• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 9 Dalej »
[Noc z 21.06 na 22.06] Słowa, które zostają w ciemnościach

[Noc z 21.06 na 22.06] Słowa, które zostają w ciemnościach
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#1
20.01.2024, 12:20  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.04.2024, 21:37 przez Morrigan.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz tajemnic IV

Pokątna rzadko była pusta – ludzie przestawiali się po niej przemieszczać późno, a pojawiali się z powrotem wczesnym rankiem, często na długo przed tym, jak niebo zaczynało szarzeć. Zdawało się, że czarodzieje znikali z niej tylko gdzieś koło drugiej nad ranem, by powrócić w okolicach czwartej. Może był to naturalny rytm życia magicznego miasta, a może opowieści o tym, że o trzeciej na Pokątnej działy się dziwne rzeczy. Odżywały strachy, cienie prosiły do tańca, szepty rozbrzmiewały gdzieś w ciemnościach.
Tej nocy jednak Brenna nawet nie pamiętała o tych historiach, o widmach, które mogłyby wygaszać latarnie o trzeciej nad ranem. Widma zresztą gościły teraz w jej głowie, świeże wspomnienia duchów, które odeszły po dekadach na statku, a zmęczenie, i to czysto fizyczne, i to psychiczne, wyciągało także inne strachy, inne myśli, o bardziej materialnych zagrożeniach, czających się w Anglii, o ogniach Beltane, i że pierwszy raz w życiu chciałaby chyba uciec, ale to było niemożliwe: bo musiałaby uciec przed samą sobą. I nawet o tym, że prawie dziwnie było prowadzić pod rękę lekko podchmieloną Avelinę (by przypadkiem nie zachwiała się na jakiejś nierówności chodnika i nie runęła na ulicę), bo ta nie była zimna.
Wędrowały ulicą, dwie kobiety w eleganckich strojach, ledwo co po opuszczeniu przyjęcia. Samo przyjęcie, kolorowe ubrania, znane twarze, dźwięki muzyki, jedzenie na stołach, zdawało się jednak teraz Brennie nierealne. Mniej rzeczywiste niż wizje ze statku, jakby było na wpół zapomnianym snem, a nie świeżym wspomnieniem. Brenna, szła, zapatrzona gdzieś w ciemność, kryjącą się poza światłami latarni. A choć zmysły miała trochę otępiałe, nie pobudzone nawet mimo trzech wypitych ledwo co kaw, w głowie zaś tkwiło zbyt wiele myśli, zbyt wiele emocji, prawą rękę i tak trzymała w pobliżu różdżki.
Stała czujność.
Zwłaszcza nocą, w magicznym Londynie, zaledwie kilka tygodni po grozie Beltane.
– Chcesz pogadać, Ave, czy wolisz pomilczeć? – spytała prosto z mostu. Lubiła mówić, lubiła wypełniać ciszę, lubiła słowa, ale całkiem nieźle potrafiła też słuchać i wbrew pozorom potrafiła i docenić milczenie. Zrozumieć, że czasem ktoś go potrzebował. Znała Avelinę całkiem nieźle, od wielu lat, ale nie uzurpowała sobie prawa do rozsądzona, czego ta teraz potrzebuje bardziej. Rozmowy o wszystkich duchach i wizjach ze statku, wyrzucenia tego z siebie jak trucizny? Ciszy, samotności i ciemności, w których można się ukryć? Czyjejś obecności, ale w milczeniu albo bzdurnych historyjek, dzięki którym ona nie będzie musiała mówić? A może dręczyło ją coś zupełnie innego niż wyprawa na Perłę Morza?
Brenna czasem wolała po prostu spytać, zamiast próbować się domyślać. I była gotowa zaakceptować decyzję Aveliny w tym względzie, niezależnie od tego, jaka ona nie będzie.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#2
20.01.2024, 19:56  ✶  

Avelina czuła jakiś obcy dyskomfort przemierzając ulice Pokątnej o tak późnej porze. Nie wiedziała skąd się jej brał ten dreszcz strachu na karku, ale próbowała odrzucić tę myśl z głowy. Jej krok był zdecydowanie bardziej chwiejny, a głowa cięższa niż się spodziewała. Chciała do swojego łóżka, zamknąć oczy i odpłynąć. Dzisiaj pomimo tych wszystkich wydarzeń, informacji jakie uzyskała na temat Augustusa wiedziała, że padnie jak dziecko. Trzymała się blisko Brenny, ale szła w miarę stabilnie, nie było tak źle, była raczej bardziej zmęczona. Zagryzała swoją wargę analizując ten dzień, sięgając pamięcią do kłótni z Augustusem, do ich spotkania na statku, do wspomnień tamtej martwej dziewczyny, którą odgrywała, do tej perły, której nie mogła się pozbyć, a ciągle pojawiała się w torebce lub kieszeni. Do tego, że on będzie mieć kolejne dziecko, a jeszcze niedawno obiecywał, że razem wyjadą. Czuła się głupią idiotką, że gdzieś w sercu tliła jej się nadzieja na happy end.

– Augustus spodziewa się kolejnego dziecka – odparła jakby bez kontekstu, jakby poza tematem, ale obie wiedziały, że to właśnie siedziało jej na sercu, że właśnie ten mężczyzna zaprzątał jej głowę od kilku tygodni jak nie dłużej, a może właśnie od szkoły. To zdanie powiedziała z żalem, nie z radością jaką się informuje innych o tym, że twój przyjaciel będzie miał kolejnego bobasa w kolekcji bobasów. Czuła ogromną gorycz z tego powodu, jego słowa o romansie nadal wybrzmiewały w jej głowie. Jak mógł się wtedy tak zachować. Pierdolony cham, a ona głupia nadal chciała go zawsze bronić. Nie potrafiła sama siebie zrozumieć, nie potrafiła przemyśleć tej sprawy z tym wszystkim, aby miało to jakiś normalny logiczny sens.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#3
20.01.2024, 20:24  ✶  
Augustus Rookwood.
A więc nie chodziło o statek, groźbę śmierci i wszystkie wizje, jakie pokazała im Perła Morza.
Czy Brennę to dziwiło? Chyba nie. Może dziwiłoby ją jeszcze nie tak dawno, ale czy dziś sama nie miała zamętu w głowie po części właśnie z powodu pewnego chłopaka?
Brenna nie zdawała sobie w pełni sprawy z tego, co łączyło Avelinę i Augustusa. W Hogwarcie ich znajomości nawet nie uznałaby za dziwną: wojna z Grindewaldem była wtedy bladym wspomnieniem, ta z Voldemortem dopiero nadciągała, przeczuwana chyba jedynie przez samego Riddle’a i Voldemorta. W oczach nastoletniej Brenny nie było niczego dziwnego w tym, że gdzieś na korytarzu Paxton mignęła jej u boku Rookwooda, zwłaszcza że wtedy jeszcze Longbottom nie zdawała sobie sprawy z tego, jak konserwatywna jest ta rodzina. Młody Charlie, Sauriel czy nawet Fineas biegający po korytarzach zdawali się pokazywać, że nowe pokolenie nie ma dawnych uprzedzeń. Z „czystością” i pogardą dla „szlam” kojarzyła głównie Blacków, Lestrangów i Borginów, a i ich nie oceniała przed ten pryzmat.
Gdzieś na szóstym roku po raz pierwszy przyszło jej do głowy, że pewnie ten chłopak złamie Avelinie serce. Może nie umyślnie. Po prostu dlatego, że pewne relacje mogły zakończyć się tylko w jeden sposób.
Wtedy nie sądziła jednak, że Augustus nie tyle to serce złamie, ile rozbije je na setki kawałków i że zrobi to więcej niż raz. Nie miała też pojęcia, że odnowili ostatnio z Paxton znajomość, i to niekoniecznie przyjacielską – do dzisiejszego popołudnia, kiedy zobaczyła go na statku, a za kim Rookwood mógłby przyjść na ten cholerny statek, jeżeli nie za Aveliną? Nie robi się takich rzeczy tylko dla „starych koleżanek”. To znaczy… dobrze, Brenna by coś takiego zrobiła nawet dla obcej osoby, ale ona była nieodwołalnie skrzywiona, do poziomu już nie do naprawienia.
Ciągle go kochasz, Ave? – pomyślała, ale nie wypowiedziała tych słów na głos. Sama myśl o tym, że tak mogłoby być, przyprawiała Brennę o dreszcze. Z wielu, wielu powodów. Dlatego, że Augustus Rookwood miał żonę, miał dzieci i najwyraźniej miał mieć jeszcze jedno. I dlatego, że teraz Brenna wiedziała już, że „czystość krwi” jest dla Rookwoodów ważna, i wcale nie była pewna, czy Augustus to ten sam przypadek co Charles.
Co mogła powiedzieć Avelinie?
„Przykro mi”? „Trzymaj się od niego z daleka”? „Co was łączy?”
„Ave, do jasnej cholery, chyba nie wdałaś się w romans z mężczyzną, który ma żonę, troje, tfu, czworo dzieci, na punkcie którego żona ma koszmarnego kręćka i którego ojciec pewnie chętnie ugotowałby cię we wrzącym oleju?”
– On ci to powiedział? – spytała w końcu, po chwili milczenia. – Nie wiedziałam, że dalej utrzymujecie bliskie kontakty – powiedziała, dość neutralnym tonem. Och, pytania, wiele pytań, tańczyło na jej języku, ale próbowała je powstrzymać, bo Avelina była jej przyjaciółką i to ona powinna zdecydować, co chce powiedzieć…


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#4
22.01.2024, 14:04  ✶  

W Hogwarcie było to wszystko o wiele bardziej łatwe. Tam jej znajomość z Augustusem była niewinna, pełna rywalizacji, dumy i pokazywania sobie kto jest od siebie nawzajem lepszy. Udowodnienia mu, że jest zdolna z transmutacji, że zna się na zielarstwie i eliksirach, udowodniała mu, że nawet jak jest smarkiem dwa lata młodszym to wie od niego więcej i jego czary nie robią na nim wrażenia. Noce spędzone w klasach na długich rozmowach, na wyrzucaniu z siebie żalu do świata, a głównie to jego żalu, bo to on dużo mówił. To Rookwood był tą gadułą w ich relacji. Na wkurzaniu się, że nigdy nie mogła pokonać go w grze w szachy – to było takie proste, takie przyjemne, a jednak wszystko zniszczyła, bo wiedziała, że jego ojciec jej nigdy nie zaakceptuje, że nie była z jego świata, że on skończy szkołę i będzie musiał poślubić jakąś czystokrwistą psychopatkę, którą poznała jeszcze nie tak dawno na Licie. Była piękna, zgrabna, miła, a on tak podle ją traktował.

Paxton miała wrażenie, że to ona zniszczyła jego serce, że to ona pozbyła się tej szansy, uciekła, zatarła dla nich szlak. Gdy on kończył szkołę ona kończyła czwartą klasę. Czuła paraliżujący strach, że ich przyjaźń nie przetrwa, że to co ich łączyło rozwinęło się w tak złym kierunku, że oboje tylko cierpieli, ciągle się kłócili, a ona dzień po dniu próbowała go unikać, znikać z jego otoczenia, aż przyszedł czas powiedzieć żegnaj. I zrobiła to, mimo że on błagał, aby tego nie robiła, aby go nie odrzucała, aby go nie zostawiała. Gdyby się tylko posłuchała ich życie pewnie skończyłoby się inaczej. Może on nie miałby tych dzieci, tej żony, a ona nie czułaby się taka samotna i nieszczęśliwa. Była na siebie wściekła, że to zrobiła, ale czasu cofnąć nie mogła.

Teraz byli w takiej sytuacji, że on postanowił to krótkie żegnaj zniszczyć i wrócił do jej życia. Chciał przyjaźni, chciał relacji, bo za nią tęsknił. Wrócił w momencie, w którym Avelina myślała, że ułożyła sobie życie, że już za nim nie tęskniła, że go już nie kochała. Prawda była taka, że to uczucie w niej spało zagłuszone przez innych mężczyzn, zagłuszone przez pracę i bliskich jej przyjaciół. Nie radziła sobie z tym wszystkim, nie radziła z tym, że on tyle lat ciągle o niej myślał.

– Wrócił do mnie w maju, chciał abym znowu robiła dla niego eliksiry. Wiesz w szkole to głównie nas łączyło. Robiłam dla niego eliksiry bez wiedzy nauczycieli. Miał problemy z wściekłością i potrzebował ich na uspokojenie. Potem dużo rozmawialiśmy i tak wyszło. Jak skończył szkołę kontakt się urwał i nigdy więcej go nie widziałam. I przyszedł maj, potrzebował leków, ale poszło to w takim kierunku… – westchnęła ciężko patrząc na swoje dłonie. Co ja robię ze swoim życiem? – To nie on mi powiedział. Byłam dzisiaj krótko na sabacie, spotkałam go z jego żoną, chyba się kłócili, bo zaproponował romans, otwarcie, przy jego żonie, rozumiesz? Jego żona wspomniała o dziecku, którego się spodziewają. – nie wiedziała, czy streszczenie tego w tak krótkim czasie było wystarczająco jasne dla Brenny, ale chyba mogła zobaczyć obraz tego całego stresu jaki mogła teraz przechodzić. – To mi ciągle siedzi w głowie. Na początku miesiąca... proponował mi, że... mogę z nim wyjechać, że zaczniemy od nowa, że zapomnimy o tym świecie, ale nie dałabym rady z myślą, że zostawiłby tutaj swoje dzieci, a jak się okazuje to i nawet ciężarną żonę. Nie wiem co to o nim świadczy. Olivia ciągle mi powtarza, że mam go sobie odpuścić, ale nie umiem wyrzucić go z głowy – ostatnie zdanie powiedziała dosyć agresywnie, jakby potrzebowała czegoś, co pomoże jej nie utrzymywać z tym człowiekiem relacji, bo sama nie miała ku temu siły.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#5
22.01.2024, 14:36  ✶  
Brenna przez chwilę milczała, pochłonięta myślami o tym, jak rozkosznie byłoby udusić Augustusa Rookwooda. Nie umiała po prostu potępić Aveliny, chociaż należała do tego gatunku ludzi, dla których spotykająca się z kimś osoba automatycznie była poza zasięgiem. Tam, gdzie dla niektórych żona, narzeczona czy dziewczyna nie była ścianą, której nie da się przesunąć, tak dla niej stanowiła mur ze stali, głęboko osadzony w ziemi.
Jasne. Związki się rozpadały. Nikt nie powinien tkwić przy kimś, z kim jest nieszczęśliwy. Ale próba zdobycia zajętego faceta była dla Brenny niezrozumiała. Jeszcze bardziej niezrozumiałe było szukanie sobie kochanki, zanim zakończyło się jeden związek.
Tym razem całą swoją złość zwracała ku Augustusowi Rookwoodowi. To on przyrzekał żonie wierność małżeńską, to on z tą dzielił łóżko, skoro spodziewała się kolejnego dziecka i to on mącił Paxton w głowie - bo skoro tak szybko proponował jej "ucieczkę" to ewidentnie od początku pojawił się nie z nadzieją na odnowienie "przyjaźni". Wyglądało to raczej na kogoś rozczarowanego małżeństwem, życiem rodzinnym, rutyną, szukającym czegoś nowego.
Miała ochotę objąć Avelinę i ją pocieszyć, ale miała też wrażenie, że tym, czego Ave potrzebowała, nie było wcale poklepanie po głowie i zapewnienie, że będzie dobrze. Bo przecież nie będzie.
Nie nadawała się do udzielania rad dotyczących związków. Jej doświadczenia pod tym względem były mniej więcej na poziomie przeciętnego dwunastolatka, i ciągnęło ją do kogoś, kogo powinna wybić sobie z głowy dla własnego dobra – bo była pewna, że patrzył na nią tylko z powodu magii. Ale istniały jednak dla Brenny pewne rzeczy, których po prostu się nie robiło. Granie na dwa fronty, gdy kochają cię dwie osoby, było na pewno jedną z nich.
- I sądzisz, że proponował to szczerze? – zapytała w końcu, bardzo powoli idąc ulicą. – Że rzuciłby pracę, zerwał kontakty z rodziną, zgodził się na wydziedziczenie, porzucił żonę i dzieci, by wyjechać i zacząć gdzieś od nowa? Czy może proponował to raczej pod wpływem chwili i wycofałby się zaraz, gdy dotarłoby do niego, jakie są konsekwencje? Albo zrobił to z wyrachowaniem, wiedząc, że odmówisz, w nadziei, że uwierzysz, że mu na tobie zależy? Dlaczego po prostu nie odszedł od niej, jeśli naprawdę chce być z tobą?
Mówiła spokojnie, bardzo cicho, choć doskonale wiedziała, że słowa są okrutne.
Prawda bywała bolesna. I chociaż czasem nie okazywała się lepsza od kłamstwa, były sytuacje, w których spojrzenie jej prosto w oczy stawało się konieczne. Inaczej mogłeś tylko ranić sam siebie, a i może wszystkich wkoło.
– A jeśli zgodzisz się być tą drugą, jedyną osobą, która na tym skorzysta, będzie on. I jeżeli on w ogóle chce, żebyś nią była, to znaczy, że nie kocha żadnej z was. Wyłącznie siebie. Bo kiedy kogoś kochasz nie chcesz go unieszczęśliwiać. – A jak którakolwiek z nich miałaby być szczęśliwa, wiedząc, że ten mężczyzna prowadzi dwa życia? Jak którakolwiek z nich miałyby być go pewna? Wyobrażasz sobie spokojną przyszłość u jego boku? Nie poświęcać się raz za razem, ciągle od nowa? – Zresztą, skoro na oczach ciężarnej żony proponował ci romans…? Jak ktoś, kto robi coś takiego, miałby być dobry dla ciebie, nawet jeżeli by ją zostawił?
Brenna przystanęła na moment, obracając się ku Avelinie.
– Olivia ma rację. Przykro mi, Ave. Wiem, że nie wybierasz, kogo pokochasz i wiem, że nie da się przestać kochać na życzenie, ale utrzymując z nim kontakty, będziesz tylko raniła samą siebie.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#6
29.01.2024, 20:50  ✶  

Avelina nie była w stanie go udusić, za bardzo był dla niej ważny. Wiedziała, że ona dla niego też, w końcu wyznał jej, że myśl o niej sprawiała, że przetrwał te wszystkie lata, a jednak pokochał swoją żonę, nie zabiegał o względy jakiejś Paxton, starał się o dzieci. Bolało ją to tak cholernie, że nie potrafiła tego znieść. Paliło ją w gardle uczucie tej bezsilności, bo miała świadomość, że dla Rookwooda romans nie jest wielkim wydarzeniem. Przynajmniej tak jej to pokazywał, że porzucenie rodziny to pikuś byleby z nią być. Myśl o tym, że byłby zdolny do czegoś takiego powodowała, że nie była w stanie mu zaufać, nie była w stanie mu pozwolić wejść w pełni do jej życia, bo co jeśli byle osoba, byle jaka kobieta pojawi się w jego życiu, gdy już będzie nią znudzony spowoduje, że ją też tak porzuci? Osoba, która raz zdradzi zawsze będzie to robić, nie ufałaby mu w tak dużym stopniu jak powinna. Gdyby Augustus nie miał zony, nie miał dzieci uległaby mu znacznie szybciej. Nie walczyłaby przez te dwa bite miesiące, aby się od niego uwolnić w zakresie romantycznym. Tak, potrzebowała jego przyjaźni – przynajmniej tak myślała – był inna osobą niż wszyscy ludzie wokół niej, ale nie spodziewała się z jego strony tak głębokich uczuć.

– Myślę, że mówił szczerze – odparła. Patrzyła ciągle w ziemię – Czekał po prostu, aż się zgodzę. Chociaż może jestem zbyt naiwna, ale czułam, że mówił szczerze. Gdyby chciał tylko mnie przelecieć zrobiłby to już dawno, miał ku temu szansę, gdyby chodziło o nudę nie chodziłby za mną i nie czekał. Myślę, że się zgubił. Od zawsze był zgubiony w tym, co chciał robić. Ja zawsze wiedziałam, że będę pracować przy eliksirach, od zawsze wiedziałam, że zostanę animagiem, od zawsze wiedziałam, że nie będę pchać się w związki, bo nie byłam w stanie pokochać innego mężczyzny. On od zawsze chciał spełniać oczekiwania innych i to go gubiło – może i była naiwna, może i myślała o nim w sposób tak wygórowany, tak słodko beznadziejny. Kochał swoją żonę, w podświadomości czuła, że by żałował porzucenia jej, ale wiedziała też, że byłby szczęśliwy. Tylko ona sama nie byłaby szczęśliwa, ona sama zabijałaby siebie dzień w dzień myślami o jego rodzinie, o tych osobach, które tu porzucił.

Gdy Brenna mówiła wszystko to, o czym sama myślała od dawna czuła jak wszystko w niej krzyczy. Jak płonie i cholernie boli. Nie była w stanie nawet już płakać, bo wypłakała się wcześniej. Spojrzała na nią, gdy ta się zatrzymała i do niej odwróciła. Zagryzła znowu wargę z nerwów i zacisnęła mocno dłoń na swoim przedramieniu. Tak mocno, że knykcie jej zbielały. Czuła jak wszystko w niej drży ze strachu i nerwów.

– Wiem, ja wiem, że nie powinnam, wiem, że gdyby naprawdę mu na mnie zależało nie proponowałby tych wszystkich rzeczy, nie byłby aż tak podły, ale boje się, że nie mam wystarczająco siły, aby się go pozbyć z mojego życia – ostatnie zdanie wypowiedziała drżącym szeptem, bo emocje w niej się gotowały. Była zmęczona, była zmaltretowana psychicznie tym wszystkim.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#7
29.01.2024, 21:09  ✶  
– Nawet jeśli wierzył w to w tamtym momencie, nie jest powiedziane, że ta wiara utrzymałaby się później, gdy stanąłby naprzeciwko żony, dzieci i rodzeństwa – stwierdziła Brenna. – A gdyby nawet odszedł z tobą, to ile lat minęłoby, zanim rutyna pchnęłaby go do zostawienia ciebie?
Jej słowa mogły brzmieć okrutnie: może były okrutne. Brenna wiedziała, że rani Avelinę i to bolało też ją. Ale co miała jej doradzić? Ścigaj tę miłość? Miłość mężczyzny, który miał żonę i dzieci, i który najwyraźniej – w oczach Brenny przynajmniej – traktował Paxton jako opcję zapasową? Syna Rookwoodów? Nie umiała uwierzyć, że zrezygnowałby ot tak ze wszystkiego: nie tylko z rodziny, ale też z kariery, z nazwiska, z wygód, wyłącznie dla dziewczyny, z której życia znikł dawno temu.
Zwłaszcza, skoro jego żona była w ciąży.
Mogłaby mówić jeszcze długo, ale kiedy Avelina odezwała się, Brenna po prostu wypuściła powietrze z płuc i wyciągnęła do niej ręce.
– Chodź tutaj, Ave – mruknęła, chcąc ją objąć. Bo wyglądało na to, że Paxton doskonale wiedziała, co jest nie tak, i że słowa Brenny już sięgnęły celu, że były zaledwie echem tego, co Avelina mówiła sobie sama, a żaden dalszy wykład nie mógłby zmienić niczego – i że Avelina tego wykładu w ogóle nie potrzebowała. Była jej potrzebna przyjaciółka. Brenna żałowała, że nie ma tu Danielle: ona zawsze lepiej radziła sobie z ludźmi, i to nie tylko dlatego, że dostrzegała wszystkie kolory ich aur. Była po prostu człowiekiem lepszym i bardziej empatycznym od Brenny, łatwiej znajdującym właściwe słowa – Brenna zaś często, ostatnio coraz częściej, czuła, że wcale nie wie co mówić, robić, i w akcjach, i w sytuacjach personalnych. Udawała więc tylko, że jest inaczej. Ale młodsza Longbottomówna źle zniosła wyprawę na statek, a poza tym nie była w nastroju do świętowania. Przynajmniej tak wierzyła Brenna: kompletnie nieświadoma, że kuzynka spędza Lithę z bratem człowieka, o którym właśnie rozmawiała z Aveliną. Człowieka, którego nienawidziła teraz z całego serca i duszy, tak jak dotąd z Rookwoodów nienawidziła wyłącznie ojca Charlesa, bo zdradził syna, i ojca Sauriela – bo wydał jedyne dziecko wampirowi.
Ranił Avelinę i nie było mowy, aby nie zdawał sobie sprawy z tego, co robi.
– Przykro mi, że cię to spotyka, kotku – powiedziała cicho, ściskając ją, jeżeli ta tylko na to pozwoliła – Nie mogę ci mówić, co masz robić. Po prostu pomogę na tyle, na ile zdołam, cokolwiek zdecydujesz. Ale zastanów się, czy masz siłę zostawić go w swoim życiu.
I zawsze być tą drugą.
Zawsze czekać.
Zawsze czuć, że w tym, co robią, jest coś niewłaściwego.
Brenna tak naprawdę niewiele wiedziała o miłości. Czy raczej inaczej: sama miłość wręcz się z niej wylewała, bo kochała ludzi czasem wręcz trochę za szybko i za bardzo, ale już na pewno nie zakochiwała się łatwo, a nawet zadurzenie było dla niej stanem nowym… o ile w ogóle można było o tym mówić, skoro popychała ją magia. Przeczuwała jednak, że tutaj i odejście, i zostanie były równie trudne, ale to pierwsze było nieuniknione – i że tylko odwlekanie tego sprawi Avelinie jeszcze tylko więcej bólu.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#8
01.04.2024, 17:48  ✶  

Potrzebowała usłyszeć tych słów od kogoś innego. Mówienie sobie samej o tym, że to się nie uda było jak rozmowa ze ścianą. W końcu jej serce zawsze znalazłoby drobną lukę, aby jednak zaprzeczyć rozsądkowi. Była mądrą dziewczyną, nie bez powodu w końcu trafiła do Krukonów, nie? Ogarniała wiele sytuacji, czytała ogrom książek naukowych, ale też romansów, które zawsze kończyły się happy endem, ale rzeczywistość nie była bajką o wieśniaczce, która poślubi księcia. Tu wchodziła presja społeczności, prawo, spojrzenia innych osób, presja rodziny takiego księcia. Nie potrafiła też myśleć źle o Augustusie nawet jeśli czasami bywał okrutny. Była zmanipulowana przez uczucia, więc nic dziwnego, że potrzebowała rozsądnej Brenny, która nie lgnęła w ramiona mężczyzn. Longbottom w oczach Paxton była odpowiednią osobą do takiej rozmowy.

Myślała, że płakać już nie da rady, ale myliła się. Gdy Brenna wyciągnęła do niej ręce wpadła w jej ramiona bez chwili zawahania. Objęła ją i zamknęła mocno oczy powstrzymując łzy w oczach. To było słabe i nie chciała płakać. Dzisiejszy dzień był okropny, statek wykończył ją psychicznie, wspomnienie młodej dziewczyny z tamtego miejsca również ją zmaltretowało. Miłość, albo pieniądze. Miłość, albo gniew rodziny. Rozsądek i ten Augustus obiecujący cuda na kiju. Na samą myśl robiło się jej niedobrze, było jej ciepło, ale nie odsunęła się od Brenny. Wręcz zaciskała na niej ramiona odrobinę za mocno, ale nie zdawała sobie z tego sprawy. Drżała nadal próbując nie płakać. Nie chciała płakać, chciała być silna.

– Ja już nie mam siły na nic – szepnęła drżącym z emocji głosem, przerywanym ciężkim wciąganiem powietrza, aby uspokoić rozedrgane uczucia. – Wiem, że nie możesz, ale ja naprawdę nie wiem, co robić. Nie sądziłam, że… że to tak… myślałam, że odcięłam się od tego – była zmęczona, śpiąca, potrzebowała swojego łóżka. – Ch-chodźmy już – przetarła twarz i odsunęła się od swojej przyjaciółki. – Przepraszam cię Brenn – spuściła głowę.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#9
01.04.2024, 18:26  ✶  
Brenna trzymała po prostu Avelinę w ramionach, nic już nie mówiąc, a pozwalając jej szlochać, zamkniętej w mocnym uścisku. Żadne słowa nie mogły tu pomóc. Nic chyba nie mogło pomóc i pozostawało tylko mieć nadzieję.
Że pewnego dnia wszystko będzie może nie dobrze, ale lepiej.
Że Avelina znowu będzie szczęśliwa.
- Myślę, że wiesz, co robić - powiedziała w końcu, gdy Avelina cofnęła się. Paxton zdawała się naprawdę doskonale świadoma, co zrobić powinna: pytaniem pozostawało czy wystarczy jej do tego siły. A Brennie pozostawało po prostu pozostać w pobliżu i starać się ją wspierać, niezależnie od tego, czy na ostatecznie podjętą decyzję będzie zgrzytała zębami. - Chcesz, żebym dziś u ciebie została? - zapytała jeszcze, bo wprawdzie była ledwo żywa, a jutro czekało ją całkiem sporo do zrobienia, ale nie chciała, aby Avelina pozostała sama w pustym mieszkaniu i mierzyła się w samotności ze wszystkim, co kryło się w mroku. Ze wspomnieniami z nawiedzonego statku widmo, i z myślami o Augustusie Rookwoodzie. Oraz o tym wszystkim innym, co może wobec tych było mało ważne, ale gromadziło się przecież i powoli odbierało siły, wprowadzało zamęt w głowie. Nawet jeżeli i Avelinę zmęczenie miało szybko pokonać, to być może nie chciała zasypiać w opustoszałym mieszkaniu.
Niezależnie od odpowiedzi, chwilę później Brenna pociągnęła przyjaciółkę w ciemność, w stronę kamienicy, w której ta mieszkała, chcąc odeskortować ją na sam próg. I chociaż przez moment nie myślała o statku, o Zakonie, o rodzinie, o Beltane, a jedynie o tym, jak rozkosznie byłoby udusić Augusta Rookwooda.

Koniec sesji


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Avelina Paxton (1703), Brenna Longbottom (2214)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa