o kremach pod oczy, zbyt zaintrygowana dziwnym zjawiskiem. Ostrożnie dźgnęła lustro palcem i poczuła pod opuszkiem chłód: lód tylko jeszcze szybciej zaczął skuwać powierzchnię.
– Oczywiście, że nie, jeśli coś zabieram, to tylko jeśli nikt i tak nie będzie za tym tęsknił i dla dobra nauki… – oburzyła się Kelly, ale wyszła z powrotem do przedpokoju i otworzyła położoną na szafce torebkę. Nie zabrała tego dnia niczego z pracy, nie nosiła też przy sobie żadnych podejrzanych artefaktów, ale przyszło jej do głowy, że ktoś mógł jej coś podrzucić… – Hm, nie, nikt nic tu nie włożył – oceniła, szybko przetrząsając zaklętą torebeczkę, robiąc przegląd wśród notatników, eliksirów, kosmetyków i tysiąca innych Absolutnie Niezbędnych Każdej Kobiecie Rzeczy. – Może to te nowe meble? – spytała odrobinę podejrzliwie, sięgając po różdżkę, by rzucić zaklęcie rozpraszające.
Bo robiło się coraz zimniej.
Benji zaskomlał i przylgnął do nóg Jessiego, nagle czymś przestraszony.
Szron pokrywał podłogę.
A źródłem zimna, gdyby zacząć się rozglądać i szukać… byłby pokój Rity: drzwi były tylko lekko uchylone, nie dało się więc zobaczyć, co dzieje się w środku, ale klamka zamarzła już całkiem, a ich powierzchnia znikała pod lodem, tak samo jak lustra.
Rzut PO 1d100 - 95
Sukces!

Rzut PO 1d100 - 27
Akcja nieudana


Czar rozpraszający Charlotte zadziałał, szron znikł z podłogi wokół nich, lustro w przedpokoju pokryło się wilgocią, kiedy stopniał lód, zrobiło się jakby odrobinę cieplej... ale od pokoju Rity wciąż wionęło chłodem.
Evil Prince
The devil doesn't bargain, he'll only do you harm again
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Średniego wzrostu (metr siedemdziesiąt osiem) chłopak o ciemnych włosach i orzechowych oczach. Zawsze uśmiechnięty, choć pod uśmiechem skrywa swoje prawdziwe intencje, które nie są tak miłe.

Theo Kelly
#8
07.11.2024, 15:28  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.11.2024, 15:31 przez Theo Kelly.)  
Pokiwał głową ochoczo, kiedy Charlotte zaproponowała mu spojrzenie na jego pracę, zdecydowanie uwaga matki była tym czego potrzebował.
- Jakbyś znalazła chwilę to chętnie, nadal mi się wydaje, ze brzmią zbyt podobnie do prac domowych z Hogwartu - poskarżył się ochoczo łapiąc za wyciągniętą do pomocy dłoń. I wcale też nie kłamał w tym co mówił, pisanie artykułów naukowych wymagało większego skupienia od młodego Kelly'ego, a on przez cały czas miał to uparte wrażenie, jakby wychodziła mu praca domowa z transmutacji czy zaklęć. Czasami pomagało czytanie innych publikacji, jednak cały czas nie był zadowolonych z tego co sam pisał.
- To dlaczego nagle zrobiło się jak w chłodni? - zapytał z zaciekawieniem rozglądając się po domu.- Jest lato, więc nawet otwarte okno by niczego nie zmieniło - dodał bardziej pod nosem do siebie, a nie jako oczywistą obserwację.
- Gdyby mama coś przyniosła to wchodziłaby tu raczej niczym Królowa Śniegu, a nie normalnie, tak szybko się to pojawiło - dodał jeszcze przyglądając się uważnie korytarzowi. - Te od wujka Jonatana? - jakoś wątpił, żeby Selwyn załatwił im przeklęte meble, ale z drugiej strony, gdyby sam nie wiedział, że są przeklęte... Ale wtedy dojrzał, że tak samo jak i lustro tak i drzwi do pokoju siostry pokrywają się lodem.
- Rity nie ma w domu prawda? Bo to dziwne, mogła wrócić i nie zauważyliśmy tego - powiedział wskazując w tamtą stronę, sięgnął do kieszeni po różdżkę, bo sprawa wyglądała podejrzanie, ale wtedy zdał sobie sprawę, że przecież zostawił ją na biurku. To nie mogło go przecież powstrzymać, trzeba było rozwikłać zagadkę, zresztą jeżeli ich siostra była w domu to mogła potrzebować pomocy. Nawet jeśli chciał pogrążyć rodzeństwo w oczach matki to nie chciał, aby działa im się krzywda.
- Ej, Rita, jesteś tam? - krzyknął i ruszył tak samo jak wcześniej, ślizgając się na skarpetkach po podłodze.

Rzut O 1d100 - 19
Akcja nieudana

Rzut O 1d100 - 85
Sukces!


Trochę chwiejnie, bo nie przemyślał, że oszroniona podłoga będzie bardziej śliska, ale nie tracąc równowagi podjechał pod drzwi pokoju siostry. Zauważył, że klamka jest pokryta lodem, zmarszczył więc brwi.
- Wchodzę - dodał jeszcze, bo nie był na sto procent pewien, że nie mam jej w domu i chciał otworzyć drzwi. Źródło arktycznego mrozu musiało być w jej pokoju.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#9
09.11.2024, 22:20  ✶  

-Myślę, ze z nas dwóch to Theo by go bardziej potrzebował - powiedział, uśmiechając się do Theo w taki sam sposób, w jaki on uśmiechał się do Jaspera. Skoro Theo próbował zarzucać mu lenistwo, to niech myśli, że wygląd mu się zaczyna pogarszać. -Ostatnio nie spałem w nocy najlepiej - odpowiedział już matce.

Zmarszczył lekko brwi, obserwując, jak Charlotte przeglądała zawartość swojej torebki.

-Mówimy o naszej mamie. Ona lubi nas zaskakiwać - Theo miał co prawda rację, ale Charlotte Kelly zawsze potrafiła czymś zaskoczyć.

Chociażby tym, że faktycznie nałożyła na siebie worek tylko po to, żeby udowodnić mu swoją rację.

Mruknął cicho i skrzywił się, kiedy podejrzenia padły na nowe meble, które zostały przecież zakupione przez jego ojca chrzestnego. Nie, to nie mógł być powód tej dziwnej zmarzliny.

-Jonathan ma wiele kreatywnych pomysłów, ale w życiu nie kupiłby nam mebli, które zmieniłyby nasze mieszkanie w lodowiec - ta opcja odpadała.

I jeszcze Benji zaczął się bać. Jessie kliknął językiem, dostrzegając szron również na podłodze i pochylił się, by podnieść psa i przycisnąć go do siebie. Psiak drżał, a jego głowa opadła na ramię czarodzieja.

-Rita przecież by wyszła się przywitać, skoro mama wróciła - powiedział, zanim jeszcze Theo prześlizgnął się do drzwi, prowadzących do pokoju ich siostry.

Powinien zamknąć Benjiego w swoim pokoju? Mógłby od razu wziąć swoją różdżkę, ale czy dobrym pomysłem było zostawianie teraz psiaka samego? I to w zamkniętym pokoju, do którego lód i tak mógł się dostać? Ale moment...

-Mamo, czy Benji czegoś nie stłukł, kiedy do ciebie biegł? - bo przecież to właśnie trzask go obudził. -Nie mieliśmy w mieszkaniu czegoś, czego nie powinniśmy mieć, prawda?

Bo to, że teraz Charlotte nic nie przyniosła, nie oznaczało, że nie zrobiła tego wcześniej.

W imię nauki, oczywiście.

-Theo, widzisz tam coś?

Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#10
10.11.2024, 11:17  ✶  
- Na pewno nie. Większość prac domowych z Hogwartu brzmi jak bełkot. Na szczęście ty jesteś inteligentniejszy od większości absolwentów - stwierdziła z beztroską Charlotte. Mniemanie miała o sobie ogromne, a co za tym idzie uważała, że jej dzieci też muszą być bardzo mądre: wszak miały jej geny i w dodatku to ona je wychowała. Zaczepki pomiędzy chłopcami puszczała zaś pomimo uszu, bo cóż, znowu, to szkodliwe dość podejście "to tylko chłopcy" dość mocno zinternalizowała.
Co do Jonathana nie była taka pewna. Nie dałby im niczego niebezpiecznego, ale może uznał, że meble, które po uruchomieniu jakiejś opcji zamieniają okolicę w salę tronową królowej śniegu to coś w sam raz dla niej? A nie wspomniano mu w sklepie, że wtedy w mieszkaniu zrobi się zimno jak w chłodni?
- Kto wie? Jonathan mógł uznać to za zabawne. Albo stylowe, lodowa kraina w salonie - powiedziała, zaglądając do salonu. Ale kanapa i fotele wyglądały zupełnie normalnie, a choć na oknie osiadał szron, nie wyglądało na to, że źródło dziwnego chłodu znajduje się właśnie w tym pomieszczeniu. - Oczywiście, że nie, Jessie. Wszystko, co jest w moim pokoju, właśnie tam powinno się znajdować.
Przynajmniej w mniemaniu Charlotte, a że ktoś mógłby się z nią nie zgodzić, to już w jej opinii nie miało żadnego znaczenia. Na przykład odnośnie papierów podebranych zmarłemu współpracownikowi. Przecież jemu i tak nie były już potrzebne, prawda? A oczywiście nie mogła dopuścić, żeby trafiły w ręce na przykład jego krewnych.
- Poza tym drzwi do mojego pokoju są zamknięte. Benji nie mógł nic potłuc... hm... Och do licha, ta temperatura... przecież to... - wymamrotała, gdy nagle dotarło do niej, że przecież doskonale zna takie "objawy", ot nie spodziewała się ich we własnym domu.
Nawiedzenie.
Mieli tutaj ducha.
Theo i Jessie zaglądając do pokoju Rity mogli się przekonać, że tam jest najzimniej, lód całkiem pokrył okno i szybę w oknie, a na podłodze faktycznie leżały szczątki pojemnika, który zapewne zniszczył psiak. Teraz winowajca zaskomlał cicho w ramionach swojego człowieka, wyraźnie czymś zaniepokojony.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Charlotte Kelly (2053), Jessie Kelly (1675), Theo Kelly (1545)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa