30.03.2026, 23:01 ✶
Jesienna pora sprawiała, że dni stawały się krótsze, a ulice Londynu coraz szybciej spowijała ciemność. W stolicy czarodziejskiego życia mrok rozpraszany był przez blask licznych latarni, jednak nawet tutaj można było znaleźć ciemne zaułki, w które lepiej było się nie zapuszczać.
Jeden z takich opuszczonych zaułków znajdował się tuż obok słynnej Galerii Sztuki OdNowa. Choć instytucja ta niewątpliwie cieszyła się popularnością także pośród zwykłych spacerowiczów, ze względu na późną godzinę, poza okolicami głównego wejścia raczej nie natrafiłoby się na przechodniów. Gdyby ktoś jednak z jakiegoś powodu zechciał przejść się ciemną uliczką znajdującą się koło jednego z bocznych wyjść z galerii, natrafiłby na samotnego mężczyznę opierającego się o ścianę budynku. Człowiek ten był ubrany w luźny garnitur, płaszcz oraz kapelusz a w ręku trzymał zapalonego papierosa. Wyglądał bardziej na zwykłego czarodzieja niż na typa spod ciemnej gwiazdy, jednak zastanawiające było co robił w tym miejscu o tej porze.
Mężczyzna powoli kończył papierosa, co jakiś czas spoglądając w stronę bocznego wyjścia z galerii. W końcu zza drzwi wyłoniła się sylwetka kobiety, która wychodząc musiała minąć również jego. Czarodziej skupił na niej swój wzrok, lecz nie wykonał żadnych innych gestów mających zwrócić jej uwagę. Nie musiał.
– Pani Avery... – jego głos nie był głośny jednak dało się wyczuć, że ma do kustoszki jakiś interes. – Jest pewna sprawa, którą musimy omówić. – gdy jego spojrzenie natrafiło na wzrok Astorii, twarz mężczyzny zaczęła się zmieniać; nad maskę przeciętnego Anglika zaczęły się przebijać dobrze znane Avery rysy Odile Fawley.
Jeden z takich opuszczonych zaułków znajdował się tuż obok słynnej Galerii Sztuki OdNowa. Choć instytucja ta niewątpliwie cieszyła się popularnością także pośród zwykłych spacerowiczów, ze względu na późną godzinę, poza okolicami głównego wejścia raczej nie natrafiłoby się na przechodniów. Gdyby ktoś jednak z jakiegoś powodu zechciał przejść się ciemną uliczką znajdującą się koło jednego z bocznych wyjść z galerii, natrafiłby na samotnego mężczyznę opierającego się o ścianę budynku. Człowiek ten był ubrany w luźny garnitur, płaszcz oraz kapelusz a w ręku trzymał zapalonego papierosa. Wyglądał bardziej na zwykłego czarodzieja niż na typa spod ciemnej gwiazdy, jednak zastanawiające było co robił w tym miejscu o tej porze.
Mężczyzna powoli kończył papierosa, co jakiś czas spoglądając w stronę bocznego wyjścia z galerii. W końcu zza drzwi wyłoniła się sylwetka kobiety, która wychodząc musiała minąć również jego. Czarodziej skupił na niej swój wzrok, lecz nie wykonał żadnych innych gestów mających zwrócić jej uwagę. Nie musiał.
– Pani Avery... – jego głos nie był głośny jednak dało się wyczuć, że ma do kustoszki jakiś interes. – Jest pewna sprawa, którą musimy omówić. – gdy jego spojrzenie natrafiło na wzrok Astorii, twarz mężczyzny zaczęła się zmieniać; nad maskę przeciętnego Anglika zaczęły się przebijać dobrze znane Avery rysy Odile Fawley.