• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 … 16 Dalej »
[kwiecień 1961, Hogwart] Szczenięce lata

[kwiecień 1961, Hogwart] Szczenięce lata
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#1
03.08.2024, 16:26  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.11.2024, 21:38 przez Baba Jaga.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic VI

Kwiecień tego roku bywał kapryśny, jak to często zdarza się wiosną, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii. Jednego dnia słońce przyświecało, kusząc uczniów, by porzucili naukę do egzaminów i wylegli na błonia, a kolejnego o szyby uderzały krople deszczu, i na lekcje eliksirów co bardziej zapobiegliwe dzieciaki wyciągały zimowe szaty. Tego dnia mieli pełny pakiet – poranną wichurę, potem popołudniowy deszcz, który uczynił mecz Hufflepuff contra Slytherin z pewnością niezapomnianym doświadczeniem dla zawodników, i zniechęcił niektórych do kibicowania, a wreszcie zza chmur wyjrzało słońce – mniej więcej wtedy, gdy trybuny już opustoszały, jedna drużyna została wyniesiona przez współdomowników ku zamkowi w akompaniamencie radosnych okrzyków, a druga odeszła z opuszczonymi głowami.
– Sądzisz, że w hogwarckim jeziorze mogą mieszkać topielice? – zastanowiła się Brenna na głos, kiedy usłyszała czyjeś kroki, trudne do zamaskowania, kiedy ziemia wciąż pozostawała wilgotna po niedawnym deszczu. Piątoroczna Gryfonka kucała pochylona nad brzegiem jeziora, w tym jego miejscu, gdzie woda nie obmywała brzegu ładnie, a od razu przechodziła na większą głębokość. Na ramionach miała niedbale zarzucony czerwono - złoty szalik, wyciągnięty z kufra specjalnie z okazji pogody, a wilgoć wisząca w powietrzu sprawiła, że jej fryzura jeszcze bardziej niż zwykle wymknęła się spod kontroli. Uniosła głowę zaledwie na moment, potrzebny do sprawdzenia, czy podchodzi ktoś, kto jej nie lubi i do tej wody wepchnie – a miała w kieszeniach sporo rzeczy i nie chciała, żeby zamokły – czy raczej jakiś znajomy. Ale to był tylko Enzo. – Stadion prawie zamienił się dziś w jezioro, współczuję, jak tam musieli stać przed meczem i podawać sobie dłonie, w wodzie prawie po kolana. Jakby ktoś z tej miotły zleciał, to by się nie połamał, za to mógłby utonąć, tak sobie myślę. W sumie w dwudziestej minucie to mało brakowało, jak Ślizgoni jebnęli biednego ścigającego Puchonów dwoma tłuczkami pod rząd. Quidditch wzbudza w nich taką agresję, czy pozwalają im grać w quidditcha, żeby wyżyli się na boisku? Swoją drogą, czy oni próbowali walnąć kaflem w ciebie po tym, jak skomentowałeś gola Puchonów? – plotła sobie radośnie, jak to ona, znowu kierując spojrzenie na wodę, o tej porze roku ciemną i nieprzeniknioną.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Czarodziej
Your life is your canvas, and you are the masterpiece.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Metr osiemdziesiąt dwa, o czarnych włosach i oczach. Ma charakterystyczną szparę między jedynkami. Ubiera się w modne, ekstrawaganckie rzeczy. Jest głośny, wygadany i wszędzie go pełno.

Enzo Remington
#2
04.08.2024, 12:44  ✶  
Każdy, kto wychował się w Anglii, powinien być przygotowany na szkocką pogodę, lecz Enzo, z krwi i kości Londyńczyk, nawykły do nieco przyjemniejszych warunków atmosferycznych, potrzebował paru lat, by zaakceptować kaprysy Highlands. Jeśli nie podoba ci się pogoda, poczekaj pięć minut, głosiło stare szkockie przysłowie i tak jak większość przysłów, niosło za sobą wiele prawdy. Deszcz przeplatał się ze słońcem, wichury z całkowitym zachmurzeniem, a czasem nawet lało, wiało i świeciło na raz! Aż dziwnym było, że leprechauny pozostały tylko w Irlandii, zważając na to, jak często nad zamkiem pyszniła się tęcza.

Żaden huragan nie mógł jednak powstrzymać Lorenzowego serca, które rwało się ku, tego dnia akurat, ku koleżance Brennie Longbottom. Siostra kumpla z dormitorium miała wszystko, czego potrzebował młody mężczyzna: wygląd, charyzmę, miłe usposobienie i dostępność. Dziwnym było, że ta ostatnia wciąż tyczyła się Brenny! A skoro możliwość była na wyciągnięcie ręki, Enzo nie zamierzał przepuścić takiej okazji.

Po meczu, na którym przesiąkł do suchej nitki niemal tak bardzo, jak zawodnicy, musiał wrócić do zamku i nie tylko przebrać się, ale też wygrzać przy kominku. Czarodzieje podobno mieli naturalną odporność na choroby, lecz zważając na fakt, że Enzo był mugolakiem, do tego z brakami w magii, wolał nie kusić losu. Eliksir pieprzowy w końcu po coś wynaleziono! Szczęśliwie rodzice byli na tyle majętni, by zaspokajać jego potrzeby garderoby i już po chwili mógł wyjść z powrotem na Błonia, ubrany na cebulkę w razie potrzeby, w swoim nowym, długim płaszczu w kasztanowym kolorze, z ciemniejszymi tłoczeniami fikuśnych wzorów, który dostał niedawno w nowej kolekcji w Hogsmeade. Najlepszy zakup tej wiosny! Pasował też do niego gryfoński szalik. Nim jednak podszedł do Brenny, zabłądził na brzeg Zakazanego Lasu, by nazbierać dla niej kwiatków. Bukiecik z zawilców musiał sprawić, że zdobędzie jej serce.

- Chcesz sprawdzić? - Zapytał Enzo, podchodząc, i żartobliwie położył dłoń na ramieniu Brenny w groźbie wepchnięcia do wody, ale nie zrobił tego, rzecz jasna. Zamiast naprzykrzać się koleżance, usiadł obok niej, z ręką wciąż przerzuconą przez jej ramiona. - To dla ciebie. - Uśmiechnął się, podsuwając jej pod nos bukiecik. - Z deszczu przynajmniej cieszą się rośliny. Zobacz, jak pięknie dla ciebie zakwitły! - Pochwalił zawilce, które wciąż były nieco mokre po wcześniejszych opadach. - Ten mecz był niesamowity! - Szybko złapał temat quidditcha. - A ja cieszę się, że to był tylko kafel i jeden z profesorów go przechwycił. Wyobrażasz sobie, co by było, gdyby dostał tłuczkiem? Nie jestem stworzony do takich sportów! Swoją drogą, należało im się, przepuścić takiego gola! Paru Ślizgonów odgrażało się, że dorwą mnie jeszcze przed końcem dnia. Musisz mnie obronić, skarbie. - Zabłysnął zębami w uśmiechu. - Będziesz mnie pilnować, prawda? Nie odstępować na krok?
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#3
05.08.2024, 08:32  ✶  
Enzo naprawdę nie mógłby wybrać gorzej.
To nie tak, że Brenna była zupełnie niezainteresowana chłopcami: lubiła ich. Jako kumpli. I sama jakoś odruchowo zakładała, że dla wszystkich też jest po prostu kumpelą. O ile pewnie niejedna dziewczyna szybko uległaby kwiatkom i miłym słowom, o tyle nieuleczalna ślepota panny Longbottomów sprawiała, że ta miała chyba nigdy się nie domyśleć, o co mu chodziło tego popołudnia nad jeziorem. A nawet gdyby jakimś cudem ktoś wbił jej to do głowy (chociaż byłoby to zadanie równie trudne jak zdobycie Arturowego miecza, co go dobyć mógł jedynie prawowity władca Brytanii), to pewnie albo patrzyłaby oczyma wielkimi jak spodki, albo się czymś zakrztusiła, bo jeśli nawet kiedykolwiek zastanowiła się nad tematem chłopców – w kontekście bliżej niesprecyzowanej, dalekiej przyszłości – to na pewno nie uwierzyłaby, że miałaby znaleźć się u boku jakiegoś podrywacza.
– Chcesz, żebym pomogła ci z esejem z transmutacji, tak? – spytała, spoglądając na zawilce, które wyrosły przed jej twarzą. Tak, był starszy, a ona nie była wcale asem w każdym przedmiocie, ale Potterowie w transmutacji celowali, a upór Brenny w kwestii zostania animagiem popchnął ją już dawno do przerobienia materiału potrzebnego nie tylko do SUMów, ale i OWUTemów. Z jednej transmutacji była naprawdę świetna, i w ogóle, nawet McGongall nie mogła narzekać. – To oszustwo by było, wiesz? – powiedziała, popychając go lekko łokciem, nie ku wodzie, a na bok, i przy okazji uwalniając się od ramienia. – Ale mogę poprawić twój esej, wiesz, jak już go napiszesz – dodała łaskawie, ponieważ Brenna absolutnie nie umiała odmawiać takich przysług znajomym. – Nie mogę cię nie dostępować na krok, bo chyba powinnam iść do McGongall. O, patrz. W wodzie jest albo utopiec, albo trup, albo ktoś robi sobie bardzo głupie żarty, zastanawiam się, czy jednak nie to ostatnie, bo żaden uczeń nie zaginął, to skąd tutaj trup, a McGongall mnie zamorduje, jak jej powiem, że jest tu trup, a żadnego trupa nie ma…
Wskazała przy tym na wodę, nad którą się pochylała: na jakiś kształt, który tkwił na jego dnie, trudny do dostrzeżenia, bo w tym miejscu było dość głęboko, a powierzchnia pozostawała ciemna. Lekko mówiła, jak na gadanie o trupach, ale po prostu chyba nie do końca dowierzała, że to faktycznie jakiś topielec, prędzej już utopiec właśnie, co zaraz wyjdzie i spróbuje ją udusić, i w sumie jakby spróbował, to przynajmniej by wiedziała, że to nie jakieś dziwnie ułożone kamienie… Tak, w tym wieku jeszcze nie wyrobiła sobie instynktu samozachowawczego, i nie zdawała chyba nie w pełni zdawała sobie sprawę z tego, że jakby taki ją zaczął wciągać w wodę, to faktycznie mogłaby utonąć.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Czarodziej
Your life is your canvas, and you are the masterpiece.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Metr osiemdziesiąt dwa, o czarnych włosach i oczach. Ma charakterystyczną szparę między jedynkami. Ubiera się w modne, ekstrawaganckie rzeczy. Jest głośny, wygadany i wszędzie go pełno.

Enzo Remington
#4
05.08.2024, 21:15  ✶  
Brenna nie była niczym innym, jak tylko wyzwaniem. Lorenz był zaprawiony w boju i miał przyjemność podrywać tak kobiety, jak i mężczyzn, do tego rzadko odnosił porażki. Panna Longbottom mogła być małą siostrzyczką jego kolegi, a do tego nieco mniej męskim kumplem, ale nic nie stało na przeszkodzie, by wznieśli swoją znajomość na nowe wyżyny! Taki był plan i Enzo nawet mógłby uwierzyć, że jemu i Brennie pisane jest coś specjalnego, coś jeszcze. Z drugiej strony, miał tak z większością swoich podbojów.

- Aż tak we mnie nie wierzysz? - Mina mu nieco zrzedła, ale mimo to, postanowił pociągnąć ten żart. - Sądzisz, że taki wybitny uczeń jak ja potrzebuje w transmutacji wsparcia małej dziewczynki?! - Zaparł się, ale z uśmiechem, który na powrót zagościł na jego ustach. - Nie jestem oszustem i sam napiszę ten esej, jeśli znajdę czas. Mam w tym tygodniu jeszcze kółko teatralne i składanie nowej gazetki szkolnej. - Podzielił się planami na wieczory w najbliższym tygodniu. Enzo łapał się wszystkiego, ale nie nauki. Cudem zdawał z klasy do klasy! - Możesz ten esej po wszystkim przeczytać, ale tylko po to, żeby nauczyć się, jak pisze się takie rzeczy. - Wypiął dumnie pierś.

Sprawa utopca zafrasowała go jednak, bo w kształcie, który wskazała dziewczyna, rzeczywiście można było wyłapać ludzką sylwetkę, gdy wyobraźnia podsuwała oczom to, co sama chciał dojrzeć. Enzo podkulił nogi bliżej siebie.

- To nie jest utopiec, tu nie ma utopców. - Przekonywał sam siebie. - Ani trupów, przestań, Brenna. Nie chcesz mnie bronić przed Ślizgonami, to jak obronisz mnie przed utopcem?
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#5
06.08.2024, 15:28  ✶  
Brenna z kolei ani przez sekundę nie była zainteresowana Enzo. Pewnie gdyby miała wzdychać do któregoś z kolegów brata, byłby to raczej Thomas, i to głównie dlatego, że można było mu kraść mugolskie książki fantastyczne, a poza tym znał mugolską muzykę, i to było takie fajne – ale i za nim nigdy się nie oglądała, bo jakoś… po prostu nie przychodziło jej do głowy, że ktokolwiek mógłby chcieć się z nią umówić ani że ona w ogóle miałaby z kimś się umawiać. Co gorsza przecież widziała, jaki miał styl mości panicz Remington, i gdzie jej by się chciało przepychać w tłumie…
– Wepchnąć cię do tego jeziora? – spytała Brenna, trochę żartobliwie, na tę małą dziewczynkę, bo coś się jej wydawało, że chociaż on był na pewno dużo bardziej charyzmatyczny i lubiany, to akurat za takie określenia mogłaby mu przetrzepać skórę. Nie żeby naprawdę była urażona, bo nie była. – Skąd wiesz? – zapytała, znowu skupiając spojrzenie na wodzie. – Bardzo szybko uciekniemy? – zasugerowała. Nauczyciel OPCM sugerował, że wrażliwe są na ogień, ale póki stwór siedział w wodzie, to Brenna nie za bardzo wyobrażała sobie traktowanie go płomieniami.
Tyle że jeden z szóstoklasistów cały czas powtarzał, że Gryfoni nie uciekają i w ogóle. I co jak oni uciekną, a ten utopiec wyjdzie i zje jakiegoś pierwszaka? Albo… albo na dnie wody faktycznie był trup?
Brenna wyciągnęła różdżkę i wycelowała w nią jezioro, szepcąc zaklęcie. Transmutowała ją, starając się sprawić, że fragment stanie się bardziej przejrzysty: ciemna woda stała się bardziej przejrzysta i…
To nie był trup.
Problem w tym, że żadne z nich nie było dostatecznie wprawione w wiedzy o faunie, florze i istotach humanoidalnych, albo zorientować się, że kształt zwinięty pod wodą, to najwyraźniej jakiś tryton, który z jakichś powodów postanowił przespać się bliżej brzegu, zamiast w głębokich odmętach jeziora. Z tej perspektywy… naprawdę przypominało to trochę ciało.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Czarodziej
Your life is your canvas, and you are the masterpiece.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Metr osiemdziesiąt dwa, o czarnych włosach i oczach. Ma charakterystyczną szparę między jedynkami. Ubiera się w modne, ekstrawaganckie rzeczy. Jest głośny, wygadany i wszędzie go pełno.

Enzo Remington
#6
09.08.2024, 11:23  ✶  
Enzo, choć również był mugolakiem, z czasem robił wszystko, by nie pokazać po sobie swoich korzeni. Jak młodzież ze wsi ukrywała wiedzę herbologiczną, tak i on wolał się nie przyznawać do tego, co wiedział o mugolskim świecie! Za dzieciaka pokazywał kolegom ulubione książki, lecz szybko porzucił Baśnie Tysiąca i Jednej Nocy na rzecz Baśni Barda Beedle'a. Do atrakcji niemagicznego świata odważył się wrócić dopiero po szkole, gdy nie oceniały go już czujne spojrzenia kolegów. Nigdy nie posądziłby Brenny o zainteresowanie mugolską prozą lub muzyką! Mógłby skontaktować ją ze swoim ojcem, który miał wtyki w mugolskim przemyśle muzycznym.

- Wtedy musiałabyś ratować mnie z jeziora, już nie tylko przed Ślizgonami. - Zagadał wesoło do koleżanki, ale nie bał się, że Longbottomówna rzeczywiście to zrobi. Przecież nie odważyłaby się zrujnować jego kreacji. - Nie wiem, ale myślę, że gdyby tu były utopce, to byśmy o tym wiedzieli. - Wyjaśnił jeszcze. - Albo profesorzy zajęliby się nimi w należyty sposób. Przecież są niebezpieczne? Druzgotki i kałamarnica też są, z drugiej strony... - Zastanowił się na głos i uniósł wzrok, szukając na tafli jeziora oznak bytowania kałamarnicy. Nie zauważył jednak nic takiego.

Brenna nie dała za wygraną i musiała zobaczyć, czy trup na dnie rzeczywiście trupem był. Lorenz nachylił się, chcąc dostrzec jak najwięcej. I chociaż stworzenie wydawało się spać, można było odnieść inne wrażenie.

- Myślisz, że nie żyje? - Szepnął, strzelając wzrokiem to na Brennę, to na trytona. Nagle podryw zszedł na drugi plan, gdy obudził się całkiem gryfońska ciekawość i polot. - Poczekaj, sprawdzę!

I choć wybraniał się przed mugolskimi korzeniami, czasem nie wszystko można było załatwić magią. Poderwał się i ruszył w stronę pobliskiego brzegu lasu, by znaleźć wystarczająco długi patyk! Być może ponosiła go fantazja, ale szybko wrócił do Brenny i zamoczył czubek gałęzi, tylko po to, by próbować tyrpnąć trytona w łuskowaty tyłek! Kwiatki już dawno zostały zapomniane, rozsypane gdzieś w trawie.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#7
11.08.2024, 11:55  ✶  
Brenna lubiła opowieści. Lubiła do pewnego stopnia także historie – i może byłaby zafascynowana historią magii, gdyby profesor Binns nie wyleczył jej z tej fascynacji bardzo skutecznie, najdalej na drugim, monotonnym wykładzie na temat buntów goblinów. Czarodziejskie powieści spowszedniały jej szybko, bo miała wrażenie, że w większości są albo nadmiernie moralizatorskie, albo zbyt romantyczne – za to mugole mieli tę przewagę, że było ich więcej, a w efekcie częściej trafiali się osobnicy z niezwykłym talentem literackim. I odkryła to, zgarniając pewnego dnia Drużynę pierścieni z rąk Thomasa, marudząc na braki obrazków i parskając ze zdania na temat elfów – tylko po to, by kolejnego dnia, niewyspana, bo nie zmrużyła oka, domagać się od niego Dwóch wież.
– Nie umiesz pływać? – zdziwiła się Brenna, a potem spojrzała na niego z pewnym współczuciem. – Ojej, to przeprawa przez jezioro na waszym roku musiała być koszmarem, co? Mam nadzieję, że chociaż nie padało. I kałamarnica nie jest niebezpieczna, podobno rok temu wyłowiła jednego pierwszaka, co wpadł do wody podczas tej przeprawy, ale z druzgotkami to już gorzej… i no wiesz… tak jakby… szkoła leży na obrzeżach Zakazanego Lasu. Zakazanego Lasu, do którego czasem posyłają nas na szlabany – powiedziała, machając ręką w stronę ciemnej granicy puszczy, zamieszkanej zarówno przez takie cudowne zwierzęta, jak jednorożce i testrale, jak i niebezpieczne, wielkie pająki oraz błotoryje. – Czasem mam wrażenie, że kiedyś to było celowe, taka selekcja naturalne wśród młodych czarodziei – dodała, ale zaraz powróciła wzrokiem do wody.
Zmarszczyła brwi, a na jej twarzy pojawiło się skupienie, kiedy powierzchnia stała się przezroczysta, a na dnie pojawiła się istota. Brenna pochyliła się, tak że realnie groziło jej wpadnięcie do jeziora, gdy próbowała dostrzec cokolwiek więcej: woda w tym miejscu była na tyle głęboka, a tryton leżał w taki sposób, że w pierwszej chwili nie widziała nic ponad zarysem sylwetki. Ogon z tej perspektywy, pośród cieni rzucanych przez skały, nie był tak widoczny.
Brenna spojrzała w zamyśleniu na swoją różdżką, zastanawiając się przez ułamek sekundy nad rzuceniem leviosy, ale zaraz przypomniała sobie, że gdyby to było miejsce zbrodni, to nie powinno się go naruszać i…
…i wtedy Enzo przybiegł z długim kijem.
– Po… – zaczęła, chcąc bardzo niegryfońsko zasugerować poczekanie, ale nie zdążyła. Długi kij dźgnął trytona w łuski, a ten wyrwany ze snu nie tylko otworzył krągłe, przedziwne oczy, ale poruszył się tez gwałtownie pod wodą.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Czarodziej
Your life is your canvas, and you are the masterpiece.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Metr osiemdziesiąt dwa, o czarnych włosach i oczach. Ma charakterystyczną szparę między jedynkami. Ubiera się w modne, ekstrawaganckie rzeczy. Jest głośny, wygadany i wszędzie go pełno.

Enzo Remington
#8
12.08.2024, 16:21  ✶  
- Kochanie, pływałem w Marshall Street Baths, gdy ciebie jeszcze nie było na świecie. - Żachnął się Lorenz. Jeśli Brenna lubiła opowieści, Enzo miał ich całą gamę. Nie wszystkie były oparte na faktach, ale wszystkie zawierały pierwiastek wspólny - to jej starszy kolega był ich głównym bohaterem! Co prawda nie napisał jeszcze na ten temat fantastycznej książki, ale miał w planach pamiętniki. Jeśli kiedyś przysiądzie i naprawdę je napisze, staną się beststellerami w jedną noc. - Różnica jest taka, że woda w basenie jest czysta i pachnąca, a ta tutaj... cóż, wolałbym się w niej nie zanurzać. - Wyjaśnił krótko. Zielonawy odcień wody i muł nie sprawiały, że jezioro zachęcało do kąpieli. W słabym świetle było niemal czarne. - Przed rozpoczęciem pierwszego roku nie znałem magii, wierz mi, że przeprawa łódką to było ostatnie, co mnie dziwiło. Teraz niestraszne są mi ani druzgotki, ani Zakazany Las. Prawdę mówiąc, chciałbym porozmawiać z centaurami. Może chcesz wybrać się ze mną na spacer? - Zatrzepotał rzęsami. Komuś takiemu nie sposób było odmówić!

Nie było czasu na dalsze rozmowy, bo przecież mieli obudzić trytona! Trytony nie były piękne - bardziej ryby niż ludzie, ale zbyt inteligentne, by uznać je za bestie. Enzo nie twierdził jednak, że ten okaz, który zaplątał się przy brzegu, jest przesadnie mądry, bo gdyby był, nie dałby dźgać się końcem długiego patyka.

- Obudził się! - Ucieszył się Enzo, cofając patyk, na to było jednak już za późno.

Tryton wyrwał Gryfonowi broń i trzepiąc się przy powierzchni, nie tylko chlapał na nich wodą, ale do tego zaczął okładać ich tym samym patykiem, który go obudził!
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#9
13.08.2024, 12:37  ✶  
Inne dziewczyny mogłyby uznać, że schlebia im uwaga Enzo – był w końcu chłopcem ładnym i ładnie potrafiącym mówić, obdarzonym jakimś naturalnym czarem – albo wręcz przeciwnie, wyśmiać wszelkie próby. Jeśli szło o Brennę, to… ona po prostu bardzo zainteresowała się tematem Marshall Street Baths, bo rzecz jasna jak przystało na czystokrwistą, w dodatku wychowywaną w Dolinie Godryka, nie miała pojęcia, co to w ogóle jest ani gdzie leżą jakieś Marshall Street. Czytała mugolską fantastykę, owszem, ale dopiero to czytanie zaczynała i nawet jeżeli mugole w Dolinie mieszkali tuż za płotem, a ona pozdrawiała mugolskich sąsiadów na ulicach i czasem bawiła się kiedyś z ich dziećmi, nie oznaczało to, że rozumie ich świat. Nie rozumiała.
Zapytałaby może o to, i oburzyła się, że w jeziorze to pływa się w ogóle najlepiej, mają takie jedno w Dolinie, gdzie tam jakimś basenom do jezior i rzek, gdyby jej uwagi nie pochłaniał potencjalny topielec, o którym wciąż nie wiedziała, że jest trytonem.
– Centaury by nie chciały z tobą gadać, tak myślę, już za dorosły jesteś, dzieci to wypuszczają, ale nie wiem, jak im wejdzie ktoś starszy, to ja się nie zdziwię, jak hyc, i go ustrzelają… – zdążyła powiedzieć tyle, z pewnością gówniary, która do Zakazanego Lasu wpakowała się już kilka razy, i raz mało brakowało, żeby oberwała centaurzą strzałą. Wiele jej to nie nauczyło, ale zrobiło się trochę ostrożniejsza, a odkąd dostała ładną odznakę prefekta i w ogóle, wchodziła w leśne odmęty już znacznie rzadziej niż kiedyś.
Odruchowo poderwała się, mocniej zaciskając dłoń na różdżce, gdy istota się przebudziła i wystrzeliła ku powierzchni wody. Dopiero teraz dostrzegł jego twarz, przedziwny kolor skóry, łuski, i zrozumiała, że to pewnie jakiś tryton – wiedziała o nich tylko tyle, że mają ogony i żyją pod wodą, dla niej bohaterowie morskich opowieści bardziej niż realne istoty. Woda prysnęła na nich oboje, tryton walnął ją kijem gdzieś w okolice kolan, a Brenna odskoczyła wprawdzie sprawnie przed kolejnym ciosem, jednak choć go uniknęła – poślizgnęła się na błocie i opadła na ziemię, brudząc sobie szatę.
Tryton tymczasem wydał z siebie przedziwny, wibrujący wręcz w uszach odgłos, cisnął kijem w twarz Enzo, a potem zanurkował – z takim chlapnięciem, że znów zalał ich oboje wodą.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Czarodziej
Your life is your canvas, and you are the masterpiece.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Metr osiemdziesiąt dwa, o czarnych włosach i oczach. Ma charakterystyczną szparę między jedynkami. Ubiera się w modne, ekstrawaganckie rzeczy. Jest głośny, wygadany i wszędzie go pełno.

Enzo Remington
#10
18.08.2024, 21:20  ✶  
Fakt, że jego chwalenie się przeszło bez większego echa, nieco ubódł jego ego, lecz zdawał się dzielnie radzić sobie z tą raną, którą Brenna zadawała wprost jego duszy. Poprawił kołnierz płaszcza, wyprostował się i gdyby nie pozycja, w jakiej się znajdowali, może nawet założyłby nogę na nogę.

- Och, oczywiście, że chciałyby ze mną gadać! Tym bardziej, gdybyś była ze mną! - Żachnął się, wspominając centaury. Nie mógł znaleźć nawet jednego powodu, dla którego centaury miałyby odmówił mu rozmowy. Był przecież Lorenzem Remingtonem we własnej osobie. - Jeśli chciałyby mnie złapać, z pewnością nie użyłyby do tego strzał. Ech, Brenno! Tak niewiele wiesz!

Niezadowolony tryton nie pozwalał jednak dokończyć rozmowy, bo uznał, iż pokazanie im swojego niezadowolenia jest ważniejsze. Enzo nie był zbyt dobry w bronieniu się przed potworami z głębin, podniósł ramiona i krzyknął, choć nawet w połowie nie tak przerażająco, jak tryton! Dostał kijem o parę razy za dużo, przynajmniej nie upadł jak Brenna.

- Co za maniery!! - Oburzył się, jakby w ogóle to on pierwszy nie dziabnął śpiącego stworzenia kijem w bok. - Brenna, moja słodka, żyjesz?! Och, spójrz, co zrobił z moim płaszczem!!

Ślady brudnej wody i błota na nowym ubraniu były zdecydowanie powodem do rozpaczy. Szata dziewczyny, ubrudzona w dużo większym stopniu, nie miała takiego znaczenia.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2953), Enzo Remington (2179)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa