![]() |
|
[05.07.1972] Całe szczęście, nie jestem Twoim ojcem | Robert & Charles - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Niemagiczny Londyn (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=22) +--- Wątek: [05.07.1972] Całe szczęście, nie jestem Twoim ojcem | Robert & Charles (/showthread.php?tid=3170) Strony:
1
2
|
RE: [05.07.1972] Całe szczęście, nie jestem Twoim ojcem | Robert & Charles - Robert Mulciber - 19.05.2024 Skoro rozumiał, a przynajmniej takie wrażenie zdawał się sprawiać, dla Roberta jeden temat był skończony. Zamknięty. Można było go zostawić, ruszyć ze wszystkim do przodu. Nie przeciągać niczego na siłę. Bo przeciąganie przecież nigdy nie miało sensu. Może za wyjątkiem tych kilku sytuacji, kiedy było ono podyktowane czymś więcej. To jednak nie była jedna z tych chwil. Wizyta w Olibanum nie powinna czekać. Podobnie jak wdrożenie chłopaka w nowe dla niego obowiązki. Odmienne od tych, które spoczywały na nim do tej pory. Zawsze jednak warto było próbować nowych rzeczy. Uczyć się ich. W tym momencie spadała na niego nie tylko swego rodzaju kara, ale tez szansa na to, aby pokazać się z dobrej strony. Zaplusować. Udowodnić, że w ramach rodzinnego biznesu może okazać się przydatnym, a nawet więcej - istotnym trybikiem. - Na jutro mam już plany, na dwa kolejne dni również. Później potrzebuje przynajmniej jednego na nadrobienie ewentualnych zaległości... - zastanawiał się na głos nad tym, kiedy powinien znaleźć na wszystko czas. Tylko czy by na pewno ten czas miał dla Charlesa znaleźć już teraz? Może warto było wykorzystać te utrudnienia i zaproponować mu, żeby pracę zaczął najwcześniej od sierpnia. - ...zastanowię się jeszcze nad tym wszystkim i dam Ci znać od kiedy zaczniesz. A na ten moment jeszcze jedna uwaga. Nie mów nikomu w domu o Olibanum. Nie powinieneś na ten temat rozmawiać z nikim innym jak ja oraz Twój ojciec. Rozumiesz? - dał mu dość czasu, żeby potwierdził. Przytaknął. Zrobił cokolwiek, co pozwolić mu uznać, iż zrozumiał, czego wujek od niego oczekiwał. Nie zamierzał zarazem mu tu i teraz wszystkiego tłumaczyć. Zwłaszcza, że już i tak Charles dowiedział się więcej niż powinien. Informacje należało odpowiednio dawkować. Na temat długu.. tutaj nie zamierzał wyprowadzać go z błędu. I uświadamiać, że tych lepiej było wobec innych osób nie posiadać. Niezależnie nawet od tego, jakie relacje z tymi innymi osobami Ciebie łączyły. Nie był ojcem chłopaka. Nie czuł się w obowiązku więc, żeby w aż takim stopniu prowadzić go we wszystkim za rączkę. Uświadamiać w tym, że życie nie zawsze było łatwe, przyjemne, nieskomplikowane. - Dobrze. W odpowiednim czasie do tego wrócimy. - skomentował więc jedynie, nie widząc przy tym potrzeby, aby to przeciągać. Dodawać na ten temat ze swojej strony cokolwiek więcej. Na ten moment to było wszystko. RE: [05.07.1972] Całe szczęście, nie jestem Twoim ojcem | Robert & Charles - Charles Mulciber - 19.05.2024 Charlie nie wiedział jeszcze, co go czeka. Olibanum było jedną wielką niewiadomą, ale nie zamierzał uznawać go za przeszkodę, a za szansę! Skoro wujek mu zaufał, nawet po wpadce ze Smrodkiem, nie mógł być totalnie przegrany. - Kiedy tylko będziesz mieć czas, wuju. - Zgodził się, kiwając głową po raz kolejny. Skoro Robert był zajęty, Charlie poprzeszkadza Richardowi, ewentualnie będzie zwiedzał miasto. Londyn był duży i miał wiele do zaoferowania. - Powiedz tylko, jeśli mogę w czymś pomóc w międzyczasie. Nie wspomnę o Olibanum nikomu, nawet tacie. - Obiecał, a głowa kiwała jak na sprężynce. W gruncie rzeczy, sytuacja nie była taka zła, a nawet odrobinę ekscytująca. Charles musiał się tylko postarać... i poczekać na sygnał od wuja. Póki co, musiał przygotować się do wyjazdu do Oslo! Koniec sesji
|