Secrets of London
[03.06.72] Co królowa rozkaże - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Wyspy Brytyjskie (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=125)
+--- Dział: Szkocja (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=127)
+---- Dział: Hogsmeade i Hogwart (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=70)
+---- Wątek: [03.06.72] Co królowa rozkaże (/showthread.php?tid=2145)

Strony: 1 2


RE: [03.06.72] Co królowa rozkaże - Brenna Longbottom - 21.11.2023

Brenna chętnie przychyliłaby Mabel nieba - ale i wiedziała, że pewne rzeczy nie były możliwe, nieważne, jak dużo miałeś dobrych chęci, uczuć czy nawet pieniędzy, które przecież otwierały wiele drzwi. Dziewczynka musiała mieszkać z Norą, a Nora potrzebowała i chciała prowadzić swój londyński biznes. To tworzyło wiele szans, wiązało się jednak także z ograniczeniami, jednym z nich zaś było to, że Mabel nie miała już w zasięgu ręki ogródka, łąki i lasu. Że znajome domy zostały zastąpione przez wielkie kamienice, a przyjazne twarze przez tłum obcych czarodziei, przemieszczający się każdego dnia przez Pokątną. Może z czasem przywyknie i doniczki na parapecie zastąpią jej własny ogródek - a może po Hogwarcie zechce wrócić do Little Whining lub osiądzie w Dolinie Godryka?
Wysłuchała przemowy Mabel, poważnej, nieomal uroczystej, z nieodgadnioną miną. Potem mimowolnie uniosła dłoń i przesunęła palcami w plątaninie ciemnych, gęstych włosów. Brennę nie było łatwo zbić z tropu - było więc coś ironicznego w tym, że udało się to do pewnego stopnia ośmiolatce.
- Czy mówiłam ci już kiedyś, że jesteś niezwykle sprytna, Mabel? - spytała w końcu. To nie tak, że dała się nabrać na te minki czy na przemowę, które nie działały na Norę. Miała jednak dość mocny dylemat. Po prostu nie chciała dzieciaka zbywać, zwłaszcza, że pewnych rzeczy na pewno dowie się w przedszkolu lub podsłucha, siedząc po południu w klubokawiarni i słysząc, o czym rozmawiają przy sąsiednich stolikach. Jednocześnie decyzja o tym, jak wiele opowiedzieć dziewczynce, powinna jednak należeć do Nory. - W Kniei Godryka uwolniono bardzo wiele złej magii. A czarna magia zawsze odciska swoje piętno. Nie tylko na tych, wobec których zostanie użyta, ale też na tych, którzy ją stosują i czasem na tym, co jest dookoła. Nie można ot tak wchodzić do lasu, póki to piętno nie zniknie, a w niektórych przypadkach… nie zostanie usunięte – wyjaśniła. O ile zwykle mówiła bardzo szybko, o tyle teraz wypowiadała słowa powoli, starając się dobrać je ostrożnie. By wyjaśnić problem w sposób zrozumiały, ale nie straszyć niepotrzebnie. By stało się jasne, że waga zagrożenia jest duża, ale nie wspominać o tych rzeczach, które mogłyby potem nawiedzać dziewczynkę w snach – o postarzałych nagle twarzach, o szczątkach wyglądających, jakby spoczywały w ziemi od setek lat, a nie od paru dni, o zapłakanym duchu chłopca. – Brygada Uderzeniowa na przykład wchodzi do lasu, ale zawsze w kilka osób, które posiadają odpowiednie umiejętności, by sobie poradzić. Nikomu innemu nie wolno się tam zbliżać. Mam nadzieję, że uda się to zmienić już niedługo.


@Mabel Figg


RE: [03.06.72] Co królowa rozkaże - Bard Beedle - 09.12.2023

Mabel słuchała cioci z dość spokojną i zamyśloną miną. W międzyczasie sięgnęła po lemoniadę, którą Brenna przyniosła w koszyku i nalała sobie jej do kubka. Sądząc nieśpiesznie chłodny napój, wyobrażała sobie te wszystkie rzeczy z którymi muszą mierzyć się dorośli i na które ona niewiele mogła poradzić.

Może kiedy dorośnie, mogłaby pójść w ślady cioci Brenny i zostać aurorem, starać się walczyć ze złem tego świata. Póki co jednak instynktownie czuła, że to nie jest droga dla niej. Wolała sprawiać że rzeczy rosły, kwitły, stawały się, niż niszczyć czy atakować, nawet jeśli było to zapewne zło konieczne w pracy Aurora.

- Jejku... Nie wiedziałam. Myślisz, że to się powtórzy? - zapytała, myśląc o kolejnym święcie które miało się odbyć czyli Lithcie a potem reszcie świąt, które obchodzili czarodzieje w trakcie roku. Może niepotrzebnie je obchodzili? Może lepiej byłoby zostać w domach?

Roztargniona sięgnęła po kanapkę i ugryzła jej kilka gryzów, patrząc na majaczący w oddali zarys ogromnego zamku. Wyglądało na to, że właśnie zaczął się trening Quidditcha, bo nad boiskiem zaczęły śmigać w powietrzu sylwetki, ledwie plamki, uczepione mioteł. Z tej odległości, mogłyby to być równie dobrze ptaki. Sama Mabel nigdy jeszcze nie latała na prawdziwej miotle, chociaż oczywiście miała małą dziecięcą miotłę i czasem latała na niej wokół ogrodu u babki. Jednak ten model mógł unosić się co najwyżej półtora metra nad ziemią, więc czuła się już na niego trochę zbyt dorosła.

- Ty się... Nie boisz tam wchodzić? - zapytała jeszcze, myśląc o lesie, który znała od dzieciństwa, nagle pełnym wysokich drzew, ciemnych wykrotów i czających się w mroku nienazwanych okropieństw.




RE: [03.06.72] Co królowa rozkaże - Brenna Longbottom - 10.12.2023

– Nie sądzę – powiedziała Brenna, trochę nie chcąc straszyć niepotrzebnie Mabel, a trochę, bo wątpiła po prostu, czy Voldemort i śmierciożercy byli gotowi na kolejny tego typu atak. Ostatecznie celem tego podczas Beltane ewidentnie było coś więcej niż zasianie strachu. Voldemort coś tam zdobył – i musiał zapewne nauczyć się… jak z tego korzystać (a Brenna drżała wewnętrznie na myśl o momencie, w którym zdoła tego dokonać). Śmierciożercy też doświadczyli pewnych strat. Wątpiła, aby chcieli w tej chwili ryzykować tylko po to, by pokazać, że nikt nie jest bezpieczny.
– Bałabym się, gdybym miała wejść tam sama. Ale zawsze wchodzę z kimś – zapewniła z uśmiechem, może szczerze, a może sięgając po jedną z wielu półprawd. Mimowolnie zwróciła spojrzenie w tę samą stronę, co Mabel – i przez ułamek sekundy nawiedziło ją szarpiące poczucie tęsknoty.
Może za Hogwartem.
A może tylko czasem, kiedy wszystko było proste i nie musiała dopatrywać się niczego złego za uśmiechami otaczających ją ludzi.
– Nie martw się, królowo. Jestem pewna, że niedługo Knieja znowu będzie bezpieczna. Na razie po prostu nie można po niej spacerować, a mnie bardzo ta sprawa pochłania, ale postaramy się zaprosić cię niedługo i pobawimy się w sadzie – powiedziała, podsuwając małej Figg kolejne smakołyki. A potem postarała się zmienić temat – nakierować go na quidditch, skoro widziały już nastolatki, śmigające gdzieś w oddali w powietrzu, na Hogsmeade i na sklepy, które mogły potem odwiedzić. I bardzo starała się nie mówić ani nie myśleć o grozie Kniei, o śmierciożercach, o Zakonie i całej reszcie.
Bo te parę godzin miało należeć tylko do Mabel.
Koniec sesji