Secrets of London
1972, Lato | 22 lipca | Pan i pani piekarz po zjebaniu się ze sceny - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19)
+---- Dział: Dziurawy Kocioł (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=44)
+---- Wątek: 1972, Lato | 22 lipca | Pan i pani piekarz po zjebaniu się ze sceny (/showthread.php?tid=2309)

Strony: 1 2


RE: 1972, Lato | 22 lipca | Pan i pani piekarz po zjebaniu się ze sceny - The Edge - 06.12.2023

- Ja też nie wiem, ale jakie to ma znaczenie, Lizzie? Jestem za ładny, żeby przejmować się opinią nudnych ludzi - parsknął. Widać było, że mówiąc o nudnych ludziach, nie mówił konkretnie o niej, ale o ogóle jakiejś grupy, której zwyczajnie nie trawił. No i spajało się to z jego wyglądem - miał ładną buzię, ale nie wykorzystywał tego w przewidywalny sposób - on swoim wyglądem prowokował. Teraz w koszuli brata nie raziło to w oczy tak bardzo, ale ten szereg tatuaży, łańcuszek na szyi, przebite uszy, długie włosy - nikt by go za urzędnika nie wziął.

- Zaproszenie przyjęte. I hm, a jak myślę? Ktoś tu chyba ma brudne domysły, ślicznotko. - Powiedział, uśmiechając się do niej nieco bezczelnie, ale ten uśmiech uspokoił się nagle i nie brnął w to dalej, nie próbował w żaden sposób testować jej granic. Takie zabawy słowem były śmieszne i podniecające tylko wtedy, kiedy obie strony bawiły się w nich równie dobrze, dał jej więc subtelny sygnał, że na tym to zakończył, ale nie znaczyło to wcale, że by tego flirtu z dna walizki nie odgrzebał, gdyby tylko Lizzie rzuciła czymś ze swojej strony. - Taak, totalnie tak. - Odpowiedział. Udawał, że go to bawi, ale no właśnie - smokologami wolał nazywać swoich partnerów. Gdyby Figg była odrobinę bardziej otwarta na takie doznania, to może i tego wieczoru przekonałaby się, dlaczego i jak wielki był tatuaż smoka zdobiący jego brzuch i uda.

Złapał ją za ręką, po czym pociągnął ją w stronę pubu w nieco nonszalancki sposób.

- Musiałem na szybko wymyślić ci jakiegoś losowego wroga, a nie brzmisz jakbyś miała nazwisko ze Skorowidzu... - A później przypomniał sobie, że odkąd opuścił Londyn, polityka stała się strasznie napięta. - Mi to zwisa. - Doprecyzował. No jasne, że mu to zwisało, przecież sam był mugolakiem, był najważniejszym celem do wyeliminowania w tej durnej wojnie. Tylko czy taką panią piekareczkę to w ogóle obchodziło? - Chodź.

I zniknęli razem za drzwiami, nie mając pojęcia, czy uda im się z organizatorami Randki w Ciemno jakkolwiek dogadać.

Koniec sesji