• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[10.10.72] Jesienne porządki

[10.10.72] Jesienne porządki
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#1
06.01.2026, 16:36  ✶  
Zakątek w większości przeszedł już jakieś tam procesy, które miały go doprowadzić do jako takiego porządku. Po pierwsze, razem z Brenną odprawiły rytuał, który miał się pozbyć stąd tej tajemniczej runy. Znak nie dawał nikomu spokoju, a już w szczególności kiedy znikał i zdawał się nie chcieć pokazać w towarzystwie, co najmniej jakby był nieśmiały. Od kiedy jednak kobiety pomodliły się, według wskazówek Thomasa odnośnie tego co trzeba było zrobić, wydawało się że w pokojach panuje spokój. Crawleyówna na wszelki wypadek przejrzała piwnicę, wszystkie piętra, a także strych. Poodsuwała wszystkie szafy które mogła, a dla pewności jeszcze sprawdziła w nich, jakby tajemniczy znak miał tylko czekać na dogodną okazję żeby wyskoczyć na nowo. Wszystko jednak wydawało się być w jak najlepszym spokoju, no może poza tym delikatnym niepokojem, który był wspomnieniem omamów które napadły ją w Zakątku ostatnim razem.

To było jednak tylko w jej głowie. Już od jakiegoś czasu nie wzdrygała się tak znacząco na widok ognia, czy chociażby myśląc o nim. Obawiała się, bo spokój wydawał się tylko przykrywką, ciągnącą za sobą nitki niepokoju, o które łatwo było się potknąć. 

Sprzątanie zaczęła od mieszkania Brenny, tak dla zasady. Omiotła podłogę, wyczyściła blaty, a potem zaczęła przygotowywać się by przejść do kolejnych drzwi prowadzących z korytarza. Ustawiła wiadro pod kranem, chcąc do niego nalać wody - powoli i nieśpiesznie, bo w międzyczasie zbierała inne rzeczy. Gąbki, ścierki, miotłę - ustawiała wszystko w jednym miejscu, ale w końcu usiadła sobie na chwilę. Uwagę skierowała na niewielki pakunek, który parę dni temu dostała brata, ale nie zdążyła go otworzyć bo była zajęta innymi rzeczami. Teraz więc zaczęła rozwijać szary papier, by zobaczyć co było w środku.


!Jajo z kalendarza


The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#2
06.01.2026, 16:36  ✶  
Jajo, w którego posiadanie wszedłeś, musiało być częścią eksportu zza Żelaznej Kurtyny. Po mieście szepta się o nich sporo późniejszą jesienią - sprzedawcy mówili półgębkiem o nowym imporcie ze wschodu, bez precyzowania, czy to eksperyment jednego z polskich sanktuariów leśnych, czy przyjechały tutaj zza Uralu. Być może to sprawa do zbadania, ale skoro już wszedłeś w posiadanie tego przedmiotu, cóż... dlaczego miałbyś je oddawać i zadawać służbom pytania? Mógłbyś spróbować je wykluć, albo poprosić znajomego o pomoc.

Jajo może zostać wyklute przez każdego z wiedzą przyrodniczą na poziomie ◉◉○○○ lub wyższym. Jest czarne, przypomina odrobinę zwęglonego w ognisku ziemniaka. Wyklucie go wymaga wrzucenia go do rozżarzonego kominka. Po zrobieniu tego odczekaj dobę (fabularną), pozwól mu poleżeć w żarze, a dopiero później wyciągnij je szczypcami i wsadź do garnka.

Kiedy wyciągniesz jajo z żaru, dostrzeżesz na jego powierzchni drobne pęknięcia, z których sączyło się mlecznobiałe światło. Właśnie wykluwało się z niego jakieś stworzenie! Musiałeś dać temu czas, ale wreszcie zwęgloną skorupkę przebił maleńki dziób sowy pocztowej.

Ptak, w którego posiadanie wszedłeś jest magiczny. Kiedy podrośnie, jego pióra staną się czarne jak sadza, a podczas lotu z rozprostowanych skrzydeł będą sypać się białe, niegroźne iskry. Oczy jarzą mu się mlecznobiałym światłem. To bardzo widowiskowy okaz, gotów do występów i robienia wrażenia na każdym, komu dostarcza wiadomość.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#3
06.01.2026, 18:49  ✶  
Czy miała wyrzuty sumienia, że nie pomagała Dorze od początku? Tak. Czy mogła na to coś poradzić? Nie. Korzystając z dziwnych wskazówek z dziennika, zapisanych jej własnym charakterem pisma, ostatnie dwa dni praktycznie nie wyszła z pracy (czy raczej wyszła z niej w sensie wyjścia z biura, ale żeby uganiać się absolutnie w pracowych sprawach po całej Anglii). Gdy teleportowała się na parterze, tuż za drzwiami wejściowymi, oparła się o nie na moment plecami i zacisnęła powieki. Wciąż czuła zapach dymu i przez moment nie była pewna, czy po prostu przesiąkły nim jej włosy, czy znów czuje go we wnętrzach… Ale nie, to chyba nie były kolejne halucynacje. Po prostu potrzebowała prysznica, ale nie było sensu brać go teraz, skoro pewnie jeszcze zdąży pomóc w porządkach i po nich i tak będzie chciała się wykąpać.
Odetchnęła, przerzuciła płaszcz na wieszak, ponieważ było już ciemno, zapaliła światło na końcu różdżki i ruszyła po schodach. Była zmęczona, owszem, ale nie na tyle, by nie poruszać się w zwykły dla siebie sposób, czyli przeskakując po dwa stopnie. Na dole nie słyszała żadnych dźwięków i nie widziała zapalonego światła, podejrzewała więc, że Crawleyówna jest na piętrze.
– Dora? To ja! – zawołała, otwierając drzwi do pomieszczeń osadzonych po lewej stronie. – Przepraszam, że tak późno, ale zahaczyłam o cukiernię i kupiłam trochę ciastek. Już się przebieram i możemy zabierać się za ogarnianie dalej – oświadczyła raźno, pakując się do salonu. Odruchowo uśmiechnęła się do Dory i zademonstrowała paczkę z klubokawiarni, ale zaraz zastygła, kiedy zobaczyła, co trzyma dziewczyna.
Bo to wyglądało znajomo.
Dziwnie znajomo…
– Proszę, powiedz, że nie sprzedał ci tego dziwny mężczyzna, który pod kamienicą handlował różnościami i twierdził, że spadło z kosmosu? – spytała już poważniej, odstawiając słodkości na stolik. Nie podobała się jej ani myśl, że Dora miałaby kontakt z obcymi czarodziejami, skoro miała być martwa (nowa twarz nową twarzą, lepiej było uważać) i że ten człowiek miałby tu wrócić. Nawet jeżeli starała się go znaleźć…


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#4
22.01.2026, 05:33  ✶  

Dorze nie przeszkadzało w najmniejszym stopniu, że tego dnia akurat musiała sobie poradzić sama. Oczywiście, było trochę strasznie, szwędać się tak samotnie po całkowicie pustej kamienicy, ale oprócz tego? Nie raz, nie dwa, sama łapała za miotłę i porządkowała czy to Warownię czy to Księżycowy Staw. Większość przecież była zajęta pracą, albo raczej - miało poważne życie zawodowe, podczas gdy ona... była. Mogła czytać książki, mogła stać nad kociołkiem, ale nie mogła robić tego cały czas i bez przerwy, chociażby dlatego że brakowało momentami ku temu materiałów.

- Nic nie szkodzi - odpowiedziała, rozwijając papier i przyglądając się jajku, które się pod nim znalazło. Było ciemne, w sumie to czarne i trochę nieregularne. Obróciła je w dłoniach, mimowolnie zerkając czy przypadkiem nie brudziło palców, ale na to nie wyglądało. - Oh nie, dostałam. Czy mam przez to rozumieć, że ktoś faktycznie rozdawał te jajka? Sprzedawał znaczy. Albo że ktoś myślał że są z kosmosu? - z pewnym powątpiewaniem zważyła swoje w dłoni. - Mam wrażenie że coś o tym czytałam w jakiejś książce? A może coś słyszałam jak ktoś rozmawiał w antykwariacie cioci Tessy... - urwała, jakby się trochę spłoszyła że zaraz zostanie zapytana kiedy tam była i czy uważała. - Wygląda jak coś z bloku wschodniego. Eksperymentowali tam trochę, czy coś takiego. Mają się z tego wykluwać ptaki które są ładne, chociaż oprócz tego brak im jakichś konkretniejszych magicznych właściwości. W sensie nie nadadzą się na surowce. Całe szczęście dla nich. Wydaje mi się, że to konkretne trzeba wrzucić do ognia. Jest w końcu takie czarne. Jak zwęglone. Mogę to zrobić tutaj? Niby już posprzątałam kominek, ale i tak trzeba na nowo rozpalić, bo robi się zimno...



The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#5
24.01.2026, 10:26  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.01.2026, 10:26 przez Brenna Longbottom.)  
To że Dora nie zajmowała się pracą zawodową, w oczach Brenny nie usprawiedliwiało zrzucania na nią zbyt wiele. Pomagała w Księżycowym Stawie, pomagała w Warowni, pomagała tutaj, wyszukiwała dla nich informacje i zajmowała się eliksirami.
Sama raczej ostatnio biła się z myślami, że być może powinna z pracy zrezygnować.
I miała trochę wyrzutów sumienia, zwłaszcza że wciąż niepokoiło ją, czy ktoś nie spróbuje się tu włamać. Nie powinna wracać tak późno, ale w Ministerstwie było tysiąc jeden rzeczy do ogarnięcia…
– Taaak, sprzedał konkretnie dwa, rozglądałam się za nim, ale znikł jak kamfora… Zapewniał, że pochodzą z kosmosu. Widziałam bardzo podobne do twojego i faktycznie ptak, który się z niego wykluł, miał takie czarne pióra. Moje włożyłam w ściółkę, i wykluł się… bardzo cichy pisklak. Na razie jest w Stawie. Mówisz, że mogą pochodzić ze wschodu? – Wiedziała o przyrodzie dość, aby znaleźć informacje, jak te jaja potraktować i była w stanie wykarmić ptaka, którego zostawiła póki co w Księżycowym, uznając, że tam będzie bezpieczniejszy, przynajmniej dopóki nie podrośnie. Ale nie miała pojęcia, skąd pochodzą te okazy i czy ich pióra do czegoś mogłyby się przydać (nie żeby zamierzała oskubać ptaka, chyba nie potrafiłaby się na to zdobyć, ot co najwyżej sprawdziłaby, gdyby jakieś pióro zgubił).
– Nie krępuj się, tylko jak po niego wrócisz, nie zostawaj tu proszę jutro na noc sama, dobrze? To miejsce jest za słabo zabezpieczone, a ja pewnie będę długo w pracy – zgodziła się bez protestów, zabierając się za wyciąganie z opakowania obiecanych ciastek i nastawianie wody na herbatę.
– Wiesz, gdzie je kupił ofiarodawca?
Bo chciała jednak upewnić się, że nikt nie będzie biegał po mieście i nie zaoferuje kolejnych tego typu jaj mugolom. Choć zaczynała podejrzewać, że tamten człowiek wepchnął im je, bo po prostu rozpoznał czarodziei. I niestety, było za wiele innych poważniejszych spraw, aby faktycznie uganiać się za takim handlarzem.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#6
27.01.2026, 05:10  ✶  
Dora zwyczajnie tęskniła do czasów, kiedy pracowała w Mungu. Brakowało jej szpitalnych korytarzy, pochylania się nad napływającymi tam przypadkami i chociażby kolegów i koleżanek po fachu. Teraz zawsze mogła zagadać do Basiliusa, którego z resztą ze szpitala kojarzyła, ale to nie było to samo.
- Cóż... jeśli ktoś nie wie konkretnie co z nimi zrobić, to raczej ich nie wykluje. Potrzebują odpowiednich warunków - wzruszyła ramionami, bo zawsze było to jakieś pocieszenie. Nie idealne, oczywiście, ale nie zmieniało to faktu że mugolom pewnie ciężej było wpaść na to co należało z takim jajkiem zrobić. Większość najpewniej próbowała je otworzyć i tylko niszczyła znajdujące się w nim życie, co z kolei było przykre.
- Wiesz, niedawno w naszym kraju pojawiły się takie mugolskie jajka... Niedawno, no z cztery lata temu. Kinder niespodzianka się nazywa. To czekoladowe jajko, puste w środku, owinięte sreberkiem. W środku jajka znajduje się drugie jajko, plastikowe, w którym schowana jest zabawka. Mam wrażenie, że jeśli kupi to jakiś mugol, to może mieć wrażenie że to właśnie coś takiego - spojrzała na trzymane w dłoniach jajko, jakby zaraz faktycznie miało się okazać, że kompletnie się pomyliła, ale cóż, wcale tak nie było. Dlatego podniosła się ze swojego miejsca i przemaszerowała do kominka, rozpalając w nim ogień za pomocą zaklęcia.
- Dobrze, nie będę. Chociaż i tak powiem ci, że te przekładnie... to i tak chyba dobre zabezpieczenie? Nigdzie wcześniej chyba takich nie widziałam. Ale podoba mi się kod do nich - uśmiechnęła się lekko, bardziej do siebie, bo poruszyła właśnie drwa pogrzebaczem, chcąc zrobić lepsze miejsce jajku. Takie, żeby się nie wyturlało.
- Niestety nie wiem. Brat mi je kupił, więc musiałabyś jego zapytać.


The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#7
28.01.2026, 11:09  ✶  
– Tak myślę, że nikt nie wpadnie na to, żeby je wkładać w żar i wyjmować po dobie, ale i tak mam nadzieję, że gość nie miał tych jaj więcej – powiedziała, a potem przysłuchiwała się opowieści Dory o Kinder niespodziankach z pewnym zaciekawieniem. W Dolinie Godryka mugoli mieli tuż za płotem, w Londynie choćby praca wymagała jako takiego orientowania się w niemagicznych dzielnicach, ale jeśli szło o ich produkty, to raczej wiedziała, co serwowano w knajpie, w której dało się spokojnie spotkać, niż ofertę słodyczy. – Kurcze, wiesz co? To naprawdę świetnie brzmi. Znaczy się, pobiegłabym kupować, gdyby nie to, że pewnie ta zabawka nie jest wcale fajna, ale może podpowiem to Norze? Na Ostarę mogłaby przygotować coś podobnego, czekoladowe jajka z jakąś zabawką w środku? – zastanowiła się, zalewając wodą herbatę do dwóch kubków. – A jak już o Norze, pytałam ją o możliwość przygotowania mikstur, które mogłyby pomóc w Dolinie na wiosnę… w sensie chodzi mi o przyspieszenie wzrostu tego wszystkiego, co w tym roku spłonęło. Sądzisz, że mogłybyście podziałać razem?
Myślała tez o spytaniu o to Olivii, ale jej nie chciała zawracać głowy w tym momencie, póki dziewczyna nie wybierze nowego lokum, nie przeniesie się do niego i nie zdołają opanować sytuacji Pękatej Fiolki. I wprawdzie zdaniem Nory zastosować to wszystko można by dopiero wiosną, ale chyba niektóre rzeczy sadziło się już jesienią, a i lepiej było opracować odpowiednie receptury wcześniej…
– Tak, zdaniem mojego znajomego, tego szyfru nie da się złamać, jeśli nie znasz kodu. Ale to nie jest stu procentową gwarancją, w końcu zawsze mogą wejść na przykład oknem… – mruknęła, spoglądając ku rzeczonemu oknu. I znów pomyślała o tamtej nocy, gdy obudziła się, a to było otwarte. Może pomyślałaby, że zawodzi ją pamięć i jednak go nie zamknęła… gdyby nie to, że coś podobnego przydarzyło się i innej osobie. – Myślę, że będzie łatwy do zapamiętania – stwierdziła, a kącik ust drgnął jej lekko. Dat urodzin jej, Erika czy rodziców, ktoś mógłby się spodziewać i je odgadnąć, ale tutaj raczej wątpiła, czy przypadkowa osoba na to wpadnie, a nie groziło im, że utkną za drzwiami, bo liczby wypadły im z głowy. – Myślę, że spytam po prostu w Ministerstwie, może zwyczajnie do kraju przyszła większa dostawa i po Spalonej Nocy chcą się koniecznie jej pozbyć? Tak sobie myślę, że teraz trudniej o handel egzotycznymi rzeczami. Tak sobie myślę, że trzeba wymyśleć, jak wywalić poltergeista ze strychu w Księżycowym, bo jak nic będziemy musieli urządzić sowiarnię.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#8
03.02.2026, 12:45  ✶  

- Nom, te w kinder niespodziance to takie zwyczajne kawałki plastiku. Malutkie figurki, bo te jajka że nie są jakieś super duże - wyciągnęła ręce, próbując mniej więcej pokazać Brennie, jak wysokie mogły być. Czarodzieje pewnie byliby w stanie wepchnąć do nich coś ciekawego, fakt, ale wątpiła żeby zrobiły większą furorę niż takie czekoladowe żaby. - Ale zawsze możesz kupić jedno, żeby chociaż zobaczyć na żywo jak to wygląda i też pokazać Norze. Ale też podsunięcie jej tego pomysłu brzmi bardzo ciekawie - a znając Norę nie zostanie tam włożone nic niebezpiecznego, nieciekawego czy jakikolwiek inny psikus. Można by było postawić na bezpieczne dla dzieci zabawki i pewnie cieszyłoby się sporym zainteresowaniem w kręgach rodziców.

- Jasne, możemy razem - uśmiechnęła się lekko, ale trochę chodziło jej po głowie dokładnie to samo co Brennie. - Ale jeśli chodzi ci o mugolskie zbiory, to mam wrażenie że największy problem jest z tymi roślinami, które się silnie ukorzeniają. No, nawet nie tylko mugolskimi. Ale zboża zostaną wysiane na nowo, tak samo owoce czy warzywa, ale drzewa sadownicze? Potrzeba lat żeby na nowo wyrosły... - zmartwiła się wyraźnie. - Przyśpieszyć to ciężkie słowo tutaj, bo dużo z tych roślin musi wyrosnąć naturalnie i w swoim tempie dojrzeć, żeby posiadać odpowiednią moc magiczną i działanie.

Można pewnie było próbować z nawozami, ale niejeden już z nimi eksperymentował. Dora... może nie była sceptyczna, ale na pewno ostrożna, bo zielarstwo w szkole uczyło cierpliwości i tego, że czas ma znaczenie. To tak jakby ktoś próbował przyśpieszyć warzenie niektórych eliksirów, a z tego mogły wyjść same kłopoty.

- W sumie teraz dużo ludzi nie ma na to głowy, a kto wie ile mogą te jajka tak leżeć zanim się... popsują - ostatni raz obejrzała swoje, a potem włożyła je do kominka. - Sowiarnię? Będziemy zamawiać aż tyle rzeczy czy chodzi ci o wykluwanie tych jajek?



The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#9
03.02.2026, 16:45  ✶  
– Może się za nimi rozejrzę kiedyś przy okazji.
Biorąc pod uwagę, jak bardzo ucierpiała Pokątna i czarodziejscy dostawcy, to część zaopatrzenia do Stawu pozostawało kupować w mugolskich sklepach. Dlaczego więc nie? Wprawdzie słodycze Nory czy z Hogsmeade były na pewno dużo lepsze, ale pomysł Brennę intrygował, chodziło więc trochę o inspirację, a trochę o ciekawość.
– Och, czekoladowych żab nikt nie ma szans pobić – roześmiała się, bo sama była ogromną fanką i tego, jak smakowały, i zbierała karty… chociaż część jej kolekcji poszła z dymem, ale Brenna nie pozwoliła sobie teraz na zmartwienie z tego powodu. Trochę ocalało gdzieś wśród pudeł rozłożyć w Zakątku, a karty ostatecznie nie były czymś, o co warto było się martwić w chwili, w której ginęli ludzie i płonęły domy. – Ale tak sobie myślę… jakby na przykład miniaturowe figurki zawodników quidditcha? I ci najpopularniejsi pojawiają się rzadziej, więc trzeba na nich polować? Może jakaś drużyna dałaby zgodę w ramach promocji. Można by też iść bezpiecznie w magicznie zwierzęta, jestem pewna, że figurka takiego smoka byłaby warta polowania – plotła, podstawiając Dorze i sobie po ciastku i kubku z herbatą, obserwując jak Dora umieszczę jajko w kominku. Czy to był pomysł możliwy do realizacji? Może i nie. Brenna po prostu lubiła tworzyć różne idee i patrzeć, które da się wcielić w życie, a Norze mógłby przydać się taki flagowy produkt.
– Nie oczekuję cudów… po prostu to coś, czemu warto się przyjrzeć, skoro mamy utalentowane mistrzynie eliksirów – stwierdziła, spoglądając na żar, w którym umieszczone zostało jajo. Może się uda, może nie, ale akurat w tym wypadku była to jedna z wielu dróg, których szukała, by pomóc sąsiadom. Mogli zawsze poeksperymentować najpierw na sadzie Warowni, którego część ocalała, ale ta najbliżej domu mocno ucierpiała. – Wychodzi na to, że będziesz miała teraz dwa ptaki, ja też, Millie, Basilius i Thomas spędzają tam sporo czasu i każde ma własną sowę… Ciężko je będzie trzymać wypuszczone w domu, a z kolei głupio, by tkwiły za długo w klatkach, gdy pogoda robi się gorsza i nie mogą latać. Jeżeli pozbędziemy się tego przeklętego poltergeista, mogłyby mieć jedno pomieszczenie na poddaszu dla siebie, a drugie wykorzystałoby się na jakiś magazyn albo pracownię.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#10
06.02.2026, 13:08  ✶  
- Oooo - oczy Dory wyraźnie nieco się zabłyszczały, kiedy Brenna rzuciła propozycję magicznych stworzeń. - Nie jestem fanką Quidditcha na tyle, żeby zbierać takie figurki, ale takie magiczne stworzenia? I jeszcze dostajesz je z jajka? Genialne - wyraźnie się ożywiła, oczyma wyobraźni już widząc całe zastępy uroczych zwierzątek, które dodatkowo by się ruszały, bo przecież byłyby zaczarowane. Serwowanie nieruchawych figurek czarodziejom, było raczej bez sensu bo nie wzbudzałyby az takiej furory. - I wtedy można by ich rzadkość występowania podzielić według ich klasyfikacji ministerialnej - miało to chyba najwięcej sensu, bo jakimś cudem im bardziej niebezpieczne było stworzenie, tym większą wzbudzało satysfakcję. Tak, figurka smoka byłaby warta polowania. Sama najchętniej chyba przytuliłaby takiego puffka, nieśmiałka, albo demimoza bo miały takie obłędne, wielkie oczęta od których nie można było oderwać wzroku.
Podniosła się wreszcie i podeszła do stołu, gdzie czekały ciastka i kubek z herbatą. Usiadła na krześle, trochę zastanawiając się nad tym, komu ona będzie wysyłać listy swoimi ptakami, ale to chyba nie było aż takie istotne w tym momencie.
- Wiem, że jest problem z materiałami, ale... nie lepiej zrobić im jakąś przybudówkę? No bo... to ptaki, a do tego będą głośne - zastanowiła się, bo miała wrażenie że sowiarnia w Hogwarcie specjalnie znajdowała się tak daleko i trzeba było sobie do niej robić spacer. - Ale chwila, czy Staw nie był czarodziejskim miejscem zamieszkania? Jest taki duży, nie ma czegoś co wygląda jak stara sowiarnia? - może coś zwyczajnie przegapili w tym cały szale radzenia sobie z poltergeistem, a potem i zniszczeniami, jakie wywołały pożary. Nawet jeśli nie w samym Księżycowym Stawie, to wciąż musieli pomagać też innym. Przyjaciołom, krewnym, czy zwyczajnie z dobroci serca tym, którzy nie byli w stanie uporać się ze zniszczeniami sami.


The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1729), Dora Crawford (1678), Pan Losu (213)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa