Secrets of London
1972, Wiosna, 2 maja - Knieja / W lesie słyszano dźwięk dzwonków - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23)
+---- Dział: Knieja Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=31)
+---- Wątek: 1972, Wiosna, 2 maja - Knieja / W lesie słyszano dźwięk dzwonków (/showthread.php?tid=1564)

Strony: 1 2 3


RE: 1972, Wiosna, 2 maja - Knieja / W lesie słyszano dźwięk dzwonków - Pan Losu - 09.07.2023

A więc zdecydowaliście się przemierzać Knieję...


Natrafiliście tam na zagubionego smoczognika, którego Rowlowie używali do dzisiejszych pokazów. Stworzenie jest spłoszone i bardzo agresywne, uspokoi je tylko i wyłącznie osoba z wiedzą przyrodniczą na poziomie ◉◉◉◉○. Nie da się on złapać, ale ucieknie bez niszczenia lasu. W każdej innej sytuacji z jego ogona zaczyna wydobywać się masa iskier, które poparzą każdą osobę, która nie przerzuci dowolnym unikiem lub zasłoną (nie liczy się tu rozpraszanie) następującej kości:

[roll=1d100]
W przypadku remisu postać przegrywa.

Smoczogink podpala las w tym miejscu i zmusza wasze postacie do ugaszenia pożaru, co uda się wyłącznie po udanym rzucie na zaklęcia. Zaklęcia nieudane nie przynoszą żadnego negatywnego efektu, po prostu nie działają.



RE: 1972, Wiosna, 2 maja - Knieja / W lesie słyszano dźwięk dzwonków - Eutierria - 09.07.2023

Bell pacnął się łapką w pyszczek i przejechał nią wzdłuż, od góry do dołu.

- Tylko ty potrafisz wejść w drzewo po takim tekście, Dell. Pewnie dlatego, że tylko ty się podjąłeś takiego zadania będąc niewidomym, ALE to wciąż godne pożałowania osiągnięcie - powiedział, nie mogąc darować sobie skomentowania tego wybryku. Oczywiście, gdyby skrytykowania tego podjął się Crouch, Bell zjechałby go tak mocno, że ten już nigdy nie opuściłby piwnicy swojej matki, nawet gdyby miał umrzeć tam z głodu i pragnienia, bo rodzina przestała donosić mu jedzenie.

Przyjemnie było leżeć przy tym dziecku, musiał to przyznać. Czoła dzieci miały coś w sobie, coś niezwykłego... Gdyby miał wybrać gdzie się zdrzemnie - na łóżku, w kartonie lub na dziecku, wybrałby oczywiście karton, ale gdyby kartonu nie było, wybrałby głośne miauczenie, że oczekuje przywrócenia kartonu dziecko.

- No to co, w drogę panowie - miauknął, ruszając przed siebie. Minęli znów miejsce, w którym znaleźli wcześniej kapłankę. Bell rozglądał się za innymi osobami, za śladami rodziców dziecka (bo kapłanka jego matką nie była - mówiła tylko coś o tym, że znalazła je w krzewach nieopodal, eh...), ale cóż - nie znalazł nic. No dobrze, znalazł szyszkę, którą bawił się łapkami, turlając nią od lewej do prawej, ale ta nagle spadła z jakiegoś wzniesienia, więc musiał pobiec za nią dalej i...

- NA PAZURKI MOJEJ MATULI, POMOCY AŁAAAAA - wydarł się nagle. Nie przybiegł do nich, nie mówił już nic, jedynie krzyczał na całe swoje kocie gardło, bo wielka, smoczopodobna istota chwyciła go w swe szpony i najwyraźniej postanowiła skonsumować, ale była za drobna aby unieść kocisko w powietrze. Bell drapnął go, rozwścieczając przerażoną jaszczurkę jeszcze bardziej. Na widok ekipy ratunkowej zawyła dziko, nawet głośniej niż Bell, a później wzniosła się w górę i zaczęła uciekać, ciskając w ich kierunku snopem iskier.


RE: 1972, Wiosna, 2 maja - Knieja / W lesie słyszano dźwięk dzwonków - Dellian Ollivander - 09.07.2023

Byłem rad, że Martin nie skomentował mojej wpadki, ale wiedziałem, że Bell sobie nie odpuści. Na pytanie mężczyzny odpowiedziałem tylko, że wszystko w porządku i podziękowałem mu za troskę. Było to nawet miłe i chyba dobrze trafiłem na osobę, która mi dzisiaj towarzyszyła.

– Oh, Bell, odpuść – mruknąłem kręcąc głową delikatnie, ale na twarzy miałem wymalowane rozbawienie.

Słyszałem jak Bell skakał gdzieś w okolicy, więc nie martwiłem się, że się zgubi. Czasami bałem się, że zostanę zupełnie sam jak będzie za bardzo rozpraszał się kocimi zabawami, ale ufałem mu jak nikomu innemu. Sam skupiłem się na tym, aby dosłyszeć szczegóły i teraz nie wpaść na jakieś kolejne drzewo, czy też krzak. Nie zniósłbym kolejnej wpadki.

– Bell? – zapytałem w przestrzeń, gdy kot zaczął się oddalać, a potem usłyszałem jego wołanie. Spiąłem się i ruszyłem za jego głosem bez zastanowienia. – Bell! Co się dzieje? – zapytałem, a jego wołanie wręcz powodowało u mnie dreszcze strachu. Poczułem ciepło dziwnych iskier, więc bez zastanowienia wytworzyłem przed nami ścianę, która miała nas osłonić.


Rzut na kształtowanie

[roll=N]


RE: 1972, Wiosna, 2 maja - Knieja / W lesie słyszano dźwięk dzwonków - Martin Crouch - 09.07.2023

Martin obserwował uważnie komunikację między kotem, a czarodziejem. Interesowało go, w jaki sposób niewidomy uzyskiwał pomoc. Był pod wrażeniem jego całkiem płynnego poruszania się w lesie. A przecież podłoże było zdradliwe nawet dla posiadacza pary zdrowych oczu.

Bell nagle przestał dawać instrukcje, bo podążył za szyszką i Martin stracił go z oczu. Ale nie z uszu. Szybko pobiegł w stronę kota. Atak bestii wyglądał dość groźnie, ale nie wiedział, co zrobić. Dellian dotarł tuż obok niego nie zabijając się po drodze. Nawet był w stanie wytworzyć barierę, która osłoniła ich dwójkę przed niebezpiecznymi iskrami. Martin dołączył się do tego zaklęcia.

Potwór po chwili uciekł, więc Martin podbiegł do Bella, by obejrzeć jego ewentualne rany. Nie, żeby udało mu się coś z tym zrobić.

— Coś ci się stało?

Doglądając kota zwrócił uwagę na iskry, które wciąż ich otaczały, przeradzając się w coraz większe płomyki mnożące się na ściółce. Odwrócił się w kierunku niewidomego.

— Dellian, ściółka zajęła się ogniem, musimy to ugasić. Ogień rozprzestrzenia się wszędzie wokół nas.

Wyjął różdżkę i przywołał nią strumień wody. W tym zaklęciu był całkiem dobry, jako że często zaspokajał nią (iluzorycznie) pragnienie. Zaczął gasić las jak potężny strażak.


Rzut na wodę:
[roll=Z]

Rzut na ścianę:
[roll=Z]


RE: 1972, Wiosna, 2 maja - Knieja / W lesie słyszano dźwięk dzwonków - Eutierria - 09.07.2023

- NYAAAA, DELLIAN ZAMKNIJ OCZY BO OŚLEP-

...niesz.

Bell zawahał się.

- NIEWAŻNE, PACKĄ DRANIA, PACKĄ GO! - Krzyczał wciąż, ale smoczognik nie zamierzał tutaj zostać, zamiast tego rzucił się pędem w stronę krzaków, które również podpalił.

Kiedy Martin pytał go o jego stan, Bell znajdował się właśnie w stanie agonalnym - leżał na tej ściółce i wylizywał sobie miejsce, z którego smoczognik wyrwał mu kupę sierści. Dramatyczna scena została przerwana, kiedy tylko z rozpędu zaczął wylizywać sobie również wewnętrzną stronę uda.

- Uhh, oczywiście - przecież był potężnym, kocim czarnoksiężnikiem. - Dellianie, masz poparzoną twarz, a wokół... - No tak, to już powiedział Martin. - Las płonie. Ale się nie martw, bo ten Crouch już chyba nie raz gasił pożar w domu, albo jest w ochotniczej, mlem - wypluł fragment liścia, który przykleił mu się do podniebienia. - Mógłbym pobiec upolować tę jaszczurkę, ale co to w ogóle było? To chyba żyje tu dziko, nie wydaje mi się, żebyśmy mieli to przed czymkolwiek ratować... PANIE ALTERNATYWNY, WEŹ PAN MU POLEJ TWARZ BO SOBIE POPARZYŁ.

Sobie w sumie też...


RE: 1972, Wiosna, 2 maja - Knieja / W lesie słyszano dźwięk dzwonków - Dellian Ollivander - 09.07.2023

Gdyby nie był to dramat, który mógł nas spalić żywcem zaśmiałbym się ze słów Bella. Packą walnąć coś czego nawet nie widziałem. Czułem jak twarz mnie pali, więc iskry musiały mi na nią spaść. Piekło mnie cholernie, więc na chwilę zatrzymałem się, aby złapać za nią. Nie wiedziałem jak miałem zareagować. Czułem jak łzy z bólu zbierają się mi pod powiekami, ale musiałem to jakoś przetrwać. Zaraz tu do jasnej cholery możemy spłonąć.

– Bell, proszę cicho – powiedziałem do kota próbując zachować spokój. Płonący las nie był tym czego teraz potrzebowaliśmy. Musiałem się skupić, ale ból na twarzy za bardzo nie ułatwiał mi tego zadania.
Machnąłem różdżką w stronę źródła gorąca, które wokół się roznosiło i zamierzałem wytworzyć źródło wody, aby ugasić to cholerstwo. Potem dam się opatrzeć Martinowi, może zna się na tym, może uratuje moją twarz, może nie jest tak źle jak mówił Bell?

Rzut na kształtowanie, aby wytworzyć wodę.
[roll=N]


RE: 1972, Wiosna, 2 maja - Knieja / W lesie słyszano dźwięk dzwonków - Martin Crouch - 09.07.2023

Zaklęcie nie wyszło, a w Martinie zaczęła budzić się panika, gdy Bell wspomniał o poparzeniach. Czy to tu przyjdzie mu umrzeć? Na Beltane się nie udało, to teraz sam wpakował się w to? I zginie obok nieznajomego ślepca i magicznego kota? Cudownie. Rodzina będzie tak dumna, że zdmuchnie pamięć o nim tak jak to zrobili z Brianem.

Crouch wycelował różdżką w twarz Delliana. Działał intuicyjnie. Nawet nie ostrzegł chłopaka. Zamachnął się, by strzelić mu wodą w twarz. A potem tym samym strumieniem sobie. I na końcu, jeśli jeszcze starczyło wody, to w kota. Jak ktoś miał się zająć ogniem, to futrzak będący najniżej gruntu.

Po tym użył kolejnego zaklęcia o większej mocy rażenia, by znów spróbować ugasić pożar.


Rzut na mniejszy strumień na twarze:
[roll=Z]

Rzut na większy strumień wody na pożar:
[roll=Z]


RE: 1972, Wiosna, 2 maja - Knieja / W lesie słyszano dźwięk dzwonków - Eutierria - 09.07.2023

Bell podskoczył.

- CROUCH, ZROBIŁEM CI TAKĄ ZAPOWIEDŹ, A TY JEDNEGO ZAKLĘCIA NIE MOŻESZ RZUCIĆ, O CO CHODZI?? - Zawył, próbując ugasić jeden z patyków łapką. - Dell, strumień wody nic tu nie da, przywołaj jakiś deszcz czy coś! MIAU!

Stwierdzenie było odrobinę... Dramatyczne. Ognia wcale nie było aż tak dużo, żeby mieli tutaj zginąć, ale jeżeli uciekną stąd i zostawią ten ogień jak gdyby nigdy nic... No przecież kolejna część lasu spłonie, a przy Polanie Ognisk zginęło już wystarczająco dużo dębów.

A sam Bell, cóż miał zrobić? Nie miał pojęcia, przed ogniem nauczono go tylko uciekać! Nie pomoże tu żadna mysia magia...


RE: 1972, Wiosna, 2 maja - Knieja / W lesie słyszano dźwięk dzwonków - Dellian Ollivander - 09.07.2023

Ogień był żywiołem nieprzewidywalnym i mógł rozprzestrzenić się na większą część lasu, więc nie miałem zamiaru tego zostawiać. Chciałem ugasić ten pożar do skutku. Miałem nadzieję, że w końcu mi się uda wyczarować tą cholerną wodę. Poczułem na twarzy kilka kropel wody, ale był to chyba Martin, który gasił mi twarz. Wolałbym być rozpalony w innych okolicznościach niż takich jak ta.

Spiąłem się w sobie i znowu zacząłem wykonywać odpowiednie ruchy różdżką, aby zakończyć tę serię porażek. Bałem się, że miękkie futerko Bella spłonie i jeszcze będę miał mega pokrzywdzonego towarzysza. Tego bym nie przeżył, bo to ja wymyśliłem sobie, że będę przydatny.



[roll=N]
[roll=N]


RE: 1972, Wiosna, 2 maja - Knieja / W lesie słyszano dźwięk dzwonków - Martin Crouch - 09.07.2023

Nie skomentował wypowiedzi Bella. Przeprosiny nie były na miejscu, a cóż innego mógłby powiedzieć. Zrosił ich wszystkich trochę wodą, po czym Dellian ugasił pożar. Cudownie. Tylko, że byli teraz poparzeni.

— Wracamy, czy... idziemy dalej? — spytał. Nic gorszego iż już nie spotka, prawda?

Towarzysze jednak chcieli kontynuować podróż. Martin obrał więc kierunek inny od tego, w którym uciekał potwór.


!C5