• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[11.10.1972] Trial of patience (Astoria Avery, Nicholas Travers)

[11.10.1972] Trial of patience (Astoria Avery, Nicholas Travers)
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#1
05.03.2026, 01:42  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.03.2026, 01:55 przez Astoria Avery.)  
11.10.1972
galeria OdNowa
(suma przypadków)

W końcu czuła się nad tyle dobrze, by wrócić do pracy w pełnym wymiarze. Z samego rana szła wolnym krokiem wzdłuż witryn, z dłonią wsuniętą w rękaw płaszcza. Powietrze było ostre, jesienne, ale czyste. Wciągnęła je głęboko, niemal z ostentacją, jakby chciała sprawdzić własne płuca. Bez bólu. Bez piekącego ucisku. Jedynie lekki chłód.
Zanim zdążyła przekroczyć próg galerii, jej spojrzenie padło na porozrywane skrawki papieru pod jedną ze ścian zewnętrznych witryn. Plakaty reklamujące aktualną ekspozycję były częściowo zdarte, niektóre nadpalone w rogach. Kawałek dalej stała grupka dzieciaków dokonujących dalszego zniszczenia; za dużych na bezmyślność, a za małych na pełną odpowiedzialność. Zganiła ich za paskudne zachowanie, a jednemu - temu, który najbardziej pyskował - przyprawiła świński ogonek za świńskie maniery. Dzieciaki rozproszyły się ostatecznie z nerwowym śmiechem, ale w ich oczach czaiła się urażona duma.
Skierowała kroki do galerii, a ta przywitała ją znajomą ciszą, gdy szybkim krokiem zmierzała do swojej pracowni. W środku pachniało drewnem ram, lakierem i czymś ledwie wyczuwalnym, co zawsze kojarzyło jej się z kurzem historii. Na stole czekało niedokończone płótno Christophera, nadając jej cel na jeszcze kilka kolejnych dni. Na szczęście praca miała w sobie coś medytacyjnego, potrafiła się przy niej wyciszyć i odpocząć. Warstwa po warstwie usuwała zanieczyszczenia, wzmacniała strukturę farby, przywracała głębię kolorom.
Prawie nie zauważyła, gdy przez okno wleciał skrawek pergaminu. Zbyt skupiona na pracy obudziła się dopiero, gdy pomieszczenie wypełnił krzyk, który sprawił, że podskoczyła w miejscu. Dźwięk odbijał się od ścian galerii, wypełniał przestrzeń, wnikał w uszy. Głośny, piskliwy, w obcym języku - sylaby zlewały się w kakofonię, która nie miała sensu, a jednak drażniła bardziej niż drapanie paznokciem po szkle. Gdy pierwszy szok minął, zorientowała się, że to się samo nie zakończy. Złapała za różdżkę i wypowiedziała zaklęcie, które przyszło jej do głowy jako pierwsze. A w pierwszym odruchu miała ochotę to po prostu spalić - zniszczyć. Czuła jednak, jak dźwięk wibruje jej w skroniach, jak wciska się w przestrzeń między myślami, nie pozwalając im ułożyć się w spokojną sekwencję. Z końca różdżki nie wystrzelił płomień. Posypały się jedynie iskry. Przez ułamek sekundy poczuła coś, czego nie znosiła najbardziej - utratę kontroli.
Zamknęła oczy na jedną, krótką sekundę. Odcięła się od obrazu, od światła, od drżenia powietrza. Skupiła się na rytmie własnego oddechu. Wdech. Wydech. Jeszcze raz.
Rzut N 1d100 - 4
Akcja nieudana

Spróbowała ponownie i tym razem z końca różdżki wystrzelił wąski, intensywny język ognia. Płomień objął kopertę i po kilku chwilach krzyk ustał, a pergamin sczerniał, by po chwili zmienić się w garść ciemnego popiołu. Astoria stała jeszcze chwilę nieruchomo, czując, jak serce wraca do spokojnego rytmu. Poprawiła włosy przy skroni, wygładziła materiał sukni i jednym precyzyjnym ruchem różdżki zebrała popiół w niewielki stos, który zniknął w kolejnym, niemal niedbałym zaklęciu czyszczącym.
Rzut N 1d100 - 91
Sukces!

I wtedy przypomniała sobie poranek. Przeklęte dzieciaki. Ich spojrzenia, gdy odchodzili. Urażoną dumę. To nie był przypadek. Powoli podeszła do drzwi galerii i spojrzała przez szybę na ulicę. Pokątna toczyła się swoim zwyczajnym rytmem, jakby nic się nie wydarzyło. Ktoś śmiał się przy straganie, ktoś inny targował o cenę składników eliksiru.
Dziecięca złośliwość. Nic więcej. A jednak w jej wnętrzu coś się napięło. Galeria była jej przestrzenią uporządkowaną, cichą, kontrolowaną. Krzyk wypełniający jej ściany był jak profanacja.
Wróciła do pracy w nadziei, że to jedyna nieprzyjemność, jaka ją dziś spotka.


@Nicholas Travers


learn the rules
then
break some

Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#2
08.03.2026, 14:19  ✶  

Na Pokątnej pojawił się w godzinach popołudniowych, kiedy skończył swoją pracę w Ministerstwie Magii. Odziany w całkowitą czerń, z chłodnym spojrzeniem w oczach, wchodził do kilku sklepów, aby dokonać podstawowych zakupów. Odwiedził sklep zielarski i specjalistyczny w roślinach ogrodowych, aby zamówić  to, co potrzebne było dla jego motyli. Niby wzbraniał się od tego przez lata, ale ze względu na otrzymany prezent od swojego kolegi, jedno specjalne pomieszczenie, musiało je posiadać. Małe stworzenia o pięknych skrzydłach, miały swoje zapotrzebowania. A tym samym, stały się dla niego kolejnym hobby eksperymentalnym. Bo swoich badań, potrzebowałby ich znacznie więcej. Niż te kilka, które otrzymał od Rodolphusa i o dziwo, przetrwały.
Dodatkowo pojawił się także w Centrum Handlowym Eeylopa, żeby zakupić zapasy żywności dla swojej sowy. Na tym zakończyłby swój spacer po magicznej ulicy handlowej, gdyby spojrzał w kierunku pewnej galerii.

Skierował swoje kroki w stronę dużego budynku, spoglądając na szyld, a potem na witrynę. Zwrócił uwagę na podniszczone ogłoszenia, co dawałoby do zastanowienia, czy to miejsce wciąż funkcjonuje po pożarach. Co jednak szkodzi zajrzeć do środka i spojrzeć na dzieła sztuki w nim przedstawiane? Jakiś czas temu, bywał gościem w galerii Loretty Lestrange.
Travers wszedł do środka, zamykając za dobą drzwi. Omiótł zimnym spojrzeniem pomieszczenie, wchodząc głębiej, aby ocenić stan wnętrza. A dopiero w następnej kolejności, rzucić okiem na obrazy. Sprawdzając także autorów. Czy znajdzie tutaj coś, co by odpowiadało jego naturze?



@Astoria Avery
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#3
13.03.2026, 00:32  ✶  
Była na tyle skupiona na pracy, że nie zorientowała się, jak wiele czasu minęło, gdy drzwi do jej gabinetu otworzyły się gwałtowniej niż zwykle i do środka niemal wpadła Marie - jedna z młodszych asystentek. Jej obecność wniosła ze sobą nagły powiew pośpiechu, który od razu wyrwał Astorię z rytmu pracy. Dziewczyna wyglądała na wyraźnie zakłopotaną, jak ktoś, kto od kilku minut próbuje rozwiązać problem, ale nie znajduje dobrego rozwiązania. Z krótkiego, pospiesznego wyjaśnienia wynikało, że po galerii kręci się potencjalny klient. Problem polegał na tym, że tego dnia niemal cały personel był zajęty w innych częściach galerii. Ktoś pracował w magazynie, ktoś inny przy przyjmowaniu kolejnych dzieł wymagających renowacji. Nie było nikogo, kto mógłby się nim zająć.
Zmiana trybu jej pracy była natychmiastowa. Skinieniem głowy odprawiła pracownicę, a sama sięgnęła po różdżkę. Krótki, precyzyjny ruch i cichy szept inkantacji wystarczyły, by drobiny kurzu, które osiadły na materiale jej sukni i rękawach zniknęły jak strzepnięte niewidzialną dłonią. Kolejne zaklęcie wygładziło materiał, prostując zagniecenia powstałe w trakcie wielogodzinnej pracy przy stole. Zatrzymała się jeszcze na chwilę przed niewielkim lustrem stojącym na komodzie przy ścianie. Poprawiła jeszcze ułożenie włosów, by żaden kosmyk nie wystawał i nie burzył idealnej tafli. Spojrzała na swoje odbicie z tym szybkim, oceniającym spojrzeniem, ostatecznie zadowolona z efektu.
Główna sala galerii była przestronna i jasna, mimo jesiennego światła, które wpadało przez wysokie okna w lekko przygaszonym, chłodnym odcieniu. Astoria weszła między obrazy z naturalną pewnością osoby, która znała każdy metr tej przestrzeni. I niemal od razu go zauważyła. Trudno było nie zauważyć kogoś o takim wzroście. Stał przy jednym z obrazów i przyglądał mu się z chłodną, analityczną uwagą. Nie był jednym z tych gości, którzy spacerują między płótnami dla rozrywki. W jego postawie było coś metodycznego - sposób, w jaki przesuwał spojrzenie po kompozycji, zatrzymywał je na podpisie artysty, oceniał technikę. Astoria zwolniła kroku. Przez moment obserwowała go z niewielkiej odległości, a wtedy w jej pamięci pojawiło się znajome skojarzenie. Nie znała go osobiście, przynajmniej nie w sposób, który pozwalałby na swobodną rozmowę. Ale jego twarz nie była jej całkowicie obca. Kilka razy widziała go w towarzystwie Rodolphusa.
Jej spojrzenie na moment przesunęło się po obrazie, przed którym stał mężczyzna. Był to jeden z bardziej nastrojowych pejzaży z obecnej ekspozycji - pełen chłodnych błękitów i przygaszonych zieleni, przedstawiający fragment skalistego wybrzeża pod ciężkim niebem. Podeszła bliżej, a gdy znalazła się kilka kroków za nim, odchrząknęła cicho - dźwięk nie był nachalny, ale skutecznie zwracał uwagę. Na jej ustach pojawił się profesjonalny uśmiech.
- Dzień dobry. Nazywam się Astoria Avery. W czym mogę pomóc? - nie była to jedynie uprzejma formuła. W jej głosie pobrzmiewała subtelna gotowość, która pojawia się, gdy ktoś w galerii naprawdę przygląda się obrazom z ewidentnym zamiarem, zamiast tylko przejść między nimi w milczeniu.


learn the rules
then
break some

Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#4
29.03.2026, 12:30  ✶  

Z Rodolphusem, nie często pokazywali się razem w publicznych miejscach. Lecz tajemnicą nie był fakt, że obaj pracowali w tym samym Departamencie Tajemnic, lecz inne biura. Ich współpraca wzmocniła się za sprawą mentora Traversa, z którym pracowali nad wieloma sprawami. Po jego śmierci, pozostali z tym sami.

Nie planował tutaj w ogóle zaglądać, lecz było widocznie coś, co chciał sprawdzić, zbadać albo znaleźć dla siebie interesujący obiekt. Obiektem tym, mógłby być obraz. Wchodząc do samej galerii, niosąc sobą czerń i chłód, mógł poszukiwać czegoś go interesującego, uwiecznionego na płótnie. Większe zainteresowanie wzburzały w nim obrazy przedstawiające właśnie mrok i zimność barw. Nie szukał nikogo do rozmowy, aby zadawać pytanie. Ta osoba, zjawiła się najwyraźniej sama.

Słyszał kroki, ale nie reagował. Usłyszał za sobą głos ale nie odwrócił się. Nazwisko dziewczyny jednak wzbudziło jego zainteresowanie.

Avery.
Dopiero po krótkiej chwili, oderwał wzrok od obrazu, odwrócił pierw głowę a porem resztę ciała w jej kierunku. Tym samym mogła ujrzeć jego pełne oblicze, poważnego i zimnym spojrzeniu człowieka, który nawet i serce miał skute lodem. Przyglądający się jej osobie, jakby miała mieć przed sobą ludzką wersję śmierci chodzącej po tej ziemi.
- To Pani galeria?
Zapytał dla pewności. Nie wdając się jeszcze w dalsze szczegóły rozmowy, pytaniami o obrazy i jej pracę przy tym. Chętnie jednak poznałby jej umiejętności, czy okażą się być przydatne do tego, co potrzebował.
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#5
03.04.2026, 02:08  ✶  
Nie odwrócił się od razu. Zauważyła od razu tę kontrolowaną zwłokę, jakby jej obecność została zarejestrowana, ale nie uznana jeszcze za wystarczająco istotną, by przerwać obserwację obrazu. Nie potrafiła jeszcze ocenić, czy była to kwestia lekceważenia, czy raczej chłodna selekcja bodźców. Nie miała w zwyczaju się narzucać, więc jeśli nie potrzebowałby jej pomocy, mogła odejść do swoich spraw, bo pracy jej nie brakowało. A gdyby postanowił kupić obraz, to ona musiałaby zająć się całością sprzedaży, więc na razie stała spokojnie, nie próbując przyspieszyć tej chwili.
Nazwisko zadziałało. W końcu rzadko pozostawały bez znaczenia.
Astoria uniosła lekko podbródek, kiedy ich spojrzenia się spotkały. Przez ułamek sekundy pomyślała, że gdyby ktoś próbował nadać ludzką formę ciszy zimowego poranka, mogłaby wyglądać właśnie tak. Nie cofnęła się jednak ani o krok. Jej postawa pozostała dokładnie taka sama - wyprostowana, spokojna, z tą samą kontrolowaną elegancją, która była jej tarczą i narzędziem jednocześnie. Przywykła do spojrzeń. Do ocen. Do obecności czarodziejów, którzy uważali, że mogą ją mierzyć wzrokiem. To spojrzenie było inne, ale nie na tyle, by ją wytrącić.
- Mojej rodziny, tak - odparła zgodnie z prawdą. Jej głos był równy, pozbawiony ostrości, ale jednocześnie nie pozostawiał miejsca na wątpliwości. Nie było w nim ani dumy, ani potrzeby podkreślania pozycji. Stwierdzenie faktu, nic więcej. Choć nie wiedziała jeszcze, jakie to miało znaczenie w kontekście zakupu.
Jej spojrzenie na moment przesunęło się w stronę obrazu, który wcześniej oglądał - ciemna kompozycja, chłodna paleta, ciężkie niebo zawieszone nad krajobrazem. To, co przyciągnęło jego uwagę, nie było przypadkowe.
- Jeśli szuka pan obrazu w podobnym stylu, mam jeszcze kilka interesujących egzemplarzy - zaproponowała, wracając do niego spojrzeniem. Nie próbowała go ocieplić ani przełamać dystansu. Odpowiadała na niego własnym spokojem - nieco chłodniejszym niż wcześniej, bardziej wyważonym. Jakby dostosowywała temperaturę rozmowy do jego obecności, nie tracąc przy tym kontroli.
Miała już do czynienia z trudnymi klientami i zawsze dawała sobie z nimi radę. Na razie postanowiła uważnie go obserwować i zbadać grunt, by ocenić jego oczekiwania.


learn the rules
then
break some

Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#6
08.04.2026, 11:38  ✶  

Nazwiska często miały znaczenie, zwłaszcza w rodach czystokrwistych. Aby wiedzieć, co od kogo się kupuje, co załatwia i jakiej jest jakości. W tej galerii wcześniej Nicholas nie był. Zatem postanowił ją wybadać. Jeżeli nie na dziś, to może być mu potrzebna w przyszłości. W dodatku nazwisko dziewczyny, dużo dla niego zaczęło znaczyć. Gdy więc zapytał o własność miejsca, potwierdziła. Lecz poprawiając, iż Galeria należy do jej rodziny.

Czy zaliczałby się do trudnych klientów? Niezupełnie. Jeżeli z usług nie byłby zadowolony, po prostu wyszedłby. Nie był tym rodzajem klienta, który czegoś się koniecznie domaga i podnosi głos we frustracji i niekompetencji pracowników. Jak to niektórzy potrafią unieść się swoją pozycją, ego i swoimi racjami. Potrafił rozmawiać inaczej. Niekoniecznie słowami, ale postawą, spojrzeniem.

- Rodzinny biznes.
Stwierdził, bardziej dla siebie. Odwracając swe zimne oczy znów na obrazy. Oceniając także stan miejsca. Przetrwało pożar. Nie spłonęło doszczętnie. A może dość szybko odbudowano straty materialne? 

Wrócił spojrzeniem na pannę Avery, która zasugerowała pokazanie innych dzieł o podobnej tematyce, którą podziwiał. Czy miała również coś bardziej mroczniejszego?
Miała jego uwagę.

- Chętnie zobaczę.
Zgodził się. Miał czas, który mógł poświęcić na oględziny innych dzieł sztuki. Może znajdzie się coś, co będzie nadawało się za skrytkę. Obraz tak mroczny, że powinien odstraszyć każdego, kto na niego spojrzy. I choć miał jeden taki w posiadaniu, nie zaszkodzi mieć drugi. Od innego autora.
- Zajmujecie się tylko wystawami i sprzedażą, czy malarstwem również?
Pozwolił sobie na zadanie pytania, chcąc stopniowo zebrać informacje o tym miejscu i specjalizacji ten części rodziny Avery. Ruszając tym samym za właścicielką miejsca, jeżeli zdecydowała się go zaprowadzić w tę część pomieszczenia, gdzie mogłyby go zainteresować inne dzieła mrocznego, ciężkiego klimatu.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (1333), Nicholas Travers (732)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa