• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 16 Dalej »
[5.9.69] Bohemian Rhapsody | Millie & Basilius

[5.9.69] Bohemian Rhapsody | Millie & Basilius
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#1
22.04.2024, 21:04  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.09.2025, 12:01 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Millie Moody - osiągnięcie Badacz Tajemnic

05.09.1969

Londyn | "Bucky's Buns"

Milles siedziała wciśnięta w kąt plugawej piekarni u Bucky'ego. Jej gospodarz, jednoręki zaniedbany koleś, któremu zdecydowanie ktoś powinien kupić szampon do włosów, był kimś w rodzaju jej kumpla. Lubiła przede wszystkim zniżki dla stałych klientów, oraz fakt, że kiedy po patrolu i odjebaniu całej papierkowej roboty przychodziła tu umęczona z nienawistnym spojrzeniem do całego świata, to dostawała jego firmowe bułeczki w ilości jakiej tylko chciała. Za darmo. Czerstwe, kilkudniowe, takie których nikt nie chciał.

Milles uważała, że jest w tym coś poetyckiego. Lubiła to miejsce. Nie było zbyt popularne, więc miała w nim spokój. A największą zaletą tego miejsca (poza zniżką dla stałych klientów), były zryte godziny otwarcia. Najgorszą wadą tego miejsca był fakt, że Bucky sam śmierdzący fajkami, kategorycznie zabraniał palić w lokalu. Drobna brunetka nerwowo obgryzała skórki, próbując powstrzymać odruch. Miała tylko trochę przekrwione oczy, miała tylko trochę zapadłą buzię, bladą i zszarzałą, jakby świeżo wróciła z limba. Gdyby ktoś wystawiał Śmierć i dziewczynę mogłaby spokojnie ubiegać się o obie role.

Z nudów raczej niż z jakiegokolwiek innego powodu wyciągnęła karty i zaczęła je kompulsywnie tasować. Szelest był prawie tak uspokajający jak dym kadzidła, zajęte ręce odwracały uwagę od odruchu i potrzeby zaciągania się dymem. Tylko pytanie, trzeba jeszcze zadać pytanie...

Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#2
23.04.2024, 00:59  ✶  
Bucky's Buns dość mocno odbiegało od lokalu, w którym gustowałby Basilius. Było to w końcu dość plugawe miejsce prowadzone przez mężczyznę o włosach, które wywoływały w Basiliusie przemożna chęć nasłania na właściciela bandy dzikich fryzjerów, by się nimi porządnie zajęli. Na całe szczęście dla Bucky'ego za każdym razem gdy nachodziła go taka myśl w piekarni pojawiała się również Millie Moody, która z kolei wiecznie powodowała, że ta uzdrowicielska strona Basilius poważnie się zastanawiała, czy to jej nie przeprowadzić jakiejś interwencji.
A jednak było w tym lokalu coś takiego, co sprawiało, że często do niego wracał. Co? Może to, że kawa, której raczej nie pijał, chociaż zimna, smakowała tu całkiem nieźle zwłaszcza, jak na standardy tego miejsca. A może po prostu chodziła o to, że piekarnia zdobyła jego serce raz, a porządnie w momencie, gdy była jednym z nielicznych otwartych lokali sprzedających wypieki o bardzo późnej godzinie, akurat kiedy wracał pewnego dnia z pracy. No i zawsze miło było być jednym z bardziej lubianych stałych klientów jakiegoś miejsca.
Gdy tego dnia wszedł do środka jego wzrok od razu padł na Millie tasującą karty, ale zanim podszedł do czarownicy skierował się najpierw do lady, gdzie po przywitaniu się z właścicielem, zamówił filiżankę kawy i dwa, prawdopodobnie już suche, czekoladowe muffinki, które z jakiegoś powodu zostały udekorowane cukrowymi serduszkami – Basilius był przekonany, że próba zjedzenia teoretycznie jadalnych dekoracji skończyłaby się połamaniem sobie zębów.
– Coś ciekawego ci mówią? – zagadnął, stawiając swoje zamówienie ostrożnie na stoliku, tak by nic przypadkiem nie obrudziło kart. Tarot był zdecydowanie fascynujacy, ale nigdy nie mieścił się w zakresie jego zainteresowań.
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#3
24.04.2024, 18:21  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.04.2024, 18:22 przez Millie Moody.)  
– Bazyliszek no w końcu kurwa jesteś! – karty jej się prawie posypały z rąk na widok czarodzieja. Chciałoby się powiedzieć, że był od niej starszy, ale to nie była do końca prawda. Po prostu Mildred wpadła do beczki z żywicą jako nastolatka i nie chciała się dziwka zestarzeć, a jej kolega został szanowanym i Bardzo Poważnym Dorosłym Lekarzem. Znaczy, kiedy byli młodzi to nie byli kolegami. Nie był ani członkiem jej rodziny, ani członkiem jej stada, więc miała go sążniście w dupie (nie dosłownie). Ale potem oboje stali się stałymi bywalcami Bułeczek Bucky'ego, a czerstwe pieczywo łączyło czasem lepiej niż hektolitry bimbry.

Znajomi którzy widywali się tak regularnie, wyrabiali dupogodziny swojej znajomości i zazwyczaj nawet nie zauważali, kiedy stawali się przyjaciółmi. Ceniła jego cięty język, a on cenił... zapewne entuzjastycnze "no co za pizda!" gdy opowiadał jej o jakimkolwiek trudniejszym wyzwaniu społecznym na linii lekarz-pacjent, bez podawania nazwisk oczywiście.

Teraz Mildred cieszyła mordę na jego widok, karty niemal jej wyleciał z rąk. Oblizała się zbierając słowa, bo w sumie zakładała, że znowu będzie siedzieć sama i umierać z przebodźcowania, ale kiedy Bazyliszek był w okolicy to umieranie było zdecydowanie prostsze.

– Siadaj i powiedz lepiej kogo zaplanowałeś jutro przelecieć! – rzuciła lekko, nie mając pojęcia, że mężczyzna rzeczywiście jest umówiony na jakąkolwiek randkę. Nim zdążył zareagować paplała dalej– Szósty dziewiąty roku pańskiego sześcdziesiątkurwa dziewiątego, taka data zobowiązuje bejbe, dawaj, to jakaś hot pielęgniareczka? Czy ta pacjentka, co jej miesiąc temu przypadkiem cycki powiększyli miseczkę za bardzo? – wróciła do tasowania. Oczywiście, że na taką okazję należy się wróżba! I to darmowa, w końcu nie pracowała w ten sposób, a była Poważną Panią BUmerką (BUmowczunią?) łapiącą przestępców, co nie?

Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#4
24.04.2024, 19:15  ✶  
– Mam nadzieje, że wiesz, że powinnaś obawiać się dnia, kiedy to ja zacznę przekręcać twoje imię – rzucił, przysuwając jeszcze bliżej niej talerzyk z muffinką. No weź to zjedź. Inaczej Śmierć cię zabierze nie dlatego, że nadejdzie twój czas, a bo pozazdrości ci twojej sylwetki. Ciekawe, czy gdyby zapłacił Bucky'emu pod stołem, ten zacząłby przemycać do jej bułeczek jakieś warzywa, lub dolewać do kawy jakiś eliksir odżywczy? Mógł na pewno samemu coś uważyć, lub wziąć z Munga.
– Słucham? – spytał, marszcząc brwi, gdy już usiadł przy stole i przy okazji strzepnął na ziemię jakieś okruszki z blatu. – Skąd ty... Zaraz. Jutro jest który? — Na jego twarzy przemknął cień zmartwienia. 6.9.1969. Kurwa. To była dziwna data. Dziwna data. A w dziwne daty działy się dziwne rzeczy, zawsze związane z jedną osobą. A on naprawdę jutro miał randkę i nieszczególnie chciał, by została zepsuta. Ale przecież na pewno nic takiego się nie wydarzy prawda? Przecież to nie była jakaś... pechowa data, a data z kategorii Śmieją się z niej dwunastolatkowie i najwyraźniej Millie Moody. – Mam jutro... Randkę, ale niczego nie planuję  – odpowiedział, patrząc na nią znacząco odnośnie tego, czy zamierzał kogoś przelecieć. Kłamał. Planował i liczył, że te plany wyjdą.
– I to nie... – skrzywił się na wspomnienie tamtej pacjentki. Aż dziwne, że po gigantycznej histerii, którą wtedy zrobiła, mógł patrzeć na kobiecy biust bez flashbacków z tamtego dnia w pracy. Proszę spojrzeć co oni mi zrobili. Jak pan zaraz tego nie naprawi, to będzie pan płacił za wszystkie moje staniki do końca życia! Nie że miał ostatnio okazję sprawdzać. – Ona pracuje w jednej ksiegarni, do której czasem chodzę. Wydaje się być całkiem sympatyczna.
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#5
26.04.2024, 15:25  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.04.2024, 19:26 przez Millie Moody.)  
– Ależ już to możesz robić Bazyliszku? Możesz mi mówić Milusia, Słodka Mi, albo Migotka. Możesz mówić mi jak tylko chcesz słoneczko, skoro ja zaraz będę udzielać Ci odpowiedzi czy umoczysz czy nie i powiem Ci więcej, pro bono Ci ogarnę tą wróżbę. Przez wzgląd na starą znajomość. – Tasowanie stało się jakieś takie bardziej zasadne, ukierunkowane, energia, splot, pytanie, rozpierzchnięta uwaga Miles skupiła się na tym jednym, kluczowym dla egzystencji świata pytaniu: Czy Bazyliszek zarucha jutro na randce?

Gdy przełożyła karty i były jeszcze w jej ręku, ale wciąż nie były odsłonięte, mimochodem zapytała jeszcze:
– Tak w ogóle to lecisz na jej głębokość intelektu, czy gardła? Obczajałeś już jej możliwości czy to pierwszy raz ma być?

Niemiało to wpływu na karty, one zostały już "rzucone" obserwator zasiadł do stołu, żeby podejrzeć rzeczywistość. Mildred była w tym dobra. To język stanowił barierę do tego, żeby kosiła na tym całkiem niezły hajs. Ułożyła krzyż i zasępiła się nad nim.

[Obrazek: VK6jFBv.jpeg]

– No to nie zaruchasz, przykro mi. – zawyrokowała i sięgnęła do kart tak, jakby zamierzała je zgarnąć.
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#6
26.04.2024, 19:04  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.04.2024, 19:04 przez Basilius Prewett.)  
Nie wiedział, jak Millie to robiła, ale każda kolejna propozycja przezwiska dla niej, była gorsza od tej poprzedniej.
– Nie ma mowy – podsumował tylko temat, uznając, że prędzej przestanie brać swoje leki, niż nazwie ja Słodką Mi.
Zmarszczył brwi nieco zbyt późno zdając sobie sprawę z tego, co czarownica zamierzała zrobić.
– Poczekaj, Millie, nie musisz, nie trzeba... – zaczął, ale chyba było już za późno. To nie tak, że Basilius nie był fanem wróżbiarstwa i jasnowidzenia. Po prostu nie był fanem tego, by ktoś próbował jemu przewidzieć jakąkolwiek przyszłość. Nie było to racjonalne, ale zawsze wtedy do jego głowy wkradała się ta wredna myśl, że nawet jeśli pytanie dotyczyło czegoś zupełnie innego, on się zaraz dowie, że jego serce postanowi zrobić coś głupiego. To się chyba nazywało paranoja, a tak poza tym to jako uzdrowiciel wiedział, że lepiej było o takich rzeczach wiedzieć, i chyba powinien z kimś o tym pogadać, by się tej paranoi wyzbyć... Ale pewnie przepracowanie tego problemu wiązałoby się z wizytą u jasnowidza, by przełamać swoje lęki, więc wołał tego nie robić. Logiczne. – Nie ważne.
– Millie – westchnął zrezygnowany, kątem oka widząc, że Bucky nieco się nachylił, by usłyszeć jego odpowiedź na to pytanie. A potem uznał, że chyba jednak woli się jej po prostu odgryźć. – Powiedz mi tak szczerze? Pytasz się o moje preferencje dla niej, czy dla siebie? – Czuł, że nie ważne co mu odpowie, to on pewnie zaksztusi się kawą. Wbrew pozorom lubił to jak i co mówiła Millie, nawet jeśli na razie nie zamierzał się do tego otwarcie przyznawać. Ciekawe, czy o tym wiedziała? Pewnie tak skoro nie kazała mu jeszcze spadać za każdym razem, gdy przewracał oczami, czy ciężko wzdychał, kiedy tak naprawde doskonale się bawił.
– Rozmawialiśmy wcześniej, jest mądra, to ma być pierwsza randka. Miło by było gdyby nie ostatnia.
O! i proszę. Oczywiście, że złe wieści!
– Dlacze... ekhem – szybko ugryzł się w język. – Masz na myśli, że sama randka nie wyjdzie, czy że po prostu spędzimy ją rozmawiając? I co tam w ogóle widzisz? – Jedna z tych opcji nie brzmiała tak tragicznie. Natomiast ta bardziej dramatyczna... Mogło chodzić o wszystko. Mogło po prostu nie wyjść, ona mogła okazać się nieco inna osobą, on mógł się rano źle poczuć i wszystko odwołać, lub jednak jutrzejsza dziwną data też się liczyła jako dziwna data. A on naprawdę nie chciał znowu unikać łóżka.
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#7
27.04.2024, 09:07  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.04.2024, 11:50 przez Millie Moody.)  
Kiedy zapytał dla kogo o preferencje pyta Mildred, ta rozsiadła się tylko wygodniej, a w miodowych oczach zaiskrzyło rozbawienie. Upiła łyk czarnej jak noc kawy, a na jej twarz rozlał się paskudny uśmiech.
– Skarbie, ja znam swoje możliwości, reklamacji nigdy nie było, ale patrząc na Twój temperament nie wiem czy byś nadarzył. – zestaw żywe srebro, piorun w ludzkiej skórze, osobę która po 30 sekundach potrafiła się znudzić całowaniem, jeśli nie dostawała dodatkowych bodźców, jeśli partner nie pobudzał jej ciała lub chociaż kwiecistej wyobraźni, a... bibliotekarkę czy tam tą... księgarkę. Na tyle na ile zdążyła poznać gust Bazyliszka, wiedziała, że nie raczej nie będzie ofiarą tego ogiera.

– Dobra słuchaj no.. w tym układzie, patrz, niby wszystko jest spoko. W środku masz i jej kielich, kumasz to jest wagina, cała mokra na Twój widok, tutaj masz siebie na koniu z wielką pałą, wszystko się zgadza.– wskazała mu na asa kielichów i szóstkę buław gdzie rzeczywiście jakiś mężczyzna siedział na koniu i w dłoni trzymał... buławę oczywiście. – ALE tu pojawia się całe otoczenie, które jest wyjątkowo niesprzyjające. Jakiś Twój bagaż z przeszłości od którego się nie odciąłeś, ktoś o kim masz złe mniemanie, ale... hmm... to są wszędzie wielkie arkana patrz – Koło fortuny, Moc i odwrócony Sąd Ostateczny. – To jest jakiś chichot losu, zdarzenie, na które nie masz wpływu ale ono lgnie do Ciebie. Moc trochę to łagodzi, bo wiesz to nie jest takie pierdolnięcie, tylko powiedzmy łagodny wpływ, ale on tylko pozornie jest łagodny, bo tak na prawdę kształtuje Twój los. Jej obecność. – płeć nie miała takiego znaczenia, ale jakoś tak wyszło, że Moc była pokazywana jako kobieta. Mildred jednak nie katowała go tym dalej a przeszła do ułożonych z boku krzywo kart. – Będziesz próbował się przed tym bronić Zil, będziesz sobie mówił, ze jesteś dorosły i nie wierzysz w takie brednie, ale...hmnm... myślę, że im szybciej pogodzisz się z tym, że otaczają Cię wielkie tryby losu, tym lepiej dla Ciebie. Przykro mi, ale też kurwa powiem Ci ten układ... Jestem bardzo ciekawa co się jutro zadzieje w Twoim życiu bejb. Nawet bardziej ciekawa, niż gdyby karty opowiadały nam o tym, że skończyłeś za szybko i laska po prostu dała Ci kosza.
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#8
27.04.2024, 17:04  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.04.2024, 18:21 przez Basilius Prewett.)  
Chyba trochę pożałował, że postanowił odgryźć się jej w ten sposób, zwłaszcza, że nie miał zbyt dużych wątpliwości, że Millie miała rację. Upił więc po prostu łyka kawy i przewrócił oczami, nie dodając do tego tematu nic więcej.
Nie znał się na tarocie, ale miał pewne wątpliwości, czy kielich i mężczyzna z drągami na koniu naprawdę znaczyły to co zostało mu przedstawione, czy to po prostu Millie postanowiła podkoloryzować swoje tłumaczenie. A może ona po prostu wszędzie widziała erotykę tam gdzie jej nie było. Może to była jakaś klątwą?
Natomiast jej kolejne wyjaśnienia były... No cóż, niepokojąco potwierdzały jedną z jego jutrzejszych obaw, a Millie mogła zobaczyć, jak najpierw na chwilę pobladł bardziej niż zwykle, a potem po prostu, z każdym jej słowem, wyglądał, jakby poddał się w grze zwanej życiem.
– Ja chyba wiem – wymamrotał, łapiąc się palcami za mostek nosa. – W sensie. Nie wiem co się stanie, ale to co mówisz... Chichot losu. Ja... – zerknął na Millie i zawahał się na chwilę. To co miał zaraz powiedzieć zabrzmi głupio, ale prawdę mówiąc Millie była jedną z nielicznych osób, przed którymi nie bał się, że wyjdzie na szaleńca nie ważne co powie. – No dobrze to zabrzmi dziwnie. Powiedzmy, że mam... Znajomą. Tylko proszę powstrzymaj się od głupich żartów na pięć minut, dobrze? To nie taka znajoma, to...– Westchnął cicho. – Ona od jakiegoś czasu, wpada do mnie z różnymi przypadkami. I to nigdy nie są zwykle przypadki. Zawsze dzieje się coś dziwnego, gdy się spotykamy. Jak, popsuty student, starożytna klątwą, mężczyzna zmieniony w robaka, czy, hm, ostatnio prawie zabiło nas łóżko. Zazwyczaj coś się dzieje jej, ale raz... Raz to ja potrzebowałem pomocy. I to się zaczęło szóstego czerwca 1966, a potem powtarzało się w każdy piątek trzynastego od tamtej pory. I nie wiem, jutro brzmi jak dziwna data, ale przecież chyba nie pechowa z drugiej strony to co mówisz... To pasuje. W większości. Nie powiedziałbym, że mam o Bre– O niej złe mniemanie? Raczej o okolicznościach, w których się spotykamy? Cholera, sam nie wiem. Musiałaś postawić te karty? I o co się ich w ogóle spytałaś? – Skończył i zmęczony oparł się o krzesło. Hah... Nawet nie miał pojęcia, że tak to wszystko w nim siedziało. Głupi tarot. Głupie piątki trzynastego. Głupie głupie daty. Głupi ludzie, którzy wymyślili głupie pozycje seksualne i nazwali je tak głupio, że sprawili, że teraz niektóre daty i cyfry brzmiały głupio.
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#9
30.04.2024, 21:26  ✶  
– Zapytałam czy zaruchasz – Powiedziała wprost. Nie kryła przygnębienia, była siedzącym przygnębieniem. Można by pomyśleć, że była sama gotowa obciągnąć przyjacielowi, żeby nie było mu tak smutno. Z drugiej strony karty były bardzo bezpośrednie w swoim przekazie, a raz podejrzanego losu lepiej było nie zmieniać. To znaczy... jasnowidzowie mieli swoje do powiedzenia w tej kwestii, ale Mildred była w specyficzny sposób wierna swoim przepowiedniom. Uważała, że skoro karty jej tak powiedziały, to tak będzie. Koło fortuny, potrafiło rozjeżdżać człowieka na placek. Ten sąd ostateczny też nie napawał optymizmem.

– Ale hej, zobacz ostatnia karta to tylko małe arakanum, mówi, że to minie, kiedyś... mmm... na pewno. Ale byłeś z tym u jakiegoś dobrego klątwołamacza? – nagle zdała sobie sprawę z tego, że przecież rozmawia z klątwołamaczem i zaczęła się śmiać. Nie to, że chciała kopać leżącego i insynuować mu dodatkowo i bezczelnie, że jest kiepski w swojej pracy. – Bazyliszek uszy do góry, nie ta to inna, na swoją śliczną mordkę i sprawny język niejedną jeszcze wyrwiesz. Kto wie, może to będzie Twoja... znajoma mmm? Może los tak Was w siebie wrzuca, bo czeka na pocałunek prawdziwej miłości? – zasugerowała i pospiesznie zgarnęła karty. Wiedział co to znaczy, Mildred podpaliła się do drugiego układu. Tym razem... związkowego. – Nie wołaj o pomoc, nie nadejdzie, nie próbuj się bronić, szkoda sił– zanuciła podczas tasowania. Ostatnia chwila, żeby ją powstrzymać...
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#10
30.04.2024, 22:41  ✶  
Gdy tylko Millie wyjawiła mu treść swojego pytania, mogła od razu poczuć, jak jego brązowe oczy wbijają się w nią niemal krzycząc Naprawdę? Naprawdę!?, a sama mina Prewetta przybrała bardzo zmęczony i może nieco załamany wyraz. Nie trwało to jednak długo, bo przecież gdyby nie zdążył się już pogodzić z tym jaka była Millie, to pewnie nie przychodziłby tu tak często, mając ją za jeden z powodów, czemu zaglądał akurat do tej piekarni z suchymi bułkami. I w sumie całe szczęście, że żadne oferty nie padły, bo Prewett, przy całym swoich rozeznaniu w rozmowach z ludźmi nie wiedziałby, jak miałby wyjaśnić Millie w miejscu publicznym, że za bardzo cenił sobie znajomość z jej osobą, by psuć ja czymś takim jak seks na pocieszenie. Westchnął i upił łyka kawy.
– Chociaż może lepiej, że o to spytałaś. Randka dalej może być udana, nie? – Może ktoś po prostu przerwie mu na chwilę spotkanie, ale to nie znaczyło, że jego randka uzna, że to koniec ich znajomości i nigdy więcej się nie umówią, a to też było jakieś pocieszenie w tej sytuacji.
– Rozważam pójście – mruknął, wiedząc, że lepiej by to nie on sam zajmował się własną klątwą. – Na razie zastanawiam się, czy rzeczywiście coś jest na rzeczy, czy to tylko ja wariuję. – Zmarszczył brwi, gdy się zaśmiała. – Ale wydaje mi się, że coś może być. Sam nie jestem najgorszym klątwołamaczem. Wiesz czemu tak uważam? Bo udało mi się zdjąć z tej znajomej antyczną klątwę, która nie powinna już istnieć. Niektór uzdrowiciele myślą, że to wszystko sobie wymyśliłem.
Rzucił jej kolejne spojrzenie z kategorii naprawdę.. Tym razem z jeszcze większą ilością znaków zapytania i wykrzykników, a potem ku swojemu przerażeniu zorientował się, co właśnie próbowała zrobić.
– Nie, nie, nie. Millie nie. – Wyciągnął rękę przed siebie, by w razie czego chwycić kościstą dłoń czarownicy. Wystarczy przepowiadania na ten dzień. Tej wróżby naprawdę nie chciał znać, bo jeszcze mu powie coś, co sprawi, że usłyszy coś, czego usłyszenie podwoi chaos w jego głowie. – Mówiłem ci, że Brenna to nie taka znajoma – wyrzucił z siebie, nawet nie zastanawiając się co właśnie powiedział. – A może powiesz teraz co u ciebiem? Jakieś plany na jutro? Coś ciekawego u tego twojego współlokatora?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Basilius Prewett (2405), Millie Moody (2149)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa