<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Secrets of London - Stonehenge]]></title>
		<link>https://secretsoflondon.pl/</link>
		<description><![CDATA[Secrets of London - https://secretsoflondon.pl]]></description>
		<pubDate>Sat, 18 Apr 2026 04:08:36 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[[28.06.72] Anomalie w Stonehenge - Specjaliści]]></title>
			<link>https://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=3536</link>
			<pubDate>Thu, 04 Jul 2024 20:39:25 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&uid=158">Rowena Ravenclaw</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=3536</guid>
			<description><![CDATA[<div style="color:#878787;width: 80%;margin: auto;padding: 10px;font-size:80%;line-height:95%;text-align:center;"><span style="color:#575757;font-family: 'Libre Caslon Text';font-size: 9px;text-transform: uppercase;font-weight: lighter;letter-spacing: 1px;margin:5px;">adnotacja moderatora</span><div style="padding:10px;border-top: 1px dashed #333;">Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Bajarz VII</span></div></div>
<br />
Nie było tajemnicą, że Ministerstwo Magii używało wszystkich dostępnych środków, by rozwiązywać palące problemy; w tym pomocy Niewymownych oraz innych specjalistów. Zadanie Morpheusa było proste - dowiedzieć się, dlaczego magia w Stonehenge zachowuje się <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">dziwnie</span>; już po nieszczęsnym rytuale Brygadziści wspominali w swoich raportach, że niektóre zaklęcia działały bowiem bez zarzutów, inne ze zwiększoną mocą, zaś kolejne w ogóle nie miały szans na rzucenie w kromlechu. Isaacowi natomiast polecono sprawdzenie run, które, jak się okazało, wyryto w przewróconym kamieniu służącego Isobell za ołtarz. <br />
<br />
Na Stonehenge zostało rzucone zaklęcie, które ukrywało was przed ciekawskimi - dla nich to miejsce wyglądało tak samo, zupełnie tak, jakby ktoś w zapętleniu wyświetlał film. Kiedy przybyliście na miejsce, słońce wisiało w swym szczytowym miejscu, a żar lał się z nieba. Pośród kamieni kręciła się urocza <a href="http://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=1645" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">Esther Moss</a> w niepasujących do pogody rękawiczkach; wiedzieliście jednak (czy to z ministerialnych plotek, czy drogą dedukcji, gdy zobaczyliście charakterystyczne blizny po oparzeniu wymykające się spod kołnierza munduru i wkradające się na linię żuchwy), że ukrywa pod nimi ślady po walce stoczonej w Beltane. Przywitała się z wami uprzejmie, sprawdziła wasze przepustki i natychmiast zniknęła z waszego pola widzenia, choć mieliście pewność, że was obserwuje ze swojej kryjówki. <br />
<br />
<div class="mg">Proszę o odpis do <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">7 lipca do godziny 18</span> <img src="https://secretsoflondon.pl/images/smilies/love2.gif" alt="Serduszko" title="Serduszko" class="smilie smilie_25" /> <br />
<a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=424" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Isaac Bagshot</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=393" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Morpheus Longbottom</a> </div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="color:#878787;width: 80%;margin: auto;padding: 10px;font-size:80%;line-height:95%;text-align:center;"><span style="color:#575757;font-family: 'Libre Caslon Text';font-size: 9px;text-transform: uppercase;font-weight: lighter;letter-spacing: 1px;margin:5px;">adnotacja moderatora</span><div style="padding:10px;border-top: 1px dashed #333;">Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Bajarz VII</span></div></div>
<br />
Nie było tajemnicą, że Ministerstwo Magii używało wszystkich dostępnych środków, by rozwiązywać palące problemy; w tym pomocy Niewymownych oraz innych specjalistów. Zadanie Morpheusa było proste - dowiedzieć się, dlaczego magia w Stonehenge zachowuje się <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">dziwnie</span>; już po nieszczęsnym rytuale Brygadziści wspominali w swoich raportach, że niektóre zaklęcia działały bowiem bez zarzutów, inne ze zwiększoną mocą, zaś kolejne w ogóle nie miały szans na rzucenie w kromlechu. Isaacowi natomiast polecono sprawdzenie run, które, jak się okazało, wyryto w przewróconym kamieniu służącego Isobell za ołtarz. <br />
<br />
Na Stonehenge zostało rzucone zaklęcie, które ukrywało was przed ciekawskimi - dla nich to miejsce wyglądało tak samo, zupełnie tak, jakby ktoś w zapętleniu wyświetlał film. Kiedy przybyliście na miejsce, słońce wisiało w swym szczytowym miejscu, a żar lał się z nieba. Pośród kamieni kręciła się urocza <a href="http://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=1645" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">Esther Moss</a> w niepasujących do pogody rękawiczkach; wiedzieliście jednak (czy to z ministerialnych plotek, czy drogą dedukcji, gdy zobaczyliście charakterystyczne blizny po oparzeniu wymykające się spod kołnierza munduru i wkradające się na linię żuchwy), że ukrywa pod nimi ślady po walce stoczonej w Beltane. Przywitała się z wami uprzejmie, sprawdziła wasze przepustki i natychmiast zniknęła z waszego pola widzenia, choć mieliście pewność, że was obserwuje ze swojej kryjówki. <br />
<br />
<div class="mg">Proszę o odpis do <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">7 lipca do godziny 18</span> <img src="https://secretsoflondon.pl/images/smilies/love2.gif" alt="Serduszko" title="Serduszko" class="smilie smilie_25" /> <br />
<a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=424" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Isaac Bagshot</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=393" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Morpheus Longbottom</a> </div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[[26.06.72] Anomalie w Stonehenge - Funkcjonariusze]]></title>
			<link>https://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=3535</link>
			<pubDate>Thu, 04 Jul 2024 20:39:02 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&uid=158">Rowena Ravenclaw</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=3535</guid>
			<description><![CDATA[<div style="color:#878787;width: 80%;margin: auto;padding: 10px;font-size:80%;line-height:95%;text-align:center;"><span style="color:#575757;font-family: 'Libre Caslon Text';font-size: 9px;text-transform: uppercase;font-weight: lighter;letter-spacing: 1px;margin:5px;">adnotacja moderatora</span><div style="padding:10px;border-top: 1px dashed #333;">Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Badacz Tajemnic VI</span><br />
Rozliczono - Atreus Bulstrode - osiągnięcie <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Badacz Tajemnic I</span></div></div>
<br />
Słońce leniwie unosiło się nad różowym horyzontem, kiedy zjawiliście się w Stonehenge; niemalże równocześnie, a jednak każde z innym celem. Zadaniem powierzonym Brennie było pilnowanie porządku, to znaczy dbanie o to, aby gapie - zarówno mugolscy, jak i czarodziejscy - nie podchodzili za blisko oraz czuwać nad szeroko pojętym bezpieczeństwem. Wymieniała innego Brygadzistę, który schodził z nocnej zmiany. Atreus dostał polecenie ponownego (pierwszy raz uczyniono to bowiem w chwili zatrzymania Isobell) sprawdzenia, czy w kromlechu nie użyto czarnej magii oraz pomocy pannie Longbottom, gdyby sprawy zaszły za daleko. Sebastian natomiast został wysłany z ramienia kowenu jako egzorcysta, <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">w razie wypadku</span>, po tym, jak jedna z obecnych podczas rytuału kapłanek zwierzyła się, że widziała w ogniu twarz swojego ojca, który odszedł w Beltane (mogło być to jedynie przywidzenie, ale i tak polecono mu to zbadać).<br />
<br />
Stonehenge zostało obwarowane silnymi zaklęciami obronnymi, ukrywającymi je przed wzrokiem nieupoważnionych (dla nich kamienie wyglądały tak, jak zawsze i nie widzieli tego, co działo się w środku). Mokra od rosy trawa ocierała się o wasze łydki, a echo niosło beczenie owiec wypuszczanych na pole. Było rozkosznie swojsko i letnio - tylko ta zaschnięta krew na ołtarzu i brygadowe taśmy psuły sielskość... <br />
<br />
<div class="mg">Proszę o odpis do <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">7 lipca do godziny 18</span> <img src="https://secretsoflondon.pl/images/smilies/love2.gif" alt="Serduszko" title="Serduszko" class="smilie smilie_25" />  <br />
 <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=24" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Brenna Longbottom</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=38" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Atreus Bulstrode</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=206" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Sebastian Macmillan</a> </div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="color:#878787;width: 80%;margin: auto;padding: 10px;font-size:80%;line-height:95%;text-align:center;"><span style="color:#575757;font-family: 'Libre Caslon Text';font-size: 9px;text-transform: uppercase;font-weight: lighter;letter-spacing: 1px;margin:5px;">adnotacja moderatora</span><div style="padding:10px;border-top: 1px dashed #333;">Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Badacz Tajemnic VI</span><br />
Rozliczono - Atreus Bulstrode - osiągnięcie <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Badacz Tajemnic I</span></div></div>
<br />
Słońce leniwie unosiło się nad różowym horyzontem, kiedy zjawiliście się w Stonehenge; niemalże równocześnie, a jednak każde z innym celem. Zadaniem powierzonym Brennie było pilnowanie porządku, to znaczy dbanie o to, aby gapie - zarówno mugolscy, jak i czarodziejscy - nie podchodzili za blisko oraz czuwać nad szeroko pojętym bezpieczeństwem. Wymieniała innego Brygadzistę, który schodził z nocnej zmiany. Atreus dostał polecenie ponownego (pierwszy raz uczyniono to bowiem w chwili zatrzymania Isobell) sprawdzenia, czy w kromlechu nie użyto czarnej magii oraz pomocy pannie Longbottom, gdyby sprawy zaszły za daleko. Sebastian natomiast został wysłany z ramienia kowenu jako egzorcysta, <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">w razie wypadku</span>, po tym, jak jedna z obecnych podczas rytuału kapłanek zwierzyła się, że widziała w ogniu twarz swojego ojca, który odszedł w Beltane (mogło być to jedynie przywidzenie, ale i tak polecono mu to zbadać).<br />
<br />
Stonehenge zostało obwarowane silnymi zaklęciami obronnymi, ukrywającymi je przed wzrokiem nieupoważnionych (dla nich kamienie wyglądały tak, jak zawsze i nie widzieli tego, co działo się w środku). Mokra od rosy trawa ocierała się o wasze łydki, a echo niosło beczenie owiec wypuszczanych na pole. Było rozkosznie swojsko i letnio - tylko ta zaschnięta krew na ołtarzu i brygadowe taśmy psuły sielskość... <br />
<br />
<div class="mg">Proszę o odpis do <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">7 lipca do godziny 18</span> <img src="https://secretsoflondon.pl/images/smilies/love2.gif" alt="Serduszko" title="Serduszko" class="smilie smilie_25" />  <br />
 <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=24" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Brenna Longbottom</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=38" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Atreus Bulstrode</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=206" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Sebastian Macmillan</a> </div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[[Stonehenge - Starucha] Esmé, Dagur, Hjalmar]]></title>
			<link>https://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=2600</link>
			<pubDate>Fri, 02 Feb 2024 01:35:51 +0100</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&uid=158">Rowena Ravenclaw</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=2600</guid>
			<description><![CDATA[Pierwszą rzeczą, jaką poczuliście, był charakterystyczny zapach mokrych jesiennych liści. Zaledwie chwilę potem zdaliście sobie sprawę z tego, że leżycie w mokrym leśnym poszyciu; nad waszymi głowami jaśniał rubin i bursztyn wiekowych koron dębów. Znajdowaliście się w skąpanej we mgle kniei, która każdemu z was wydawała się w pewien sposób znajoma, a jednocześnie nie przypominała nic, co znaliście. Uczucie nostalgii mieszało się z lękiem przed nieznanym; szczególnie ta druga emocja wzmogła się w was, gdy spojrzeliście w niebo. Dopiero wtedy bowiem zdaliście sobie sprawę z tego, że to, co wydawało wam się ciepłym blaskiem zachodzącego słońca przedzierającego się przez mgłę, było w rzeczywistości malejącym sierpem księżyca na atramentowym niebie. Zimnym, bezgwiezdnym i martwym. <br />
<br />
Byliście tam, gdzie kres ma swój początek. Pośród mądrości pokoleń, których ślady przykrył kurz. Gdybyście tylko dotknęli chropowatej kory dębów, poczulibyście, jak wibruje pod waszymi palcami w unisonie wiedzy gromadzonej przez tysiące lat. <br />
<br />
Spomiędzy drzew wyłoniła się odziana w czarne łachmany pokraczna sylwetka opierająca swój ciężar na drewnianym kosturze. Kiedy podeszła bliżej, zorientowaliście się, że to zgarbiona starucha, która niosła na plecach chrust. Zdecydowanie była najszpetniejszą istotą, z jaką mieliście <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">przyjemność</span> przebywać. Twarz jej była przeorana zmarszczkami, upodabniającymi ją do groteskowego gargulca, w cienkie srebrne włosy zaplątały się kolorowe liście, jednak jej oczy - jej błękitne oczy, zasunięte cienką warstwą bielma, wyrażały mądrość, przed którą mimowolnie czuliście respekt. <br />
<br />
— <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Witajcie, moi Uczniowie</span> — przywitała się z wami, a następnie zrzuciła ciążący jej na plecach chrust.  — <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Rozpalcie ogień, nim zaczniemy.</span><br />
<br />
Z kieszeni swego zniszczonego płaszcza wyjęła krzesiwo, które rzuciła w waszym kierunku; upadło na ziemię między was. Był to jedyny sposób na wzniecenie iskry; magia w tym dziwnym lesie zdawała się w ogóle nie działać. <br />
<br />
<div style="color:#878787;width: 80%;margin: auto;padding: 10px;font-size:80%;line-height:95%;text-align:center;"><span style="color:#575757;font-family: 'Libre Caslon Text';font-size: 9px;text-transform: uppercase;font-weight: lighter;letter-spacing: 1px;margin:5px;">adnotacja moderatora</span><div style="padding:10px;border-top: 1px dashed #333;"> Proszę o odpis do wtorku (06.02) do godziny 22 <img src="https://secretsoflondon.pl/images/smilies/love2.gif" alt="Serduszko" title="Serduszko" class="smilie smilie_25" /> <br />
<a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=320" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Esmé Rowle</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=217" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Dagur Nordgersim</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=252" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Hjalmar Nordgersim</a> </div></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Pierwszą rzeczą, jaką poczuliście, był charakterystyczny zapach mokrych jesiennych liści. Zaledwie chwilę potem zdaliście sobie sprawę z tego, że leżycie w mokrym leśnym poszyciu; nad waszymi głowami jaśniał rubin i bursztyn wiekowych koron dębów. Znajdowaliście się w skąpanej we mgle kniei, która każdemu z was wydawała się w pewien sposób znajoma, a jednocześnie nie przypominała nic, co znaliście. Uczucie nostalgii mieszało się z lękiem przed nieznanym; szczególnie ta druga emocja wzmogła się w was, gdy spojrzeliście w niebo. Dopiero wtedy bowiem zdaliście sobie sprawę z tego, że to, co wydawało wam się ciepłym blaskiem zachodzącego słońca przedzierającego się przez mgłę, było w rzeczywistości malejącym sierpem księżyca na atramentowym niebie. Zimnym, bezgwiezdnym i martwym. <br />
<br />
Byliście tam, gdzie kres ma swój początek. Pośród mądrości pokoleń, których ślady przykrył kurz. Gdybyście tylko dotknęli chropowatej kory dębów, poczulibyście, jak wibruje pod waszymi palcami w unisonie wiedzy gromadzonej przez tysiące lat. <br />
<br />
Spomiędzy drzew wyłoniła się odziana w czarne łachmany pokraczna sylwetka opierająca swój ciężar na drewnianym kosturze. Kiedy podeszła bliżej, zorientowaliście się, że to zgarbiona starucha, która niosła na plecach chrust. Zdecydowanie była najszpetniejszą istotą, z jaką mieliście <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">przyjemność</span> przebywać. Twarz jej była przeorana zmarszczkami, upodabniającymi ją do groteskowego gargulca, w cienkie srebrne włosy zaplątały się kolorowe liście, jednak jej oczy - jej błękitne oczy, zasunięte cienką warstwą bielma, wyrażały mądrość, przed którą mimowolnie czuliście respekt. <br />
<br />
— <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Witajcie, moi Uczniowie</span> — przywitała się z wami, a następnie zrzuciła ciążący jej na plecach chrust.  — <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Rozpalcie ogień, nim zaczniemy.</span><br />
<br />
Z kieszeni swego zniszczonego płaszcza wyjęła krzesiwo, które rzuciła w waszym kierunku; upadło na ziemię między was. Był to jedyny sposób na wzniecenie iskry; magia w tym dziwnym lesie zdawała się w ogóle nie działać. <br />
<br />
<div style="color:#878787;width: 80%;margin: auto;padding: 10px;font-size:80%;line-height:95%;text-align:center;"><span style="color:#575757;font-family: 'Libre Caslon Text';font-size: 9px;text-transform: uppercase;font-weight: lighter;letter-spacing: 1px;margin:5px;">adnotacja moderatora</span><div style="padding:10px;border-top: 1px dashed #333;"> Proszę o odpis do wtorku (06.02) do godziny 22 <img src="https://secretsoflondon.pl/images/smilies/love2.gif" alt="Serduszko" title="Serduszko" class="smilie smilie_25" /> <br />
<a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=320" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Esmé Rowle</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=217" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Dagur Nordgersim</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=252" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Hjalmar Nordgersim</a> </div></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[[Stonehenge - Matka] Septima, Murtagh, Leviathan]]></title>
			<link>https://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=2601</link>
			<pubDate>Fri, 02 Feb 2024 01:35:28 +0100</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&uid=158">Rowena Ravenclaw</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=2601</guid>
			<description><![CDATA[Rozkoszna miękkość i zapach świeżego siana w letnie południe oraz towarzyszące im rozkoszne uczucie sielskości rozlewające się po waszych ciałach z pewnością nie zachęcały do pobudki. Wspomnienia napływały do was powoli; kamienny krąg, desperacja Agathy i grom. A potem nicość, z której powoli się unosiliście. Leżeliście w stogu siana na polu na wzgórzu. W oddali za waszymi plecami piętrzył się łańcuch górski. Niżej, w dole rozciągało się szmaragdowe pasmo lasu. A wokół was rozciągały się całe hektary złocistych pól. Nie było to jednak Wiltshire, ani nawet Anglia, ani żadne inne znane wam miejsce. Najdziwniejsze jednak było niebo; wcale nie przypominało bowiem znanego wam firmamentu. Było czarne, zdobiła je błękitna mgławica z nielicznymi gwiazdami, zaś w samym jego centrum błyszczał księżyc w pełni. Mimo to było jasno jak dzień, i ciepło, jakby to letnie słońce świeciło nad waszymi głowami. <br />
<br />
Byliście rozbitkami na złocistym morzu, a waszym jedynym punktem zaczepienia był stóg siana. Żadna inkantacja nie działała, natomiast różdżki zdawały się odmówić wam posłuszeństwa. Mimo całej osobliwości sytuacji czuliście łagodność i beztroskość, przede wszystkim jednak bezpieczeństwo, jakie odnajdywaliście w ramionach opiekunów jako dzieci - lub odnaleźć chcieliście. <br />
<br />
W pszenicy pojawiła się mała szara plamka. Najpierw ledwo dostrzegalna, jednak kiedy podeszła bliżej, zorientowaliście się, że to kobieta. W dłoni miała sierp, a odziana była w prostą popielatą koszulę wpuszczoną w równie popielatą spódnicę, które ciężko było dopasować do konkretnej epoki historycznej. Miodowe włosy upięła w niski kok, nadający jej ostrym rysom dodatkowej dojrzałości i powagi, kontrastującej z jej pełnym miłości spojrzeniem i wyrozumiałym uśmiechem na ustach. Jednak tym, co najbardziej zwracało uwagę, było to, że kobieta była brzemienna. <br />
<br />
— <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nareszcie zbudziliście się, moje Dzieci</span> — oznajmiła z radością w głosie — <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Pomożecie mi wiązać zboże w snopki. </span><br />
<br />
<div style="color:#878787;width: 80%;margin: auto;padding: 10px;font-size:80%;line-height:95%;text-align:center;"><span style="color:#575757;font-family: 'Libre Caslon Text';font-size: 9px;text-transform: uppercase;font-weight: lighter;letter-spacing: 1px;margin:5px;">adnotacja moderatora</span><div style="padding:10px;border-top: 1px dashed #333;"> Proszę o odpis do wtorku (06.02) do godziny 22 <img src="https://secretsoflondon.pl/images/smilies/love2.gif" alt="Serduszko" title="Serduszko" class="smilie smilie_25" /> <br />
<a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=332" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Leviathan Rowle</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=331" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Septima Ollivander</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=237" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Murtagh Macmillan</a> </div></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Rozkoszna miękkość i zapach świeżego siana w letnie południe oraz towarzyszące im rozkoszne uczucie sielskości rozlewające się po waszych ciałach z pewnością nie zachęcały do pobudki. Wspomnienia napływały do was powoli; kamienny krąg, desperacja Agathy i grom. A potem nicość, z której powoli się unosiliście. Leżeliście w stogu siana na polu na wzgórzu. W oddali za waszymi plecami piętrzył się łańcuch górski. Niżej, w dole rozciągało się szmaragdowe pasmo lasu. A wokół was rozciągały się całe hektary złocistych pól. Nie było to jednak Wiltshire, ani nawet Anglia, ani żadne inne znane wam miejsce. Najdziwniejsze jednak było niebo; wcale nie przypominało bowiem znanego wam firmamentu. Było czarne, zdobiła je błękitna mgławica z nielicznymi gwiazdami, zaś w samym jego centrum błyszczał księżyc w pełni. Mimo to było jasno jak dzień, i ciepło, jakby to letnie słońce świeciło nad waszymi głowami. <br />
<br />
Byliście rozbitkami na złocistym morzu, a waszym jedynym punktem zaczepienia był stóg siana. Żadna inkantacja nie działała, natomiast różdżki zdawały się odmówić wam posłuszeństwa. Mimo całej osobliwości sytuacji czuliście łagodność i beztroskość, przede wszystkim jednak bezpieczeństwo, jakie odnajdywaliście w ramionach opiekunów jako dzieci - lub odnaleźć chcieliście. <br />
<br />
W pszenicy pojawiła się mała szara plamka. Najpierw ledwo dostrzegalna, jednak kiedy podeszła bliżej, zorientowaliście się, że to kobieta. W dłoni miała sierp, a odziana była w prostą popielatą koszulę wpuszczoną w równie popielatą spódnicę, które ciężko było dopasować do konkretnej epoki historycznej. Miodowe włosy upięła w niski kok, nadający jej ostrym rysom dodatkowej dojrzałości i powagi, kontrastującej z jej pełnym miłości spojrzeniem i wyrozumiałym uśmiechem na ustach. Jednak tym, co najbardziej zwracało uwagę, było to, że kobieta była brzemienna. <br />
<br />
— <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nareszcie zbudziliście się, moje Dzieci</span> — oznajmiła z radością w głosie — <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Pomożecie mi wiązać zboże w snopki. </span><br />
<br />
<div style="color:#878787;width: 80%;margin: auto;padding: 10px;font-size:80%;line-height:95%;text-align:center;"><span style="color:#575757;font-family: 'Libre Caslon Text';font-size: 9px;text-transform: uppercase;font-weight: lighter;letter-spacing: 1px;margin:5px;">adnotacja moderatora</span><div style="padding:10px;border-top: 1px dashed #333;"> Proszę o odpis do wtorku (06.02) do godziny 22 <img src="https://secretsoflondon.pl/images/smilies/love2.gif" alt="Serduszko" title="Serduszko" class="smilie smilie_25" /> <br />
<a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=332" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Leviathan Rowle</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=331" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Septima Ollivander</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=237" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Murtagh Macmillan</a> </div></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[[Stonehenge - Dziewica ] Maeve, Lorraine, Effimery, Sarah]]></title>
			<link>https://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=2599</link>
			<pubDate>Fri, 02 Feb 2024 01:35:07 +0100</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&uid=158">Rowena Ravenclaw</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=2599</guid>
			<description><![CDATA[Górski krajobraz - zupełnie nieprzypominającego żadnego znanego wam łańcucha skał - być może byłby w waszych oczach czarujący, gdyby nie ogarniająca was konsternacja; wszakże dopiero co znajdowałyście się na równinach Wiltshire, pośród surowych kamieni Stonehenge. Tymczasem leżałyście w purpurze krokusów, skąpane w ciepłym blasku słońca. Słońca? Nie, to nie słońce tak jasno świeciło - niebo było czarne, jedynie nad waszymi głowami rozwarła się błękitna mgławica nakrapiana migotliwymi gwiazdami. Od czasu do czasu przecinały ją złociste wstęgi komet, a w samym środku jaśniał księżyc, a konkretniej jego rosnący sierp.<br />
<br />
Byłyście zawieszone w próżni, gdzieś w nieokreślonym punkcie na osi historii świata. Chaosie, z którego dopiero powstać miało niebo, i ziemia, i woda, i wszystko, co żyje.  A gdy próbowałyście użyć magii, zorientowałyście się, że nie działa. <br />
<br />
Dopiero po chwili ją zobaczyłyście - trudno zresztą było przeoczyć jej białą szatę, odcinającą się na tle morza zieleni i fioletu, a także poświatę bijącą od jej sylwetki. Była bez wątpienia najpiękniejszą kobietą, jaką kiedykolwiek widziałyście; nawet uroda wił nie mogła równać się z jej aparycją. Jej długie włosy w kolorze pszenicy opadały swobodnie na jej plecy, zaś w błękitnych oczach tliły się figlarne płomyki. Twarz miała jeszcze dziecinnie okrągłą, skórę gładką, a figurę drobną. Odziana była w prostą togę, przywodzącą na myśl starożytną Grecję. Zbliżała się do was nieśpiesznie, a poruszała się z taką gracją, jakby wcale nie stąpała pośród wiosennych kwiatów, lecz unosiła się nad nimi. Towarzyszyła jej biała owieczka, tak złudnie podobna do tej, którą tego wieczora złożono na kamiennym ołtarzu. <br />
<br />
— <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Bądźcie pozdrowione, Siostry</span> — uniosła dłoń na powitanie, uśmiechając się przy tym serdecznie i znów odniosłyście wrażenie, że był to najcieplejszy uśmiech, jakim was obdarzono. Istota przysiadła na kamieniu nieopodal was, oparła brodę na łokciach i przyjrzała się każdej z młodzieńczym zaciekawieniem. <br />
<br />
<div style="color:#878787;width: 80%;margin: auto;padding: 10px;font-size:80%;line-height:95%;text-align:center;"><span style="color:#575757;font-family: 'Libre Caslon Text';font-size: 9px;text-transform: uppercase;font-weight: lighter;letter-spacing: 1px;margin:5px;">adnotacja moderatora</span><div style="padding:10px;border-top: 1px dashed #333;">Ponieważ jest Was więcej, macie nieco więcej czasu, ale postarajcie się proszę odpisać do czwartku (08.02) do 20. <br />
<a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=43" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Maeve Chang</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=235" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Effimery Trelawney</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=316" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Lorraine Malfoy</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=111" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Sarah Macmillan</a> </div></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Górski krajobraz - zupełnie nieprzypominającego żadnego znanego wam łańcucha skał - być może byłby w waszych oczach czarujący, gdyby nie ogarniająca was konsternacja; wszakże dopiero co znajdowałyście się na równinach Wiltshire, pośród surowych kamieni Stonehenge. Tymczasem leżałyście w purpurze krokusów, skąpane w ciepłym blasku słońca. Słońca? Nie, to nie słońce tak jasno świeciło - niebo było czarne, jedynie nad waszymi głowami rozwarła się błękitna mgławica nakrapiana migotliwymi gwiazdami. Od czasu do czasu przecinały ją złociste wstęgi komet, a w samym środku jaśniał księżyc, a konkretniej jego rosnący sierp.<br />
<br />
Byłyście zawieszone w próżni, gdzieś w nieokreślonym punkcie na osi historii świata. Chaosie, z którego dopiero powstać miało niebo, i ziemia, i woda, i wszystko, co żyje.  A gdy próbowałyście użyć magii, zorientowałyście się, że nie działa. <br />
<br />
Dopiero po chwili ją zobaczyłyście - trudno zresztą było przeoczyć jej białą szatę, odcinającą się na tle morza zieleni i fioletu, a także poświatę bijącą od jej sylwetki. Była bez wątpienia najpiękniejszą kobietą, jaką kiedykolwiek widziałyście; nawet uroda wił nie mogła równać się z jej aparycją. Jej długie włosy w kolorze pszenicy opadały swobodnie na jej plecy, zaś w błękitnych oczach tliły się figlarne płomyki. Twarz miała jeszcze dziecinnie okrągłą, skórę gładką, a figurę drobną. Odziana była w prostą togę, przywodzącą na myśl starożytną Grecję. Zbliżała się do was nieśpiesznie, a poruszała się z taką gracją, jakby wcale nie stąpała pośród wiosennych kwiatów, lecz unosiła się nad nimi. Towarzyszyła jej biała owieczka, tak złudnie podobna do tej, którą tego wieczora złożono na kamiennym ołtarzu. <br />
<br />
— <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Bądźcie pozdrowione, Siostry</span> — uniosła dłoń na powitanie, uśmiechając się przy tym serdecznie i znów odniosłyście wrażenie, że był to najcieplejszy uśmiech, jakim was obdarzono. Istota przysiadła na kamieniu nieopodal was, oparła brodę na łokciach i przyjrzała się każdej z młodzieńczym zaciekawieniem. <br />
<br />
<div style="color:#878787;width: 80%;margin: auto;padding: 10px;font-size:80%;line-height:95%;text-align:center;"><span style="color:#575757;font-family: 'Libre Caslon Text';font-size: 9px;text-transform: uppercase;font-weight: lighter;letter-spacing: 1px;margin:5px;">adnotacja moderatora</span><div style="padding:10px;border-top: 1px dashed #333;">Ponieważ jest Was więcej, macie nieco więcej czasu, ale postarajcie się proszę odpisać do czwartku (08.02) do 20. <br />
<a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=43" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Maeve Chang</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=235" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Effimery Trelawney</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=316" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Lorraine Malfoy</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=111" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Sarah Macmillan</a> </div></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[[Litha 1972] Jim & Layla]]></title>
			<link>https://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=2562</link>
			<pubDate>Mon, 15 Jan 2024 11:56:52 +0100</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&uid=59">The Tempest</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=2562</guid>
			<description><![CDATA[Miała wrażenie, że wszystko dookoła przycicha, jakby to płomienie orkiestrowały wszystkim tym, co działo się na polanie. Może i tak było, bo prawdę powiedziawszy, Layla nawet nie zdziwiłaby się zbytnio, gdyby magia znowu płatała figle z okazji święta. Zmrużyła lekko oczy, kiedy jeden z nich wydłużył się, wspinając wyżej i wyżej, aż wreszcie jego blask zamyka się w jednym puncie, niczym migająca z góry gwiazda. Kiedy samotne oko światła zawisło nad nimi, poczuła jak rozlewa się po jej ciele spokój. Uśmiechnęła się lekko, w pierwszym odruchu, ale kiedy to uczucie rozgościło się w niej jeszcze bardziej, uświadomiła sobie że razem z nim w parze nadchodzi coś innego, o wiele mniej przyjemnego. Poczuła delikatne ukłócie zawodu, zdając sobie sprawę z tego, że sam spokój wydawał się na swój sposób niezwykle miałki. Przecież w cyrku nigdy nie było spokojnie; nawet kiedy pakowali się na wozy i podróżowali, nawet jeśli nie kręcili się wokół nich widzowie, spokój był ostatnią rzeczą, która między nimi panowała. Zawsze towarzyszył im ruch i gwar, pobudzający zmysły do życia.<br />
<br />
Wywróciła na niego oczami, kiedy nagle wrócił umysłem do tego samego czasu i przestrzeni, w ktorym znajdowała się ona. Definitywnie został stworzony do rzeczy wyższych, dla przykładu skrapiania ludziom obiadów wodą święconą, albo rozdawania świętych obrazków. Miała ich w sumie cały plik gdzieś w wozie, bo zawsze przyjmowała je z takim samym, nieco rozczulonym uśmiechem. Chowała je też po wszysykich kieszeniach i zakamarkach, kiedy brakowało jej rąk i potem wyciągała garściami. <br />
<br />
Uczucie chyba pogłębiło się tylko, kiedy na nowo spojrzała na twarz Jima, która rozświetliła się, jakby właśnie doznał objawienia. Cokolwiek zobaczył wśród płomieni ogniska, zdecydowanie nie była to nudna, jaśniejąca spokojnie gwiazda i przez to Layla poczuła delikatne ukłócie zazdrości. Kiedy jednak porwał ją w ramiona, poczuła jak wszystko to, co od niego promieniowało w tym momencie, zdawało się wręcz zaraźliwe. <br />
<br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Cokolwiek w nich widziałeś, nagle żałuję że nie zobaczyłam tego samego</span> - przyznała cicho, tym samym szeptem co on i uśmiechnęła się do niego szeroko, wpatrując w te jego rozognione z ekscytacji oczy.<br />
<br />
Zaśmiała się w głos, wesołym, szczerym śmiechem, kiedy porwał ją jeszcze dalej, wznosząc ku górze, jakby właśnie nie znajdowali się wśród tłumów świątecznej polany, a na cyrkowej scenie podczas jednego z ich występów. Kiedy gak się kręcili razem, czuła dokładnie to, co Jim chciał, żeby z nim dzieliła. Siłę, przekonanie o niezniszczalności, pewność... zalało ją to w przyjemny, orzeźwiający sposób, całkowicie przeganiając wcześniejsze rozczarowanie czy zazdrość. Ale to był chyba ten jego urok, że Jimmy potrafił w ten sposób rozgrzewać od środka i zarażać tym, co przeżywał. Nawet jeśli dla niej samej nie było to jakąś formą religijnej ekstazy to i tak lubiła te momenty. <br />
<br />
Nawet, jeśli była według niego czasem zbyt przyziemna.<br />
<br />
Ale chyba o to w niej chodziło, że tak jak bardzo chciała oderwać się od ziemi, to kiedy już stawiała po niej kroki, robiła to we wręcz bolesny sposób, jakby fakt że nie mogła spędzić calego życia wcale jej nie dotykając, w jakimś sensie ją obrażał. Ale okazywało się to przydatne, bo czasem odnosiła wrażenie, że gdyby nie ta jej konkretna cecha, byłaby absolutnie niepomocna dla Alexandra w rozporządzaniu cyrkiem. <br />
<br />
Poczuła, jak robi jej się cieplej. Może było to ognisko, może emocje bijące od trzymającego ją mężczyzny, a może tkwiący w nim ogień.  Ucałowała go w czubek głowy z rozbawionym uśmiechem błądzącym po wargach, zaraz tę drobną czułostkę rozganiając palcami, kiedy poczochrała mu włosy. Znalezienie się na ziemi, było natomiast tak samo rozczarowujące jak zawsze i przywitane z głębokim westchnięciem. <br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Pobić?</span> - zapytała z pewnym teatralnym rozczarowaniem. - <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Przecież ja bym cię nigdy nie uderzyła</span> - dodała z figlarnym uśmiechem kryjącym się w kącikach ust, kiedy wepchnęła mu się pod ramię, samej obejmując go w pasie. - <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Piwo brzmi rozkosznie, ale o wiele bardziej chciałabym usłyszeć, co też takiego zobaczyłeś, że cię aż tak wyłączyło.</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Miała wrażenie, że wszystko dookoła przycicha, jakby to płomienie orkiestrowały wszystkim tym, co działo się na polanie. Może i tak było, bo prawdę powiedziawszy, Layla nawet nie zdziwiłaby się zbytnio, gdyby magia znowu płatała figle z okazji święta. Zmrużyła lekko oczy, kiedy jeden z nich wydłużył się, wspinając wyżej i wyżej, aż wreszcie jego blask zamyka się w jednym puncie, niczym migająca z góry gwiazda. Kiedy samotne oko światła zawisło nad nimi, poczuła jak rozlewa się po jej ciele spokój. Uśmiechnęła się lekko, w pierwszym odruchu, ale kiedy to uczucie rozgościło się w niej jeszcze bardziej, uświadomiła sobie że razem z nim w parze nadchodzi coś innego, o wiele mniej przyjemnego. Poczuła delikatne ukłócie zawodu, zdając sobie sprawę z tego, że sam spokój wydawał się na swój sposób niezwykle miałki. Przecież w cyrku nigdy nie było spokojnie; nawet kiedy pakowali się na wozy i podróżowali, nawet jeśli nie kręcili się wokół nich widzowie, spokój był ostatnią rzeczą, która między nimi panowała. Zawsze towarzyszył im ruch i gwar, pobudzający zmysły do życia.<br />
<br />
Wywróciła na niego oczami, kiedy nagle wrócił umysłem do tego samego czasu i przestrzeni, w ktorym znajdowała się ona. Definitywnie został stworzony do rzeczy wyższych, dla przykładu skrapiania ludziom obiadów wodą święconą, albo rozdawania świętych obrazków. Miała ich w sumie cały plik gdzieś w wozie, bo zawsze przyjmowała je z takim samym, nieco rozczulonym uśmiechem. Chowała je też po wszysykich kieszeniach i zakamarkach, kiedy brakowało jej rąk i potem wyciągała garściami. <br />
<br />
Uczucie chyba pogłębiło się tylko, kiedy na nowo spojrzała na twarz Jima, która rozświetliła się, jakby właśnie doznał objawienia. Cokolwiek zobaczył wśród płomieni ogniska, zdecydowanie nie była to nudna, jaśniejąca spokojnie gwiazda i przez to Layla poczuła delikatne ukłócie zazdrości. Kiedy jednak porwał ją w ramiona, poczuła jak wszystko to, co od niego promieniowało w tym momencie, zdawało się wręcz zaraźliwe. <br />
<br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Cokolwiek w nich widziałeś, nagle żałuję że nie zobaczyłam tego samego</span> - przyznała cicho, tym samym szeptem co on i uśmiechnęła się do niego szeroko, wpatrując w te jego rozognione z ekscytacji oczy.<br />
<br />
Zaśmiała się w głos, wesołym, szczerym śmiechem, kiedy porwał ją jeszcze dalej, wznosząc ku górze, jakby właśnie nie znajdowali się wśród tłumów świątecznej polany, a na cyrkowej scenie podczas jednego z ich występów. Kiedy gak się kręcili razem, czuła dokładnie to, co Jim chciał, żeby z nim dzieliła. Siłę, przekonanie o niezniszczalności, pewność... zalało ją to w przyjemny, orzeźwiający sposób, całkowicie przeganiając wcześniejsze rozczarowanie czy zazdrość. Ale to był chyba ten jego urok, że Jimmy potrafił w ten sposób rozgrzewać od środka i zarażać tym, co przeżywał. Nawet jeśli dla niej samej nie było to jakąś formą religijnej ekstazy to i tak lubiła te momenty. <br />
<br />
Nawet, jeśli była według niego czasem zbyt przyziemna.<br />
<br />
Ale chyba o to w niej chodziło, że tak jak bardzo chciała oderwać się od ziemi, to kiedy już stawiała po niej kroki, robiła to we wręcz bolesny sposób, jakby fakt że nie mogła spędzić calego życia wcale jej nie dotykając, w jakimś sensie ją obrażał. Ale okazywało się to przydatne, bo czasem odnosiła wrażenie, że gdyby nie ta jej konkretna cecha, byłaby absolutnie niepomocna dla Alexandra w rozporządzaniu cyrkiem. <br />
<br />
Poczuła, jak robi jej się cieplej. Może było to ognisko, może emocje bijące od trzymającego ją mężczyzny, a może tkwiący w nim ogień.  Ucałowała go w czubek głowy z rozbawionym uśmiechem błądzącym po wargach, zaraz tę drobną czułostkę rozganiając palcami, kiedy poczochrała mu włosy. Znalezienie się na ziemi, było natomiast tak samo rozczarowujące jak zawsze i przywitane z głębokim westchnięciem. <br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Pobić?</span> - zapytała z pewnym teatralnym rozczarowaniem. - <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Przecież ja bym cię nigdy nie uderzyła</span> - dodała z figlarnym uśmiechem kryjącym się w kącikach ust, kiedy wepchnęła mu się pod ramię, samej obejmując go w pasie. - <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Piwo brzmi rozkosznie, ale o wiele bardziej chciałabym usłyszeć, co też takiego zobaczyłeś, że cię aż tak wyłączyło.</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[[Litha 1972] Uważaj, czego sobie życzysz]]></title>
			<link>https://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=2544</link>
			<pubDate>Mon, 08 Jan 2024 23:32:04 +0100</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&uid=43">Maeve Chang</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=2544</guid>
			<description><![CDATA[[inny avek]https://64.media.tumblr.com/c749a981103ee0ec02d330dd5ee70c0a/4726c9ec86a81fba-f7/s250x400/81476172d2dd261d5bb6a02d222ef884f3a75d0b.pnj[/inny avek]<div class="poszukiwania"><div class="poszukiwania2"><h1>W trakcie Lithy, 1972</h1><br />
<h2> Maeve Chang &amp; Lorraine Malfoy<br />
<br />
Gdzieś w połowie trwania obchodów </h2></div></div>
<br />
Spodziewała się wielu rzeczy, maści wszelakiej i natury nieobyczajnej, kiedy umykały świętującym tłumom w gąszcze otaczającego polanę lasu. Wyobraźnia pracowała na wysokich obrotach, gdy dawała się ciągnąć smukłej, choć pewnej dłoni Lorraine, przez co już sama nie była pewna, czy ten pot na ciele to od tańca, letniego upału, czy raczej toru, który obrały jej myśli. Może wszystkiego po trochu, może każdy był tu winowajcą? W końcu złego diabli nie biorą, a Maeve mogła przysiąc, że choć nie wie, skąd wypełzło to wilątko, to na pewno była to jakaś dzielnica piekła. Choćby przedmieścia. <br />
Nosiło ją, ale cierpliwie czekała - albo aż pokonają odpowiedni dystans, by zgubić zbłądzone spojrzenia zebranych na obchodach czarodziejów, albo aż miną wystarczająco szerokie drzewo, by mogła Malfoy przyszpilić do jego pnia i zniknąć światu z oczu. Bezpardonowe, to prawda, a i czasem uznawane za nieco prymitywne, ale w prostocie też należało dostrzec piękno. <br />
Mewa nie miała z tym trudności; dostrzegała je w prostej, letniej sukience Raine, w jej jasnych włosach, w sposobie poruszania się, który widziała tak wiele razy, a i tak zawsze ją fascynował. Powiedzieć, że się na nią gapiła, to jakby nie powiedzieć nic. Gdyby nie te podszepty lęku, ta mała obawa, że to oczarowanie nie jest naturalne, a spreparowane wilim urokiem, już dawno przeszłaby do rzeczy. <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Bezpardonowych rzeczy</span>. Ale przez ten strach, że to wszystko głupia zabawa ze strony Raine, że to tylko ułuda, wahała się ciągle. Czekała albo na pierwszy ruch podejrzanej, albo na ten słodki moment, kiedy znudzi swoją własną czujność i swoją głupotą weźmie ją z zaskoczenia. Wtedy nie zdąży zrodzić w jej głowie wątpliwości, bo będzie już za późno. <br />
Kilkanaście kroków i niewybrednych żartów dalej okazała się prorokiem - ewentualnie doskonałą znawczynią samej siebie. Ewentualność bycia ofiarą wilego kaprysu zeszła na boczny plan, a właściwie została bezpardonowo tam przez Maeve odsunięta, by mogła ściągnąć Lorraine ze ścieżki i zdecydowanym ruchem wciągnąć ją za drzewo. Stanęła nad nią w jego cieniu, objęła czule dłońmi twarz dziewczyny i dobrze, że zdobyła się jeszcze na tę chwilę romantycznego wpatrywania się w jej oczy, bo mogło się to skończyć tragicznie. Kiedy tylko dostrzegła w spojrzeniu Malfoyówny, że ta nie czuje się za dobrze, a i jej świetlista cera też straciła nieco kolor, zapytała, co się dzieje. Nie usłyszała odpowiedzi; a przynajmniej nie w formie słownej. <br />
No więc wracając do samego początku tej historii, w której Mewa spodziewała się wielu sposobów na rozwiązanie akcji tego wieczoru, nie była w stanie przewidzieć jednego: choć spodziewała się, że skończy trzymając złociste włosy Lorraine, liczyła, że będzie to robić, by za nie stanowczo ciągnąć. Nie dlatego, żeby ich sobie przypadkiem nie obrzygała. <br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Mówiłam ci, że trzeba uważać, co się je na Nokturnie. Albo kogo</span> - oświadczyła troskliwie, drugą ręką głaszcząc biedną wiłę po plecach. Cóż, kiedy chodzi o miłość, trzeba być wytrwałym tak w zdrowiu, jak i w chorobie.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[[inny avek]https://64.media.tumblr.com/c749a981103ee0ec02d330dd5ee70c0a/4726c9ec86a81fba-f7/s250x400/81476172d2dd261d5bb6a02d222ef884f3a75d0b.pnj[/inny avek]<div class="poszukiwania"><div class="poszukiwania2"><h1>W trakcie Lithy, 1972</h1><br />
<h2> Maeve Chang &amp; Lorraine Malfoy<br />
<br />
Gdzieś w połowie trwania obchodów </h2></div></div>
<br />
Spodziewała się wielu rzeczy, maści wszelakiej i natury nieobyczajnej, kiedy umykały świętującym tłumom w gąszcze otaczającego polanę lasu. Wyobraźnia pracowała na wysokich obrotach, gdy dawała się ciągnąć smukłej, choć pewnej dłoni Lorraine, przez co już sama nie była pewna, czy ten pot na ciele to od tańca, letniego upału, czy raczej toru, który obrały jej myśli. Może wszystkiego po trochu, może każdy był tu winowajcą? W końcu złego diabli nie biorą, a Maeve mogła przysiąc, że choć nie wie, skąd wypełzło to wilątko, to na pewno była to jakaś dzielnica piekła. Choćby przedmieścia. <br />
Nosiło ją, ale cierpliwie czekała - albo aż pokonają odpowiedni dystans, by zgubić zbłądzone spojrzenia zebranych na obchodach czarodziejów, albo aż miną wystarczająco szerokie drzewo, by mogła Malfoy przyszpilić do jego pnia i zniknąć światu z oczu. Bezpardonowe, to prawda, a i czasem uznawane za nieco prymitywne, ale w prostocie też należało dostrzec piękno. <br />
Mewa nie miała z tym trudności; dostrzegała je w prostej, letniej sukience Raine, w jej jasnych włosach, w sposobie poruszania się, który widziała tak wiele razy, a i tak zawsze ją fascynował. Powiedzieć, że się na nią gapiła, to jakby nie powiedzieć nic. Gdyby nie te podszepty lęku, ta mała obawa, że to oczarowanie nie jest naturalne, a spreparowane wilim urokiem, już dawno przeszłaby do rzeczy. <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Bezpardonowych rzeczy</span>. Ale przez ten strach, że to wszystko głupia zabawa ze strony Raine, że to tylko ułuda, wahała się ciągle. Czekała albo na pierwszy ruch podejrzanej, albo na ten słodki moment, kiedy znudzi swoją własną czujność i swoją głupotą weźmie ją z zaskoczenia. Wtedy nie zdąży zrodzić w jej głowie wątpliwości, bo będzie już za późno. <br />
Kilkanaście kroków i niewybrednych żartów dalej okazała się prorokiem - ewentualnie doskonałą znawczynią samej siebie. Ewentualność bycia ofiarą wilego kaprysu zeszła na boczny plan, a właściwie została bezpardonowo tam przez Maeve odsunięta, by mogła ściągnąć Lorraine ze ścieżki i zdecydowanym ruchem wciągnąć ją za drzewo. Stanęła nad nią w jego cieniu, objęła czule dłońmi twarz dziewczyny i dobrze, że zdobyła się jeszcze na tę chwilę romantycznego wpatrywania się w jej oczy, bo mogło się to skończyć tragicznie. Kiedy tylko dostrzegła w spojrzeniu Malfoyówny, że ta nie czuje się za dobrze, a i jej świetlista cera też straciła nieco kolor, zapytała, co się dzieje. Nie usłyszała odpowiedzi; a przynajmniej nie w formie słownej. <br />
No więc wracając do samego początku tej historii, w której Mewa spodziewała się wielu sposobów na rozwiązanie akcji tego wieczoru, nie była w stanie przewidzieć jednego: choć spodziewała się, że skończy trzymając złociste włosy Lorraine, liczyła, że będzie to robić, by za nie stanowczo ciągnąć. Nie dlatego, żeby ich sobie przypadkiem nie obrzygała. <br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Mówiłam ci, że trzeba uważać, co się je na Nokturnie. Albo kogo</span> - oświadczyła troskliwie, drugą ręką głaszcząc biedną wiłę po plecach. Cóż, kiedy chodzi o miłość, trzeba być wytrwałym tak w zdrowiu, jak i w chorobie.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[[Litha 1972] Prawdziwe przeznaczenie Stonehenge]]></title>
			<link>https://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=2502</link>
			<pubDate>Mon, 01 Jan 2024 13:39:41 +0100</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&uid=158">Rowena Ravenclaw</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=2502</guid>
			<description><![CDATA[<h1>Prawdziwe przeznaczenie Stonehenge</h1><br />
<div class="divek">Niebo na horyzoncie przybrało odcień rubinu przechodzącego z wolna w indygo, a pierwsze srebrzyste punkciki zajaśniały na firmamencie. Zniknęły stragany i tłumy; jedynie udeptana trawa, słupy z kwiatowymi girlandami i kilka porzuconych wianków stanowiły dowód na to, że dzisiejszego dnia cokolwiek się wydarzyło. Do ognisk rozpalonych zarówno po wewnętrznej jak i zewnętrznej stronie kręgu dorzucono polan, dzięki czemu płonęły jaśniej, a ich bursztynowe języki wnosiły się ku górze. Okolica z wolna tonęła w alabastrowym morzu mgły, lecz pośród skąpanych w ciepłym blasku kamieni zupełnie nie zwracaliście na to uwagi. Drobne sylwetki kapłanek przemykały pomiędzy ciosanymi blokami, dwie z nich monotonnie uderzały w rytualne bębny. <br />
Dziesięcioro świadków i jedenaście kapłanek. Dwadzieścia jeden osób — liczba ta była dobrym omenem — zebrało się wokół największego, płaskiego kamienia, stanowiącego ołtarz. Nie ulegało wątpliwościom, że tej nocy zostanie przelana krew; śnieżnobiała owieczka nie znalazła się w ramionach kapłanki przypadkiem. Z mroku wyłoniła się sylwetka Isobell Macmillan odzianej w szkarłat i złoto — kolory przyświecające obchodom Lithy — i wystąpiła do przodu. <br />
— <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Podejdźcie bliżej, moi drodzy</span> — zwróciła się do obecnych, wodząc spojrzeniem po ich twarzach; nie wszystkich rozpoznawała jako wiernych kowenu Whitecroft, jednak nie zdawała się być tym szczególnie przejęta — <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Dzisiejszej nocy przywrócimy temu miejscu jego dawną świetność. Nim to jednak nastąpi, przyjmijcie proszę wieńce</span> — skinęła głową w stronę trzech kapłanek, które podeszły do zebranych z naręczem wianków i poczęły wkładać je im na głowę — <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wpleciono w nie rozmaryn, abyście poczuli zaklętą w tych kamieniach pradawną magię, werbenę dla ochrony przed złymi mocami, a także szałwię, by oczyścić duszę oraz umysł.</span><br />
Wypowiadając te słowa sama pochyliła głowę, pozwalając by i na jej skroniach znalazł się wieniec.</div>
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><div class="divek"> <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Proszę o napisanie pierwszego posta do 5 stycznia.</span> Nie obowiązuje kolejka. <br />
 <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=111" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Sarah Macmillan</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=237" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Murtagh Macmillan</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=316" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Lorraine Malfoy</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=43" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Maeve Chang</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=331" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Septima Ollivander</a> <br />
 <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=235" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Effimery Trelawney</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=384" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Eryk Rookwood</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=320" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Esmé Rowle</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=252" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Hjalmar Nordgersim</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=217" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Dagur Nordgersim</a> <br />
</div></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h1>Prawdziwe przeznaczenie Stonehenge</h1><br />
<div class="divek">Niebo na horyzoncie przybrało odcień rubinu przechodzącego z wolna w indygo, a pierwsze srebrzyste punkciki zajaśniały na firmamencie. Zniknęły stragany i tłumy; jedynie udeptana trawa, słupy z kwiatowymi girlandami i kilka porzuconych wianków stanowiły dowód na to, że dzisiejszego dnia cokolwiek się wydarzyło. Do ognisk rozpalonych zarówno po wewnętrznej jak i zewnętrznej stronie kręgu dorzucono polan, dzięki czemu płonęły jaśniej, a ich bursztynowe języki wnosiły się ku górze. Okolica z wolna tonęła w alabastrowym morzu mgły, lecz pośród skąpanych w ciepłym blasku kamieni zupełnie nie zwracaliście na to uwagi. Drobne sylwetki kapłanek przemykały pomiędzy ciosanymi blokami, dwie z nich monotonnie uderzały w rytualne bębny. <br />
Dziesięcioro świadków i jedenaście kapłanek. Dwadzieścia jeden osób — liczba ta była dobrym omenem — zebrało się wokół największego, płaskiego kamienia, stanowiącego ołtarz. Nie ulegało wątpliwościom, że tej nocy zostanie przelana krew; śnieżnobiała owieczka nie znalazła się w ramionach kapłanki przypadkiem. Z mroku wyłoniła się sylwetka Isobell Macmillan odzianej w szkarłat i złoto — kolory przyświecające obchodom Lithy — i wystąpiła do przodu. <br />
— <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Podejdźcie bliżej, moi drodzy</span> — zwróciła się do obecnych, wodząc spojrzeniem po ich twarzach; nie wszystkich rozpoznawała jako wiernych kowenu Whitecroft, jednak nie zdawała się być tym szczególnie przejęta — <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Dzisiejszej nocy przywrócimy temu miejscu jego dawną świetność. Nim to jednak nastąpi, przyjmijcie proszę wieńce</span> — skinęła głową w stronę trzech kapłanek, które podeszły do zebranych z naręczem wianków i poczęły wkładać je im na głowę — <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Wpleciono w nie rozmaryn, abyście poczuli zaklętą w tych kamieniach pradawną magię, werbenę dla ochrony przed złymi mocami, a także szałwię, by oczyścić duszę oraz umysł.</span><br />
Wypowiadając te słowa sama pochyliła głowę, pozwalając by i na jej skroniach znalazł się wieniec.</div>
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><div class="divek"> <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Proszę o napisanie pierwszego posta do 5 stycznia.</span> Nie obowiązuje kolejka. <br />
 <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=111" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Sarah Macmillan</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=237" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Murtagh Macmillan</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=316" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Lorraine Malfoy</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=43" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Maeve Chang</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=331" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Septima Ollivander</a> <br />
 <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=235" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Effimery Trelawney</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=384" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Eryk Rookwood</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=320" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Esmé Rowle</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=252" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Hjalmar Nordgersim</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=217" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Dagur Nordgersim</a> <br />
</div></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[[Litha 1972] Krąg ognisk]]></title>
			<link>https://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=2316</link>
			<pubDate>Sat, 25 Nov 2023 21:39:45 +0100</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&uid=158">Rowena Ravenclaw</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=2316</guid>
			<description><![CDATA[<div style="color:#878787;width: 80%;margin: auto;padding: 10px;font-size:80%;line-height:95%;text-align:center;"><span style="color:#575757;font-family: 'Libre Caslon Text';font-size: 9px;text-transform: uppercase;font-weight: lighter;letter-spacing: 1px;margin:5px;">adnotacja moderatora</span><div style="padding:10px;border-top: 1px dashed #333;">Rozliczono - Florence Bulstrode - osiągnięcie Badacz Tajemnic<br />
Sesja rozliczona przez Camille Delacour - Piszę, więc jestem<br />
Rozliczono - Heather Wood - osiągnięcie <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Badacz Tajemnic I</span><br />
Rozliczono - Rodolphus Lestrange - osiągnięcie <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Badacz Tajemnic I</span><br />
Rozliczono - Leviathan Rowle - osiągnięcie <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Piszę, więc jestem</span><br />
Rozliczono - Geraldine Yaxley - osiągnięcie <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Badacz Tajemnic IV</span></div></div>
<br />
<br />
<br />
<h1>Krąg ognisk</h1><br />
<div class="divek">
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><div style="width:100%;height:350px;padding:0;background-image:url('https://i.pinimg.com/564x/29/77/de/2977de7daaf1554f4eeebfabcb963475.jpg'); background-size:cover;background-position:center;"></div><div class="ramka" style="    background-color: #1415154d;width:100%;height:350px;padding:0;margin-top:-350px;"></div></div>
<br />
Po dramatycznych wydarzeniach na Polanie Ognisk nie spodziewano się tłumów na Lithii; tymczasem frekwencja przekroczyła najśmielsze oczekiwania organizatorów sabatu. Być może w obliczu zagrożenia ze strony Czarnego Pana i jego zwolenników czarodziejska społeczność potrzebowała mocniej niż zwykle poczuć jedność ze swymi magicznymi braćmi i siostrami oraz zanieść do Matki swe modlitwy. Nikogo nie dziwiło, że wśród świętujących znalazło się mnóstwo kobiet, nierzadko w towarzystwie swych latorośli. Wszakże w tym dniu szczególne błogosławieństwo otrzymać mogły matki, czarownice spodziewające się dziecka lub dopiero planujące ciążę. <br />
<br />
Ich wyjściowe szaty mieniły się złotem, karmazynem, brązami oraz miedzią; w podobnych odcieniach udekorowano Stonehenge - krąg ofiarny z czasów, gdy wierzono, że magia wymaga krwawych ofiar - i otaczający go plac. Na kamieniach oraz palach zawieszono kolorowe wstążki i kwieciste girlandy. W środku kręgu, stanowiącym strefę sacrum, rozpalono ogniska, wokół których przemykały roztańczone sylwetki kapłanek z kowenu Whitecroft. Śpiewano modlitwy, a przygrywał im flet i bodhrán. Zewnętrzna część kręgu stanowiła natomiast część profanum, z licznymi stoiskami, na których można było zakupić nie tylko jedzenie i alkohol, lecz także wyroby rzemieślnicze. Nie zabrakło również namiotów, w których cieniu czarodzieje odnaleźć mogli schronienie przed dopiekającym słońcem.<br />
<br />
Słodki zapach kwiatów i nieco ostrzejsza woń ziół łączyła się z dymem z ognisk. Złocista tarcza sunąca po niebie całowała czule skórę biesiadników. Było nieco duszno, lecz cudownie sielsko. </div>
<br />
<div class="divek"><h2> Ojciec Ogień ukaże ci przyszłość </h2><br />
Płomienie wewnątrz Stonehenge nie były zwykłymi ogniskami, zaś tańce kapłanek nie były zwykłym występem ku uciesze gawiedzi. Ognie zostały zaklęte w taki sposób, by ukazać przyszłość każdemu, kto w nie spojrzy. Odważysz się wejść w pradawny krąg i spojrzeć w jedno z ognisk? <br />
<br />
Aby ujrzeć w ogniu przyszłość, użyj komendy <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">!</span><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">płomienie</span>. Wróżbę w ogniu widzi tylko postać, która wykonała rzut, a przypisany do niej efekt trwa jeden post.</div>
<br />
<div class="divek"><h2> Matka ziemia nada znaczenie </h2><br />
Nie zabrakło także Mirabelli Abbott, która wraz ze swym klubem przygotowała wianki rozdawane na wejściu każdemu chętnemu czarodziejowi. W każdym z wieńców dominował inny kwiat lub zioło; każdy z nich w unikalny sposób wpływał na samopoczucie noszącego go czarodzieja. Niestety, ze względu na ogromną ilość chętnych nie było czasu na zastanawianie się i wybieranie - każdy otrzymywał swój wieniec losowo!<br />
<br />
Aby zdobyć wianek, użyj komendy <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">!</span><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">wianki</span>. Przypisany do wianka efekt trwa dopóki postać nosi go na głowie (nie dotyczy rzutu na wróżbę z płomieni). </div>
<br />
<div class="divek">Wydarzenie nie ma sztywnego podziału na tury - możecie pisać dowolną ilość postów. Mistrz gry będzie doglądał tematu i odpisywał na bieżąco, jeżeli jakiś post jest skierowany bezpośrednio do niego, proszę go otagować na dole posta.<br />
<br />
Mistrz gry będzie odpowiadać <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">do 15 grudnia</span>, natomiast temat zostanie otwarty do końca roku.  </div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="color:#878787;width: 80%;margin: auto;padding: 10px;font-size:80%;line-height:95%;text-align:center;"><span style="color:#575757;font-family: 'Libre Caslon Text';font-size: 9px;text-transform: uppercase;font-weight: lighter;letter-spacing: 1px;margin:5px;">adnotacja moderatora</span><div style="padding:10px;border-top: 1px dashed #333;">Rozliczono - Florence Bulstrode - osiągnięcie Badacz Tajemnic<br />
Sesja rozliczona przez Camille Delacour - Piszę, więc jestem<br />
Rozliczono - Heather Wood - osiągnięcie <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Badacz Tajemnic I</span><br />
Rozliczono - Rodolphus Lestrange - osiągnięcie <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Badacz Tajemnic I</span><br />
Rozliczono - Leviathan Rowle - osiągnięcie <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Piszę, więc jestem</span><br />
Rozliczono - Geraldine Yaxley - osiągnięcie <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Badacz Tajemnic IV</span></div></div>
<br />
<br />
<br />
<h1>Krąg ognisk</h1><br />
<div class="divek">
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><div style="width:100%;height:350px;padding:0;background-image:url('https://i.pinimg.com/564x/29/77/de/2977de7daaf1554f4eeebfabcb963475.jpg'); background-size:cover;background-position:center;"></div><div class="ramka" style="    background-color: #1415154d;width:100%;height:350px;padding:0;margin-top:-350px;"></div></div>
<br />
Po dramatycznych wydarzeniach na Polanie Ognisk nie spodziewano się tłumów na Lithii; tymczasem frekwencja przekroczyła najśmielsze oczekiwania organizatorów sabatu. Być może w obliczu zagrożenia ze strony Czarnego Pana i jego zwolenników czarodziejska społeczność potrzebowała mocniej niż zwykle poczuć jedność ze swymi magicznymi braćmi i siostrami oraz zanieść do Matki swe modlitwy. Nikogo nie dziwiło, że wśród świętujących znalazło się mnóstwo kobiet, nierzadko w towarzystwie swych latorośli. Wszakże w tym dniu szczególne błogosławieństwo otrzymać mogły matki, czarownice spodziewające się dziecka lub dopiero planujące ciążę. <br />
<br />
Ich wyjściowe szaty mieniły się złotem, karmazynem, brązami oraz miedzią; w podobnych odcieniach udekorowano Stonehenge - krąg ofiarny z czasów, gdy wierzono, że magia wymaga krwawych ofiar - i otaczający go plac. Na kamieniach oraz palach zawieszono kolorowe wstążki i kwieciste girlandy. W środku kręgu, stanowiącym strefę sacrum, rozpalono ogniska, wokół których przemykały roztańczone sylwetki kapłanek z kowenu Whitecroft. Śpiewano modlitwy, a przygrywał im flet i bodhrán. Zewnętrzna część kręgu stanowiła natomiast część profanum, z licznymi stoiskami, na których można było zakupić nie tylko jedzenie i alkohol, lecz także wyroby rzemieślnicze. Nie zabrakło również namiotów, w których cieniu czarodzieje odnaleźć mogli schronienie przed dopiekającym słońcem.<br />
<br />
Słodki zapach kwiatów i nieco ostrzejsza woń ziół łączyła się z dymem z ognisk. Złocista tarcza sunąca po niebie całowała czule skórę biesiadników. Było nieco duszno, lecz cudownie sielsko. </div>
<br />
<div class="divek"><h2> Ojciec Ogień ukaże ci przyszłość </h2><br />
Płomienie wewnątrz Stonehenge nie były zwykłymi ogniskami, zaś tańce kapłanek nie były zwykłym występem ku uciesze gawiedzi. Ognie zostały zaklęte w taki sposób, by ukazać przyszłość każdemu, kto w nie spojrzy. Odważysz się wejść w pradawny krąg i spojrzeć w jedno z ognisk? <br />
<br />
Aby ujrzeć w ogniu przyszłość, użyj komendy <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">!</span><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">płomienie</span>. Wróżbę w ogniu widzi tylko postać, która wykonała rzut, a przypisany do niej efekt trwa jeden post.</div>
<br />
<div class="divek"><h2> Matka ziemia nada znaczenie </h2><br />
Nie zabrakło także Mirabelli Abbott, która wraz ze swym klubem przygotowała wianki rozdawane na wejściu każdemu chętnemu czarodziejowi. W każdym z wieńców dominował inny kwiat lub zioło; każdy z nich w unikalny sposób wpływał na samopoczucie noszącego go czarodzieja. Niestety, ze względu na ogromną ilość chętnych nie było czasu na zastanawianie się i wybieranie - każdy otrzymywał swój wieniec losowo!<br />
<br />
Aby zdobyć wianek, użyj komendy <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">!</span><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">wianki</span>. Przypisany do wianka efekt trwa dopóki postać nosi go na głowie (nie dotyczy rzutu na wróżbę z płomieni). </div>
<br />
<div class="divek">Wydarzenie nie ma sztywnego podziału na tury - możecie pisać dowolną ilość postów. Mistrz gry będzie doglądał tematu i odpisywał na bieżąco, jeżeli jakiś post jest skierowany bezpośrednio do niego, proszę go otagować na dole posta.<br />
<br />
Mistrz gry będzie odpowiadać <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">do 15 grudnia</span>, natomiast temat zostanie otwarty do końca roku.  </div>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>