15.09.2023, 16:26 ✶
- ...nie wiemy o nich zbyt wiele.
Cathal przechadzał się po podziemnej pracowni, do której niedawno zdołali się dostać. Pomieszczenie było w opłakanym stanie: porozwalane tu i ówdzie resztki mebli, wielki, częściowo zniszczony obraz na pękniętej ścianie, porozwalane mechanizmy na pokrytej pyłem podłodze. Regał opróźniono z nielicznych, ocalałych zwojów pergaminu i przeniesiono w lepiej zabezpieczone miejsce, aby tam udało się je znaleźć.
- Znamy imię Augustus i nazwisko Blackwood. Wiemy, że Blackwood był tutaj kimś ważnym. Prawdopodobnie interesował się astronomią oraz numerologią, a jego nazwisko było hasłem do tego pomieszczenia…
- …więc prawdopodobnie był też nieznośnie zadufany w sobie – oceniła Nell, która huśtała się na jednym z przyniesionych tu przez ekipę stołków, nie potrafiąc usiedzieć w miejscu. – No wiesz, ja idę o zakład, że te posągi, o których mówiła Leta, to miały jego twarz. Żeby on chociaż był przystojny, ale ani trochę!
– Podejrzewam, że mogli to być jego przodkowie albo potomkowie.
– A ja ci mówię, że po prostu kazał robić kolejne posągi, ale żaden się mu nie podobał, bo był taki brzydki i stąd próbowali wciąż od nowa.
– Nell, mogłabyś dać mi dokończyć? – poprosił Cathal, ze zdumiewającą cierpliwością. Mogła wynikać z tego, że Bagshot znał nieomal całe jej życie. Może uznawał, że jest tak niereformowalna, że nie ma po co się denerwować. Ewentualnie nie chciał robić sobie wroga z medyczki, z obawy przed tym, jakie eliksiry zechce mu podać. Zazwyczaj w każdym razie krzyczał na nią trochę rzadziej niż na innym.
– Kiedy od kilkunastu minut powtarzasz, że nie wiesz o nich wiele, a potem gadasz, gadasz i gadasz…
– Nie jestem pewien, czy uduszę najpierw Letę, czy ciebie, ale którąś z was kiedyś na pewno – ocenił Shafiq, odwracając się do Jamila. – Ta mapa nieba jest podpisana jego imieniem i nazwiskiem, więc prawdopodobnie sam ją wykonał. Wszystko w tej pracowni mogło należeć do niego, ale prawdopodobnie dotykali tych rzeczy także inni ludzie. Sądzisz, że wystarczy ci to do przywołania jego ducha?
Plan genialny w swojej prostocie. I mogący potencjalnie bardzo ułatwić ich prace. Zamiast mozolnie szukać śladów w podziemiach i wiosce – co i tak zrobią, oczywiście – zapytać o parę rzeczy głównego zainteresowanego.
Jamil Anwar, przebywając w podziemiach, czuł się... odrobinę dziwnie. Jakby stale go coś obserwowało. Może miało to jakiś związek z tym, że kiedy reszta zeszła tutaj wcześniej, zobaczyła ducha? Być może było to związane z jego więziami z Limbo, nie mógł jednak oprzeć się myśli, że wcale nie są w tym pomieszczeniu sami...
Jamil, jeśli od razu zabierzesz się za wywoływanie (ale nie musisz), rzuć na charyzmę. Masz dwa rzuty, to co się stanie i jaki będzie scenariusz sesji zależy od ich wyniku. Jeśli oba będą porażkami, w kolejnej turze dostaniesz kolejne dwa, z lekką karą.
Cathal przechadzał się po podziemnej pracowni, do której niedawno zdołali się dostać. Pomieszczenie było w opłakanym stanie: porozwalane tu i ówdzie resztki mebli, wielki, częściowo zniszczony obraz na pękniętej ścianie, porozwalane mechanizmy na pokrytej pyłem podłodze. Regał opróźniono z nielicznych, ocalałych zwojów pergaminu i przeniesiono w lepiej zabezpieczone miejsce, aby tam udało się je znaleźć.
- Znamy imię Augustus i nazwisko Blackwood. Wiemy, że Blackwood był tutaj kimś ważnym. Prawdopodobnie interesował się astronomią oraz numerologią, a jego nazwisko było hasłem do tego pomieszczenia…
- …więc prawdopodobnie był też nieznośnie zadufany w sobie – oceniła Nell, która huśtała się na jednym z przyniesionych tu przez ekipę stołków, nie potrafiąc usiedzieć w miejscu. – No wiesz, ja idę o zakład, że te posągi, o których mówiła Leta, to miały jego twarz. Żeby on chociaż był przystojny, ale ani trochę!
– Podejrzewam, że mogli to być jego przodkowie albo potomkowie.
– A ja ci mówię, że po prostu kazał robić kolejne posągi, ale żaden się mu nie podobał, bo był taki brzydki i stąd próbowali wciąż od nowa.
– Nell, mogłabyś dać mi dokończyć? – poprosił Cathal, ze zdumiewającą cierpliwością. Mogła wynikać z tego, że Bagshot znał nieomal całe jej życie. Może uznawał, że jest tak niereformowalna, że nie ma po co się denerwować. Ewentualnie nie chciał robić sobie wroga z medyczki, z obawy przed tym, jakie eliksiry zechce mu podać. Zazwyczaj w każdym razie krzyczał na nią trochę rzadziej niż na innym.
– Kiedy od kilkunastu minut powtarzasz, że nie wiesz o nich wiele, a potem gadasz, gadasz i gadasz…
– Nie jestem pewien, czy uduszę najpierw Letę, czy ciebie, ale którąś z was kiedyś na pewno – ocenił Shafiq, odwracając się do Jamila. – Ta mapa nieba jest podpisana jego imieniem i nazwiskiem, więc prawdopodobnie sam ją wykonał. Wszystko w tej pracowni mogło należeć do niego, ale prawdopodobnie dotykali tych rzeczy także inni ludzie. Sądzisz, że wystarczy ci to do przywołania jego ducha?
Plan genialny w swojej prostocie. I mogący potencjalnie bardzo ułatwić ich prace. Zamiast mozolnie szukać śladów w podziemiach i wiosce – co i tak zrobią, oczywiście – zapytać o parę rzeczy głównego zainteresowanego.
Jamil Anwar, przebywając w podziemiach, czuł się... odrobinę dziwnie. Jakby stale go coś obserwowało. Może miało to jakiś związek z tym, że kiedy reszta zeszła tutaj wcześniej, zobaczyła ducha? Być może było to związane z jego więziami z Limbo, nie mógł jednak oprzeć się myśli, że wcale nie są w tym pomieszczeniu sami...
Jamil, jeśli od razu zabierzesz się za wywoływanie (ale nie musisz), rzuć na charyzmę. Masz dwa rzuty, to co się stanie i jaki będzie scenariusz sesji zależy od ich wyniku. Jeśli oba będą porażkami, w kolejnej turze dostaniesz kolejne dwa, z lekką karą.