13.10.2026, 19:37 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.10.2026, 08:25 przez Zenon Kozioł.)
03/10/72
Rejwach
Rejwach
Gryffindor! Hufflepuff! Ravenclaw! Slytherin!
Cztery domy żyły ze sobą w harmonii na okładce promocyjnej oferty podręcznika zaklęć i uroków dla SUMiarzy. Zenek miał podstawy sądzić, że przed oczami podstawiono mu bandę aktorów. No bo nikt by ucznia do takiej roboty nie zatrudnił! Wszyscy byli teraz w szkole.
Zenek zawsze trzymał dwa kaski do swojego skutera. Taki z niego romantyk był. Lubił zabierać dziewczyny na przejażdżki. To tu, to tam, wiatr we włosach, włosy w kasku, panorama Londynu dookoła. Przy czym zawsze trzymał się ograniczeń prędkości i absolutnie nigdy nikogo nie wyprzedzał. Oh, jak wspaniale nie musieć nigdzie się spieszyć, tylko tak jeździć i zwiedzać. Też jak się dziewczyna mocno do pleców przyczepiła, to było miło.
Problem pojawiał się wtedy, gdy stawiał oblubienicę przed koniecznością założenia kasku. Baba zawsze cośtam z tymi włosami sobie robiła. No przecież czuł, ten, lakier we włosach? Więc absolutnie ich na wietrze nie chciała mierzwić. Kask tym bardziej nie wchodził w rachubę. Jak to tak. Twarda, zbita bryła chroniła kobietę przed niefortunną śmiercią, ale nie ratowała fryzury. I jeszcze TEN kask. Sam w sobie. No porażka. Zenek tak słyszał.
Podobno mężczyzna zakochany przemieniał się w wynalazcę. Zenek był w stanie ominąć ten etap, choć nie brakowało mu zapędów nowatorskich. I bez tego myślał, jak osłodzić wybrankom życie. Pyszny pomysł przelewał się w głowie niby to soki z wyciskanej cytrynki. Otóż Zenek umyślił, że… zmieni wygląd kasku.
Położył se na łóżku oba kaski pewnego wtorkowego wieczoru. Jego własny był wysłużony, żółty. Wiele razy uratował mu życie, kiedy jakaś wściekła babcia w passacie postanowiła go wyprzedzić. W salwach trąbienia, kask chronił jego wrażliwe uszy. Kask dla wybranek był granatowy. A może czarny. Z biegiem lat stał się trochę brązowy… Dość tego. Zenek miał plan. Wertował już podręcznik z urokami.
Transmutacji jako metody nie brał pod uwagę. Wszakże jego celem nie była zmiana właściwości czy wyglądu samego kasku. W jego wyobraźni kask miał się zmieniać w oczach nosicielki, w zgodzie z kreacją, aktualnym humorem, temperamentem, kolorem włosów… Chociaż zamierzał działać na kask, miało to bardziej związek z umysłem. Stąd zamierzał go zauroczyć. Po minutach wertowania odnalazł nawet pasujące zaklęcie. Colovaria przemieniała kolor szarfy, kiedy jedno z dormitoriów wygrywało w Hogwarcie Puchar Domów… Huh. Interesujące.
Zauroczenie
Rzut Z 1d100 - 38
Słaby sukces...
Słaby sukces...
I miss the kiss of treachery, the shameless kiss of vanity.