17.01.2026, 16:29 ✶
Do domu wrócił całkiem późno - tak kilka godzin później, niż przewidywały jego godziny pracy. Nie, gobliny nie przymusiły go do robienia nadgodzin. Po zakończeniu pracy nie wrócił do domu, a pokręcił się po sklepach, wypatrując czegoś, co nadałoby się na prezent dla jego bliźniaczki. I tak od sklepu do sklepu, aż zauważył, że już się ściemniało i pomyślał, że powinien już wrócić do domu.
Od progu przywitał go Benji, który słysząc, że drzwi wejściowe się otwierały, zaczął szczekać głośno i przebiegł dystans z któregoś pokoju do wejścia w rekordowym tempie. Jessie uśmiechnął się i kucnął, żeby przywitać się ze stęsknionym psiakiem.
Zauważył swoją mamę. Pewnie powinien się przywitać, może powiedzieć, dlaczego wrócił do domu o wiele później, niż powinien - nawet jeśli był już dorosły i w sumie nie musiał się z niczego tłumaczyć, to czasy były niepewne, a oni nie należeli do grona osób, które mogły cieszyć się pewnością bezpieczeństwa.
Nie przywitał się jednak, ani nie powiedział, co go zatrzymało na tak długo. Jego myśli powędrowały do wspomnień sprzed zaledwie dwóch dni - do spotkania z Jonathanem i Hannibalem, do którego niespodziewanie dołączył Gabriel. Potem do występów Muzy - porównywał to, co podczas jednego i drugiego spotkania powiedział mu Jonathan. Wrócił myślami do lipca, do jego rozmowy również z Jonathanem, do jego prośby i do warunku, który postawił mu jego chrzestny.
Każde z nich coś ukrywało. Nie byli przecież dziećmi, które dzieliły się wszystkimi swoimi myślami i przeżyciami, nie rozumiejąc jeszcze, że nie zawsze i nie z każdym powinny się takimi informacjami dzielić - byli dorośli, niejedno już widzieli i przeżyli, a to wcale nie wpływało dobrze na otwartość do świata. Jessie poczuł w żołądku ścisk - nie było łatwo ukrywać rzeczy przed Charlotte, która zawsze znajdowała sposoby, by się o czymś dowiedzieć. Z drugiej jednak strony, ona sama nie dzieliła się z nimi wszystkim i w głowie Jessiego znowu pojawiła się ta irytująca myśl Jak dużo nam nie mówicie?
A może Charlotte nie mówiła tylko jemu?
-Wiedziałaś, że Jonathan przyjaźni się z wampirem?
Od progu przywitał go Benji, który słysząc, że drzwi wejściowe się otwierały, zaczął szczekać głośno i przebiegł dystans z któregoś pokoju do wejścia w rekordowym tempie. Jessie uśmiechnął się i kucnął, żeby przywitać się ze stęsknionym psiakiem.
Zauważył swoją mamę. Pewnie powinien się przywitać, może powiedzieć, dlaczego wrócił do domu o wiele później, niż powinien - nawet jeśli był już dorosły i w sumie nie musiał się z niczego tłumaczyć, to czasy były niepewne, a oni nie należeli do grona osób, które mogły cieszyć się pewnością bezpieczeństwa.
Nie przywitał się jednak, ani nie powiedział, co go zatrzymało na tak długo. Jego myśli powędrowały do wspomnień sprzed zaledwie dwóch dni - do spotkania z Jonathanem i Hannibalem, do którego niespodziewanie dołączył Gabriel. Potem do występów Muzy - porównywał to, co podczas jednego i drugiego spotkania powiedział mu Jonathan. Wrócił myślami do lipca, do jego rozmowy również z Jonathanem, do jego prośby i do warunku, który postawił mu jego chrzestny.
Każde z nich coś ukrywało. Nie byli przecież dziećmi, które dzieliły się wszystkimi swoimi myślami i przeżyciami, nie rozumiejąc jeszcze, że nie zawsze i nie z każdym powinny się takimi informacjami dzielić - byli dorośli, niejedno już widzieli i przeżyli, a to wcale nie wpływało dobrze na otwartość do świata. Jessie poczuł w żołądku ścisk - nie było łatwo ukrywać rzeczy przed Charlotte, która zawsze znajdowała sposoby, by się o czymś dowiedzieć. Z drugiej jednak strony, ona sama nie dzieliła się z nimi wszystkim i w głowie Jessiego znowu pojawiła się ta irytująca myśl Jak dużo nam nie mówicie?
A może Charlotte nie mówiła tylko jemu?
-Wiedziałaś, że Jonathan przyjaźni się z wampirem?