![]() |
|
Roselyn Greengrass - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108) +--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36) +--- Wątek: Roselyn Greengrass (/showthread.php?tid=2985) |
RE: Roselyn Greengrass - Ambroise Greengrass-Yaxley - 18.03.2025 List dostarczono bardzo późnym wieczorem. Londyn 07.09.1972
Roo, Informacyjnie: wróciłem do Londynu, dyżur nadal aktualny. Mam Ci kilka informacji do przekazania, w związku z różami i nie tylko, ale jutro nie będę w stanie pojawić się w Dolinie. Jaka jest szansa na to, że być może uda mi się złapać z Tobą w stolicy? Wolałbym to zrobić gdzieś, gdzie jest względnie prywatnie. Albo w mieszkaniu na Horyzontalnej, albo ewentualnie przy Pokątnej? Daj, proszę, znać, co Ci odpowiada. A.
PS Jakoś tak wyszło, że na Horyzontalnej trzymam kota. Nie było jeszcze okazji, żeby Ci o tym powiedzieć. Jest trochę płochliwy, więc prawdopodobnie Pokątna byłaby lepsza. Tyle tylko, że nie mam klucza. Musiałabyś pojawić się tam przede mną. Sama wiesz, że tamta klatka niespecjalnie nadaje się, żeby na niej czekać. W ogóle do niczego się specjalnie nie nadaje. Daj znać. RE: Roselyn Greengrass - Ambroise Greengrass-Yaxley - 01.06.2025 List dostarczony 10.09.1972 wcześnie rano 10.09.1972
Roo, przepraszam, że odzywam się dopiero teraz. W dalszym ciągu nie opuściłem szpitala. Jak sytuacja? Nic więcej Ci się nie stało? Potrzebujesz czegokolwiek? Obawiam się, że mogę mieć problem z powrotem do Doliny jeszcze co najmniej przez kilka godzin, ale postaram się na tyle, na ile będę w stanie. A. RE: Roselyn Greengrass - Ambroise Greengrass-Yaxley - 21.06.2025 Do listu dołączono niewielki bukiecik, w którego skład wchodziły drobnokwiatowa dzika róża i różowy krwawnik uzupełnione rozmarynem i liśćmi tymianku, splecione różową rafią 13.09.1972
Roo, potrzebuję (możliwie jak najszybciej) Cię złapać. Mam wieści, które należałoby przekazać twarzą w twarz. Czy będziesz dostępna wieczorem? A. RE: Roselyn Greengrass - Bard Beedle - 17.07.2025 [List dostarczono 11.09.1972 roku późnym wieczorem. Sowa przeszła swoje.] Skye, 09.09.1972 roku
Najdroższa Roselyn, Piszę do Ciebie w pierwszej spokojniejszej chwili, jaką zdołałem wyrwać z gąszczu obowiązków i tych wszystkich drobiazgów, które, jak dobrze wiesz, same się nie zbadają ani nie zrozumieją. Pożary nie dotknęły nas, jako ludzi, bezpośrednio, nawet jeśli naruszyły mury rezydencji w Dolinie Godryka - my spędzamy ten czas głównie w Instytucie oraz miejscach z nim powiązanych, starając się zebrać dane i próbki, nim spóźnimy się na wszystko, co tak uparcie próbuje nas wyprzedzić. Jednak dziś nie badania i kwestie naukowe zaprzątają mi myśli. Niepokój jest rzeczą, której staram się na co dzień nie pielęgnować - sama zresztą wiesz - tyle lat uczyłem się ważyć fakty i nie poddawać się domysłom, jednak nie mogę zaradzić zaniepokojeniu, dopóki nie dowiemy się, że wszystko jest z Wami w porządku. Nie pytam tylko o zdrowie fizyczne, bo tego nauczyłaś się pilnować sama - pytam też o Twój spokój. Chociaż dobrze wiem, że radzisz sobie sama jak nikt inny - piszę, bo choć nie jestem tam, gdzie powinienem być - przy Tobie, przy Was - to mogę uruchomić wszelkie środki, by zapewnić Ci wsparcie, przynajmniej materialne, dopóki nie wrócimy do domu. Nastąpi to, oczywiście, jak najszybciej. Czekam na Twoje słowo. Napisz, proszę, że jesteś bezpieczna. Ściskam.
Ojciec
Bard: Benjy Fenwick RE: Roselyn Greengrass - Ambroise Greengrass-Yaxley - 24.07.2025 Londyn, 08.09.1972
Roo, Kawalerka przy Pokątnej? Brzmi w porządku. Będę wieczorem. Uważaj na siebie. Jak wiesz, ostatnio to bywa dosyć nerwowa okolica. Roise RE: Roselyn Greengrass - Ambroise Greengrass-Yaxley - 24.07.2025 Londyn, 11.09.1972
Roo, Rzeczywiście, jeśli masz taką możliwość, Samuel wygląda na godnego zaufania rzemieślnika. Takie znajomości są na wagę złota. Miejmy nadzieję, że nie jest przesadnie rozchwytywany albo że uda mu się znaleźć jakąś lukę. Choć obawiam się, że w obliczu stanu, w jakim znalazła się Warownia (z którą jest związany, jeśli dobrze pamiętam) jego myśli mogą być gdzieś indziej. Tak czy inaczej, przekaż mu pozdrowienia. Dobrze słyszeć, że pozostała część posiadłości i Instytut mają się lepiej niż główny budynek. Masz gdzie spać? Lepiej byłoby nie ignorować tego wrażenia niepokoju. Szczególnie, że Twoja intuicja rzadko kiedy się myli. Dbaj o siebie
Roise
PS Czy jakieś okna też uległy uszkodzeniu? Mam zwrócić Bletchleyowi honor (szklarz to jednak wybitnie społecznie przydatna profesja) i prosić o pomoc? PPS Spróbuję jak najszybciej doprowadzić się do stanu użyteczności. Bywało gorzej, ale to nie czas na bezczynność, wiem. Jesteś bardzo dzielna. RE: Roselyn Greengrass - Ambroise Greengrass-Yaxley - 24.07.2025 Londyn, 13.09.1972
Roo, Londyn będzie w porządku, choć może w tym wypadku Dolina byłaby lepsza? Możemy spróbować omówić najważniejsze sprawy, korzystając z okazji, w domu czy w ogrodach. Jeśli jednak potrzebujesz wyrwać się stamtąd na chwilę, rozważmy jakieś względnie spokojne miejsce w stolicy. Daj znać. Słyszałem o bardzo podobnym problemie, tylko wydaje mi się, że w trochę mniejszym zakresie. To dotyczy całego terenu posiadłości, tak? Również budynków gospodarczych i tego, który sobie urządziłem? Niepokój, pył, plamy i cała reszta? Spytam znajomego klątwołamacza, czy udało mu się dojść do czegoś w kwestii tamtego przypadku i czy ewentualnie byłby w stanie wspomóc nas w zajęciu się tą sprawą. Najlepiej jak najszybciej. Takie tematy nie mogą czekać. Co do mojej sytuacji, jest już zdecydowanie lepiej. Nie musisz się o nic martwić. I tak masz bardzo dużo na głowie. Obecna sytuacja jest skomplikowana sama w sobie, ale damy radę. Ściskam
Roise
PS Dostałem list od ojca. Ty zapewne również, ale profilaktycznie: pisał, że wszystko z nimi we względnym porządku. Odradzałem mu przedwczesny powrót, zanim wszystko trochę przygaśnie. W stanie Evelyn nie byłoby to wskazane. Myślę, że poradzimy sobie z tym na własną rękę, oni powinni teraz zadbać o dobro dziecka i siebie nawzajem. RE: Roselyn Greengrass - Leviathan Rowle - 24.07.2025 Londyn 11.09.72
Rose, U nas wszystko dobrze. Z tego co rozumiem, wydarzenia które miały miejsce parę dni temu, ominęły Walię, tak samo jak i północne części kraju. Przepraszam za wcześniejszy brak odzewu, ale rezerwaty które znajdowały się w innych rejonach, nie miały już tyle szczęścia, co zabrało większość mojej uwagi. Cieszę się jednak, że u ciebie i twoich rodziców wszystko dobrze. Co zaś tyczy się stanu twojej mamy, to jeśli tylko byłaby chętna, zawsze może na jakiś czas zamieszkać w swoim rodzinnym domu. Ojciec nie widzi przeciwskazań, a biorąc pod uwagę ze to ogólnie spokojna okolica, blisko natury, to może to pomoże jakoś dziecku. Z resztą - jeśli po pożarach wasz dom rzeczywiście jest w kiepskim stanie i potrzebuje nieco czasu i uwagi specjalisty, by znów być w pełni zdatny do zamieszkania, to wszyscy jesteście mile widziani. Nie brakuje nam tu miejsca. Levi RE: Roselyn Greengrass - Atreus Bulstrode - 24.07.2025 15.09.1972
Pomyślałem, że ci się spodoba - powiedz potem co ci wyszło. Atreus
Do listu został dołączony wycinek z Czarownicy zawierający quiz. RE: Roselyn Greengrass - Atreus Bulstrode - 24.07.2025 Londyn 15.09.72
Nie jestem pasjonatem, a koneserem. To wiele zmienia. Trochę się zgadza, o ile zamienić w domyśle ludzi na drzewa. Ale jak ci się bardzo nie podoba, to można wysmarować skargę. Chcesz żeby ci pomóc? Atreus |