• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[06.10.1972] Dangerous Liaisons | Astoria & Odile

[06.10.1972] Dangerous Liaisons | Astoria & Odile
last responder
Are we magic or science?
wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
niewymowny, magimedyk
175 cm wzrostu, czarne oczy i włosy. Kiedy nie ma na sobie fartucha laboratoryjnego, nosi się raczej w męskim stylu. Czuć wokół niej woń papierosów.

Odile Fawley
#1
30.03.2026, 23:01  ✶  
Jesienna pora sprawiała, że dni stawały się krótsze, a ulice Londynu coraz szybciej spowijała ciemność. W stolicy czarodziejskiego życia mrok rozpraszany był przez blask licznych latarni, jednak nawet tutaj można było znaleźć ciemne zaułki, w które lepiej było się nie zapuszczać.

Jeden z takich opuszczonych zaułków znajdował się tuż obok słynnej Galerii Sztuki OdNowa. Choć instytucja ta niewątpliwie cieszyła się popularnością także pośród zwykłych spacerowiczów, ze względu na późną godzinę, poza okolicami głównego wejścia raczej nie natrafiłoby się na przechodniów. Gdyby ktoś jednak z jakiegoś powodu zechciał przejść się ciemną uliczką znajdującą się koło jednego z bocznych wyjść z galerii, natrafiłby na samotnego mężczyznę opierającego się o ścianę budynku. Człowiek ten był ubrany w luźny garnitur, płaszcz oraz kapelusz a w ręku trzymał zapalonego papierosa. Wyglądał bardziej na zwykłego czarodzieja niż na typa spod ciemnej gwiazdy, jednak zastanawiające było co robił w tym miejscu o tej porze.

Mężczyzna powoli kończył papierosa, co jakiś czas spoglądając w stronę bocznego wyjścia z galerii. W końcu zza drzwi wyłoniła się sylwetka kobiety, która wychodząc musiała minąć również jego. Czarodziej skupił na niej swój wzrok, lecz nie wykonał żadnych innych gestów mających zwrócić jej uwagę. Nie musiał.
– Pani Avery... – jego głos nie był głośny jednak dało się wyczuć, że ma do kustoszki jakiś interes. – Jest pewna sprawa, którą musimy omówić. – gdy jego spojrzenie natrafiło na wzrok Astorii, twarz mężczyzny zaczęła się zmieniać; nad maskę przeciętnego Anglika zaczęły się przebijać dobrze znane Avery rysy Odile Fawley.
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#2
03.04.2026, 02:28  ✶  
Od Spalonej Nocy minął niemal miesiąc. Jej ciało wciąż nosiło ślady tamtej tragedii. Kaszel ustąpił w większości, pozostawiając po sobie jedynie sporadyczne, drażniące przypomnienia, ale oddech nadal bywał płytszy, jakby płuca nie do końca odzyskały dawną swobodę. Organizm powoli odzyskiwał siły, lecz nie był to powrót łagodny - raczej cichy proces odbudowy, który wymagał od niej cierpliwości, a tej nie miała. Dlatego pracowała więcej. Dłużej. Dokładniej.
Tego wieczoru galeria opustoszała szybciej niż zwykle. Korytarze, które jeszcze kilka godzin wcześniej wypełniał szmer rozmów i miękkie kroki gości, teraz tonęły w ciszy. Astoria siedziała nad dokumentami, pochylona nad pergaminami, w świetle lampy, która rzucała na ściany ciepłe, nieruchome cienie. Nie zauważyła, kiedy dzień przeszedł w wieczór, a wieczór w noc. Dopiero gdy podniosła głowę i uświadomiła sobie, że wokół nie ma już nikogo, a światło w oddali zgasło, pozwoliła sobie na krótką pauzę. Złożyła pergaminy, wygładziła ich krawędzie z niemal rytualną starannością i dopiero wtedy wstała.
Wychodząc bocznym wyjściem, otuliła się płaszczem ciaśniej, jakby odruchowo chciała odgrodzić się od chłodu i od wspomnień, które noc przynosiła ze sobą częściej niż dzień. Wąska uliczka była niemal pusta, a światło odległej latarni rozlewało się po bruku w nierównych plamach. Na moment przystanęła, pozwalając oczom przyzwyczaić się do półmroku. Wtedy go zobaczyła. Mężczyzna oparty o ścianę, częściowo ukryty w cieniu. Nieruchomy, jakby czekał. W tej samej chwili jej ciało zareagowało szybciej niż umysł. Palce zacisnęły się na różdżce ukrytej pod płaszczem. Serce przyspieszyło, choć jej oddech pozostał kontrolowany, równy, wymuszony siłą woli. Obrazy powróciły bez ostrzeżenia. Atak mugolaków. Brutalność, której wcześniej nie znała, a która tej nocy przebiła się przez wszystkie warstwy jej świata.
Nie pozwoliła jednak, by cokolwiek z tego pojawiło się na jej twarzy. Wyprostowała się nieznacznie, unosząc podbródek, przybierając tę chłodną, nienaganną maskę, którą znała lepiej niż własne odbicie. Gdy usłyszała swoje nazwisko, zamarła na ułamek sekundy. Serce uderzyło mocniej, jakby chciało wyrwać się spod kontroli, którą tak starannie utrzymywała. Jej spojrzenie było chłodne. Uważne. Przenikliwe.
Przez ułamek sekundy nic się nie działo. A po chwili rysy mężczyzny zaczęły się rozmywać, mięknąć, jakby ktoś przeciągnął po nich niewidzialnym pędzlem. Astoria nie poruszyła się, choć jej palce jeszcze mocniej zacisnęły się na różdżce. W świetle latarni twarz uformowała się na nowo. Odile Fawley.
- W tych niespokojnych czasach wolałabym najpierw otrzymać wiadomość o spotkaniu - nie chciała wprost przyznać, że klientka napędziła jej niezłego stracha, więc postawiła na swój profesjonalny, rzeczowy ton. Mimo to coś w jej postawie nieznacznie się rozluźniło. Odile należała do nielicznych, którym Avery pozwoliła zbliżyć się do granicy swojej prywatności, przynajmniej jeśli chodzi o jej drugi interes. Przysięga wieczysta czyniła ją bezpieczną. Przynajmniej w teorii. Jej spojrzenie przesunęło się po twarzy kobiety, jakby próbowała znaleźć w niej coś, co potwierdzi autentyczność. Ktoś, kto potrafił zmieniać twarze, równie dobrze mógł się podszywać za kogoś innego.
- Kto nas sobie przedstawił? - zapytała, by ustalić, czy faktycznie ma do czynienia z Odile.


learn the rules
then
break some

last responder
Are we magic or science?
wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
niewymowny, magimedyk
175 cm wzrostu, czarne oczy i włosy. Kiedy nie ma na sobie fartucha laboratoryjnego, nosi się raczej w męskim stylu. Czuć wokół niej woń papierosów.

Odile Fawley
#3
Wczoraj, 22:43  ✶  
Od kiedy tylko Odile opanowała wrodzoną umiejętność zmiany wyglądu, wykorzystywała ją do ułatwiania sobie życia. A dla kobiety o nietypowych jak na Anglię rysach, "ułatwianie" oznaczało czasami maskowanie swojej tożsamości. Parę naciągnięć skóry tu i ówdzie, zmiana koloru oczu czy rozjaśnienie włosów nie wymagało od niej wielkiego wysiłku, a była to skuteczna ochrona przed nieprzyjemnymi komentarzami ze strony nieznajomych. Oczywiście, nie wszędzie mogła zastosować tę taktykę; w pracy musiała znosić ewentualne nieprzychylne spojrzenia, związane także z jej statusem krwi. W ciągu swoich ponad trzydziestu lat życia Fawley doszła jednak do wniosku, że o ile ktoś nie stanowi dla niej bezpośredniego zagrożenia, to mógł pocałować ją w dupę. Niech uprzedzeni pracownicy Departamentu Tajemnic myślą co chcą, i tak musieli tolerować jej obecność z zamkniętymi ustami. Niemniej istniały sytuacje, w których troska o bezpieczeństwo brała górę, więc najlepiej było przybrać tożsamość białego mężczyzny. Odile specjalnie nosiła garnitury o luźnych krojach, by strój nie kolidował z jej twarzą po zmianie (dzięki mugolom za spopularyzowanie w ostatnich latach neutralnych płciowo ubrania). Najwyraźniej jednak przejmując się ochroną samej siebie zapomniała, że ta maska również może wywoływać strach u innych, tak jak teraz u Astorii. Fawley zorientowała się dopiero w momencie, kiedy postawa kustoszki trochę się rozluźniła na widok jej prawdziwej twarzy.
– Przepraszam, nie chciałam pani wystraszyć. – głos Odile nigdy przesadnie nie wyrażał emocji, lecz z jej tonu dało się wyczytać skruchę. – Zauważyłam jednak pewną... pomyłkę w moim ostatnim zamówieniu. Uznałam więc, że najlepiej będzie od razu panią poinformować.

Pytanie Avery nie zdziwiło jej; biorąc pod uwagę status drugiej kobiety, chęć zachowania nielegalnej działalności w tajemnicy była jak najbardziej uzasadniona. Fawley zresztą miała podobne podejście i dlatego zgodziła się na złożenie Przysięgi Wieczystej. Niezależnie od tego, jak przydatne nie byłyby substancje szmuglowane przez Astorię, nie zamierzała ryzykować swojej kariery naukowej.
– Przedstawił nas sobie mój kolega Johnny. Jest on również gwarantem przysięgi. – wyraz twarzy Odile był neutralny, po czym też kustoszka mogła rozpoznać autentyczną tożsamość swojej zblazowanej klientki. – Mogłybyśmy przenieść się w jakieś prywatniejsze miejsce? To dość delikatna sprawa. – powiedziawszy to, zaciągnęła się po raz ostatni papierosem i machnęła różdżką, by zmienić kiep w kupkę kurzu, który opadł na ziemię. Nie zamierzała pozostawiać po sobie śladów.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (481), Odile Fawley (612)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa