<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Secrets of London - Cardiff]]></title>
		<link>https://secretsoflondon.pl/</link>
		<description><![CDATA[Secrets of London - https://secretsoflondon.pl]]></description>
		<pubDate>Fri, 06 Nov 2026 15:56:12 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[[18.10.1972] Am I all me or a part of you? And are you all you or a part of me?]]></title>
			<link>https://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=6283</link>
			<pubDate>Sun, 16 Aug 2026 23:31:40 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&uid=38">Atreus Bulstrode</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=6283</guid>
			<description><![CDATA[<div class="mod"><span class="modtitle">adnotacja moderatora</span><div class="modopis">Rozliczono — Atreus Bulstrode — osiągnięcie <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Badacz Tajemnic II</span></div></div>
<div class="poszukiwania"><div class="poszukiwania2">
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><a href="https://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=748&amp;pid=93895#pid93895" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">Poltergeist II</a></div></div></div>
<br />
<p>Wszystko to było do dupy. Cały dzisiejszy dzień, dokładniej mówiąc, bo przyszło im miotać się w jedną i drugą stronę, jakby wymagano od nich nie wiadomo czego. Jeszcze rano byli w Londynie, rozpytując o pewnego przyjemnego jegomościa, który był im niezbędny na cito. Niestety, jak to było w takich przypadkach, a już w szczególności z elementem przestępczym, facet zapadł się pod ziemię i nie dało się go znaleźć. A kiedy wreszcie zebrali się we dwójkę, żeby podzielić się przemyśleniami na temat tego, co powinni dalej zrobić, usłyszeli chichot. Rechot właściwie, trochę już chyba znany i sprawiający, że włoski jeżyły się na karku. Szast, prast i było po sprawie, a winowajca, czyli ten przeklęty poltergeist, zniknął bez śladu, a oni patrzyli na siebie z nieco innej perspektywy.</p>
<p>Zamieniło ich ciałami.</p>
<p>Bulstrode przez dłuższą chwilę rwał sobie z głowy włosy, dosłownie niemal. Mieli być w Cardiff przed obiadem, a skończyło się na to, że robili pośpieszną nawrotkę do któregoś z klątwołamaczy, którzy akurat byli pod ręką w Ministerstwie. Diagnoza była przykra – zamiana ciałami do końca dnia. Jedyny plus całej sytuacji był taki, że cały dzień zaplanowany i tak mieli już w swoim towarzystwie. </p>
<p>Atreus kiedy był młody, często stawał przed dylematem odnośnie tego, co by było gdyby zamienił się z babą na ciała. Wtedy odpowiedź wydawała się niezwykle banalna i oczywista, ale teraz czuł tylko irytację – młodszy on pewnie czułby zawód, widząc go w takim stanie. Za bardzo roztkliwiał się nad faktem, że po pierwsze, nie mieli wystarczających informacji i szli na ślepo. Mieli prześledzić domniemany handel czarnomagicznymi składnikami. Cardiff podobno robiło za jakąś stolicę ingrediencji, ale o ile wcześniej mogli mieć nadzieję na wskazówki odnośnie tego na kogo się powołać i którego nazwiska użyć, tak teraz musieli improwizować. Pewnie w każdej innej sytuacji by się cieszył, bo odrobina kreatywności jeszcze nikomu nie zaszkodziła, ale z przyrody był tragiczny i nie miał co do tego złudzeń. Pewnie ktoś mógłby się zastanawiał, czemu musieli się tak śpieszyć, otóż mieli niewielkie okienko czasu, bo jako jednego z potencjalnych przemytników wyznaczono pewien niewielki stateczek, który radośnie miał odpłynąć dzisiejszego wieczora z kolejną porcją towaru. Musieli tylko powiązać jedno z drugim; znaleźć pośrednika i zlokalizować stateczek, prześledziwszy trasę ładunku. Szli więc ulicami Cardiff, kierując się do jednego ze sklepów. Skromnego przybytku o wątpliwej reputacji. Trochę minęło od momentu kiedy teleportowali się w mieście i Bulstrode chyba zdążył ochłonąć, bo przestał kląć pod nosem czy nawet wzdychać ciężko.</p>
<p>— <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Mam nadzieję, że nie jest ci zimno…</span> — powiedział, z pewnym zastanowieniem, bo zaczęło do niego dochodzić, że jemu w sumie jest. Był to dla niego stan tak naturalny, że trochę zajęło mu uświadomienie sobie, że chyba w ciele Brenny wcale tak nie powinno być. Ale było i trochę to zastanawiało. — <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Bo mnie jest tak jakoś… jakby jak zawsze. Ciekawe.</span></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="mod"><span class="modtitle">adnotacja moderatora</span><div class="modopis">Rozliczono — Atreus Bulstrode — osiągnięcie <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Badacz Tajemnic II</span></div></div>
<div class="poszukiwania"><div class="poszukiwania2">
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><a href="https://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=748&amp;pid=93895#pid93895" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">Poltergeist II</a></div></div></div>
<br />
<p>Wszystko to było do dupy. Cały dzisiejszy dzień, dokładniej mówiąc, bo przyszło im miotać się w jedną i drugą stronę, jakby wymagano od nich nie wiadomo czego. Jeszcze rano byli w Londynie, rozpytując o pewnego przyjemnego jegomościa, który był im niezbędny na cito. Niestety, jak to było w takich przypadkach, a już w szczególności z elementem przestępczym, facet zapadł się pod ziemię i nie dało się go znaleźć. A kiedy wreszcie zebrali się we dwójkę, żeby podzielić się przemyśleniami na temat tego, co powinni dalej zrobić, usłyszeli chichot. Rechot właściwie, trochę już chyba znany i sprawiający, że włoski jeżyły się na karku. Szast, prast i było po sprawie, a winowajca, czyli ten przeklęty poltergeist, zniknął bez śladu, a oni patrzyli na siebie z nieco innej perspektywy.</p>
<p>Zamieniło ich ciałami.</p>
<p>Bulstrode przez dłuższą chwilę rwał sobie z głowy włosy, dosłownie niemal. Mieli być w Cardiff przed obiadem, a skończyło się na to, że robili pośpieszną nawrotkę do któregoś z klątwołamaczy, którzy akurat byli pod ręką w Ministerstwie. Diagnoza była przykra – zamiana ciałami do końca dnia. Jedyny plus całej sytuacji był taki, że cały dzień zaplanowany i tak mieli już w swoim towarzystwie. </p>
<p>Atreus kiedy był młody, często stawał przed dylematem odnośnie tego, co by było gdyby zamienił się z babą na ciała. Wtedy odpowiedź wydawała się niezwykle banalna i oczywista, ale teraz czuł tylko irytację – młodszy on pewnie czułby zawód, widząc go w takim stanie. Za bardzo roztkliwiał się nad faktem, że po pierwsze, nie mieli wystarczających informacji i szli na ślepo. Mieli prześledzić domniemany handel czarnomagicznymi składnikami. Cardiff podobno robiło za jakąś stolicę ingrediencji, ale o ile wcześniej mogli mieć nadzieję na wskazówki odnośnie tego na kogo się powołać i którego nazwiska użyć, tak teraz musieli improwizować. Pewnie w każdej innej sytuacji by się cieszył, bo odrobina kreatywności jeszcze nikomu nie zaszkodziła, ale z przyrody był tragiczny i nie miał co do tego złudzeń. Pewnie ktoś mógłby się zastanawiał, czemu musieli się tak śpieszyć, otóż mieli niewielkie okienko czasu, bo jako jednego z potencjalnych przemytników wyznaczono pewien niewielki stateczek, który radośnie miał odpłynąć dzisiejszego wieczora z kolejną porcją towaru. Musieli tylko powiązać jedno z drugim; znaleźć pośrednika i zlokalizować stateczek, prześledziwszy trasę ładunku. Szli więc ulicami Cardiff, kierując się do jednego ze sklepów. Skromnego przybytku o wątpliwej reputacji. Trochę minęło od momentu kiedy teleportowali się w mieście i Bulstrode chyba zdążył ochłonąć, bo przestał kląć pod nosem czy nawet wzdychać ciężko.</p>
<p>— <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Mam nadzieję, że nie jest ci zimno…</span> — powiedział, z pewnym zastanowieniem, bo zaczęło do niego dochodzić, że jemu w sumie jest. Był to dla niego stan tak naturalny, że trochę zajęło mu uświadomienie sobie, że chyba w ciele Brenny wcale tak nie powinno być. Ale było i trochę to zastanawiało. — <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Bo mnie jest tak jakoś… jakby jak zawsze. Ciekawe.</span></p>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>