<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Secrets of London - Limbo]]></title>
		<link>https://secretsoflondon.pl/</link>
		<description><![CDATA[Secrets of London - https://secretsoflondon.pl]]></description>
		<pubDate>Sat, 18 Apr 2026 04:28:46 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[[sierpień 1972] Życie i śmierć]]></title>
			<link>https://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=3570</link>
			<pubDate>Wed, 10 Jul 2024 11:14:35 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&uid=57">Florence Bulstrode</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=3570</guid>
			<description><![CDATA[<a href="http://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=2607&amp;pid=46401#pid46401" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">Scenariusz Miesiąca Miłości</a><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> – Pamiętasz, dokąd mieliśmy jechać?</span><br />
Ona nie pamiętała. Po głowie z jakiegoś powodu tłukła się jej myśl, że szli chyba na spotkanie (na randkę?), a potem nagle zrobiło się bardzo jasno: i później w pamięci tkwiła już tylko dziura. Nie była pewna, dlaczego miałaby iść na randkę z mężczyzną, który siedział naprzeciwko niej, skoro nie pamiętała kim był ani nawet jak miał na imię.<br />
Właściwie nie pamiętała, jak sama ma na imię.<br />
Mogłaby jednak przysiąc, że ona i ciemnowłosy człowiek się znają: że zna go doskonale, że może mu zaufać i że dobrze, że nie trafiła tutaj sama, tylko z nim. Nie pamiętała tylko dlaczego. <br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> – A może wiesz chociaż, gdzie jesteśmy?</span> <br />
Nie była w stanie rozpoznać lotniska. Nigdy na żadnym nie była: nigdy nawet nie oglądała obrazków, bo nie chodziła w Hogwarcie na lekcje mugoloznastwa i nie miała w zwyczaj czytywać mugolskiej prasy. Samoloty były dla niej jedynie dalekimi kształtami na niebie, okazyjnie oglądanymi – gdy te trzy czy cztery razy podróżowała za granicę, robiła to za pośrednictwem świstoklików oraz promu. Nie zdawała więc sobie sprawy z tego, że siedzą na rządkach srebrzystych krzeseł, na których zwykle zasiadali pasażerowie, ani że za przeszklonymi oknami widać pasy startowe. Nie wiedziała, że panujące tutaj cisza i pustka są nienaturalne… ale to przeczuwała w jakiś sposób, bo pomieszczenie było wielkie, bardzo jasne, mogłoby pomieścić setki, może tysiące ludzi, a znajdowali się w niej tylko oni. Instynktownie spodziewałaby się zobaczyć tutaj całe tłumy. Poczucie niewłaściwości i jakiś ulotny niepokój, niezwiązany nawet ze stratą pamięci, a jakimś niedobrym przeczuciem, nie dawały jej spokoju i dobijały się natrętnie do głowy.<br />
Oderwała wzrok od mężczyzny i przesunęła spojrzeniem po przeszkleniach: po widocznych w oddali maszynach – i pomyślała, że to chyba są te <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">mugolskie samoloty</span>, tyle że zaraz za tą myślą przyszła kolejna, że właściwie to nie jest pewna, kim są mugole. A potem zwróciła wzrok na podświetlaną tablicę na jednej ze ścian. Przypominała jej trochę rozkłady na stacjach kolejowych, wyświetlających godziny i cele odjazdów oraz przyjazdów: ale tutaj zamiast miejscowości pojawiały się nazwy takie jak <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Druga Strona</span>, <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Limbo</span>, <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Świat żywych</span>, <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Zaświaty</span>, <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Piekło</span>, <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Niebo</span>.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> – Zastanawiam się, czy umarliśmy</span> – dodała cicho, opuszczając spojrzenie na własne dłonie. Były blade, wypielęgnowane, i zdawały się prawdziwe, realne, nie należały do ducha. <br />
Z jakichś powodów, chociaż myśl o tym, że mogła umrzeć, ją niepokoiła, to nie czuła takiego przerażenia, jak prawdopodobnie powinna.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<a href="http://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=2607&amp;pid=46401#pid46401" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">Scenariusz Miesiąca Miłości</a><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> – Pamiętasz, dokąd mieliśmy jechać?</span><br />
Ona nie pamiętała. Po głowie z jakiegoś powodu tłukła się jej myśl, że szli chyba na spotkanie (na randkę?), a potem nagle zrobiło się bardzo jasno: i później w pamięci tkwiła już tylko dziura. Nie była pewna, dlaczego miałaby iść na randkę z mężczyzną, który siedział naprzeciwko niej, skoro nie pamiętała kim był ani nawet jak miał na imię.<br />
Właściwie nie pamiętała, jak sama ma na imię.<br />
Mogłaby jednak przysiąc, że ona i ciemnowłosy człowiek się znają: że zna go doskonale, że może mu zaufać i że dobrze, że nie trafiła tutaj sama, tylko z nim. Nie pamiętała tylko dlaczego. <br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> – A może wiesz chociaż, gdzie jesteśmy?</span> <br />
Nie była w stanie rozpoznać lotniska. Nigdy na żadnym nie była: nigdy nawet nie oglądała obrazków, bo nie chodziła w Hogwarcie na lekcje mugoloznastwa i nie miała w zwyczaj czytywać mugolskiej prasy. Samoloty były dla niej jedynie dalekimi kształtami na niebie, okazyjnie oglądanymi – gdy te trzy czy cztery razy podróżowała za granicę, robiła to za pośrednictwem świstoklików oraz promu. Nie zdawała więc sobie sprawy z tego, że siedzą na rządkach srebrzystych krzeseł, na których zwykle zasiadali pasażerowie, ani że za przeszklonymi oknami widać pasy startowe. Nie wiedziała, że panujące tutaj cisza i pustka są nienaturalne… ale to przeczuwała w jakiś sposób, bo pomieszczenie było wielkie, bardzo jasne, mogłoby pomieścić setki, może tysiące ludzi, a znajdowali się w niej tylko oni. Instynktownie spodziewałaby się zobaczyć tutaj całe tłumy. Poczucie niewłaściwości i jakiś ulotny niepokój, niezwiązany nawet ze stratą pamięci, a jakimś niedobrym przeczuciem, nie dawały jej spokoju i dobijały się natrętnie do głowy.<br />
Oderwała wzrok od mężczyzny i przesunęła spojrzeniem po przeszkleniach: po widocznych w oddali maszynach – i pomyślała, że to chyba są te <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">mugolskie samoloty</span>, tyle że zaraz za tą myślą przyszła kolejna, że właściwie to nie jest pewna, kim są mugole. A potem zwróciła wzrok na podświetlaną tablicę na jednej ze ścian. Przypominała jej trochę rozkłady na stacjach kolejowych, wyświetlających godziny i cele odjazdów oraz przyjazdów: ale tutaj zamiast miejscowości pojawiały się nazwy takie jak <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Druga Strona</span>, <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Limbo</span>, <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Świat żywych</span>, <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Zaświaty</span>, <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Piekło</span>, <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Niebo</span>.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> – Zastanawiam się, czy umarliśmy</span> – dodała cicho, opuszczając spojrzenie na własne dłonie. Były blade, wypielęgnowane, i zdawały się prawdziwe, realne, nie należały do ducha. <br />
Z jakichś powodów, chociaż myśl o tym, że mogła umrzeć, ją niepokoiła, to nie czuła takiego przerażenia, jak prawdopodobnie powinna.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec IV]]></title>
			<link>https://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=1246</link>
			<pubDate>Sun, 02 Apr 2023 03:14:18 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&uid=1">Eutierria</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=1246</guid>
			<description><![CDATA[<div id="dataa" class="mycode_b">po zmierzchu</div>
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><a href="http://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=1184&amp;pid=10607#pid10607" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">(...)</a></div>
<br />
Czarodzieje, którzy stali zbyt blisko ognia, zostali skutecznie odepchnięci przez silne zaklęcie, a wy znaleźliście się w centrum ognistego kręgu. Lord Voldemort stał obok was. Całkowicie materialny, tak samo złowieszczy jak zawsze, o aurze i smrodzie czarnej magii tak silnej, że odczuwaliście to nawet wy. Wpatrywał się w kogoś przez moment, ale przestał w chwili, kiedy wasze udane zaklęcia odgrodziły go od tych, którzy byli niewarci widzenia tego, co ukaże się waszym oczom za moment. Czuliście to – silne napięcie związane z wielką energią, jaka przepływała przez wasze ciała. Nie rozumieliście tego, być może nie rozumiał tego nawet sam Lord Voldemort, ale wiedzieliście, że nie powinniście wątpić.<br />
<br />
Ręka Czarnego Pana uniosła w górę kamień runiczny. Ten świecił się jasnym światłem, jakby był rozgrzany do czerwoności. I o ile nie myliły was oczy, zdawał się wciągać do środka wszystko wokół. Wpierw dym i kurz, później płomienie ogniska, kamienie usypane dookoła waszych stóp. A później… a później wciągał rękę Czarnego Pana i… was? Dlaczego on wciągał was? Nikt was o tym nie poinformował, nikt was nie ostrzegł przed potencjalnie zgubiennym wpływem znajdowania się tak blisko całej tej akcji. Próbowaliście trzymać się nogami gruntu. Z całych sił parliście w dół, żeby tylko nie zostać wciągniętym do tego dziwacznego artefaktu i po kilku chwilach zorientowaliście się, że to wszystko było iluzją. Staliście twardo na ziemi, a to fioletowy dym wydobywający się z ogniska mącił wam w głowach. A może nie mącił? Może faktycznie w płomieniach dostrzegaliście ludzkie twarze, obrzydliwie powyginane, jakby ogień uczył się tego, jak właściwie wygląda ludzka twarz i jakie posiada możliwości, jeżeli chodziło o jej plastyczność w mimice. Wyglądało to obleśnie – nie byliście jednak jednymi z tych, którzy daliby się przerazić tak marną sztuczką. Cisnęło się na usta „nie patrzcie w ogień”, ale wy już zdążyliście w niego spojrzeć. Spojrzał w niego również Lord Voldemort, który zamarł w bezruchu. Zamrugaliście, a później poczuliście błogi zapach leśnej polany. Kurz i pył nie gryzły was już w gardła. Nie zmierzchało już, znaleźliście się w tym miejscu w biały, wyjątkowo jasny dzień.<br />
<br />
Czarny Pan milczał. Rozejrzał się wokoło, spojrzał też na trzymany w dłoni kamień – ten zgasł, nie różnił się niczym od szeregu kamieni ułożonych wzdłuż płynącej nieopodal rzeki. Na wielkich polanach, gdzieś daleko w oddali, rysowała się spoczywająca na nich, kobieca sylwetka.<br />
<br />
<span style="font-size: x-small;" class="mycode_size"><span style="font-style: italic;" class="mycode_i"> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=20" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Theon Yaxley</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=222" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Louvain Lestrange</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=196" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Wilhelm Avery</a> </span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="dataa" class="mycode_b">po zmierzchu</div>
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><a href="http://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=1184&amp;pid=10607#pid10607" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">(...)</a></div>
<br />
Czarodzieje, którzy stali zbyt blisko ognia, zostali skutecznie odepchnięci przez silne zaklęcie, a wy znaleźliście się w centrum ognistego kręgu. Lord Voldemort stał obok was. Całkowicie materialny, tak samo złowieszczy jak zawsze, o aurze i smrodzie czarnej magii tak silnej, że odczuwaliście to nawet wy. Wpatrywał się w kogoś przez moment, ale przestał w chwili, kiedy wasze udane zaklęcia odgrodziły go od tych, którzy byli niewarci widzenia tego, co ukaże się waszym oczom za moment. Czuliście to – silne napięcie związane z wielką energią, jaka przepływała przez wasze ciała. Nie rozumieliście tego, być może nie rozumiał tego nawet sam Lord Voldemort, ale wiedzieliście, że nie powinniście wątpić.<br />
<br />
Ręka Czarnego Pana uniosła w górę kamień runiczny. Ten świecił się jasnym światłem, jakby był rozgrzany do czerwoności. I o ile nie myliły was oczy, zdawał się wciągać do środka wszystko wokół. Wpierw dym i kurz, później płomienie ogniska, kamienie usypane dookoła waszych stóp. A później… a później wciągał rękę Czarnego Pana i… was? Dlaczego on wciągał was? Nikt was o tym nie poinformował, nikt was nie ostrzegł przed potencjalnie zgubiennym wpływem znajdowania się tak blisko całej tej akcji. Próbowaliście trzymać się nogami gruntu. Z całych sił parliście w dół, żeby tylko nie zostać wciągniętym do tego dziwacznego artefaktu i po kilku chwilach zorientowaliście się, że to wszystko było iluzją. Staliście twardo na ziemi, a to fioletowy dym wydobywający się z ogniska mącił wam w głowach. A może nie mącił? Może faktycznie w płomieniach dostrzegaliście ludzkie twarze, obrzydliwie powyginane, jakby ogień uczył się tego, jak właściwie wygląda ludzka twarz i jakie posiada możliwości, jeżeli chodziło o jej plastyczność w mimice. Wyglądało to obleśnie – nie byliście jednak jednymi z tych, którzy daliby się przerazić tak marną sztuczką. Cisnęło się na usta „nie patrzcie w ogień”, ale wy już zdążyliście w niego spojrzeć. Spojrzał w niego również Lord Voldemort, który zamarł w bezruchu. Zamrugaliście, a później poczuliście błogi zapach leśnej polany. Kurz i pył nie gryzły was już w gardła. Nie zmierzchało już, znaleźliście się w tym miejscu w biały, wyjątkowo jasny dzień.<br />
<br />
Czarny Pan milczał. Rozejrzał się wokoło, spojrzał też na trzymany w dłoni kamień – ten zgasł, nie różnił się niczym od szeregu kamieni ułożonych wzdłuż płynącej nieopodal rzeki. Na wielkich polanach, gdzieś daleko w oddali, rysowała się spoczywająca na nich, kobieca sylwetka.<br />
<br />
<span style="font-size: x-small;" class="mycode_size"><span style="font-style: italic;" class="mycode_i"> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=20" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Theon Yaxley</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=222" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Louvain Lestrange</a> <a href="http://secretsoflondon.pl/member.php?action=profile&amp;uid=196" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">@Wilhelm Avery</a> </span></span>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>