Secrets of London
[25.08.72, plaża w Devon] Skarb morza | Nora, Thomas, Woody - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145)
+--- Wątek: [25.08.72, plaża w Devon] Skarb morza | Nora, Thomas, Woody (/showthread.php?tid=3564)

Strony: 1 2 3 4


[25.08.72, plaża w Devon] Skarb morza | Nora, Thomas, Woody - Nora Figg - 08.07.2024

Dzisiaj był wielki dzień. Mieli świętować zakończenie wakacji, na plaży. Pogoda dopisywała, było naprawdę przyjemnie Nora z Thomasem zjawili się tam wcześniej, bo mieli pomóc przy przygotowaniach. Na całe szczęście panna Figg znalazła się tu z bratem, inaczej z jej umiejętnościami to pewnie sama podróż zajęłaby jej kilka dni. Nie ma się co oszukiwać teleportacja nie była jej mocną stroną.

Zabrali ze sobą z Londynu oczywiście koszyk pełen słodkich wypieków, aby umilić ten czas przygotowań wszystkim tym, którzy się w nie zaangażowali.

- Musimy przenieść jeszcze te kilka puf, znaczy ty musisz, ja będę cię instruować. - Rzuciła do brata, zamierzała go w tym wesprzeć oczywiście mentalnie, bo sama nie miała zamiaru się za bardzo przemęczać.

Później powinni zabrać się za ognisko, naszykować miejsce, które będzie wydzielone. Trochę sceptycznie do niego podchodziła, bo miała świadomość, że alkohol i ogień nie były szczególnie dobrym połączeniem, liczyła jednak na to, że członkowie Zakonu i przyjaciele będą raczej rozważni.

Bardzo cieszyła się z tego, że spędzą ten wieczór w takim wielkim gronie. Dobrze było spotkać się od czasu do czasu, jakby śmierciożercy wcale nie czekali na to, aż powinie im się noga. - Wujku, masz może ochotę na ciasteczko. - Krzyknęła do Woody'ego, który kręcił się gdzieś niedaleko. Niby nie byli rodziną, ale cóż dla Nory każdy Longbottom był niemalże jak rodzina, w końcu w Warowni spędziła niemalże całe dzieciństwo, cieszyła się, że i on znalazł czas, aby się tutaj pojawić.




RE: [25.08.72, plaża w Devon] Skarb morza | Nora, Thomas, Woody - Thomas Figg - 08.07.2024

Nie trzeba mu było dwa razy powtarzać, wystarczyło połączenie słów plaża i impreza, i już był skory do pomocy. tka to bardzo dobre wytłumaczenie, a nie fakt, że siostra spytała go czy pomoże jej w organizowaniu tego. Czasami miał wrażenie, że ma w swoim zachowaniu coś ze skrzata skoro tak garnie się do pomagania innym, szczególnie, że tylko bliskim, zupełnie jak przywiązany do swojej rodziny skrzat. No ale kto by przepuścił taką okazję jaką byłą zabawa na plaży. Odrobina beztroski przyda im się w tych czasach.
Popatrzył na Norę zupełnie jakby jej czułki wyrosły na głowie.
- Nie no, chyba nie myślisz, że będę dygać z pufami po tym piachu? - zapytał bezbrzeżnie zdumiony, nie miał nic przeciwko odrobinie pracy fizycznej, ale nie takiej "niewolniczej" musiałby z pięćdziesiąt razy obrócić w te i z powrotem żeby to poprzenosić. Dlatego zrobił to co każdy rezolutny człowiek by zrobił - wyjął różdżkę oczywiście bo mugole mogli co najwyżej kogoś wynająć do zrobienia pracy za nich. Dlatego machnął różdżką, żeby wszystkie pufy w równym rządku zaczęły unosić się i płynąć w powietrzu w kierunku przeznaczonego dla nich miejsca na plaży.
Rozproszył się nieco kiedy usłyszał, że woła coś do wujka, rozejrzał się żeby zobaczyć o kim mowa i nie zawiódł się to był nikt inny jak Woody. Powrócił do dryfowania pufami, które niebezpiecznie obniżyły się i prawie opadły na piasek.
- Co dzisiaj dobrego masz ze sobą wujku? - zapytał  nie odrywając wzroku od litowanych puf - coś czuł że dzisiaj to nie był pierwszy taki kurs.


RE: [25.08.72, plaża w Devon] Skarb morza | Nora, Thomas, Woody - Woody Tarpaulin - 08.07.2024

W czasie przedimprezowych przygotowań Woody zajmował się zorganizowaniem stanowiska pracy dla zaproszonego przez Brennę młodego barmana, Teddy’ego. Tarp upewnił się, że chłopakowi nie braknie niczego, czego będzie potrzebował do przyrządzenia drinków. Sprawdził też smak kilku pozycji z dostępnych trunków, tak dla pewności, nigdy nie wiadomo, może to akurat jedna na milion wadliwa partia.
Usłyszawszy zaś słowo klucz: „ciasteczko”, czarodziej momentalnie oderwał się od wykładania flaszek i szkieł na blat:
I jeszcze pytasz! — zawołał przez plażę, po czym ruszył ku Figgom.
Mijając pufy, które lewitował Thomas, skorzystał z chwilowego obniżenia lotu wywołanego jego rozproszeniem i zasiadł na jednej z nich. Wyciągnął własną różdżkę i stuknął nią w siedzisko, które zmieniło kurs i podryfowało z pasażerem na gapę z powrotem do rodzeństwa. Pufka wylądowała miękko obok koszyka z wypiekami, nad którym Woody pochylił się w zadumie. Wybrał jedno z ciasteczek i od razu skosztował.
Nie mógłbym u ciebie pracować, Norko. Przejadałbym połowę asortymentu.
Zamiast tego częstował się na co dzień własnym asortymentem. Prawdopodobnie na zdrowie by mu wyszła w tym układzie wymiana pubu na kawiarnię. Marskość wątroby za cukrzycę. Tylko czy na ulicy Śmiertelnego Nokturnu znalazłby popyt na słodką truciznę?
— Spróbujesz drinków, to się przekonasz — odpowiedział Thomasowi. — Nie będę ci odbierał frajdy. Ale jeśli będzie ci brakowało zabawy — rozejrzał się konspiracyjnie na boki, nim kontynuował — mogę mieć w namiocie coś naprawdę mocnego.
Zabrał jeszcze jedno ciastko, po czym wstał z ukradzionej pufy i szturchnął ją wymownie stopą.
No, Tommy, zapomniałeś chyba o jednej.

!skarbmorza


RE: [25.08.72, plaża w Devon] Skarb morza | Nora, Thomas, Woody - Pan Losu - 08.07.2024

Gdy przybywacie na miejsce, by pomóc wszystko zorganizować, natykacie się na plaży na piękną, zapłakaną kobietę.
By z nią porozmawiać rzućcie kością !skarbmorza2 lub zgłoście się do organizatorki po pełną sesję z bardem.


RE: [25.08.72, plaża w Devon] Skarb morza | Nora, Thomas, Woody - Nora Figg - 08.07.2024

- Nie zaszkodziłoby ci trochę ruchu Tommy. - Odpowiedziała jeszcze. Jasne, byli czarodziejami, mogli sobie ułatwiać życie, ale czy zawsze było to, aż tak bardzo konieczne? Sama Nora należała do tej części czarodziejów, która nie nadużywała swoich zdolności magicznych, była rzemieślniczką, tak naprawdę to większość przedmiotów wychodziła po prostu spod jej rąk wzbogacona o magiczne składniki.

- Pięknie. - Skomentowała jeszcze pufy, które frunęły w równym rzędzie w powietrzu. Thomas zdecydowanie był dużo bardziej uzdolniony magicznie od niej, czasem mu tego odrobinkę zazdrościła, z drugiej jednak strony nie miała potrzeby, bo pomagał jej w wielu dziedzinach, dzięki czemu te braki jej nie przeszkadzały.

Przewróciła oczami słysząc słowa brata. Chyba nie zamierzał zaczynać pić przed rozpoczęciem imprezy, to mogło się zakończyć źle. - Mam nadzieję, że nie masz zamiaru próbować czegokolwiek zanim pojawią się goście. - Powiedziała do niego cicho, żeby nie daj Merlinie nie doszło to do uszu wujka, bo jeszcze zrobiłoby mu się przykro.

- Mógłbyś zostać moim testerem smaków, wystarczy tylko słowo. - Rzuciła do Woody'ego z uśmiechem. Wysyłała sporej części znajomych swoje nowe słodycze na spróbowanie, żeby zasięgnąć ich opinii na temat produktów, które chciała wprowadzić na stałe do menu. Nie do końca polegała na swoim zdaniu, bo panna Figg nie przepadała, aż tak za słodyczami, mimo, że umiała tworzyć naprawdę wybitne.

Przeniosła wzrok na brata, kiedy wujek wspomniał o jakimś specjalnym, mocniejszym trunku, który miał znajdować się w namiocie, pokiwała tylko przecząco głową, żeby nawet nie próbował iść tam teraz tego sprawdzać. Mieli jeszcze przed sobą sporo rzeczy do zrobienia.

Wtedy jej oczom, na brzegu morza ukazała się kobieta, chyba płakała, nie mogli jej tak tam zostawić. - Ktoś tam jest.[b] - Wskazała ręką w stronę, gdzie dostrzegła sylwetkę. [b] - Chyba trzeba jej pomóc. - Przecież jej tak nie zostawią na pastwę losu.




RE: [25.08.72, plaża w Devon] Skarb morza | Nora, Thomas, Woody - Thomas Figg - 09.07.2024

- Jak możesz! Nie jest chyba aż tak źle, wiem, że jem dużo słodyczy teraz, ale są takie pyszne! - udał oburzenie po słowach siostry i zdawał się jakby sprawdzać czy faktycznie nie zaczyna się rozlewać, jeszcze tego by mu brakowało, gdyby mieszkając z siostrą musiał przejść na dietę i jeszcze nie daj Merlinie zacząć ćwiczyć. Chociaż to z większą dozą ruchu to by chyba nie zaszkodziło.
Mina Thomas przypominała te jaką psy robią jak widzą smaczny kąsek a chwile później ktoś go im zabiera - dokładnie tak samo zareagował po upomnieniu przez siostrę, żeby nie pił zanim pojawią się goście - no ale przecież on tu w słońcu pracował.
- Act jak się odwodnię przez to pracując na słońcu? - zapytał teatralnym szeptem, bo Woody już był na tyle blisko ,że mógł ich słyszeć. A ten stary wyga zawsze miał jakiś dobry trunek i wiedział jak je ze sobą łączyć - gdyby mieszkał z nimi dwojgiem to byłby cukrzykiem-alkoholikiem. Potrząsnął głową.
- Wpadnę jak tylko Norka mnie spuści z oka, ale patrząc na to ile mamy do przygotowania to trochę mi zejdzie - oczy aż m się zaświeciły na samą myśl co może być aż tak dobre, że wujek chowa to w swoim namiocie? Bez pudła można było zakładać, że pojawi się tam przy najbliższej okazji.
- I nie ma to nic wspólnego z tym, że musiałeś chwilę odpocząć? - zapytał ale bez marudzenia machnął różdżką w kierunku tajemniczo zagubionej pufy i zmusił ją do dołączenia do reszty już na piasku, gdzie miały oczekiwać na gości.
Odwrócił się w kierunku wskazanym przez tę ładniejszą z Figgów i zmarszczył brwi. - Czy my czasem nie zabezpieczaliśmy miejsca, żeby nikt się tu nie kręcił? - nie wyglądał to na kogoś znajomego, więc jego wewnętrzny instynkt nakazywał czujność - gdyby nie fakt, że Nora użyła magicznego słowa. - A skąd wiesz, że potrzebuje pomocy? - ale już nie oczekiwał na odpowiedź tylko skierował się w stronę nieznajomej krzycząc.
- Halo! Wszystko w porządku? Zgubiła się pani?


RE: [25.08.72, plaża w Devon] Skarb morza | Nora, Thomas, Woody - Woody Tarpaulin - 11.07.2024

Woody nie poczytałby sobie odmowy alkoholu jako afrontu. Nie był aż tak nierozważny, aby nieprzekonanych wciągać w popijawę siłą, choć zawsze bardziej komfortowo piło mu się z kimś. Towarzystwo i okazja czyniły świetną wymówkę, w której obmywał się z grzechu pijaństwa.
Nie będę narzekał, jeśli od czasu do czasu zabłąkana sowa z twojej Nory trafi do Rejwachu. Odeślę ją z pełną recenzją — przysiągł z ręką na sercu. Woody z własnej inicjatywy nie był może stałym klientem cukierni, ale gdy tylko na horyzoncie pojawiały się słodycze, zawsze chętnie wyciągał po nie ręce.
Omiótł spojrzeniem plażę, na której prowadzili przygotowania, i pokiwał ze zrozumieniem głową. Nagroda za ich trudy musi zostać odroczona, ale to nic, tym słodsza będzie później.
— Jest w tym trochę racji, obowiązki mają pierwszeństwo — przyznał bez szemrania. — Złapiemy się jeszcze po rozpoczęciu imprezy.
Zasalutował Figgom i już miał odejść z powrotem do swojej roboty, gdy Nora zwróciła ich uwagę na kobietę stojącą na plaży. Już z tej odległości widać było, że coś jest nie tak. Woody zmrużył oczy, próbując lepiej jej się przyjrzeć. Naturalnie nie mogli tego zostawić ot tak. Przeszło mu nawet przez myśl, aby posłać do niej przodem Norę, zamiast dwóch facetów, coby jej nie spłoszyć. Merlin jeden wie, co doprowadziło ją do tego stanu i jak na nich zareaguje. Thomas podniósł jednak ważny aspekt: na tej plaży nie powinno być nikogo obcego, co czyniło jego pomysł puszczenia Nory przodem zdecydowanie mniej rozważnym.
Tarp nie dumał nad tym długo: ruszył ramię w ramię z Thomasem, na wszelki wypadek trzymając różdżkę w pogotowiu.
Baba płacze, oczywiście, że nie jest w porządku — syknął jeszcze po cichu do Figga, nim odezwał się głośniej do samej nieznajomej: — Co się stało, droga pani?

!skarbmorza2


RE: [25.08.72, plaża w Devon] Skarb morza | Nora, Thomas, Woody - Pan Losu - 11.07.2024

Kobieta wyznaje, że mieszkający w pobliżu rybak ukradł jej największy skarb. Prosi nieśmiało o jego odzyskanie: sama nie umie poradzić sobie z rosłym mężczyzną. Zdesperowana obiecuje złożyć choćby wieczystą przysięgę, że zawartość skrzyni faktycznie należy do niej. W zamian za pomoc jest gotowa zaoferować wam dwie złote monety, które wyglądają na bardzo, bardzo stare i pewnie cenne dla kolekcjonerów.
Jeśli przystaniecie na propozycję, rzućcie kością !skarbmorza3 - jeśli odmówicie, kobieta odchodzi.


RE: [25.08.72, plaża w Devon] Skarb morza | Nora, Thomas, Woody - Nora Figg - 16.07.2024

- Może i są pyszne, ale trzeba mieć umiar, we wszystkim. - Nie, żeby nie cieszyło jej to, jak wszyscy zajadali się jej słodyczami, jednak oczywiście chodziło jej tylko i wyłącznie o dobro brata, jak zawsze.

Najwyraźniej dzisiaj była niszczycielką dobrej zabawy, zauważyła bowiem, jak Thomasowi zrzedła mina, kiedy wspomniała o tym, żeby nie zaczynać pić zbyt wcześnie. Ktoś jednak musiał być tutaj jego sumieniem, padło na nią, niby była młodsza, ale trochę bardziej roztropna.

- Myślę, że pijąc na słońcu możesz nie doczekać ogniska. - Nie przestawała sugerować, iż nie jest to specjalnie dobry pomysł, szczególnie, że trunki Woody'ego mogły powalić najlepszych.

- Możesz być pewien, że szybko nie spuszczę cię z oka. - Wolała jeszcze go o tym zapewnić, żeby nie miał zbyt wiele nadziei na to, że szybko mu odpuści. Nie ma się co oszukiwać - potrzebowała jego pomocy zważając na to, że bez Thomasa u boku była trochę jak bez ręki z tymi swoimi nie do końca najlepszymi umiejętnościami magicznymi.

Uśmiechnęła się ciepło do wujka. - Zadbam o to, żeby co jakiś czas się zabłąkała. - Lubiła rozpieszczać swoimi wypiekami swoich najbliższych, oczywiście w odpowiednich ilościach, co również już zasugerowała podczas rozmowy z bratem.

- Nie wiem, czy potrzebuje, ale wygląda jakby nie była od nas, może lepiej się tym zainteresować. - Chyba lepiej, aby w okolicy nie kręcili się obcy, szczególnie, że miała się tutaj znaleźć cała zakonowa śmietanka towarzyska.

Norka nie zamierzała ich opuścić, bo w sumie też była ciekawa kim była kobieta i co tutaj właściwie robiła. Mężczyźni jednak ruszyli nim ona zdążyła wyciągnąć różdżkę. Ruszyła więc za nimi, próbowała dorównać im tempa, jednak wcale nie było to takie proste zważając na to, że jej nóżki należały raczej do tych krótkich, oczywiście nie mogło jej to powstrzymać przed tym, aby również dołączyć do konfrontacji z kobietą.

Kobieta okazała się być czarownicą, co wywnioskowała po tym, jak wspomniała ona o przysiędze wieczystej. Norka uważała ten pomysł za głupi, sama nigdy w życiu nie wzięłaby na siebie takiej odpowiedzialności. Oczywiście wypadałoby, aby jej pomogli, szkoda, żeby się zamartwiała.

Spoglądała to na brata, to na wuja, jakby sugerując im, że mają się zgodzić jej pomóc, sama jednak nie zamierzała podjąć tej decyzji, żeby nie było na nią.




RE: [25.08.72, plaża w Devon] Skarb morza | Nora, Thomas, Woody - Thomas Figg - 17.07.2024

- Ale mamoooo! - rzucił jeszcze żartobliwie robiąc przy tym minę zbitego psa, ale nie szło mu też długo utrzymać takiego wyrazu twarzy, zdecydowanie bardziej był rozbawiony niźli faktycznie miałby za złe opiekuńczość swojej siostry. Czynu ktoś miałby złościć się na kogoś innego, że ten chce o niego dbać? Na to jeszcze nie wpadł, być może dlatego żył sobie tak szczęśliwie beztroskim życiem. Szczególnie, że z Norą dobrze się uzupełniali, ona była niska, on był wysoki - ona byłą mózgiem, a on mięśniami.
- Zapewne do czasu aż poustawiam wszystko jak należy? - jęknął opuszczając ramiona i zwieszając głowę. - Praca, praca - burknął pod nosem, ale nie dawał się zbyt długo podziwiać w udawanej żałosnej pozie - nie był typem człowieka rozklejającego się z byle powodu. Zresztą po przygotowaniu wszystkiego przyjdzie czas na zabawę!
-One czasem płaczą też ze szczęścia - odpowiedział równie szeptem Woody'emu - może i on nie był nigdy żonaty ale coś tam o kobietach wiedział. Może to i skąpa wiedza była, ale zawsze!
Popatrzył po siostrze i przyszywanym wujku, kiedy tak kobieta opowiedziała im co jej się przytrafiło - wspominając o przysiędze sprawiła, że nabrał podejrzliwości. Czyżby nie chciała uciekać się do magii w rozwiązaniu problemu? Ale co było istotniejsze, Thomas nie mógłby zostawić kogokolwiek kto był w potrzebie, jego wewnętrzna.
- Nie zostawimy jej przecież tak samej z problemem prawda? - zwrócił się do tej ładniejszej z Figgów i Tarpaulina z nadzieją, że go poprą, a jak nie, to trudno, w takim razie sam uda się rozprawić ze złodziejskim rybakiem. Nie mógł pozwolić, żeby taka niesprawiedliwość działa się tuż pod jego nosem. Przygotowanie do imprezy może poczekać, rozkładanie kocy i rozstawianie jedzenia nie zajmie aż tak dużo czasu jak jeszcze mieli.