Secrets of London
[20.03.1972] Temporary Love | Olivia & Laurent - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29)
+--- Dział: Poza Wyspami (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=26)
+--- Wątek: [20.03.1972] Temporary Love | Olivia & Laurent (/showthread.php?tid=2336)

Strony: 1 2


RE: [20.03.1972] Temporary Love | Olivia & Laurent - Laurent Prewett - 05.12.2023

Niestety się z tym zgadzał i przewidywał, że jego wydatek na herbaty zostanie mocno poszerzony. Całkiem... całkiem bardzo mocno. Sprowadzanie herbat z Chin nie brzmiało jak coś taniego. Ale może wystarczyło się dobrze zorientować? Może w Londynie ktoś to robił, sprzedawał takie cudeńka... choć wątpił. Patrząc na to, ile energii i czasu zajęło zorganizowanie takiej wycieczki to pewnie taki handel z tak daleką podróżą nie był prosty. Zamierzał się zorientować. Bo tak - smak był niepowtarzalny. Aż przymrużył z przyjemności oczy kiedy aromat rozlał się po jego języku, łącząc ze sobą idealnie wszystkie komponenty, jakie zostały w nim użyte. Dzieło sztuki. Oto, jak zrobić z niby zwykłej herbaty dzieło sztuki - zarówno w przygotowaniu jak i samym smaku.

- Czuję, że zakończy się to sprowadzaniem herbaty stąd. Tylko będę jeszcze musiał poprosić Migotka, żeby nauczył się całej procedury. - Zażartował, chociaż wiedział, że skrzat by nawet chętniej niż się zgodził, żeby się uczyć. Tylko jak wyszkolić w tym skrzata? Najpierw sam się chyba musiałby nauczyć. Czy tutaj w ogóle też korzystali ze skrzatów? Kultura wschodu tak bardzo różniła się od tej środkowo-europejskiej, że nie był pewien. - Dziękujemy za piękną ceremonię i wspaniałą herbatę. - Było za co dziękować. Ta wyprawa warta była świeczki. Chociażby po to, żeby wziąć w tym udział. Pożegnał się razem z kobietą i również kupił kilka mieszanek, które tutaj posiadali wraz z ich zestawem do parzenia herbaty. Żarty żartami, ale naprawdę chciał to wspomnienie zachować na dłużej. Nawet gdyby tylko od czasu do czasu mieli sobie wzajem z Olivią taki rytuał tworzyć przy rozmowach... albo w ciszy. Dla ukojenia ducha.

- Proszę, zrób to. Z chęcią ci pomogę, co dwie głowy to nie jedna do wyłapywania szczegółów. - Łatwiej wtedy połączyć te skrawki wiedzy, które do głowy wpadły. - Jestem pewien, że posiadają jakieś książki związane z tymi herbatami oraz ich parzeniem... może warto jakąś po prostu kupić, ktoś zawsze to przetłumaczy już w kraju. - Albo może w ogóle mieli jakieś anglojęzyczne? W końcu to było turystyczne miasto ściągające właśnie przez swoją herbatę. No i dla widoków i zabytków, owszem. Aczkolwiek teren słynął właśnie ze swoich herbat. Przynajmniej tak mu mówiono. W końcu dlatego się zdecydował na to a nie inne miejsce. - Zamierzam się uczyć tego razem z tobą kiedy wrócimy do kraju. - Bo nie wyglądało to na trudne, jeśli tylko wiesz, co robić. Oczywiście nie zamierzał tego doprowadzać do perfekcji jak tamta kobieta - chodziło o opanowanie podstaw.

- Nie jesteś głodna? - Trochę się w końcu włóczyli, teraz dwie godziny spędzili na ceremonii - nawet on po takich harcach zrobił się głodny. Nawet on - bo miał paskudne skłonności do pomijania posiłków czy dziubania w talerzu zamiast faktycznego jedzenia. - Podejdźmy najpierw do hotelu, żeby zostawić porcelanę. - Zaproponował. Może i znajdowała się ona w magicznych torbach, ale lepiej nie ryzykować, że nadmierne wstrząsy czy obijania ją uszkodzą. Ludzi tu w końcu było niemało.




RE: [20.03.1972] Temporary Love | Olivia & Laurent - Olivia Quirke - 06.12.2023

Przytaknęła. Laurent był niezwykle uprzejmy, bo zawsze pytał, czy Olivia jest głodna, mimo że za każdym razem odpowiadała, że owszem, jest.
- To jest dobry pomysł. Odstawimy rzeczy i pójdziemy coś zjeść, a potem możemy zwiedzać dalej - uśmiechnęła się szeroko. W takiej chwili, w takim miejscu, nawet przez głowę jej by nie przeszło, by zamarudzić na to, że mają dwa osobne pokoje, że mogliby robić coś innego niż zwiedzanie. I tu nie chodziło o to, że się nim znudziła, bo to byłoby wierutne kłamstwo - ale Laurent zdążył chyba już się zorientować, że jeśli chodzi o wycieczki, to Olivia czerpała z nich tyle, ile mogła. Całą sobą. Oddawała się zwiedzaniu w stu procentach, nie było tam miejsca na chodzenie po podrzędnych barach i kacowaniu na następny dzień.

Nie - ona była tą osobą, która ściągała go rano z łóżka, bo już przewodnik czekał. Śmiała się, gdy chciał dalej spać, bo jeszcze było ciemno. Męczyła go do nocy, gdy słońce zachodziło, i mogli odetchnąć. Ta wyprawa na pewno da się Laurentowi we znaki - jej nie, bo miała nadzwyczaj dużo energii. Ale z tego co widział Prewett, nie wynikało to z żadnych używek, nic nie brała. Widać było po prostu, że dziewczyna rzadko kiedy podróżowała poza Londyn, a gdy już miała okazję: czerpała z takich wycieczek całymi garściami.

I, niestety, tak było przez praktycznie cały wyjazd.

Koniec sesji