Secrets of London
[24 maja 1972] Nie zamykaj oczu II | Sauriel & Victoria - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23)
+--- Wątek: [24 maja 1972] Nie zamykaj oczu II | Sauriel & Victoria (/showthread.php?tid=1716)

Strony: 1 2


RE: [24 maja 1972] Nie zamykaj oczu II | Sauriel & Victoria - Victoria Lestrange - 14.08.2023

Myślała, oczywiście. Aż tak jej nie zmroczyło, żeby dzisiaj wyłączyć myślenie. Nie nadawała się tylko do trzęsienia się ze strachu, ten sen dał jej dużo, przede wszystkim jakąś tam perspektywę i siły na to, by kontynuować walkę. Jakieś tam siły i jakąś tam perspektywę. Jeszcze nie była w pełni sprawna, ani też całkiem spokojna – bo była rozedrgana emocjonalnie, ale starała się nad sobą panować.

- Myślę, że do tej pory nikt czegoś takiego nie zgłaszał. Albo zgłaszał, tylko bez rysopisu, nie wiem… Ale niczego podobnego w biurze nie było – mruknęła. Nie było więc żadnego oficjalnego śledztwa, tylko zupełnie na własną rękę, stąd informacje niepewne i niepełne. I być może dlatego takie tajemnicze. Ale jeśli wspomni o udziale Brenny to tak, na pewno nie ona dostanie tę sprawę. I jej rodzina też nie – a trochę ich tam było… Co mogła powiedzieć o Brennie to to, że naprawdę dobrze wykonywała swoją pracę.

- Oby… - no tak, biorąc uwagę, że będzie to zgłaszał auror, ostatnio tak popularny, to może faktycznie ich to postawi do pionu. Bo sprawa mogła grozić strasznym smrodem, jeśli coś się zawali.

- Tak, napiszę o poprawioną wersję – bo swoje uwagi na temat rysunku już przesłała. Ale rysunek tego drugiego typa mogła mu dać, był perfekcyjny, a wychodziło, że gość być może nie ma złych intencji. Kiwnęła głową – tak, domyśliła się, że właśnie po to mu te rysunki. - Bywało lepiej. Ale było też gorzej – odparła mu całkiem zgodnie z prawdą. Zdecydowanie bywało lepiej. Ale było też gorzej - wczoraj chociażby, jak leżała na podłodze cała we krwi. Albo było gorzej, jak wychodziła ze szpitala polowego po tamtej strasznej nocy. W porównaniu do tych dwóch… to czuła się znacznie lepiej. Ale nie było nawet odrobinę idealnie. Wręcz było do tego bardzo daleko i to głownie za sprawą stanu psychicznego. - Tak, mam – westchnęła. - Kociołek i jakieś składniki też spakowała, jakby było potrzeba coś na szybko… - wyjaśniła jeszcze. Victoria była dobra w planowaniu rzeczy i wszystko sobie przemyślała, spakowała się więc znacznie lepiej od Sauriela. - Idziemy? – zapytała po chwili i zawołała Strzałkę, by ją poinformować, że się zbierają. Powiedziała jeszcze Saurielowi, że chciałaby, żeby najpierw udali się do pewnego konkretnego punktu Fiuu – i tam zamierzała mu wyjaśnić, że chce zrobić kilka niby przypadkowych skoków, żeby w razie czego zmylić dokąd się dokładnie udają.

- Wziąłbyś moją sowę? – poprosiła go jeszcze, bo ona w tym momencie w użytku miała tylko jedną rękę, w której chciała trzymać swoją torbę i ktoś po prostu musiał wziąć jeszcze klatkę z sową.

Pochłonęły ich płomienie.


Koniec sesji