• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[01.09.1972] Midnight thirst (Astoria Avery, Gustave Delacour)

[01.09.1972] Midnight thirst (Astoria Avery, Gustave Delacour)
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#1
01.07.2026, 02:00  ✶  
01.09.1972
Rezydencja Gustava w Windsorze

[Obrazek: 3527fc0d8cbe7b28ee02f8934242530c1c59c5f2.jpg]

Wieczór zapadł już na dobre, gdy Astoria opuściła galerię OdNowa. Ostatni pracownicy zdążyli zamknąć sale wystawowe, zabezpieczyć magazyny i zgasić większość świateł, a ona dopiero wtedy mogła pozwolić sobie na zajęcie sprawą, której nie chciała załatwiać w pośpiechu. Nie było zresztą sensu pojawiać się wcześniej. Skórzaną teczkę z dokumentami przycisnęła mocniej do boku i skierowała się do najbliższego kominka podłączonego do sieci Fiuu. Zielone płomienie pochłonęły ją na krótką chwilę, by po kilku sekundach wypluć w jednym z punktów komunikacyjnych położonych najbliżej zamku Gustave'a Delacour w Windsor w hrabstwie Berkshire. Wyczyściła płaszcz z resztek popiołu pozostawionego przez magiczną podróż, a dalszą drogę pokonała teleportacją. Charakterystyczne szarpnięcie trwało zaledwie ułamek sekundy. Gdy ponownie otworzyła oczy, stała już przed bramą prowadzącą do posiadłości. Choć była tu kilkukrotnie na przestrzeni ostatniego roku, za każdym razem odruchowo zatrzymywała się na kilka sekund. Zamek niezmiennie wywoływał w niej ten sam rodzaj podziwu, który trudno było opisać słowami. Jego majestat wynikał z wieku, z historii zapisanej w kamieniu. Miała nieodparte wrażenie, że gdyby poświęciła temu miejscu kilka miesięcy, i tak nie odkryłaby wszystkich jego sekretów. Podobnie było z jego właścicielem.
Świadomość, że przekracza próg domu wiekowego wampira, przestała budzić w niej niepokój. Odkąd wróciła do Londynu spotykali się wielokrotnie, zarówno podczas oficjalnych wydarzeń organizowanych przez galerię lub Muzę, jak w znacznie bardziej kameralnych okolicznościach, kiedy godzinami pochylali się nad starymi katalogami, aktami własności, czy kolejnymi dziełami sztuki. Ani razu nie dał jej powodów, by zwątpiła w swoje bezpieczeństwo. Wręcz przeciwnie - jego opanowanie, kultura osobista i niepodważalny profesjonalizm sprawiały, że czuła się przy nim zaskakująco swobodnie. Ceniła go nie tylko za kolekcję. Znacznie bardziej fascynował ją jego umysł.
Skórzana teczka, którą trzymała pod ramieniem, wypełniona była dokumentacją kilku obrazów, które planowała nabyć dla galerii, a których prawo własności wydawało jej się dość niejasne. Jednocześnie nie ukrywała, że równie mocno ciekawiły ją jego najnowsze nabytki. Gustave posiadał niezwykły talent do odnajdywania dzieł, których istnienie wydawało się niemal niemożliwe. Nigdy nie wiedziała, czym zaskoczy ją tym razem.
Gdy została wprowadzona do saloniku, jej wzrok rozpoczął wędrówkę po wnętrzu. Próbowała wychwycić, co uległo zmianie od poprzedniej wizyty, jednocześnie chłonęła tę estetykę, napawając się pięknem. Dopiero po chwili jej uwagę przyciągnęło płótno zawieszone w miejscu, które była niemal pewna, że wcześniej pozostawało puste. Zmrużyła lekko oczy. Nie rozpoznała autora. Wiedziała już, że zanim tego wieczoru otworzy teczkę z dokumentami, będzie musiała zapytać Delacoura o historię nowego nabytku.


learn the rules
then
break some
white mustang
Żyję w tobie, a ty umrzesz we mnie
wiek
256
sława
IV
krew
czysta
genetyka
wampir
zawód
adwokat
180 centymetrów niezaprzeczalnego piętna dawnej arystokracji. Szlachetne rysy pokrywające nienaturalnie srebrną skórą. Jasne, popielate włosy oraz spojrzenie ciemnych oczu. Starannie przystrzyżone wąsy podkreślające linię ust stworzonych do półuśmiechów i półprawd.

Gustave Delacour
#2
21.07.2026, 19:50  ✶  
A pewne francuskie wampirze monstrum miało tychże sekretów trochę… Tak już bywało z istotami, które przestały należeć wyłącznie do królestwa żywych, ponieważ ich serca dawno ucichły.

Czas był dla Gustawa najwierniejszym sprzymierzeńcem. Powoli przesuwał swą niewidzialną dłonią po kartach historii, ścierając z nich imiona, daty i szczegóły aż nawet najcięższe przewinienia zaczynały przypominać jedynie blade cienie dawnych wydarzeń. Skandale, które niegdyś wywoływały szepty w najznamienitszych salonach z czasem stawały się tylko odległym wspomnieniem. Podobne sytuacje traktował jak sekret posiadające naturę szlachetnego trunku. Należało przechowywać go w odpowiednich warunkach z dala od ciekawskich spojrzeń. Wampiry znały tę sztukę lepiej niż ktokolwiek inny. Miały w końcu na to wieczność!

Za perfekcyjnie wyważonym uśmiechem francuskiego arystokraty i reputacją szanowanego mecenasa, kryło się jednak coś innego. Własne zaniedbanie w ukryciu własnych tajemnic.

Głód najpierw odbierał drobne rzeczy. Cierpliwość. Potem pojawiała się drażliwość. Następnie przychodził niepokój aż wreszcie budziła się ta najstarsza, najbardziej pierwotna część jego natury.

Tego wieczoru Delacour pozwolił sobie na zbyt wiele. Kilka dni spędził bez odpowiedniego pożywienia. Zbyt wiele godzin pochylonych nad dokumentami, listami i sprawami, które wymagały jego uwagi. Zbyt wiele obowiązków, które w ludzkich oczach czyniły go człowiekiem odpowiedzialnym, jednakże w rzeczywistości były jedynie kolejnym sposobem na odsunięcie chwili, której nie można było uniknąć. Przekonywał sam siebie, że jedna noc więcej niczego nie była w stanie zmienić, lecz… wampirza natura nie znała dumy, a głód zawsze czekał cierpliwie. W związku z tym, kiedy Astoria przekroczyła próg salonu, natychmiast wyczuł jej obecność.

Życie. Ciepło ludzkiego ciała. Zapach krwi płynącej spokojnie pod delikatną skórą.

Blade palce zacisnęły się mocniej na krawędzi fotela. Najbardziej przerażające było jednak to, że nie była obcą osobą. Znał ją oraz cenił. Szacunek, jaki wobec niej żywił, powinien był wystarczyć.

Wystarczał. Ledwie.
— Panno Avery — odezwał się. Musiał dać sobie chwilę.


Wiatr kołysze w locie ćmy
Wilki śpią mocno, że aż strach
I tylko ty nie śpisz Duszko ma
Boisz się nocnic, złych wietrzyc i zjaw
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#3
26.07.2026, 23:07  ✶  
- Dobry wieczór, Gustavie. Nie jestem chyba za wcześnie? - zapytała, nie potrafiąc odczytać jego wyrazu twarzy. Zwykle wstawał z miejsca, by ją powitać, zwykle nie był aż tak milczący. Ale nie doszukiwała się problemów, w końcu każdy może mieć gorszy dzień. Nie czekała długo na odpowiedź. Jej ciekawość była zbyt silna, by pozwolić jej pozostać w bezruchu. Zamiast tego pozwoliła sobie na lekki uśmiech, przenosząc spojrzenie z gospodarza ponownie na wnętrze saloniku. Jej wzrok zdradzał wszystko to, czego nigdy nie powiedziałaby na głos podczas oficjalnego spotkania. Była po prostu zachwycona. Szukała jakichkolwiek zmian, nowych elementów, czegoś, czego nie widziała podczas ostatniej wizyty. Był to odruch tak naturalny, że nawet nie próbowała go powstrzymywać. Salon Delacoura za każdym razem przypominał jej otwartą księgę, w której kolejne strony były dopisywane między jej wizytami.
- Mam wrażenie, że za każdym razem, kiedy tu przychodzę, próbujesz udowodnić mi, że moja wiedza o sztuce wciąż jest niewystarczająca - powiedziała z lekką nutą rozbawienia, wskazując spojrzeniem na jeden z nowych obrazów. - Zaczynam podejrzewać, że robisz to celowo.
Podeszła kilka kroków bliżej do płótna, nie dotykając go oczywiście, lecz pochylając głowę pod odpowiednim kątem, by lepiej przyjrzeć się fakturze farby. Jej spojrzenie natychmiast zmieniło się z towarzyskiego na analityczne.
- Tego wcześniej tutaj nie było - zauważyła, przyglądając się kompozycji. - Nie znam autora. Albo przynajmniej nie powinnam go znać, jeśli dobrze ukryłeś przede mną kolejną perełkę. - Uniosła lekko brew, spoglądając w jego stronę. - Co tym razem znalazłeś?
Nowe dzieła sztuki zawsze działały na nią podobnie. Niezależnie od tego, ile obrazów widziała w życiu, ile aukcji prowadziła i ile kolekcji analizowała - wciąż pozostawała w niej ta sama potrzeba odkrywania. Po chwili odwróciła się w stronę teczki pozostawionej przy fotelu.
- Przy okazji przyniosłam dokumenty, o których wspominałam. Kilka obrazów z galerii wymaga twojej opinii. Mam własne podejrzenia, ale wolę nie opierać się wyłącznie na intuicji, kiedy mówimy o dziełach tej wartości. - uśmiechnęła się delikatnie, ale na razie teczka leżała bezpiecznie na stoliku. Była zbyt ciekawa, żeby w pierwszej kolejności zajmować się nudną biurokracją. 
Przeszła dalej, odkrywając kolejne elementy kolekcji. Każdy następny zatrzymywał ją choć na chwilę. Przy innym obrazie cofnęła się o krok, próbując zobaczyć pełną kompozycję z odpowiedniej perspektywy.
- Dobrze, to najpierw obrazy. Później prawo, własność i wszystkie te rzeczy, które próbują udowodnić, że sztuka może być zamknięta w kilku podpisach na pergaminie - spojrzała w jego kierunku. - Zgodzisz się?
Na moment zniknęła kustoszka galerii Averych. Została kobieta, która od dziecka kochała sztukę; która potrafiła zachwycić się pięknem bez konieczności natychmiastowego oceniania jego wartości. Dopiero po chwili przypomniała sobie o manierach.
- Wybacz moja nadmierną ekscytację. Wszystko u ciebie porządku? - pytała ogólnie, ale też w kontekście nieswojego zachowania wampira. Nie znała przyczyny i nie musiał jej podawać, ale zaczynała się trochę martwić.


learn the rules
then
break some
white mustang
Żyję w tobie, a ty umrzesz we mnie
wiek
256
sława
IV
krew
czysta
genetyka
wampir
zawód
adwokat
180 centymetrów niezaprzeczalnego piętna dawnej arystokracji. Szlachetne rysy pokrywające nienaturalnie srebrną skórą. Jasne, popielate włosy oraz spojrzenie ciemnych oczu. Starannie przystrzyżone wąsy podkreślające linię ust stworzonych do półuśmiechów i półprawd.

Gustave Delacour
#4
02.08.2026, 13:29  ✶  
Zdążył odzyskać panowanie nad sobą, kiedy zaczerpnął świeżego powietrza. Na dobrą sprawę oddech nie był mu potrzebny — od dawna pozostawał jedynie odruchem dawnego człowieczeństwa, którego ciało uparcie nie chciało zapomnieć. Tego wieczoru jednak służył czemuś jeszcze innemu. (Prawdziwa elegancja polegała przecież nad tym, aby nikt nigdy nie dostrzegł, jak wiele wysiłku kosztowało ujarzmienie braku instynktów, prawda?)
— Nigdy nie jesteś za wcześnie. To ja pozwoliłem sobie na chwilę… roztargnienia — było to kłamstwo. Jedno z wielu, które przez lata praktyki prawniczej nauczył się wypowiadać swobodnie. — Przeciwnie. Gdybyś pojawiła się godzinę później, musiałbym uznać to za osobistą zniewagę wobec sztuki, a tego, jak zapewne wiesz, nie wybaczam łatwo — tym razem mówił już szczerze, gdy obserwował ją przez krótką chwilę, jak jej spojrzenie przesuwało się po wnętrzu salonu z dziecięcym zachwytem, którego nigdy nie udało jej się całkowicie ukryć pod profesjonalizmem kustoszki.

Wampir podszedł bliżej. Dla przypadkowego obserwatora byłby to jedynie przejaw dobrego wychowania francuskiego arystokraty. W rzeczywistości była to starannie odmierzona odległość — granica, której nie zamierzał przekroczyć. Z tej perspektywy nadal słyszał jej serce.

Równy, spokojny rytm. Niepokojąco żywy.

— Gdybym chciał podważyć twoją wiedzę, Astorio, sięgnąłbym po sztukę bizantyjską. Jest znacznie okrutniejsza dla historyków niż dla kolekcjonerów — na jego ustach pojawił się cień uśmiechu. Podążył wzrokiem za nią ku obrazowi. — W istocie, to nowy nabytek. Wisi tu od paru dni. Anonim. Przynajmniej oficjalnie. W rzeczywistości wyszedł spod pędzla pewnego francuskiego czarodzieja, który większą część życia spędził, fałszując dzieła swoich bardziej utalentowanych przyjaciół. Paradoksalnie dopiero po śmierci odkryto, że najlepszym obrazem, jaki stworzył, był ten podpisany cudzym nazwiskiem.
Powinien wskazać różnice w fakturze farby, zwrócić uwagę na sposób prowadzenia pędzla, zaprosić ją do tej intelektualnej gry, którą oboje tak cenili.

Dłonie ukrył za plecami. Palce zacisnęły się mocniej na skórzanych rękawiczkach. Jeden krok. Tylko tyle dzieliło go od ciepła bijącego od jej szyi. Gustaw odwrócił się dopiero, gdy wspomniała o dokumentach.
— Oczywiście. Później zajmiemy się podpisami, ale najpierw obrazy. Zgadzam się bez wahania. Ja… Miałem lepsze dni, dziękuję za troskę.


Wiatr kołysze w locie ćmy
Wilki śpią mocno, że aż strach
I tylko ty nie śpisz Duszko ma
Boisz się nocnic, złych wietrzyc i zjaw
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#5
07.09.2026, 00:12  ✶  
Wychwyciła tę krótką zmianę w jego zachowaniu, choć nie potrafiła powiedzieć, co właściwie ją wywołało. Może sposób, w jaki na moment odwrócił wzrok. Może dłonie, które schował za plecami z odrobinę zbyt dużą starannością. Nie drążyła. Delacour miał swoje sekrety, a ona - wbrew zawodowej skłonności do odkrywania cudzych - nauczyła się już, że nie wszystkie trzeba rozplątywać. Za to wzmianka o sztuce bizantyjskiej wywołała u niej natychmiastowy, szczery uśmiech.
- To bardzo elegancki sposób powiedzenia, że nie mam pojęcia, na co właściwie patrzę - w jej głosie zabrzmiało rozbawienie. Nie obraziła się. Wręcz przeciwnie, najwyraźniej trafił w jeden z tych tematów, które potrafiły rozbudzić jej zawodową ciekawość równie skutecznie jak nowy obraz.
- Fascynujące - uśmiech nie schodził jej z twarzy. Teraz nie wyglądała jak kobieta, która za chwilę miała rozłożyć na stole dokumentację i przez kilka godzin analizować prawa własności. Była po prostu zachwycona odkryciem. Zrobiła kilka kroków wokół dzieła, zmieniając perspektywę. Światło padające z boku wydobywało z płótna subtelne nierówności. Astoria zmrużyła oczy, po czym cofnęła się o krok.
- Widzisz to? - zapytała, choć nie oczekiwała odpowiedzi. - Tutaj. - uniosła dłoń i wskazała przestrzeń przy dolnej części kompozycji, nie dotykając powierzchni. - Warstwa podmalówki. Jest niemal niewidoczna, ale autor zostawił ją odrobinę grubszą, niż powinien. Jakby zmienił koncepcję w trakcie pracy i później próbował ją przykryć. - Jej spojrzenie rozjaśniło się jeszcze bardziej. - To właśnie takie rzeczy lubię najbardziej.
Przez moment zapomniała nawet, że przyszła tu z konkretnym zadaniem.
- Nagle przestajesz patrzeć na gotowe dzieło i zaczynasz widzieć człowieka, który nad nim siedział. Jego wahanie. Decyzję. Błąd, który próbował ukryć. - dopiero wtedy zerknęła na Delacoura. - Chyba dlatego nigdy nie potrafię oglądać obrazów wyłącznie jako przedmiotów.
Jej spojrzenie znów powędrowało ku płótnu.
- A ty? - zapytała z wyraźnym zainteresowaniem. - Co sprawiło, że go kupiłeś? Historia fałszerza czy sam obraz?
Dopiero po kilku sekundach pozwoliła spojrzeniu przesunąć się z kompozycji na gospodarza. Tym razem zatrzymała je na nim nieco dłużej. Zauważyła pewną rezerwę, ledwie uchwytną zmianę w jego zachowaniu, której nie potrafiła już całkiem zignorować. Jej wyraz twarzy odrobinę złagodniał.
- Przykro mi. Jeśli potrzebujesz, możemy przełożyć nasze spotkanie - zaproponowała taktownie, choć w rzeczywistości nie miała aż tak dużo wolnego czasu i ten wieczór pasował jej bardziej, niż pozwoliła to po sobie pokazać. Jej zainteresowanie nowymi nabytkami było szczere, a możliwość obejrzenia ich w spokoju, bez pośpiechu i w towarzystwie pasjonata, była niemal zbyt kusząca, by z niej zrezygnować. Mimo to nie chciała zamieniać własnej ciekawości w obowiązek dla Gustava. Zrobiła jeszcze jeden powolny krok, zatrzymując się przy krawędzi obrazu. Nie dotknęła ramy. Jedynie przesunęła po niej wzrokiem, jakby już sam jej kształt podpowiadał kolejne pytania.


learn the rules
then
break some
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (1314), Gustave Delacour (631)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa