Secrets of London
[20.05.1972] Mugole zabrali głos | Gio & Xenio - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23)
+--- Wątek: [20.05.1972] Mugole zabrali głos | Gio & Xenio (/showthread.php?tid=1978)

Strony: 1 2


RE: [20.05.1972] Mugole zabrali głos | Gio & Xenio - Giovanni Urquart - 27.12.2023

Gio zmarszczył nieco brwi zmuszony do powędrowania pamięcią do owego miejsca. Nie pamiętał, co działo się w klinice, bo "wyłączył" się tuż po wejściu. Jonathan streścił mu jednak obraz zamętu, jaki tam panował.

— Tak, mogę poświadczyć, że miejsca tam nie było. Akurat byłem tam i pomagałem w przygotowaniu miejsca dla poszkodowanych. Żaden szpital nie byłby przygotowany na takie wydarzenie... — objaśnił.

— Nie no, wiadomo, wtedy to wyjątkowa okazja! Ale żeby tak na co dzień odbierać nam możliwości pomocy? — dopytywał Rob. — Przecież opłacić lekarza nas stać, byle tylko jakiś był.

— Hm, jak najbardziej rozumiem pana niezadowolenie z tej sytuacji, niestety nasi lekarze w większości przypadków nie byliby w stanie pomóc. Tak się składa, że czarodzieje i niemagowie cierpią na różnego rodzaju schorzenia i nasi uzdrowiciele nie znają się na niemagicznych chorobach.

— To jak to! Wy nie macie grypy ani sraczki?

Urquart roześmiał się zakłopotany. Otwartość mugoli to idealna okazja do przeprowadzenia szczerego wywiadu, ale jednocześnie miało to też swoje wady. Jak tutaj rozmawiać o tak wrażliwych kwestiach jelitowych z klasą?




RE: [20.05.1972] Mugole zabrali głos | Gio & Xenio - Xenophilius Lovegood - 27.12.2023

Klinika w porównaniu do szpitala, zawsze bywa mniejsza. Proporcjonalna do wielkości miasta, miasteczka czy nawet i wioski. Nikt nic dużego nie zbuduje w miejscu, gdzie jest bardzo mała populacja ludności. Niezależnie od tego, czy to mugolska czy czarodziejska.

Jeden z panów potwierdził, że w przypadku tego wielkiego wydarzenia, miejsc brakowało. Dlatego Ministerstwo wydało polecenie na rozstawienie namiotów. Pod jakimkolwiek względem. Czy udzielania pomocy medycznej, uzdrowicielskiej, przygotowywania posiłków, jakiejkolwiek innej. Być może gdzieś tutaj popełniono błąd podczas wydarzenia, albo z udzielaniem pomocy, skupiając się w pierwszej kolejności na czarodziejach a później na mugolach? Xenophiliusowi było ciężko stwierdzić, w jakiej kolejności pomocy udzielano. Czy wszystkim jednakowo. Każdy relacjonował według swojego punktu widzenia.

O ile Xenio starał się jakoś w miarę neutralnie podejść do tematu w rozmowie, tak jego kolega nie chował się z mówieniem otwarcie o czarodziejach. Nawet przytoczył przypadki z chorobami, które zaskoczyły ich mugolskich rozmówców. Tutaj Xenio się już zawiesił. Ale zaraz też uśmiechnął.

- Powiedzmy…
Jak to obrać w słowa? Żeby nie było źle, ale też dobrze. Mugole byli zadziwiający i bezpośredni w nazewnictwie swoich przypadłości i chorób.
- Choroby społeczności magicznej, noszą często inne nazwy. Ale chorują tak samo.
Dyplomatycznie. Może i się przyjmie takie wyjaśnienie. A ich samych by zaciekawiło? Tylko nie o chorobach przyszli rozmawiać. A o wydarzeniach z Beltame, co widzieli. Czego nie widzieli. Jak to przeżyli. Wiadome było, że o czarodziejach wiedzieli. Xenio starał się nie przyznawać za bardzo do tego, że on sam nim jest. Ale nie wykluczał istnienia takich osób. Nawet starał się nie ubierać zbyt dziwacznie dla innych a w miarę jak na mugola przystało. Nie czuł się zbytnio sobą, lecz dla pozyskiwania informacji, warto się poświęcić. Warto zaryzykować.