adnotacja moderatora
Rozliczono - Rodolphus Lestrange - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic VI
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic VI
Zadanie miesiąca równości - link
2 sierpnia 1972
Świt
Świt
Mimo iż Lestrange często zrywał się skoro świt, to rzadko kiedy zdarzało mu się spacerować magicznym Londynem o tej porze. Nie należał do miłośników przyrody, nie interesowały go piękne wschody czy zachody słońca. Jego serce nie drżało na myśl o spacerach, gdy świat był skąpany w różowo-pomarańczowych barwach letniego, wschodzącego słońca. Czemu więc znalazł się na Pokątnej o tej porze?
Być może miał coś do załatwienia. A być może właśnie kierował się do pracy, chociaż czyż nie prościej byłoby po prostu się teleportować? Nie było jednak nikogo, kto mógłby o to zapytać - ulice Pokątnej wydawały się być opustoszałe, chociaż zaledwie za rogiem, gdy Rodolphus postanowił obrać inny kierunek, dostrzegł znajomą postać. Znajomą postać, która przecinała jego drogę dużo rzadziej, niż tego by chciał. Ach, słodka Brenna Longbottom, niewinna jak ta stokrotka na łące. Chociaż chyba łatwiej było przyrównać ją do róży, bo gdy chciała, potrafiła wystawić pazury i mocno podrapać. Połączenie niemalże idealne.
- Czy to słońce, czy może twoja obecność rozświetla te ponure ulice? - oczywiście, że nie mógł sobie darować zaczepienia jej, chociaż doskonale wiedział, jak bardzo zabiegana była kobieta. Tym bardziej korzystał z każdej okazji, którą miał, gdy ją widział. Co więcej - jego twarz rozjaśnił uśmiech. Lekki bo lekki, zdystansowany, lecz jednak uśmiech. Którego nie przerwały stłumione głosy gdzieś z boku, na które z początku nie zwrócił uwagi. - Czy ty kiedykolwiek sypiasz, Brenno?