Secrets of London
[20/03/1972] Siedziba "Srebrnych Różdżek", ul. Pokątna || Erik & Geraldine - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19)
+--- Wątek: [20/03/1972] Siedziba "Srebrnych Różdżek", ul. Pokątna || Erik & Geraldine (/showthread.php?tid=1321)

Strony: 1 2


RE: [20/03/1972] Siedziba "Srebrnych Różdżek", ul. Pokątna || Erik & Geraldine - Erik Longbottom - 01.05.2023

Co prawda, to prawda, nie wszyscy byli w stanie zrozumieć, ile pracy, uwagi i samozaparcia potrzebował człowiek, aby osiągnąć optymalną kontrolę nad własnym ciałem. Mordercze treningi w terenie, jak i w ośrodkach sportowych to jedno, ale dieta? Opieranie się pokusie spędzenia każdego weekendu w lokalnej kawiarni, napychając się ciastkami, pączkami, rurkami z kremem i innymi rarytasami? Tylko osoby o naprawdę dużej sile woli potrafiły osiągnąć wewnętrzny spokój, aby doprowadzić do takiego stanu rzeczy. Najwidoczniej zarówno Erik, jak i Ger potrafili nad sobą panować... kiedy im się to opłacało.

Gdzie tam — parsknął przekornie. — Jedynie logicznie wyciągnięty wniosek.

Biorąc pod uwagę, co wydarzyło się chwilę później, być może nie powinien być taki zuchwały. Ewidentnie zaczepiał Geraldine, nie chcąc przyznać, że faktycznie ma na myśli pełnoprawny komplement, nawet jeśli nie wypowiedziany wprost. W momencie, gdy oboje naparli na swoje szpady, zdał sobie sprawę, że chyba nie był to najlepszy pomysł. Okej, może chciał wywołać reakcję, ale czy zależało mu na skłonieniu Ger do użycia pełnej siły i pokonania go? Gdzieś tam w środku, pomimo tego, że wyzwanie padło z jego strony, sądził, że wygra. I to bez większych problemów. Przecież to był tylko jeden pojedynek. Nie powinien mieć problemu z tym, aby...

Mężczyzna zamarł, a jego uszy wypełnił dźwięk brzęczącej szpady, która została wyrwana mu z rąk i spadła z podwyższenia, na którym walczyli. Przez chwilę nie miał pojęcia co powiedzieć i po prostu patrzył się przed siebie, jak krowa w malowane wrota, a w tym przypadku wrotami była twarz Geraldine, być może równie mocno zszokowanej tym, jak potoczył się finał tego starcia. Erik zamknął usta i wypuścił powoli powietrze z płuc. Dopiero wtedy jego spojrzenie powędrowało na podłogę, gdzie bez problemów dostrzegł swoją szpadę.

Cóż, nie mogę powiedzieć, że miałem to w planach. — Cofnął się o dwa kroki, drapiąc się po głowie. Spojrzał kwaśno na Yaxley, chociaż jego twarz poznaczona była lekkim uśmiechem. — To chyba oznacza, że czeka mnie bardzo długie kilka godzin, w których streszczę Bren, co się stało. — Zacmokał, siląc się na niezadowolenie. — Moje gratulacje, panno Yaxley. Wygląda na to, że znalazłem kogoś równego sobie. Lub lepszego. Przynajmniej spoza grona mojej rodziny.

Skłonił przed przyjaciółką głowę w geście szacunku, starając się przybrać maskę stoika, który w ogóle nie został urażony swoją porażką. Ego bolało i cierpiało, ale na wylanie swojego niezadowolenia pozwoli sobie w liście do siostry. Dawno nie dostała od niego bardzo długiego elaboratu na temat niezwiązany z pracą lub... innymi obowiązkami. Najwyższy czas, żeby wymienili się paroma wypracowaniami na temat jednego z ich licznych hobby.

Myślę, że zasługujemy na coś pożywnego po tym wysiłku — rzucił, siadając na krawędzi magicznego podwyższenia, machając nogami w powietrzu. — Może skoczymy do jakiejś sokarni na Pokątnej? Powinni już mieć świeże owoce. Co pani na to, panno Yaxley?




RE: [20/03/1972] Siedziba "Srebrnych Różdżek", ul. Pokątna || Erik & Geraldine - Geraldine Greengrass-Yaxley - 02.05.2023

Geraldine mogła odmawiać słodyczy, nigdy jej jakoś specjalnie do nich nie ciągnęło. Jej jedynym problemem jeśli chodzi o dietę był alkohol - miała tendencje do nadużywania go, gościł dosyć często w jej życiu, chociaż naprawdę próbowała go ograniczać. Szło jej to różnie. Szczególnie, że kiedy podróżowała po świecie to właśnie ze szklanką czegoś mocniejszego w dłoni dużo łatwiej było zasięgnać języka. Ludzie jakoś łatwiej się wtedy przed nią otwierali, co było dosyć istotne w jej pracy, aby uzyskać jak najwięcej informacji. Mimo wszystko sporo ćwiczyła, ciało było jej świątynią, od jego sprawności w końcu zależało to, czy będzie sobie poradzić z bestiami, musiało być na wysokim poziomie.

- Tak, Erik zawsze logicznie myśli, jak mogłam o tym zapomnieć. - Uśmiech nie schodził z twarzy Yaxley. Miała ochotę mu utrzeć dzisiaj nosa, nie sądziła jednak, że jest już tego tak bliska.

Yaxley dosyć mocno naparła na Erika. Miała dużo siły, potrafiła ją wykorzystać. Może nie wyglądała, no na pewno trochę wyglądała, może nie aż tak. Szczególnie, że Longbottom był od niej większy. Powinien mieć więcej siły, jednak nie do końca tak było. Geraldine naprawdę wiele czasu poświęcała temu, aby być pewną swoich umiejętności. Spodziewała się, że go pokona. Wiedziała, że może nie będzie to proste, jednak by się rozczarowała, gdyby było inaczej.

Napierała na niego z całą siłą, jaką posiadała. Skoro już się sparowali, to musiała mu pokazać, że jest silniejsza. Bardzo zależało jej na tym, aby wygrać ten pojedynek. Nie zaskoczyło ją specjalnie, kiedy udało jej się wytrącić jego szpadę z dłoni. Spojrzała za nią, a na jej twarzy malował się uśmiech, ogromny - spowodowany satysfakcją z wygranej. Chyba każdy lubił wygrywać, Gerry nie była aż taka wyjątkowa. Cieszyła się z każdego zwycięstwa. Nawet, kiedy chodziło o przyjacielski sparing.

- Nie będę kłamać, ja właśnie takie plany miałam. - No i wszystko poszło po jej myśli, co ją ogromnie usatysfakcjonowało. - Będe mogła wysłać ten list do Brenny. - To wydawało jej się sprawiać największą radość, przecież od samego początku o tym dyskutowali. Skłoniła się przed Erikiem, kiedy jej gratulował. - Polecam się, jak coś, zawsze chętnie się zmierzę z równym przeciwnikiem. - Uważała bowiem, że Longbottom ma w sobie ogromny potencjał i mógł ją jeszcze zaskoczyć, a to było najważniejsze. Taka walka sprawiała jej zdecydowanie więcej frajdy niż te sparingi z ojcem, którego każdy ruch mogła przewidzieć bez chwili zawahania.

- Bardzo chętnie! Spotkania z panem, Panie Longbottom to sama przyjemność. - Nie miała przecież żadnych planów na dalszą część dnia, także chętnie spędzi trochę czasu z Erikiem. Tym bardziej, że naprawdę wyśmienicie się bawiła w jego towarzystwie.

Koniec sesji