• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 8 9 10 11 12 … 16 Dalej »
[zima 1966] Nobby Leach powinien gryźć piach | Avelina & Guinevere

[zima 1966] Nobby Leach powinien gryźć piach | Avelina & Guinevere
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#1
03.09.2023, 22:37  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.03.2024, 22:39 przez Eutierria.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono w Król bankietów, Guinevere McGonagall.

Nobby Leach powinien gryźć piach
zima 1966
– Avelina & Guinevere –


Szukała odrobiny wytchnienia. Raz na jakiś czas wybierała się wraz z całą rodziną do Anglii odwiedzić dziadków i resztę rodziny. Zostawali wtedy na dłużej, na miesiąc nawet, żeby każdego odwiedzić, nadrobić czas rozłąki. Porozmawiać, dowiedzieć się co w Wielkiej Brytanii piszczy tak w kulturze, jak polityce. Słowem – by załatwić wszystkie te sprawy, jakie załatwiało się, kiedy przyjeżdżało się w odwiedziny do rodziny, która mieszka w innym kraju, a wręcz na innym kontynencie. Guinevere miała już trochę dosyć tych wszystkich spotkań i rozmów. Nie miała tutaj zbyt wielu swoich własnych znajomych, ale nie była też osobą, która będzie siedzieć jak myszka pod miotłą (czy raczej w jej przypadku jak kot polujący na myszy… albo jak sokół pilnujący, czy szkodniki się nie zalęgły), nie czuła się onieśmielona przez obcy kraj… może dlatego, że nie był wcale taki obcy. Guinevere była pół-Egipcjanką pół-Angielką, nazwisko miała do bólu wręcz angielskie, a chociaż musiała mocno wyróżniać się z tłumu ze względu na egzotyczną urodę – to jednak na wyspach nie była pierwszy raz. Odwiedzała je od dziecka.

W ulgą przyjęła, że nikt jej tego wieczoru nie zatrzymał i wymknięcie się od dziadków okazało się być prostsze, niż sądziła, że będzie. Nie była już młodziutką panną, mogła (i robiła to!) sama o sobie decydować, ale na takich rodzinnych wyjazdach… różnie to w końcu bywało. Ale się udało. Udała się tam, gdzie wiedziała, że będą ludzie – na ulicę Pokątną, niemalże centrum angielskiego świata czarodziejów. Było zimno, dla niej nieco zbyt zimno – nie była przyzwyczajona do takich temperatur, ale w zimie, w okresie świątecznym, nie mogło być inaczej. Opatulona w płaszcz niemalże od stóp do głowy wpadła do Dziurawego Kotła. Wiedziała, że ta knajpa cieszy się renomą i uznaniem, a ona bardzo pragnęła się teraz ogrzać. I może znajdzie jakiegoś kompana do rozmowy… może nawet jakiegoś rówieśnika, a nie kolejną ciotkę i wujka w wieku jej rodziców i starszych.

Odwiesiła płaszcz na wieszak i nieco trzęsąc się podeszła do baru, prosząc o coś na rozgrzanie się, znaczy z alkoholem. Na początek mogło być kremowe piwo, nie mieli tego w Egipcie, ale później chciała coś mocniejszego. Póki co rozsiadła się przy barze i rozejrzała się z ciekawością po Dziurawym Kotle. Był ładnie przystrojony, na Yule, to musiała przyznać.

Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#2
04.09.2023, 11:51  ✶  

Jeszcze dwa lata temu Yule spędzała w szkole, myślała o egzaminach i o tym, że za chwilę będzie musiała znaleźć sobie pracę, aby móc się utrzymać. Nie chciała być ciężarem dla swoich rodziców, więc za punkt honoru obrała cel znalezienia czegokolwiek, aby móc sobie kupić wszystko, co tylko chciała. Nawet utrzymanie mieszkania rodziców, które w większości ona zajmowała wzięła na siebie. Gdy skończyła rok temu szkołę nie wiedziała za bardzo, co chciała robić. Nie chciała pracować w szpitalach, czy lecznicach, nie chciała pracować w Ministerstwie, gdzie pchał się prawie każdy. Było tam zbyt dużo osób, potrzebowała zacisznego miejsca, gdzie mogłaby robić to co lubi z krótkimi kontaktami z ludźmi. Tak znalazła informacje o tym, że ktoś szuka do przyuczenia osoby na aptekę z eliksirami i lekami, bez zastanowienia zgłosiła się i po kilku dniach już pracowała.

W tym roku święta spędzała sama, ponieważ siedziała do późna w aptece warząc eliksiry. Szef powiedział, że nie musi, że sam to zrobi, ale on miał żonę i Avelina będąc samotną dwudziestolatką wolała, aby zajął się swoją drugą połówką, bo ona nie ma nic lepszego do pracy. Jej rodzice nie wrócili na święta, a Nora już dawno zaczęła świętowanie, więc nie chciała jej przeszkadzać spóźniając się. Wybrała się więc do Dziurawego Kotła na coś ciepłego, rozgrzewającego do picia i może jakąś drobną przekąskę, aby zabić głód w jej brzuchu. Usiadła przy barze obok bardzo ładnej osoby, nie kojarzyła jej, a jej uroda wręcz sprawiała, że Avelina nie mogła powstrzymać swojej ciekawości.

W jej głowie co jakiś czas pojawiał się Rookwood, szkolny przyjaciel, myślała o tym, co robił, jak sobie radził, jaką miał rodzinę. Tak bardzo chciała się z nim skontaktować, ale nie mogła. Musiała o nim zapomnieć. Przyżekła sobie, że nigdy nie odnowi tej przyjaźni, że nigdy nie wejdzie w tą relację, bo prędzej, czy później te uczucia, którymi go darzyła wrócą, a ona nie będzie w stanie się poddać. Pracoholizm był na to idealnym lekarstwem – bardzo szybko się o tym przekonała.

– Nobby Leach powinien gryźć piach! – usłyszała oburzony ton głosu mężczyzny siedzącego niedaleko nich. Avelina uznała to za bardzo odważne stwierdzenie, ale ludzie pod wpływem alkoholu mówili bardzo wiele rzeczy. Zamówiła dla siebie grzańca i tosta z jajkiem.

Zagryzła nerwowo wargę swoich pomalowanych na czerwono ust. Włosy miała niedbale spięte w koka nad karkiem, a ubrana była w wełniany, czerwony sweter z golfem pod szyję i ciepłe, sztruksowe spodnie, nogawki włożyła w ciężkie, zimowe buty, aby nie było jej zimno w łydki. Piło powoli swój ciepły trunek i zagryzała powoli tostem. Nie piła za często alkoholu, więc szybko zaczynał na nią działać. Kiedyś w szkole upiła się nawet kremowym piwem, a podobno to wyczyn.

– Straszne jak traktują teraz tego Ministra, prawda? – zagadnęła dziewczynę obok siebie. Czuła, że nie było to do niej podobne, ale grzaniec rozwiązał jej lekko ściśnięte gardło. Potrzebowała z kimś porozmawiać.


Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#3
05.09.2023, 22:29  ✶  

Trzeba było przyznać, że wybranie się do knajpy w samo Yule miało w sobie coś… buntowniczego, to święto wszak należało spędzić z rodziną, zwłaszcza jeśli na co dzień żyło się na innym kontynencie. Niby nietaktem było wyjść, wyrwać się od ciotek i wujków, ale kiedy skończyło się wspólne świętowanie, każdy jakoś rozchodził się do swoich spraw. Też mniej ludzi kręciło się po ulicach, Guinevere liczyła więc na to, że w tym okresie Dziurawy Kocioł nie będzie przepełniony po brzegi – ale też że nie będzie nazbyt pusty. Nie pomyliła się.

Świąteczna atmosfera wciąż była wyczuwalna w powietrzu. Ludzie byli jacyś tacy… bardziej wyluzowani, spokojniejsi, chociaż niektórzy, zupełnie tak jak ona, szukali wytchnienia od rodziny. Można ich było kochać najbardziej na świecie, tęsknić, myśleć, gdy było się daleko, ale od nadmiaru potrafiła rozboleć głowa to i nic dziwnego, że czasami… potrzebne było otrzeźwienie. Nie wracała przecież już jutro do Egiptu, miała wraz z rodziną zostać w Anglii jeszcze trochę czasu – zdążą się jeszcze wszyscy napatrzeć na siebie i nagadać.

Upiła kilka łyków kremowego piwa, nawet się oblizała i odruchowo wytarła piankę, która osiadła jej na górnej wardze. Koło niej zrobił się mały ruch – odwróciła w tę stronę głowę z ciekawością, by dostrzec niewysoką dziewczynę, gdzieś o głowę niższą od niej samej (Guinevere liczyła sobie około 175 cm wzrostu), ale taką śliczną… Uśmiechnęła się do niej lekko, mrużąc ciemne oczy i zaraz wróciła do swojego kufla z piwem kremowym, nasłuchując co też dziewczę zamawia, bo może sama podsłucha coś ciekawego, co warto byłoby spróbować? McGonagall była bardzo ciekawa nowych smaków, próbowania nowych rzeczy, zwłaszcza, że nie była w swoim rodzinnym Egipcie.

Wtedy też jakiś mężczyzna siedzący nieopodal dość głośno odezwał się na temat… zdaje się, że chyba obecnego Ministra Magii Wielkiej Brytanii? Guinevere odwróciła się w jego kierunku i zmrużyła oczy w zastanowieniu, przekopując pamięć o wszystkie informacje, jakie mogły mieć z tym coś wspólnego. Zdaje się, że ciotka Esme przy obiedzie coś opowiadała o niejakim Leachu, mugolskiego pochodzenia Ministrze Magii, który nie cieszył się zbytnim poważaniem głównie czarodziejów czystej krwi. Dlaczego? A to akurat łatwo można było zgadnąć.

– Hmm? – wymsknęło jej się inteligentnie, kiedy taka zamyślona dosłyszała po swojej prawej stronie dziewczęcy głos, odwróciła się zaraz, by przekonać się, że to ta panienka, o której uśmiechnęła się wcześniej, chyba się do niej odezwała. Patrzyła na nią – więc nie chyba, na pewno, tym bardziej, że w jej spojrzeniu dostrzegła że najwyraźniej oczekuje na jakąś odpowiedź. – Chyba brakuje w ludziach szacunku do kogoś, kto jest obecnym Ministrem, prawda? – powiedziała po chwili. Mówiła płynnie, bez zająknięcia, chociaż w jej głosie dało się dosłyszeć pewien akcent zdradzający, że kobieta nie może pochodzić stąd. – Powiedziałabym, że to dziwne, w końcu sam się na stanowisko nie wybrał – dodała i uśmiechnęła się raz jeszcze. Nie badała gruntu. Ostatecznie co ją obchodziła polityka Wielkiej Brytanii, nie mieszkała tutaj, natomiast starała się grzecznie przekazać swoje zdanie, że dziwi ją to, że kogoś na takim stanowisku pozwalano sobie traktować tak źle… O ile choć połowa tego, co mówiła ciotka Esme to prawda, to w Wielkiej Brytanii naprawdę mieli problem. I tym problemem nie był wcale Minister.

Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#4
16.09.2023, 19:23  ✶  

Dziewczyna, do której się odezwała była bardzo ładna. Avelina nie raz łapała się na tym, że spoglądała na inne dziewczyny w trochę nieodpowiedni sposób. Może nie chodziło też o sposób patrzenia, a o myśli jakie jej wtedy towarzyszyły. Zwracała uwagę na to jak były ubrane, jak dbały o włosy, jaką miały cerę i oczy. Czasami chciała niektóre dziewczyny pogładzić po policzku, ale szybko ta myśl jej uciekała jakby wstydziła się takich rzeczy. Były one w końcu nieodpowiednie, dusiła te myśli w samym zarodku nawet jeśli nikt nigdy nie miał się o tym dowiedzieć to ten sekret był dla niej przerażający. Jak zawsze zagryzała dolną wargę wpatrując się w niedojedzonego tosta i drugi kubek grzańca. Może powinna zamówić już sobie whisky?

– Ostatnio ludzie dużo o tym gadają, w gazetkach wypisują o nim plotki i sama już nie wiem, co mam myśleć. – westchnęła. – Sama nie interesuję się za bardzo polityką, ale pracuję w aptece z eliksirami i ludzie ciągle o to zagadują. Nigdy nie wiem co mam im odpowiadać – wyrzuciła z siebie, a potem uświadomiła sobie, że zachowała się jak typowa samotna, alkoholiczka przy barze. Nigdy nie zagadywała obcych, nigdy nie myślała o tym, aby w ogóle tak poznawać ludzi. Oparła łokieć na blacie i przejechała dłonią po zmęczonej twarzy. – Przepraszam, poniosło mnie trochę. Zazwyczaj nie zagaduję ludzi. Nazywam się Avelina – przedstawiła się uśmiechając się delikatnie zakłopotana.

Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#5
17.09.2023, 13:02  ✶  

Nie było niczym złym by docenić walory drugiej osoby. Można było być facetem, spojrzeć na innego i stwierdzić, że jest przystojny, że się podoba. Można było być kobietą, spojrzeć na drugą, i potrafić wypunktować te wszystkie cechy, które sprawiały, że chciało się westchnąć. Niekoniecznie musiało to oznaczać, że było się zainteresowanym płcią przeciwną, a nawet jeśli tak… to co z tego? Guinevere była bardzo daleka od oceniania ludzi za ich preferencje, może to było bardzo progresywne podejście w obecnych czasach, ale akceptowała wszystkich ludzi, bo patrzyła na to jacy są, co sobą przedstawiają i wnoszą do jej życia i otaczającego świata; to kogo lubili a kogo nie lubili, nie miało żadnego znaczenia. McGonagall uśmiechnęła się do dziewczyny zachęcająco, kiedy ta przygryzła wargę – miała nadzieję, że jej nie speszyła. Z jakiegoś powodu ludzie czasami odbierali ją jako kogoś onieśmielającego, jej mocny charakter przebijał się na wierzch i niektórych przytłaczał… a ona nie chciała dla nikogo źle, nie chciała nikogo przyćmić. Najwyraźniej jednak posiadanie utrwalonych w głowie przekonań niektórzy odbierali za nieco… agresywne – nawet jeśli wcale nie próbowało się przekonać innych do swojego zdania i podejścia. Coś w tym musiało się odbijać na zewnątrz.

– Nie ważne co, ważne że mówią – odpowiedziała Ginny i upiła łyk piwa. – A przynajmniej niektórzy zdają się wyznawać taką zasadę, byle być na językach ludzi. Zdaje mi się jednak, że pan Minister wcale nie o to zabiega, a to jego przeciwnicy rozsiewają plotki? – kontynuowała, chcąc zachęcić swoją towarzyszkę do lekkiego otworzenia się i spojrzenia na sytuację nieco inaczej. W końcu powiedziała, że nie wie co odpowiadać ludziom. A Ginny… Ach. Ginny nie potrafiła przejść obojętnie obok kogoś, kto ewidentnie potrzebował pomocy. – Sama znam sytuację jedynie z opowieści ciotki. Ale wydaje mi się, że tego wszystkiego nie mogła zrobić jedna osoba, a co kolejna informacje jest bardziej absurdalna od drugiej. Nim został Ministrem chyba nie było słychać takich głosów? – zapytała i uśmiechnęła się znowu. – Nic nie szkodzi, ja mimo wszystko chętnie porozmawiam. Każde miejsce jest dobre, żeby kogoś poznać – puściła do Aveliny oczko i uśmiechnęła się słodko. – Ginevra, ale możesz mówić do mnie Ginny. Miło cię poznać – to i tak była skrócona wersja jej pełnego imienia: staroangielskiego Guinevere. Uważała, że jest piękne, ale nie zawsze nadawało się do kontaktów towarzyskich.

Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#6
17.09.2023, 19:41  ✶  

Gdy dziewczyna podjęła rozmowę poczuła ulgę, której nawet nie była w stanie ukryć. Dzisiejszy dzień był mocno wyczerpujący, ale prawie jak każdy. Avelina nie brała praktycznie wolnego w pracy, pracowała od poniedziałku do niedzieli – nawet jeśli apteka w niedziele była zamknięta przychodziła tam, aby robić eliksiry, aby je uzupełniać. Podjęła się nawet zadania ogarniania dokumentacji związanej z prowadzeniem działalności, aby odciążyć swojego szefa, który spodziewał się pierwszego dziecka. Mówił jej, że żona źle się czuje i ciągle się o nią martwił, więc dziewczyna bez zastanowienia podjęła się próby ogarnięcia tego miejsca na własną rękę. Avelina dopiła swojego grzańca i zamówiła dla siebie piwo, domówiła również słone paluszki, aby miała czym zagryźć napój. Guinevere mogła bez problemu częstować się zamówioną przekąską.

– To fakt – zgadzała się z Ginny, że spora ilość osób lubiła, gdy się o nich mówiło, ale czuła, że nie o to chodziło Ministrowi. Był rewolucjonistą i działał przeciwko tym, którzy nieprzychylnie patrzyli na mugolaków. – Nie, moim zdaniem trafił na nieodpowiedni moment – odpowiedziała krótko wracając do bycia Aveliną Paxton. – Też tak myślę. Polityka przypomina trochę wojnę i to dosyć brutalną, bo nie ma tam nawet zasad moralnych i często ludzie wyciągają brudy innych, które nie mają wpływu na ich funkcje – zauważyła. Na słowa o tym, że dziewczyna chętnie z nią porozmawia uśmiechnęła się niepewnie, ale ciepło. Miała nadzieję, że się nie zbłaźniła.

– Wzajemnie. Chyba nie jesteś stąd, nie? – zapytała niepewnie mrużąc przy tym oczy i przyglądając się jej uważnie. Słyszała w jej głosie nuty innego akcentu, ale teraz strzelała w ciemno.

Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#7
18.09.2023, 19:11  ✶  

Nie było niczego złego w tym, by pokazać swoje dobro i serce drugiej osobie, zwłaszcza w tak trudnym i stresującym czasie jak okres, w którym na śwciecie miało się przywitać swojego potomka. Ważne było jednak zachować umiar, nie pogubić się we wszystkim, nie robić dla drugiej osoby wszystkiego, samemu mając za to niewiele. Kiedy człowiek nie miał czasu odpocząć, podupadał na zdrowiu, tym fizycznym i tym psychicznym. Ginevra, jako lekarz, mogłaby Avelinie na ten temat kilka rzeczy powiedzieć, sama zresztą wychodziła do ludzi z sercem na dłoni, zwykle nie potrafiąc odmówić pomocy drugiej osobie. Wiedziała, ze czasami dawała tym za dużo siebie, że za bardzo się poświęcała, że nie każdy to w ogóle doceniał. Ale w tym tkwiła właśnie prawdziwa magia: znaleźć takich ludzi, którzy to docenią. Otoczyć się nimi, to im pomagać, dostając w zamian jeśli nie połowę tego samego, to równowartość w postaci na przykład uwagi.

– Hmm… Ale ktoś go chyba wybrał, prawda? Sam się nie mianował na Ministra? Zgaduję, że więcej głosów musiało być za nim niż przeciwko – nie była pewna jak to tutaj w Anglii działało, ale wydawało jej się, że ministra wybierało się na zasadzie demokratycznych wyborów. Więc ktoś musiał na niego głosować. Gdzie ci wszyscy ludzie byli? Pewnie siedzieli cicho. Jakoś zawsze tak było, że to krzykliwy margines był najbardziej widoczny, chociaż był w mniejszości. – A jak wiadomo… na wojnie wszystkie chwyty są dozwolone. Myślę, że co najmniej połowa z tego co, co o nim mówią, to kompletne brednie – podłapała za Aveliną dopijając swoje piwo kremowe. Zaraz poprosiła barmana, żeby podał jej tego całego grzańca, bo chciałaby spróbować jak smakuje.

– Haha, nie, nie jestem stąd – zaśmiała się i przyznała to, co Avelina już zauważyła. Nie było sensu tego kryć i nawet nie zamierzała. – Pochodzę z Egiptu, ale mój tata urodził się tutaj, w Anglii. Przyjechaliśmy do dziadków odwiedzić tę stronę rodziny – podejrzewała, że jeśli Avelina nie zapyta, to i tak była ciekawa. Miała wrażenie, ze dziewczyna jest nieco nieśmiała, uznała wiec, że pomoże trochę w nawiązaniu kontaktu i rozmowie. – Co mnie zdradziło? Akcent? – i uśmiechnęła się szeroko, zupełnie szczerze, obracając całość w delikatny żarcik.

Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#8
25.09.2023, 18:11  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.10.2023, 11:42 przez Avelina Paxton.)  

Avelinie odpowiadał ten natłok zadań w pracy, te nieprzeciętnie dużo spędzonych godzin w tamtej małej aptece sprawiał, że nie czuła się beznadziejnie samotna. Życie tutaj nie było życiem w szkole, gdzie wolny czas można było spędzić z przyjaciółmi. W świecie dorosłych ludzie mieli swoje problemy, swoją pracę i rodzinę, a jej rodzina była wiecznie poza miastem. Nawet nie wrócili na święta, więc nie chciała nawet spędzać tego czasu w domu. Nora w prawdzie ją zapraszała do siebie, ale nie była w stanie zmobilizować się, aby wyjść z pracy odrobinę szybciej. Tak, szef truł jej głowę, że nie ma tam siedzieć za długo, ale straciła rachubę czasu. Chciała zatruć swoje myśli pracą, obowiązkami i jakimikolwiek zadaniami, aby nie myśleć o dawnym przyjacielu i o tym, że był na wyciągnięcie ręki, że mogła do niego napisać list i on zapewne by się zjawił. Może. Nie była pewna. On miał już rodzinę, a ona była samotniczką i czuła się z tym naprawdę dobrze.

Skinęła energicznie głową i upiła łyk piwa. Dziewczyna miała rację, a Avelina dziwiła się, że z obcą osobą złapała podobne zdanie. Zwykle to się działo tylko w przypadku Nory i Danielle. Paxton zawsze miała podobne myśli, co jej przyjaciółki, a więc dziwiło ją to, że teraz przypadkiem spotkała taką samą osobę w poglądach, co ona. Przynajmniej miała nadzieję, że nie była to gra pozorów.

– To fakt – odpowiedziała krótko już nie chcąc kontynuować tematu polityki. Był to słaby temat na taki urokliwy i mroźny wieczór. Uśmiechnęła się widząc, że dziewczyna zamawia grzańca. W zimowe wieczory Avelina naprawdę lubiła ten trunek. Miał swój urok i wprowadzał odpowiedni klimacik.

– O, Egipt. Moi rodzice byli tam niedawno, podobno eksplorowali jakąś piramidę i pomagali przy wykopaliskach, ale nie wiem dokładnie, bo ich listy są zawsze mało konkretne i pisane na kolanie. Mają wrócić na kilka dni do domu na wiosnę – odpowiedziała – zawsze chciałam zobaczyć Egipt. Jakie to miejsce jest. Zimą jest tam ciepło? – zapytała zaciekawiona. Podejrzewała, że jest, ale nie była pewna, bo w sumie nigdy się nie zagłębiała w ten temat. Ona podróżowała palcem po mapie w przeciwieństwie do jej rodziców, którzy już zwiedzili ogrom świata zwożąc do Anglii sporo antyków i zaklętych przedmiotów. – A zdradził cię akcent i uroda. Wyglądasz mniej angielsko, ale to nie oznacza nic złego. Wręcz przeciwnie – odpowiedziała czując jak jej policzki się rumienią. Alkohol już buszował po zakamarkach jej umysłu.


Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#9
28.09.2023, 21:48  ✶  

Właściwie wpadnięcie w wir pracy było idealnym lekarstwem na ból duszy bądź serca – na samotność, złamane serce, albo inne dolegliwości, o ile człowiek potrafił na tyle się skupić na pracy, by go to rzeczywiście pochłonęło. By dało się odciągnąć myśli od tego, o czym myśleć się nie powinno ani trochę, bo sprawiało to tylko przykrość. Właściwie… To dobrze, że Avelina trafiła na taką właśnie pracę, która jej się podobała, być może nawet była jej pasją, która pochłaniała ją bez reszty i czuła się w niej potrzebna i na miejscu. Ginevra uśmiechnęła się do dziewczyny jeszcze raz. Czasami tak było – spotykasz nieznajomego, w knajpie, wymienicie kilka zdań i okazuje się, że choć pochodzicie z dwóch różnych miejsc na ziemi, to macie całkiem podobne poglądy… przynajmniej na tę sprawę, bo niewiele więcej ze sobą porozmawiały. Ale Ginny też wcale nie chciała rozmawiać więcej o polityce, więc właściwie z przyjemnością przyjęła zmianę tematu na ten znacznie lżejszy. I wydawało jej się, że jej towarzyszka też poczuła się na tych wodach znacznie swobodniej, bo powiedziała dużo więcej.

– O proszę, zobacz jaki ten świat mały – roześmiała się w głos. – Tak się składa, że sama jestem archeologiem, pracuję przy wykopaliskach – właściwie to była… historykiem magii, lekarzem, wróżbitą… Zbitkiem trzech z pozoru kompletnie nie pasujących do siebie zawodów. – Może miałam okazję ich poznać? – zapytała zaintrygowana i leciutko przymrużyła jasnobrązowe oczy. Avelina wspominała jednak, ze nie wie za wiele, bo ich listy są mało precyzyjne. – Tak, jest ciepło właściwie cały rok. W lecie tylko bardziej niż w zimie. Więc jeśli mam ci coś sugerować, to jeśli nie jesteś przyzwyczajona do wysokich temperatur, albo ich nie lubisz, to lepiej wybrać się do Egiptu zimą albo wczesną wiosną – Ginny nie trzeba było długo zachęcać, żeby się odzywała, właściwie wystarczyło zarzucić wędkę, a ona niczym rybka połykała haczyk iiii…. Gadała. Historycy chyba tak właśnie mieli. Gadali. – Nie ma tam czegoś takiego jak śnieg. Deszcz pada tylko czasami, nie to co tutaj. Pamiętam za to jaka byłam zdziwiona jak pierwszy raz przyjechaliśmy do dziadków na Yule, nie rozumiałam konceptu śniegu ani trochę – to były miłe wspomnienia: pierwsza bitwa na śnieżki z tatą, śmiech jej matki, kiedy wrócili cali mokrzy do domu. – Och, dziękuję – zawsze miło było usłyszeć komplement, a rumieniec Aveliny… Wzięła go właśnie za nieśmiałość. Albo za pierwsze uderzenie alkoholu. – Ale taka ładna szminka jak twoja by mi nie pasowała – to też był komplement, bo czerwień ust Aveliny przykuwała wzrok. – Czym ty się zajmujesz, jeśli mogę spytać? Ja pracuję przy wykopach, twoi rodzice podróżują, a ty? Wyglądasz mi na osobę, która znacznie lepiej czuje się w bardziej kontrolowanych warunkach. I to też nie oznacza nic złego, wręcz przeciwnie – puściła do niej oko. Lubiła tak bawić się słowem.

Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#10
02.10.2023, 11:56  ✶  

Avelina słuchała uważnie tego, co opowiadała jej nowo poznana dziewczyna. Lubiła słuchać i zdecydowanie czuła się lepiej jako osoba nie mówiąca, bo sama nigdy nie potrafiła zdobyć się na odwagę w odzywaniu się. Ave zdobywała wiedzę, a nie ją głosiła. Byłaby szczęśliwa, gdyby Ginny znała jej rodziców, bo oznaczałoby to, że świat nie jest tak ogromny jak sobie czasami wyobrażała i w dodatku jej rodzice otaczaliby się osobami miłymi, a nie jakimiś rozbójnikami, prawda?

– O to ciekawe – odpowiedziała, a jej wzrok skierował się na chwilę na stolik, gdzie siedziało kilka osób z instrumentami i zaczęli grać sporo przyjemnych, zimowych utworów. Wyglądali naprawdę na szczęśliwych, a muzyka, którą grali dodawała jeszcze przyjemniejszego klimatu. Wróciła wzrokiem do dziewczyny zagryzając łyk trunku paluszkiem. – Moi rodzice to Florian i Flora Paxton – odpowiedziała.

– Ja akurat lubię ciepło, lubię wygrzewać się na słońcu – odpowiedziała delikatnie rozmarzonym tonem głosu, bo naprawdę tęskniła za latem, za słońcem, którego i tak było tutaj mało. Czasami namówiona przez rodziców jeździła z nimi w jakieś ciepłe miejsca, aby móc skorzystać z prawdziwego słońca, ale zdecydowanie lepiej czuła się w domu niż w ciągłych podróżach. Znowu na jej policzki wyskoczyły większe rumieńce. Spodziewała się, że jeśli będzie miała czerwone usta to ludzie to zauważą, właśnie o taki efekt jej chodziło. Chciała wyzbyć się swojej nieśmiałości i stać się bardziej potężna. Jeszcze nad tym pracowała i szło jej powoli, ale skutecznie. Czasami potrafiła nawet odpowiedzieć, że wie iż ładnie wygląda, a czasami spalała buraka i zazwyczaj było to pod wpływem alkoholu, bo nie miała nad sobą kontroli.

– Pracuje w aptece z eliksirami i lekami. Sprzedaje, robię eliksiry, co naprawdę lubię i jestem w tym dobra. Teraz jeszcze pomagam szefowi w biznesie bo jego żona zaszła w ciążę i jest ona zagrożona. Codziennie boją się, że stracą dziecko, więc dzisiaj siedziałam do późna w pracy, aby doprowadzić wszystko do porządku w papierach. – odpowiedziała, a na jej twarz powróciło zmęczenie, gdy tylko przypomniała sobie o sytuacji, w której się znajduje.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Avelina Paxton (2214), Guinevere McGonagall (2954)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa