![]() |
|
[zima 1966] Nobby Leach powinien gryźć piach | Avelina & Guinevere - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29) +--- Dział: Retrospekcje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=25) +--- Wątek: [zima 1966] Nobby Leach powinien gryźć piach | Avelina & Guinevere (/showthread.php?tid=1826) Strony:
1
2
|
RE: [zima 1966] Nobby Leach powinien gryźć piach | Avelina & Guinevere - Guinevere McGonagall - 06.10.2023 Ginny nie trzeba było dwa razy zapraszać do rozmowy, lubiła nieść ją na własnych barkach, jeśli oznaczało to, że druga strona czuje się z tym lepiej. A poza tym miała swoje zawodowe zacięcie historyka: mogłaby opowiadać, opowiadać, opowiadać… Skakać od tematu do tematu. I może nie byłaby przy tym tak nudna jak profesor-duch Binns, który nauczał historii magii w Hogwarcie (a o czym Ginny wiedziała jedynie z opowieści własnego ojca) – bo nie mówiłaby tak monotonnym i usypiającym głosem jak on. Zastanowiła się wyraźnie, a było to zwizualizowane jej zmarszczonymi i ściągniętymi brwiami, kiedy intensywnie przekopywała pamięć w poszukiwaniu imion i nazwiska; dopasowując twarze, co niby nie powinno być tak trudne, bo ilu anglików widywało się w Egipcie na wykopaliskach… No umówmy się – niezbyt wielu i się wyróżniali na tle rodowitych Egipcjan. Ginny też trochę się odznaczała, ale tylko trochę. – Florian i Flora… Cholerka, ja nie kojarzę. Ale zapiszę sobie, co? Może mój tata będzie kojarzyć. Nazywa się Saturnus McGonagall – dodała, w ramach wymiany imion i nazwisk z już nie tak nieznajomą dziewczyną. I tak, Ginny podała jej całkowicie angielskie nazwisko, które dodatkowo nosiła zastępczyni dyrektora w Hogwarcie. – Zapytam się go dzisiaj. Albo jutro – uśmiechnęła się do Aveliny i wyciągnęła z torebki zwitek papieru, a następnie różdżką niczym piórem zapisała na nim imiona i nazwisko rodziców Aveliny, żeby nie zapomnieć. Nosiła ze sobą takie wolne kartki, bo nie raz łapała ją jakaś myśl i nie chcąc jej zgubić, zapisywała sobie. Tak to już było jak miało się sporo na głowie i starało się być zorganizowaną osobą. – Jesteś jak kot – powiedziała bezpośrednio i całkowicie nie mając nic złego na myśli. Rzecz jasna po tym, gdy Ave stwierdziła, że lubi ciepło i się wygrzewać. – Wspaniałe stworzenia. W starożytnym Egipcie były czczone niczym bogowie. Kiedy ktoś wyrządził kotu krzywdę, to potrafiono taką osobę skazać nawet na śmierć, niezależnie od tego, jaki miała status. Wiedziałaś? Całkowicie fascynujące. Równie ciekawe jest to, że ogólnie są kojarzone z czarami, czarodziejami. Mugole wyobrażając sobie czarownice i wiedźmy często za ich towarzysza biorą właśnie kota – aż musiała się napić tego grzańca. Wspaniale rozgrzewał, nie był wcale gorzki – a wręcz pyszny. A potem to Avelina zaczęła mówić i Ginny zamieniła się w słuch, odwracając do towarzyszki głowę. Ładna była. I ta czerwona szminka robiła dokładnie to, co robić miała. – Brzmi jak koszmarnie dużo roboty – przyznała po chwili. – I to jeszcze w tym okresie. To bardzo miło z twojej strony, że chcesz pomóc szefowi. Mam nadzieje, że są pod kontrolą jakiegoś kompetentnego magimedyka – bo można było być magimedykiem i magimedykiem. – A ty… sama robić eliksiry? Niesamowite. To pewnie dużo pracy, co? – miała jakieś tam pojęcie, bo tez chodziła do szkoły… tylko w eliksirach nigdy dobra nie była. RE: [zima 1966] Nobby Leach powinien gryźć piach | Avelina & Guinevere - Avelina Paxton - 09.10.2023 Pokiwała energicznie głową i już nie kontynuowała tematu swoich rodziców. W końcu mało prawdopodobne było to, aby dziewczyna ich spotkała. Mogli być w całkowicie innej części Egiptu niż Ginny, prawda? Gdy dziewczyna stwierdziła, że Ave jest jak kot Paxton uśmiechnęła się szeroko. – To prawda – i bez słowa zademonstrowała swoją umiejętność przemiany w kota. Lubiła się tym czasem pochwalić, bo była z siebie naprawdę dumna, że udało jej się opanować tę umiejętność w bardzo młodym wieku. Ginny mogła zobaczyć jak Ave staje się czarnym kotem o złotych oczach, a potem od razu wraca do swojej formy. Będąc animagiem pod postacią swojego zwierzęcia totemicznego nie potrafiła mówić, a to oznaczało kiepską konwersację. Informacje na temat kotów były dla niej ciekawe i godne zapamiętania. Będzie musiała o tym opowiedzieć Norze, bo w końcu jej rodzina ma gadające koty, co było niesamowite. Uśmiech nie schodził jej z twarzy. – Nadal tak czczą koty? – zapytała z ciekawością. – Ciekawe co robiono z osobami, które potrafiły zmieniać się w tamtym okresie w koty. Uznawano za bogów? Czy czarodzieje inaczej podchodzili do takich osób? – zadała kilka pytań, które wydawały się być jej zagwozdką. Nie oczekiwała odpowiedzi od dziewczyny. W końcu Ginny nie musiała wszystkiego wiedzieć, tak? – Myślę, że są pod opieką magimedyka, ale nie pytałam. Szef nie chce o tym rozmawiać. Woli w pracy od tego odpocząć, ale widać, że się mocno martwi – westchnęła – Tak, dużo, ale uwielbiam to robić. Od zawsze kochałam eliksiry. To był mój ulubiony przedmiot w szkole. Oprócz tego lubiłam jeszcze zielarstwo i transmutację. – dodała. RE: [zima 1966] Nobby Leach powinien gryźć piach | Avelina & Guinevere - Guinevere McGonagall - 12.10.2023 Tylko trochę rozszerzyła oczy, kiedy Avelina przemieniła się tutaj na jej oczach w kota. Znała tę sztukę, jej ojciec potrafił takie cuda, Minerva McGonagall, która uczyła w Hogwarcie, też to potrafiła i sama… też umiała się zamienić. Za to była tu przejazdem, więc się nie rejestrowała jako animag – wolała więc w tak publicznym miejscu jak to nie popisywać się zamianą. Uśmiechała się za to do Aveliny – koty były wspaniałymi zwierzętami. I… najwyraźniej trafiła. Zupełnie przypadkowo, ale trafiła. – Fiu fiu, noo, nie spodziewałam się tego – przyznała, przyglądając się Avelinie z nowym zainteresowaniem. – Piękna kicia – pochwaliła. – W Hogwarcie tego nie uczą, prawda? Musiałaś się sama uczyć? To tym bardziej gratuluję, niełatwa sztuka – w Uagadou uczyli tego wszystkie dzieciaki – chociaż i tak zaledwie garstka była w stanie to opanować. Ale byli ciągle pod okiem doświadczonych magów, nie zdani na łaskę losu i własne szczęście. Mogli liczyć na podpowiedzi. I dlatego z Uagadou wychodziło stosunkowo więcej animagów niż z innych szkół. Ginevra nie była w tym wyjątkiem, choć jej geny wiele ułatwiały. – Nie, już nie czczą. Ale jak pójdziesz odwiedzić stare ruiny to sporo tam malunków kotów. Jeśli chodzi o czarodziejów… Nie wydaje mi się, żeby czarodzieje pomiędzy sobą czcili animagów, natomiast kiedyś był zupełnie inny stosunek niemagów do czarodziejów. W tych starożytnych czasach wszystko wskazuje na to, że czarodzieje się nie kryli, po prostu byli uznawani za kapłanów, ludzi, przez których przemawiają bogowie i tak dalej. Całkiem możliwe, że jeśli przyłapano któregoś na zamianie w kota, to przynajmniej w Egipcie mógł być uznawany za boga – ale to były tylko przypuszczenia, które Ginevra opierała o różne rzeczy jakie znaleźli podczas wielu wykopalisk. – Jasne, rozumiem – nie chciała być wścibska, nic z tych rzeczy. Po prostu takie nieszczęścia zawsze dawały jej do myślenia i miała nadzieję, że jeśli ciąża była zagrożona, to udali się do kogoś o pomoc. – Świetnie byś się czuła w Uagadou. Wszystkie przedmioty związane z pierwotną naturą magii były tam na piedestale. Zielarstwo, astronomia, eliksiry, magia bezróżdżkowa, wiedza o duchach, no i oczywiście iluminacja. Znaczy transmutacja, inaczej to nazywaliśmy po prostu. Każdy dzieciak próbował swoich sił w zmiennokształtności – zestaw wręcz idealny dla Aveliny z tego co sama mówiła. RE: [zima 1966] Nobby Leach powinien gryźć piach | Avelina & Guinevere - Avelina Paxton - 13.10.2023 Pokiwała głową czując jak na policzki wypływa jej rumieniec. Oparła dłoń na łokciu i patrzyła na dziewczynę z podziwem. Jej wiedza była niesamowita, a Avelina naprawdę lubiła się uczyć. Uagadou była ciekawą szkołą i trochę zazdrościła jej, że miała taką szansę. Chciałaby się tam kiedyś wybrać, zobaczyć te wszystkie miejsca. Brzmiało to niesamowicie, a Ginny miała mega dużo wiedzy i to było również ciekawe. – Rzeczywiście ta szkoła brzmi niesamowicie. Nauczyłam się sama, trochę z książek i dręczyłam nauczycielkę, aby mi trochę w tym pomogła, ale miałam nawet spory talent w tym zakresie i ostatecznie mi się udało opanować tą umiejętność – wyjaśniła. Czas mijał, a one naprawdę dobrze się dogadywały. Avelina nawet odrobinę się rozluźniła i więcej jej o sobie opowiedziała. Nawet wspomniała o tym, że w szkole robiła eliksiry na zamówienie dla przyjaciela, ale nie ma z nim kontaktu odkąd skończył szkołę. Chciała zawsze otworzyć swoją własną aptekę i miejsce, gdzie mogłaby robić własne eliksiry, ale teraz złapała tę posadę u Ravena i jest jej dobrze. Pozachwycała się opowieściami o Uagadou, historią Egiptu, którą jej Ginny opowiedziała. Opowiedziała jej nawet trochę o szkole, aby miała też pojęcie o tym jak to wyglądało, gdy ona chodziła do szkoły. Czuła się dobrze i przyjemnie, ale w końcu nadszedł czas rozłąki i obie dziewczyny poszły w swoim kierunku. Avelina zostawiła jej adres do korespondencji jakby chciała kiedyś do niej napisać, gdy znowu będzie w okolicy, aby mogły o czymś jeszcze porozmawiać, a może nawet wybrać na jakieś zakupy, czy do muzeum. Koniec sesji
|