<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Secrets of London - Swansea]]></title>
		<link>https://secretsoflondon.pl/</link>
		<description><![CDATA[Secrets of London - https://secretsoflondon.pl]]></description>
		<pubDate>Fri, 06 Nov 2026 16:05:30 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[[26.10.72, późny ranek] Co trzymało mrok w ryzach?]]></title>
			<link>https://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=6441</link>
			<pubDate>Fri, 18 Sep 2026 09:13:11 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&uid=24">Brenna Longbottom</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=6441</guid>
			<description><![CDATA[To była tylko prośba o konsultację: w gruncie rzeczy Brenna mogłaby się z tym zwrócić do archeologa nawet gdyby tego nie wciągnięto do zakonnej sesji. I po prawdzie nie wspominała o Zakonie ani słowem, gdy tę prośbę składała, natomiast owszem, powołała się na Jonathana Selwyna, mówiąc, że skierował ją do Guinevere, bo podobno jest chętna do wsparcia w takich sprawach. Aportowała się na kilka skoków do Walii, bo tu podobno McGongall pracowała, sama wykradając na to spotkanie godzinę pośród wielu, wielu rzeczy, które teraz zrobić należało. Musiała dziś jeszcze pojawić się na patrolu, no i chciała przesłać sowę do Atre, który pewnie wróci nocą. Spotkanie w walijskiej knajpie wykorzystywała przy okazji na szybkie śniadanie.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">– Muszę przyznać, że walijskie grzanki są niesamowite[/ b] – stwierdziła znad talerza, bo zdążyła zamówić, jeszcze zanim pojawiła się Ginewra. [b]– Chyba w menu nazywa się to… Welsh rarebit? Jakoś tak? Jakbyś miała ochotę, to ja cię tu zaprosiłam, więc ja płacę, oczywiście</span> – zapewniła, uśmiechając się do dziewczyny w przerwach pomiędzy kęsami tosta: dużo roztopionego sera, musztarda, wersja z sosem zamiast z piwem, bo musiała zachować pełną przytomność umysłu. Kawa, ustawiona obok talerza, pachniała oszałamiająco, przynajmniej dla Brenny. Wczorajszy dzień było  wiele za długi i wypełniony ganianiną. <br />
Pamiętała ją z Doliny Godryka. Przedstawiono je sobie, a Brenna nawet oprowadzała ją po okolicy, co zakończyło się dość dramatyczną sceną pojednania z Samuelem i teraz mimowolnie szukała rodzinnego podobieństwa w twarzy, choć nie mogła się go dopatrzeć.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> – Interesuje mnie pewna czarodziejska legenda, konkretnie z okolic Great Hangleton. Rozmawiałam o niej już z osobą, która nieźle zna się na historii magii, ale w grę wchodzą jakieś tam artefakty… uznałam, że przyda się konsultacja z kimś, kto pewnie miał z takimi rzeczami do czynienia</span> – dodała w ramach wstępu, sięgając teraz, po zjedzeniu pierwszego tosta po kawę.[/b]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[To była tylko prośba o konsultację: w gruncie rzeczy Brenna mogłaby się z tym zwrócić do archeologa nawet gdyby tego nie wciągnięto do zakonnej sesji. I po prawdzie nie wspominała o Zakonie ani słowem, gdy tę prośbę składała, natomiast owszem, powołała się na Jonathana Selwyna, mówiąc, że skierował ją do Guinevere, bo podobno jest chętna do wsparcia w takich sprawach. Aportowała się na kilka skoków do Walii, bo tu podobno McGongall pracowała, sama wykradając na to spotkanie godzinę pośród wielu, wielu rzeczy, które teraz zrobić należało. Musiała dziś jeszcze pojawić się na patrolu, no i chciała przesłać sowę do Atre, który pewnie wróci nocą. Spotkanie w walijskiej knajpie wykorzystywała przy okazji na szybkie śniadanie.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">– Muszę przyznać, że walijskie grzanki są niesamowite[/ b] – stwierdziła znad talerza, bo zdążyła zamówić, jeszcze zanim pojawiła się Ginewra. [b]– Chyba w menu nazywa się to… Welsh rarebit? Jakoś tak? Jakbyś miała ochotę, to ja cię tu zaprosiłam, więc ja płacę, oczywiście</span> – zapewniła, uśmiechając się do dziewczyny w przerwach pomiędzy kęsami tosta: dużo roztopionego sera, musztarda, wersja z sosem zamiast z piwem, bo musiała zachować pełną przytomność umysłu. Kawa, ustawiona obok talerza, pachniała oszałamiająco, przynajmniej dla Brenny. Wczorajszy dzień było  wiele za długi i wypełniony ganianiną. <br />
Pamiętała ją z Doliny Godryka. Przedstawiono je sobie, a Brenna nawet oprowadzała ją po okolicy, co zakończyło się dość dramatyczną sceną pojednania z Samuelem i teraz mimowolnie szukała rodzinnego podobieństwa w twarzy, choć nie mogła się go dopatrzeć.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> – Interesuje mnie pewna czarodziejska legenda, konkretnie z okolic Great Hangleton. Rozmawiałam o niej już z osobą, która nieźle zna się na historii magii, ale w grę wchodzą jakieś tam artefakty… uznałam, że przyda się konsultacja z kimś, kto pewnie miał z takimi rzeczami do czynienia</span> – dodała w ramach wstępu, sięgając teraz, po zjedzeniu pierwszego tosta po kawę.[/b]]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[[19.10.72, ranek] Someone's out there to say hello]]></title>
			<link>https://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=6329</link>
			<pubDate>Wed, 02 Sep 2026 21:29:22 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&uid=24">Brenna Longbottom</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=6329</guid>
			<description><![CDATA[Krajobrazy przesuwały się szybko za oknem. Pora była wczesna, więc i od samego początku szczęśliwie pasażerowie nie zawalali pociągu po dach, a w miarę jak zbliżali się do Swansea, ubywało ich na każdej kolejnej stacji. <br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> – Czuję się prawie jak w Hogwarts Express</span> – stwierdziła, przyciskając dłoń do szyby. Wciąż cieszyła się niezmiernie, że to jej własna dłoń, bo jeszcze do mniej więcej drugiej nad ranem była ręką Atreusa, w wyniku klątwy wyjątkowo złośliwego poltergeista. Odzyskanie swojej było absolutnie pożądane. <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> – Od siódmego roku jechałam pociągiem chyba tylko raz i to w dodatku absolutnym przypadkiem i bez prawdziwego biletu.</span><br />
Olivia wtedy wskoczyła do niego, sądząc, że widzi swoją siostrę, i cóż, Brenna wskoczyła po prostu za nią, a potem transmutowała kawałek papierku, żeby mugolski konduktor się do nich nie doczepił. Walijskie krajobrazy nie były wbrew pozorom aż tak podobne do szkockich, ale gdy tory biegły pomiędzy wzgórzami, myślała mimowolnie o tamtych podróżach. Tych do szkoły, wiążących się z żalem za utraconymi wakacjami czy świętami, westchnieniem na myśl o pracach domowych, ale też ekscytacją na myśl o spotkaniu z przyjaciółmi i powrotowi do starego zamku. Tych do domu, gdy tęskniło się za rodziną i Warownią. I tym ostatnim kursem, pełnym trudnej do określenia tęsknoty i trochę przerażenia na myśl, że zaczyna się coś zupełnie nowego.<br />
Ale tym razem mieli po prostu wysiąść na stacji w Swansea.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> – A tak w ogóle…</span> – oświadczyła, odwracając się do niego z poważną miną. Miejsca naprzeciwko nich zwolniły się ledwo co na przedostatniej stacji względem tej docelowej. <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> – Przypomnij mi, żebym nigdy przenigdy w żadnych okolicznościach nie próbowała flirtować. Obserwowałam to z boku wczoraj i to wspomnienie będzie mnie prześladować przez następne dziesięć lat. Myślałam, że spalę się ze wstydu</span> – stwierdziła, i powaga roztopiła się pod wpływem odrobiny rozbawienia. <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> – Jeśli ten poltergeist zamieni cię teraz w dziecko, to uznam, że się na ciebie uwziął.</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Krajobrazy przesuwały się szybko za oknem. Pora była wczesna, więc i od samego początku szczęśliwie pasażerowie nie zawalali pociągu po dach, a w miarę jak zbliżali się do Swansea, ubywało ich na każdej kolejnej stacji. <br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> – Czuję się prawie jak w Hogwarts Express</span> – stwierdziła, przyciskając dłoń do szyby. Wciąż cieszyła się niezmiernie, że to jej własna dłoń, bo jeszcze do mniej więcej drugiej nad ranem była ręką Atreusa, w wyniku klątwy wyjątkowo złośliwego poltergeista. Odzyskanie swojej było absolutnie pożądane. <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> – Od siódmego roku jechałam pociągiem chyba tylko raz i to w dodatku absolutnym przypadkiem i bez prawdziwego biletu.</span><br />
Olivia wtedy wskoczyła do niego, sądząc, że widzi swoją siostrę, i cóż, Brenna wskoczyła po prostu za nią, a potem transmutowała kawałek papierku, żeby mugolski konduktor się do nich nie doczepił. Walijskie krajobrazy nie były wbrew pozorom aż tak podobne do szkockich, ale gdy tory biegły pomiędzy wzgórzami, myślała mimowolnie o tamtych podróżach. Tych do szkoły, wiążących się z żalem za utraconymi wakacjami czy świętami, westchnieniem na myśl o pracach domowych, ale też ekscytacją na myśl o spotkaniu z przyjaciółmi i powrotowi do starego zamku. Tych do domu, gdy tęskniło się za rodziną i Warownią. I tym ostatnim kursem, pełnym trudnej do określenia tęsknoty i trochę przerażenia na myśl, że zaczyna się coś zupełnie nowego.<br />
Ale tym razem mieli po prostu wysiąść na stacji w Swansea.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> – A tak w ogóle…</span> – oświadczyła, odwracając się do niego z poważną miną. Miejsca naprzeciwko nich zwolniły się ledwo co na przedostatniej stacji względem tej docelowej. <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> – Przypomnij mi, żebym nigdy przenigdy w żadnych okolicznościach nie próbowała flirtować. Obserwowałam to z boku wczoraj i to wspomnienie będzie mnie prześladować przez następne dziesięć lat. Myślałam, że spalę się ze wstydu</span> – stwierdziła, i powaga roztopiła się pod wpływem odrobiny rozbawienia. <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> – Jeśli ten poltergeist zamieni cię teraz w dziecko, to uznam, że się na ciebie uwziął.</span>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>