• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Charing Cross Road Lato 1972, 2 lipca // How can I describe my life to you?

Lato 1972, 2 lipca // How can I describe my life to you?
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#1
28.12.2023, 14:55  ✶  
Późnym wieczorem
Fantasmagoria, wóz głąba numer dwa

Teraz albo nigdy. Teraz albo nigdy, Flynn, zrób to.

Zrób to.

Po prostu to zrób.

Nie zrobił tego. Spoglądał na Alexandra z oddali, siedząc na dachu jednego z wozów. Nie podsłuchiwał jego rozmowy - był głęboko pogrążony we własnych rozmyślaniach. Między innymi na temat tego, że chciał go zaciągnąć gdzieś, gdzie nikt ich nie znajdzie i zrealizować swój szalony plan, ale... Dzisiaj spieprzył po całości już jedną rzecz, czy na pewno był gotowy na spieprzenie kolejnej? Z drugiej strony, kiedy ostatnio zwlekał z wyduszeniem z siebie prawdy, to skończyło się nawet nie źle, tylko... katastrofalnie...

Palił papierosa za papierosem, gapił się na niego natrętnie i myślał w kółko: podejdź do niego, zrób to, zaciągnij go gdziekolwiek, ale odważył się na to dopiero wtedy, kiedy Alexander rozmawiał z Jimem. Jim był bezpieczną strefą, on się nie obrazi, kiedy przerwie im wymianę myśli na temat dziwacznych kości znalezionych gdzieś tam i pociągnie ich brata za rękę. Może nawet ucieszy się na myśl, że ich dwójka wreszcie ze sobą porozmawia, bo im się przez ostatni tydzień nie układało tak dobrze jak wcześniej. Powiedział mu więc:

- Przepraszam, muszę go porwać, bardzo potrzebuję mieć go teraz na wyłączność.

To pewnie zabrzmiałoby zabawnie, zmusiło do wywołujących rumieniec na twarzy rozważań dotyczących tego, cóż takiego mogła robić w prywatności para zakochanych w sobie ludzi, ale głos Flynna był zdenerwowany. Dzisiaj rano doszło do incydentu z Prewettem i Elaine przemienioną w Sionnah, niestety z jego winy. I tak - to nie była jego wina, że ktoś na nią nałożył klątwę, ale nie ulegało żadnej wątpliwości, że zachował się jak skończony pajac.

Od tygodnia na Flynna nie patrzyło się dobrze. Od tygodnia na Flynna spoglądało się z niepokojem, a dzisiejszy dzień był dowodem tego, że nie były to obawy bezpodstawne. W dodatku ten ton, jakim się do Jima zwrócił, te drżące sylaby, które ledwo przeszły mu przez gardło - znowu coś knuł, jak w przeddzień ich ostatniej kłótni. Patrząc na to, jakie rewelacje przekazał mu wtedy, to nikt by tu nikogo nie ocenił za katastroficzne wizje.

Ostatecznie lepszego miejsca niż ten wóz, w którym mieszkali razem od czterech lat, nie znalazł. Zaciągnął go tam za rękę, nie tłumacząc nic, na zdziwiony, zaniepokojony wzrok zareagował tylko krótkim „proszę, usiądź i mnie wysłuchaj”, ale równie żałosnym, cichym tonem co poprzednio. Znowu zaczynał się jąkać. I pierwszy raz w życiu zaryglował drzwi od środka. Stanął na środku pomieszczenia z rękoma ułożonymi na biodrach i miną, jakby miał zaraz wygłosić jakieś przemówienie.

- Chcę ci o tym opowiedzieć. O wszystkim, o tym co robiłem jako Crow. Chcę mówić i... - Po drodze zgubił kilka głosek. Widać po nim było, że się wyjątkowo denerwuje i część tego mówi wbrew sobie. - Powinienem ci to powiedzieć, zanim przyjechaliśmy do Londynu, ale nie potrafiłem, bo wiesz, ja... - Zaśmiał się nerwowo, a później trzęsącą się ręką wyciągnął z kieszeni mały, niepozorny flakon. - Koleżanka mi zrobiła. - Na tym etapie nie miał pojęcia, że tę „znajomą” dzielili. - Veritaserum. - Nieszczęsny eliksir prawdy, którego użycie nie było tolerowane przez wymiar sprawiedliwości. Idealny do popełnienia przestępstwa, do obnażenia kogoś z jego sekretów wbrew jego woli. Bez woni, bez smaku. Kilka kropel dolanych do porannej herbaty i przez gardło miało nie przejść ci żadne łgarstwo. - Bez żadnych półprawd, kłamstw i niedopowiedzeń. Wiem, że jutro jest to przyjęcie i - ta ręka mu się tak trzęsła, że ten flakon mu pewnie zaraz wypadnie - może nie chcesz tego słyszeć, ale jestem ci to winien, zanim ona mnie znowu znajdzie, Al. - Odbezpieczył ten flakon i wypił pierwszy łyk.

@The Overseer


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Alexander Bell
And I can't let go when you still need saving.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Spokojny, uprzejmy, pomocny. Wysoki mężczyzna o atletycznej sylwetce, zazwyczaj ubrany w luźne, wielobarwne, bawełniane koszule. Miewa zarost na twarzy, zależny od stopnia zapracowania. Kiedy trzeba, potrafi zniewolić uśmiechem. Oczy i włosy brązowe.

The Overseer
#2
29.12.2023, 14:35  ✶  
- Jimmi, wszystko jest w jak najlepszym porządku - zapewniłem jednego z braci, tego najbardziej gorącego, żeby zanadto nie myślał o tym, co tam mieliśmy okazję przeskrobać, tylko uznał, że zrobiliśmy dobry uczynek. Już mu tłumaczyłem, że gorzej byłoby z tymi kośćmi, gdybyśmy oddali je BUMowcom, więc... Miałem aby nadzieję, że to ponownie go wyleczy z wątpliwości.
Pewnie bym temat kontynuował, ale nie chwaliłem się zanadto reszcie tymi kośćmi, poza tym o audiencję prosił Flynn, ponownie jakiś narwany, poddenerwowany może bardziej. Przeprosiłem Jima, klepiąc go po plecach o obiecując, że później jeszcze porozmawiamy. Szczególnie że teraz wszystko wywracało mi się w żołądku na myśl, że Flynn chce ze mną porozmawiać. Za bardzo nie rozmawialiśmy przez ostatnie dni, właściwie to wcale za wyjątkiem zdawkowych wymian służbowych zdań i... pocieszałem się, że to była wina przeprowadzki i tyle, a jednak Flynn unikał patrzenia mi w oczy i ogólnie mnie unikał... Tylko że to też mogły być przypadki, no nie? To mogły być przypadki.
Dałem się pociągnąć do wozu. Przed oczami znowu stanęło mi wspomnienie Flynna w całkowitej furii, wśród latających kartek, z posążkiem w ręce. Cokolwiek miał mi do powiedzenia, nie zamierzałem go znowu doprowadzać do takiego stanu. Za nic w świecie. Usiadłem grzecznie, zająłem miejsce na łóżku by jakoś wziąć to na siebie i nie spanikować, nie załamać się ani nic. Będzie dobrze, no nie? Będzie dobrze dopóki będziemy w to wierzyć, tak. Tylko czemu Flynn zamknął drzwi, tak zamknął, że zablokował. Tak by nikt, kompletnie nikt nam nie przeszkodził...? Ktoś mu coś powiedział...? Coś ze mną było nie tak...?
Nie pospieszałem go, chociaż bardzo chciałem. Czekałem w cierpliwości, wpatrując się w niego niepewnie, ale kiedy się odezwał, to jakoś tak brzmiało mi to totalnie abstrakcyjnie. Spodziewałem się raczej... złych wieści albo co? Tylko że kiedy wyciągnął fiolkę i wyjaśnił, że to Veritaserum, to już wiedziałem, że nie mogło być za łatwo. Nasze poważne rozmowy nie mogły być łatwe.
Poderwałem się ze swojego miejsca i zabrałem mu ten flakon, a przynajmniej spróbowałem. Niestety, drobna dawka już spłynęła po jego przełyku.
- Flynn, nie rób tego. Opowiesz mi o swojej przeszłości, kiedy będziesz na to gotowy... Daj spokój z tym eliksirem - odparłem pospiesznie by nie postanowił wychylić tego na raz. - Nie chcę tego na tobie wymuszać. To nie w porządku - wytłumaczyłem, chociaż chyba obawiałem się tego, co mógł mi wyznać Flynn pod wpływem tego eliksiru. Starałem się o tym nie myśleć, ale zdecydowanie nie byłem przygotowany na takie rozmowy, mimo że ostatnio udało mi się nawet zmrużyć oczy i odpłynąć całkiem sprawnie do krainy snów, odpocząć... Tylko że dziś był kolejny dzień, kolejne problemy i zmory, jak gdybyśmy pierwszy raz gościli z Londynie, a nie po raz enty.
Uniosłem wolną dłoń by ująć go za szyję i zmusić do patrzenia mi w oczy, jeśli unikał bezpośredniej konfrontacji, a jeśli nie, to po prostu by go za nią ująć. Byłem tu z nim niezależnie od tego, jaki bagaż tajemnic miał ze sobą. A tej Fontaine to zamierzałem pokazać, gdzie raki zimują, jeśli chociaż zbliży się na kilometr do cyrku.
- Przepraszam cię za wtedy... Chciałbym poznać twoją przeszłość, ale poznam ją w swoim czasie. Masz do tego pełne prawo, a ja będę czekał. Nie martw się - wyznałem, uśmiechając się delikatnie. Pomyślałem nieskromnie, że Flynnowi również zależało na tym by było w porządku między nami, bo inaczej nie podejmowałby takich kroków. Tak drastycznych, można by rzec. Drastycznych... - A właśnie, chciałbym z kolei usłyszeć o czymś innym... - zacząłem, zastanawiając się w jaki sposób zapytać o to, co wydarzyło się w przyczepie Elaine. Nie chciałem jej o to teraz pytać by nadmiernie jej nie stresować, zapewne był teraz z nią Felix, więc... interesował mnie punkt widzenia innych uczestników tego zajścia.

@The Edge
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#3
29.12.2023, 17:04  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.12.2023, 17:06 przez The Edge.)  
Oczywiście, że jeżeli istniał człowiek, co by się w takim momencie zawahał przez jakiś kompletnie posrany kompas moralny, to byłby to Alexander. Mógł się tego spodziewać, diabeł jeden wiedział, dlaczego tego w swoim super świetnym planie nie wpisał w przeszkody, a może po prostu chciał to przemilczeć dla stabilności własnej psychiki?

Uh, jakiej stabilności? Czego?

Nie zamierzał szarpać się o ten flakon, ale złapał go za rękę i spojrzał mu w oczy. Drżał jak zawsze, kiedy się na coś napalił, ale blokowała go niewidzialna, niemożliwa do objęcia umysłem siła. Na pewno w żaden sposób nie szokowało, że jąkał się już całkowicie, właściwie to ledwo wydukał to co miał do powiedzenia, nawet mimo silnej potrzeby przekazania mu każdej nachodzącej go teraz myśli.

- Oh kurwa, Al, wiesz ile to się robi? Dwadzieścia siedem dni. Próbowałem otworzyć bez tego mordę nieraz i wiesz, jak to się kończy za każdym podejściem, ja... - Do bani był człowiekiem - ileż jeszcze razy miał to mówić, żeby zakorzeniło się to w jego głowie? Chyba nie było szans na to, że uda mu się to kiedykolwiek i było to jednocześnie martwiące i pokrzepiające. Sytuacja była skomplikowana i durna. Niby lubił być rozumiany, niby go drażniło przymykanie na wszystko oka, a jednocześnie... było tak cholernie dobrze nie wstydzić się własnego odbicia w lustrze. Jego życie było chaosem. - Kiedy jest ten czas? Ona ma - sieć pierdolonych korytarzy pod naszymi nogami. - Nie umiał tego dokończyć. Niby napił się już, ale... to nie była odpowiedź! A może magia tego paskudztwa jeszcze do niego nie dotarła? - Zadawaj mi te cholerne pytania. - Mówiąc to, nabrał w sobie tyle gniewu, żeby aż złapać go za fraki. - Wiem - dodał nagle, rozluźniając ten uścisk, z miną wesołą, jakby miał zaraz podskakiwać na jednej nodze - zapytaj mnie, czy tego chcę - dawka zachwytu była na tyle silna, żeby aż pociągnął go za materiał koszuli. - Nie mogę skłamać.

Nie protestował wcale, kiedy starszy Bell wyraził chęć wypytania go o coś innego. Teraz albo nigdy. No dawaj, powiem ci, gdzie tuptają jeże, a gdzie szpiczaki. I że jestem nową dziewczyną jakiegoś Chestera Rookwooda. Ostatni miesiąc był tak posrany, że same historie z niego ubarwiłyby mu wieczór, a mieli do nadrobienia piętnaście lat. Perspektywa zrzucenia tego z siebie napełniła go nawet lekkim entuzjazmem.

@The Overseer


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Alexander Bell
And I can't let go when you still need saving.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Spokojny, uprzejmy, pomocny. Wysoki mężczyzna o atletycznej sylwetce, zazwyczaj ubrany w luźne, wielobarwne, bawełniane koszule. Miewa zarost na twarzy, zależny od stopnia zapracowania. Kiedy trzeba, potrafi zniewolić uśmiechem. Oczy i włosy brązowe.

The Overseer
#4
29.12.2023, 20:28  ✶  
Błagania Flynna wybiły mnie z rytmu. Błagania, ataki, nadmierna ekscytacja. Emocje znowu wywijały mu fikołki, a ja tak bardzo obawiałem się, żeby mu nie zaszkodzić. Próbowałem go wyczuć, ale... czy był na to jakikolwiek sposób? Emocje przelewały się w nim wbrew fizycznym prawom, więc raczej nie miałem szans z tą siłą. Mogłem stać, będąc mu na przekór albo płynąć z... prądem? Myślę, że wolałem tę drugą opcję, szczególnie że od usilnego, można rzec, że nawet agresywnego, ściskania połów mojej kurtki wcale nie było daleko do przemocy fizycznej. Chodź już raz strzeliłem Flynnowi w twarz, to nie chciałem tego powtarzać. Za bardzo mi to wspomnienie wgryzło się w pamięć by tu jeszcze prowokować kolejne podobne obrazki.
- Niech ci będzie... Powiedz mi, czy na pewno tego chcesz? Chcesz mi wyznać wszystko, co w tobie siedzi, co ci ciąży? Pod wpływem Veritaserum? - zapytałem Flynna w taki sposób, że miałem nadzieję, że może w jakiejś najdrobniejszej cząstce siebie się zawaha i powie, że nie chce, że się boi albo cokolwiek, co go powstrzyma przed dalszym brnięciem w tę dyskusję. I ocali moją duszę przy okazji.
Gdybym miał osobiście wybierać, to nie skazałbym Flynna na podobną niedorzeczność. Nie bez powodu eliksir ten nie był powszechnie używany, a wręcz bojkotowany przez Ministerstwo Magii - odbierał wolność słowa człowiekowi, zmuszał go do mówienia prawdy, na przekór temu, co czuł i czym chciał się dzielić... Nawet nie zmuszał, tylko ZMUSZAŁ. A jednak Flynn tego bardzo pragnął; widziałem to w jego oczach. Ciekawe, czy tak bardzo chciał się ze mną podzielić swoją mroczną stroną, czy nie był świadomy, z czym tak naprawdę przyszło mu się mierzyć, jakie dokładnie miał działanie ten eliksir?
Niezależnie jednak od tego, czy mi potwierdził optymistycznie, że chce odpowiadać pod wpływem eliksiru, czy też nie, zamierzałem rozwiać swoje wątpliwości w stosunku do dzisiejszego zdarzenia w przyczepie Elaine. Słyszałem opowiastki i ploteczki, a potrzebowałem naczerpać informacji z faktycznych świadków zdarzenia, a nawet jednym z jego uczestników.
- A chciałem zapytać o Elaine i o to co się wydarzyło u niej w przyczepie...? Chciałem usłyszeć twoją wersję wydarzeń. Nie chcę jej dziś niepokoić pytaniami. Powinna odpocząć - stwierdziłem, patrząc Flynnowi w oczy i zastanawiając się, czy zobaczę w nim jakąś różnicę, czy jego zachowanie, spojrzenie czy może składność słów dadzą mi znać, że faktycznie już był pod działaniem eliksiru? Czy może będzie typowym Flynnem? Zapewne jednym ze wskaźników miało być jąkanie, ale o tym jeszcze się przekonam, no nie?
Uniosłem z ciekawością fiolkę na poziom swoich oczu by jej się przyjrzeć. Kto by pomyślał, że coś tak drobnego mogło mieć tak silne działanie. Czy Flynnowi miał się rozwiązać język już po jednym łyku? I skoro uwarzyła ją dla Flynna koleżanka, na specjalne zamówienie, a eliksir warzyło się dwadzieścia siedem dni, to znaczyło ni mniej, ni więcej, że Flynn planował się ze mną podzielić tymi wszystkimi swoimi wspomnieniami już wcześniej? Jeszcze przed naszą kłótnią i jego amokiem? Oj, Flynn.

@The Edge
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#5
29.12.2023, 21:29  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.12.2023, 12:03 przez The Edge.)  
Flynn poczuł się dziwnie. Niby zadano mu te pytania, niby tu stał i spoglądał mu w oczy, ale nie wydarzyło się absolutnie nic, co by wskazywało na-

- Oczywiście, że nie chcę mówić ci o wszystkim, gdybym tylko mógł, trzymałbym cię w tej posranej niepewności do końca życia. No ale spójrz prawdzie w oczy, jeżeli ci o tym nie opowiem, to będziesz jak skończony cymbał czekał w nieskończoność, więc gdybym miał ci coś doradzić, to po prostu skorzystaj, bo odjebałem dużo gorsze rzeczy, niż jesteś w stanie sobie wyobrazić. Codziennie zasypiam z tym pojebanym poczuciem winy, ale brnę w to dalej, bo jestem tu taki szczęśliwy i w przeciwieństwie do niej nie grozisz mi codziennie, że za każdy przejaw niesubordynacji upierdolisz kończynę komuś, kogo lubię. Nie masz po co niepokoić Elki pytaniami, bo ona i tak nie rozumie, co się stało. To jest nawet zabawne, trzymaj się, ten tleniony blondyn, którego przyprowadziła ostatnio do cyrku, lata temu pracował na Ścieżkach jako dziwka, Furfur nam go wybrała, bo wiedziała, że lubię facetów, haaa. Pracowaliśmy razem przez chwilę. Pomogłem temu jebanemu gówniarzowi w ucieczce z Podziemi, bo mnie ładnie poprosiła, a ja nie umiem trzymać fiuta w gaciach i generalnie myślałem, że więcej go nie spotkam, ale on jak zobaczył mnie na scenie, to stwierdził, że to będzie za-je-bis-ty pomysł opowiedzieć mojej młodszej siostrze o tym jak mordowałem ludzi. Skopałem go w brzuch po tym jak błagał mnie o to, żebym go nie bił, a Elka nie wytrzymała i zamieniła się w Sionnah.

On naprawdę to powiedział, czy tylko pomyślał?

- Naprawdę to powiedziałem, czy tylko pomyślałem?

Czknął, zasłaniając usta.

Wyraz jego twarzy się zmienił - przeżywał teraz w swoim wnętrzu szok, próbował przetrawić potok informacji, jaki z siebie wydusił niemal bez zająknięcia, jakie to było dziwne - jakby słowa wydostawały się z niego szybciej niż myśli. Ciężko było ocenić czy był na to gotowy - chyba kompletnie nie rozumiał, co się stało.

@The Overseer


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Alexander Bell
And I can't let go when you still need saving.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Spokojny, uprzejmy, pomocny. Wysoki mężczyzna o atletycznej sylwetce, zazwyczaj ubrany w luźne, wielobarwne, bawełniane koszule. Miewa zarost na twarzy, zależny od stopnia zapracowania. Kiedy trzeba, potrafi zniewolić uśmiechem. Oczy i włosy brązowe.

The Overseer
#6
30.12.2023, 00:30  ✶  
Odetchnąłem głęboko, bo to było nieco więcej informacji niż zwykle, wypływających bezpośrednio z ust Flynna. Nie miałem złudzeń, że eliksir na niego zadziałał, że to serio było jebane Veritaserum i Flynn jak najbardziej poważnie realizował swój pokraczny plan bycia ze mną w pełni szczerym. Mówił niemalże na jednym wydechu, odpowiedź na dwa, trzy, może nawet cztery czy pięć nurtujących mnie pytań, których nie musiałem nawet głośno wypowiadać.
Potrzebowałem zdecydowanie dłuższej chwili by przyswoić odpowiednio te informacje, poukładać w swojej głowie. Jedyne na co się zdobyłem, to kiwnięcie głową i odpowiedzenie na zadane przez Flynna pytanie:
- Naprawdę to powiedziałeś.
Wiedziałem, że Fontaine nie była święta, ale nie sądziłem, że wygrażała się Flynnowi w tak bezduszny sposób, ani że wynajmowała mu męskie dziwki. Te drugie było dla mnie kompletną abstrakcją, bo wyobrażałem ją sobie jako kobietę chcącą zatrzymać Flynna tylko dla siebie, dla własnych uciech, czy to erotycznych, czy zleceniowych. Myślałem, że karmiła go wyłącznie pięknymi słówkami, wielobarwnym dotykiem, mniej i bardziej czułym, a jednak się myliłem. I pocieszające było to, że czuł się w cyrku naprawdę szczęśliwy. To napawało mnie optymizmem, nadzieją, że wszystko się jakoś ułoży, że na koniec Flynn do nas powróci i będziemy szli tylko w tę dobrą stronę. Chciałem w to wierzyć, tym się karmić każdego samotnego wieczoru.
Ale bardziej naglące były sprawy bieżące, a mianowicie Elka i jej samopoczucie. Tleniony blondyn, jego relacje z Flynnem oraz z Elaine, reakcja Flynna na te rewelacje i... co z tym typem?
- Co się stało z tym tlenionym blondynem? Gdzie teraz jest? - zapytałem Flynna nieco zaniepokojony. Niby skopał go w brzuch, ale chyba nie zabił. Nie brzmiało mi to na dokonanie morderstwa - to na plus; gorzej, bo za dużo obcych się tu kręciło i ewidentnie to wychodziło poza kontrolę. Nie mogło tak być, że nasi cierpieli, dlatego że wałęsała się tu jakaś nieproszona przybłęda.  - Uważasz, że wybuch Elaine był bardziej z twojej czy z jego winy...? Myślisz, że powinienem się z nim rozmówić czy wystarczająco dosadnie dałeś mu do zrozumienia, żeby nie zbliżał się do cyrku? Jak on ma na imię? - dopytałem Flynna, zastanawiając się, co powie na to Elaine. Zagryzłem wargę. Chciałem chronić ją przed przemianami w Sionnach. Pewnie miała teraz wyrzuty sumienia, o ile nie spała.
- I myślisz, że będziesz czuł się lepiej, kiedy... kiedy opowiesz mi o swojej przeszłości? - zapytałem niepewnie. Jeśli miałoby to pomóc, a nie zaszkodzić... Ale wciąż się wahałem, bo nie chciałem być jakimś oprawcą, wymuszać na Flynnie czegokolwiek. - Kocham cię, Flynn. Mogę być cymbałem czekającym nawet do końca życia... Po prostu chcę, żeby było dobrze między nami, żebyś nie czuł się źle, niepewnie... Wiesz - szepnąłem, pochylając się w jego kierunku by go pocałować z usta. Mocno, z utęsknieniem. Obawiałem się, że mógłbym go stracić. Teraz na każdym kroku się tego obawiałem, wręcz panicznie. Czyżbym wolał pozostać w świecie, w którym nic się nie zmieniło, zamiast zaryzykować i coś zmienić...?

@The Edge
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#7
30.12.2023, 04:16  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.12.2023, 11:50 przez The Edge.)  
Z każdym kolejnym słowem Flynn wydawał się być coraz bardziej zmęczony, ale wciąż mówił, wciąż żywo gestykulował. Ostatnio zachowywał się tak, kiedy wziął jakieś inne narkotyki i był na kompletnym haju, innym niż kiedy karmił się tym co zazwyczaj. Veritaserum naprawdę go odblokowało - już nie mruczał pod nosem, teraz jak normalny człowiek bawił się głosem, akcentował niektóre słowa w sposób sugerujący dwuznaczność.

Flynn mówił dokładnie tak, jak wyobrażał sobie, że mógłby mówić. Ale on to sobie tylko wyobrażał. Najczęściej pod prysznicem, kilka dni po całym zajściu... A później żenująco szlochał nad tym, że nie udało mu się przekazać nawet jednej dziesiątej tego, co mógłby, gdyby tylko posiadał w sobie więcej odwagi.

- Poszedł do domu, kazałem mu odejść. Pewnie jest albo w posiadłości swojego rodu, albo pojechał do New Forest, gdzie otworzył jakiś rezerwat z konikami, ale nie jestem pewny, bo czytałem o tym w gazecie. Był z winy nas obu, ten idiota nie powinien jej tego mówić, a ja nie powinienem nazywać go tlenioną dziwką, odmawiać jej zjedzenia ciasta i grozić mu śmiercią, ale wiesz co? Miałem naprawdę, NAPRAWDĘ słabe dni i po prostu już kurwa nie wytrzymuję. Laurent. Z rodu Prewett. Śliczny blondyn. Pewnie od razu byś zrozumiał, dlaczego Furfur miała ochotę na trójkąt. Kazałem mu dosadnie obiecać, żeby się nigdy na mój temat nikomu nie wygadał, a on się prawie posikał, więc zakładam, że więcej tu nie przyjdzie, haha. A jak tu przyjdzie, to mnie trzymaj, bo nie ręczę za siebie. I SKĄD JA MAM TO WIEDZIEĆ? To jest tak dziwne, jakbym nie miał żadnych myśli, jakbym wszystko musiał powiedzieć na głos, to jest niesamowite, ale mogę ci powiedzieć, że od czterech lat dobrze wiem, że będę czuł się źle albo wtedy kiedy ci o tym opowiem, albo wtedy, kiedy Furfur zrobi ci to samo, co obiecała mi, że... zrobi... Caa-inowi.

Znów się zająknął. Chciał mówić dalej, ta historia nie była zakończona, ale już teraz czuł, że z gardła wydobędzie mu się co najwyżej żałosny pisk, skrzek. Przed chwilą było tak łatwo ją pleść, jakby nie istniało nic poza słowami, jakby jego głowa była nagle wolna od podświadomości krzyczącej mu żeby się zamknął, jakby serce nie biło mu jak młot, a ciała nie zalewały fale emocji. Istniał tylko on i słowa. Przerażał go ich dobór. Onieśmielało go to ile przekazał, ale... W pewnym sensie czuł się wolny.

Odwzajemnił ten pocałunek. A nawet przeciągnął go trochę, bo zaraz po nim przytulić się do Alexandra ciasno i ułożyć twarz blisko jego szyi. Trwał tak dłuższy moment, próbując uspokoić rozedrgane ciało, a później odsunął się, ale tylko na tyle, żeby spojrzeć swojemu bratu w oczy. Jeżeli nie znalazł w nich wyraźnego protestu, głębszego niż zwyczajna obawa, złapał go za rękę, w której trzymał ten flakon, wciągnął go i upił kolejny łyczek.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Alexander Bell
And I can't let go when you still need saving.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Spokojny, uprzejmy, pomocny. Wysoki mężczyzna o atletycznej sylwetce, zazwyczaj ubrany w luźne, wielobarwne, bawełniane koszule. Miewa zarost na twarzy, zależny od stopnia zapracowania. Kiedy trzeba, potrafi zniewolić uśmiechem. Oczy i włosy brązowe.

The Overseer
#8
30.12.2023, 19:14  ✶  
Mniej więcej rozjaśniła mi się sytuacja, która miała miejsce - jak się okazywało - w naszej przyczepie oraz przed nią. Elaine była ofiarą niedopowiedzeń i porywczości, ale nie byłem w stanie za nią karać Flynna, szczególnie kiedy to nie była tylko i wyłącznie jego wina. Został sprowokowany, a też przeraził się, że coś mogłoby nam jako cyrkowi zagrażać z powodu jego przeszłości, więc... to było na swój sposób urocze. I odpowiedzialne, bo jednak zajął się problemem. A teraz wystarczyło po prostu trzymać tego Laurenta „Tlenionego Blondyna” Prewetta i jemu podobnych z dala od naszego cyrku.
- W porządku. Gdybyś znowu zobaczył tego Tlenionego Blondyna na terenie cyrku, to daj mi znać - poprosiłem Flynna żeby być doinformowanym, a też w razie czego osobiście dopilnować by więcej się do nas nie zbliżał. Spodziewałem się, że jednak taka sytuacja nie będzie miała więcej racji bytu, więc to powiedziałem tak na wszelki wypadek. Wszelki wypadek, wypadek czy inna katastrofa. Bądź co bądź, jak nie ten wypadek, to nadejdzie kolejny. Przy tylu różnych osobowościach i utalentowanych osobach, nie można było w cyrku się nudzić. Nie tylko w trakcie pokazu, ale również za jego kulisami, nawet szczególnie za jego kulisami. Aby pozostało mi jutro porozmawianie z Elaine...
Przytuliłem do siebie Flynna i właściwie również się w niego wtuliłem. Drżał, więc obstawiałem, że opuściła go już ta odwaga, którą dawał mu eliksir. Ulżyło mi, bo nie miał już tego paskudztwa w sobie. Rozpłynęło się. Wolałem do takiego, mimo że dowiedziałem się w tej chwili więcej niż przez nasze... ostatnie poważne rozmowy. Rozmowy, bo nie wszystkie można było nazwać swobodną rozmową. Większość kończyła się seksem, a ostatnia nawet amokiem i aktem wandalizmu. Nie winiłem go za to. Po prostu wiele miał na swoich barkach...
...i kiedy tak na mnie patrzył, odsunąwszy się na moment, to nie mogłem się mu przeciwstawiać. Skoro dalej tego pragnął, skoro tego chciał świadomie, to nie mogłem mu zabronić, poza tym byłem pewien, że mi również ulży, kiedy dowiem się więcej, kiedy miał większy, bardziej szczegółowy obraz jego przyszłości, więc... tylko stałem i patrzyłem jak łyka kolejną porcję Veritaserum.
Nim zacznie działać, postanowiłem jedynie zaciągnąć go do łóżka. Poprowadziłem go tam, trzymając za rękę, a zanim się położyłem plecami do niego, pocałowałem go w usta i uśmiechnąłem się zadziornie.
- Muszę przyznać, że to sexy... kiedy stajesz w obronie cyrku - odparłem do niego, żeby wiedział, że mi się to podobało i że to doceniałem, ale nie chciałem przedłużać, więc położyłem się plecami do Flynna by mógł położyć się i wtulić we mnie jak też lubił. Tak będzie nam na pewno łatwiej opowiadać i słuchać. - To opowiedz mi o wszystkim. O tym, co cię spotkało, kiedy opuściłeś cyrk i... zanim do niego powróciłeś - rozkazałem, bo nie byłem pewien, czy powinienem zadawać jakieś pytania, wyrzucać rozkazy czy Flynn sam zacząłby sypać opowieścią z rękawa. Nawet... wolałem go do tego zachęcić żeby czuł, że jestem i że słucham. Nie mogłem też odciągać nieuniknionego.
Poruszyłem się nieco nerwowo, bardziej się do niego przysuwając. Ja tu z nim byłem, ale... on też tu był ze mną. Tak było.

@The Edge
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#9
30.12.2023, 21:09  ✶  
Nie dam ci znać, nie musisz tego wiedzieć. Powiem ci o tym dopiero wtedy, kiedy będzie tak źle, że sam nie dam sobie z tym rady.

Pomyślał to, czy powiedział to na głos? Sam już nie był pewien, czy to wszystko dzieje się naprawdę - jedynym w pełni rzeczywistym elementem wydawało się być bijące od Alexandra ciepło. Kochał go. Nigdy by tego nie zrobił, gdyby go nie kochał. Po dzisiejszej rozmowie z Laurentem to wydawało mu się być jeszcze bardziej wyjątkowe, a jednocześnie... przerażające. Nigdy, przez całe swoje życie, nie miał czegoś będącego aż tak mocną słabością. Czy on się zestarzał? Czy gdyby jednak musiał teraz znowu uciec, czy gdyby zmuszono go do obrania innej ścieżki, to potrafiłby to zrobić?

Tak, on chyba zawsze był na to gotowy, ale nigdy jeszcze nie czuł, że zostawienie czegoś za swoimi plecami bolałoby go tak bardzo.

Musiałby być kimś podstawionym, gdyby nie dał zaciągnąć się za rękę do łóżka, gdyby nie ułożył się za nim i nie przyciągnął go do siebie, całując go po karku. Prawa ręka błyskawicznie znalazła się pod Alexandrem, lewa oplotła go z drugiej strony. Poprawił sobie jego biodra, żeby dobrze do niego przylegać, a później dłonie Flynna spoczęły mu na klatce piersiowej i brzuchu. Flakon wylądował na pościeli, mniej-więcej tam, gdzie tydzień temu upadło to nieszczęsne lusterko dwukierunkowe. Jego brat nie mógł tego zobaczyć, ale  uśmiechał się. To było jego dobre miejsce.

Przez moment nawet uznał, że może faktycznie nie musiał opowiadać tych wszystkich rzeczy, a gdyby wystarczyło tak leżeć, gdyby tak po prostu miziać go po podbrzuszu nakręcając na coś więcej, to ten wieczór skończyłby się lepiej? Nie mógł powstrzymać się od otarcia o jego pośladki i sapnięcia mu do ucha, ale na tym się skończyło, bo wreszcie zaczął mówić.

- Nie wiem, jak opowiedzieć ci o wszystkim, nie wiem, gdzie zacząć. - Nawet Veritaserum nie pomagało w złożeniu spójnej historii - przecież nawet jeżeli mówił wylewną prawdę, nie znaczyło to przecież, że nagle stanie się jakimś bajarzem. - Mieszkałem z nią na Ścieżkach. Tak się mówi na podziemne miasto pod londyńskim Nokturnem, aleją, w której roi się od czarnoksięstwa. Na pierwszym piętrze Ścieżek znajduje się sporo lokali na granicy prawa, a niżej mieszczą się katakumby, ale ona zawsze chciała rozbudować je o kolejne piętra, ryć się w ziemię tak głęboko, że ściany się zawalały, a ja nie nadążałem z konstrukcją wierteł i obliczeniami jak to poszerzać, żeby te korytarze nie runęły kiedyś na ludzi... - Mówił to, ale nie pałał entuzjazmem z wcześniejszej opowieści. Nie brzmiał też niechętnie. Flynn był... spokojny. Tak zwyczajnie spokojny - delikatnie muskał palcami jego skórę i materiał koszuli, przymknął oczy. - ...na szczury. Nazywali nas szczurami, bo wiecznie siedzieliśmy pod ziemią, w ciemnościach. Tam, gdzie nie zapuszczał się już nikt oprócz nas. Nazwałem się Crow, bo strasznie tego nie lubiłem, kiedy ludzie mówili do mnie „ty szczurze”, chciałem mieć jakąś tożsamość...


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Alexander Bell
And I can't let go when you still need saving.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Spokojny, uprzejmy, pomocny. Wysoki mężczyzna o atletycznej sylwetce, zazwyczaj ubrany w luźne, wielobarwne, bawełniane koszule. Miewa zarost na twarzy, zależny od stopnia zapracowania. Kiedy trzeba, potrafi zniewolić uśmiechem. Oczy i włosy brązowe.

The Overseer
#10
31.12.2023, 18:40  ✶  
Tak było najlepiej, kiedy czułem za sobą Flynna przylegającego do mnie szczelnie, kiedy czułem i widziałem jego dłonie na swojej piersi. Przytuliłem je bardziej do siebie i nieco się wypiąłem, kiedy Flynn postanowił mnie pozaczepiać. Tak odruchowo, za wiele nie myślałem co robię, a przecież mieliśmy przed sobą długą opowieść, a nie wizję gorących pocałunków. Niegrzeczny ja. Koniec końców przymknąłem nieco oczy, rozluźniłem ciało, wciąż do Flynna szczelnie przylegając, i postanowiłem oddać się wsłuchiwaniu w głos Flynna.
Był neutralny, ani nie zestresowany, ani nie podniecony. Po prostu mówił. Niezależnie jednak od tonu i pełności słów przez niego wypowiadanych, uwielbiałem ton jego głosu. Powiedziałbym, że nawet mnie usypiał, sprawiał, że czułem się bezpiecznie, traciłem gardę. Z drugiej strony, nieźle podniecał i pewnie by kusił mnie do swego, ale jednak mieliśmy przed sobą powrót do przeszłości mojego... chłopaka?
I przysłuchiwałem się słowom Flynna - przebywaniu głęboko pod ziemią, tak głęboko, że ziemia waliła mu się na głowę. Zdawałem sobie sprawę z tego, że zapewne wielokrotnie unikał śmierci, aczkolwiek słuchanie o tym było kompletnie inną świadomością, bardziej realną i prawdziwą. Nawet może mrożącą krew w żyłach, bo równie dobrze mogło już go nie być, mógł do mnie nie wrócić, a teraz nie leżeć tak blisko. Na dodatek wyobrażałem go sobie w tych ciemnych korytarzach, Podziemnych Ścieżkach, dokładnie jako takiego szczura, którym tak usilnie nie chciał być. Samotnego, z dala od domu.
- Masz to już za sobą - szepnąłem, gładząc swoją dłonią jego dłoń, a później również jego rękę. Dla otuchy. - Już nie jesteś Crowem, a tym bardziej... szczurem - zauważyłem z ulgą dla siebie i dla niego, dla nas. Wziąłem głęboki wdech i powoli wypuściłem powietrze. Zamierzałem być tu i słuchać, choć wcale nie było mi łatwo. Bałem się o niego, o nas, bo może Flynn wcale się nie mylił ze swoim osądem i Ona faktycznie mogła wypełznąć z tych podziemi i zaburzyć nasz względny spokój?
- I udało ci się rozbudować te piętra? Co jeszcze kazała ci robić Fontaine? Jak cię traktowała...? - dopytałem, chcąc mu pomóc w tej opowieści, być z nim w tej wędrówce. Nie zwykłem nienawidzić innych osób, jednakże Fontaine - mimo że kobiety osobiście nie znałem i nawet nie miałem okazji chociażby przelotnie poznać - nienawidziłem czystą nienawiścią. Nawet nie miałem pojęcia, jak wyglądała, ale miałem nadzieję, że nie miałem okazji nieświadomie jej mijać gdziekolwiek. Oj, wtedy nie ręczyłbym za siebie. Pragnąłem dla Flynna wszystkiego co najlepsze i zamierzałem uczynić wszystko, co w mojej mocy, by mógł czuć się bezpieczny. Może byłem w tym naiwny, bo jednak muchy bym nie skrzywdził, ale... wolałem trzymać się tej myśli, że się nie zawaham, kiedy ta szmata przede mną stanie. Dla Flynna. I dla naszej miłości.

@The Edge
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów The Edge (3875), The Overseer (4127)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa