Secrets of London
[ranek 25.08.1972] Hipogryf, Lalka, Herbata i Samochód |Nikolai & Neil. - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23)
+--- Wątek: [ranek 25.08.1972] Hipogryf, Lalka, Herbata i Samochód |Nikolai & Neil. (/showthread.php?tid=3355)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9


RE: [ranek 25.08.1972] Otwarta brama prowadzi do lasu |Nikolai & Neil - Nikolai Petrov - 31.05.2024

Oj tak, hipogryfy były bardzo wierne, gdy zdobędzie się ich szacunek, ale czego można było spodziewać się po tak honorowych zwierzętach? A czy Nikolai lubił zwierzęta? Oczywiście. Nie tylko hipogryfy, bo pracował również z innymi gatunkami.

-Bardzo - przyznał na to spostrzeżenie. -Ale nie tylko hipogryfy.

Dlaczego miałby nie nauczyć się tego, teraz gdy ma przed sobą prawdziwego hipogryfa, w miarę spokojnego, i jest obok ktoś, kto wiedział, co robić? No i będą szli do domu, w którym mieszkają jeszcze trzy inne hipogryfy, chociaż te nie zaatakowałyby Neila, dopóki ten by ich nie obraził. Mimo wszystko lepiej uczyć się w kontrolowanych warunkach.

A czy Kalio mógłby przeciągnąć Nikolaia po ziemi? Oczywiście, że mógłby. W końcu był to dorosły hipogryf, siły miał niemało, więc taki chłopak, jak Nikolai, był dla niego, jak worek patyków - niby jakąś wagę miał, ale nie był to na tyle duży ciężar, by krępować mu ruch. Pytanie jednak, czy chciałby go tak przeciągnąć. Czy miałby ku temu powód?

Lina może i wisiała luźno między zwierzęciem a czarodziejem, ale palce mocno się na niej zaciskały, umożliwiając szybką reakcję, gdyby zaszła taka potrzeba. Nikolai zerkał na Kalio, na jego postawę, ruchy, drobne gesty. Na razie wszystko było w porządku, ale było jeszcze za wcześnie, by całkowicie się rozluźnić. Dla pewności owinął sobie jeszcze linę dwa razy wokół dłoni.

Z pochyloną głową, Neil mógł zauważyć, jak Kalio uderza jedną łapą o ziemię, rozgrzebując ziemię długimi pazurami. Patrzył na chłopaka, na jego pochyloną w ukłonie głowę, kręcił łbem i kłapał dziobem.

-Cofnij się trochę - poinstruował go Nikolai.

Zdarzało się, że hipogryfy pozwalały sobie na chwilę "złośliwości" i trzymały człowieka w tej niewygodnej pozycji, nie dając żadnego znaku, że coś było nie tak. Ileż razy Nikolai wychodził z zagrody z bólem karku i kręgosłupa, bo hipogryfy odpowiadały na ukłony dopiero po dłuższej chwili, po prostu patrząc, jak zgina przed nimi kark i nie może się wyprostować. Tym razem jednak nie była to zabawa - Neil stał trochę za blisko.

-Spokojnie. Nic ci nie zrobi.




RE: [ranek 25.08.1972] Otwarta brama prowadzi do lasu |Nikolai & Neil - Neil Enfer - 31.05.2024

Czyli miłośnik zwierząt? Pewnie sporo o nich wie i jak nie tylko o hipogryfach, to może miałby do polecenia jakieś inne zwierzę. Czasami bywał samotny w mieszkaniu, a wiadomo, że przemienienie gołębia w kota trochę nie dawało odpowiedniego efektu. Transmutacja minie, gołąb odleci, a chciał mieć coś, do czego mógłby się przywiązać. Może powinien kupić sobie psa? Wtedy czułby się trochę bezpieczniej.
Kontrolowane warunki były dobre, no i od razu wchodzi tu nauka pilnowania się pewnych zasad. Nawet jeśli inne hipogryfy są łagodniejsze, to pofolgowanie sobie sprawi, że złe nawyki wejdą ci w krew i później gdy trafiłby na hipogryfa bardziej wymagającego, to by oberwał.
Nie ufał do końca zwierzęciu, ciężko było powiedzieć też, czy ufa Nikolaiowi, w końcu uciekło mu zwierzę, wcześniej dopadła go mała klątwa, teraz od tak proponował wsiadanie na hipogryfa. Był w tym wszystkim jednak tak pewny siebie, że trudno było w pełni zwątpić w jego zdolności i wiedzę.
Stworzenie tupnęło nogą, kłapnęło dziobem, a w Neilu znów pojawiła się myśl, że umrze, no jak nic, te pazury go zaraz rozetną i będzie koniec, na pewno. Nie wiedział, że hipogryfy potrafią być złośliwe, zazwyczaj zwierzętom nie przypisywało się złośliwości, robią co robią dla dominacji, dla zdobycia zasobów, dla zabawy, ale nie ma tu złośliwości. Widać pierzaste konie są inne.
Natychmiast cofnął się krok, drugi, trzeci jeśli była taka potrzeba. Dziwnie się czuł, sam nie wiedział jak. Na swój sposób czuł się ustawiany do pionu z czym miał ochotę walczyć, machnąć ręką i powiedzieć a gońcie się! Z drugiej strony cierpliwość czasami nie była jego mocną stroną, a ćwiczenie jej w tej sposób intrygująco grało mu w głowie. Spokój i czekanie na odpowiedź, a nie zakładanie i poddawanie się. Raz na jakiś czas dobrze trwać w bezruchu, czekając na coś tak prostego, jak odpowiedź zwierzęcia. A jeśli chce mieć swojego pupila, to musi się wyuczyć pewnych subtelności. Czy teraz będzie dobrze?


RE: [ranek 25.08.1972] Otwarta brama prowadzi do lasu |Nikolai & Neil - Nikolai Petrov - 31.05.2024

Gdyby Neil zapytał Nikolaia, czy mógłby polecić mu jakieś zwierzę, nie dostałby odpowiedzi za szybko. Oczywiście, Nikolai miał wiedzę odnośnie opieki nad magicznymi stworzeniami, ale nie wiedział nic o samym Neilu. Nie wiedział, w jakich warunkach żył, więc nie wiedział, jakie zwierzęciem mógłby się tak, by obie strony były zadowolone. A tak po pierwszej myśli - może pufek? Małe toto, puchate, nie wymaga specjalnej opieki, więc łatwe w utrzymaniu. Będzie się tulił, będzie mruczał - idealna maskotka, a i zniknie problem z zatkanym nosem, chociaż bezpieczeństwa nie zapewni, jak pies. A może właśnie taki zwykły pies byłby lepszą opcją, jeśli Neilowi niestraszne były wczesne pobudki i długie spacery.

Zwierzęta potrafiły być złośliwe. Chociażby takie koty - patrząc ci w oczy, strąci łapką twoją ulubioną figurkę z komody, tylko po to, żeby odwrócić się tyłkiem i sobie iść, majestatycznie machając ogonem. Tylko dlatego, że nie dałeś mu przekąski, chociażby. Hipogryfy również miały podobne momenty, gdy robiły coś, czego człowiek im zabraniał, bo czegoś nie dostały, albo tylko po to, żeby człowiek "miał, co robić". Nie zdarzały się one często, ale jednak się zdarzały.

Zgodnie z instrukcją, Neil cofnął się, i Kalio przestał rozgrzebywać ziemię pazurami. Przechylił łeb w prawo, potem w lewo i w końcu zginął łapę, pochylając głowę w ukłonie. Nikolai uśmiechnął się, widząc to.

-Teraz możesz do niego podejść - powiedział do Neila, zadowolony. -Dobra robota.

, Teraz gdy mieli to wreszcie za sobą, mogli w końcu iść do domu Nikolaia i zająć się rękoma Neila.

Nikolai znów pociągnął lekko liną i Kalio zbliżył się do nich, spokojnym krokiem, zerkając to na Nikolaia to na Neila. Podszedł posłusznie do młodego Petrova i szturchnął go dziobem w ucho, wywołując na twarzy chłopaka grymas.

-Teraz chcesz przekąskę? Nawet nie żartuj - powiedział, doskonale wiedząc, co ten gest oznaczał, i uśmiechnął się do Neila. -Chodźmy. To naprawdę niedaleko. Na pewno nie chcesz na niego wsiąść? - nie była to może poważna propozycja, bardziej żart, ale gdyby jednak Neil zmienił zdanie...

Dłoń przeniósł wyżej liny, oplótł palcami supeł na szyi hipogryfa i w ten sposób go prowadził w kierunku, w którym zza drzew zaczęła przebijać się ścieżka i domy.




RE: [ranek 25.08.1972] Otwarta brama prowadzi do lasu |Nikolai & Neil - Neil Enfer - 31.05.2024

Do pufek był nieco zrażony, głównie dlatego, że były nieco obrzydliwe. Z drugiej strony jego sąsiad miał taką, więc, co nieco już o nich wiedział. Ale możliwe, że zwykły pies to było rozwiązanie, albo coś, co by narobiło hałasu, gdyby ktoś niechciany wszedł do mieszkania.
Hipogryf zaakceptował takie odsunięcie się, a Neil bojący się podnieść głowę, jedynie ukradkiem zerknął i w duchu cały się rozentuzjazmował na widok oddanego ukłonu. No i patrzcie, król hipogryfów! No dobra, nie król, ale całkiem nie taki zły kłaniacz.
Emocje udało mus się opanować, ale uśmiech wyszedł na wierzch dość mocny. Do tego został pochwalony! Zerknął na chłopaka, zerknął na Kalio i spokojnie podszedł do niego, wystawiając do niego otwartą dłoń, dając zwierzęciu wybór, czy chce go dotknąć, czy tylko obwąchać. Jeśli się nie odsuwał, to zrobił jeszcze krok i dotknął stworzenia, od razu czując pieczenie na dłoni, kiedy drobne włoski piór załaskotały otarcie. Nie dotykał go długo, odsunął się zaraz kilka kroków, bliżej chłopaka i cały ucieszony oglądał ich interakcje. Trochę chwilę był w swoim świecie. Właśnie hipogryf oddał mu ukłon i do tego dotknął go, to było cudowne i jakby ktoś mu wczoraj powiedział, że coś takiego się stanie, to by go wyśmiał.
Zerknął na Niko gdy zadał pytanie i pokręcił głową.
-Nie, nie teraz... Wolę małymi krokami, z reszta już wystarczająco mu głowę zawróciłem.- chciał się nauczyć podstaw, dobrego ukłonu, co jedzą, jak się zachowują, co lubią. Chciał czuć się przy nich swobodnie i żeby one czuły się swobodnie przy nim, zanim wsiądzie na nie. Aj tam, myśli, że niby spędzi tu całe lata, co? Jeden dzień, może nawet nie, raptem kilka godzin tutaj posiedzi. Opatrzy rany i trzeba będzie iść, prawda? To niegrzeczne tak siedzieć komuś na karku. Mimo wszystko dość zadowolony ruszył za chłopakiem i jego rumakiem? Podopiecznym?
Szedł i oglądał się na hipogryfa, obserwując, jak się porusza, jak macha czasem ogonem, jak orle oczka obserwują otoczenie.
- U koni trochę łatwiej rozpoznawać emocje. Hipogryfom brakuje... uszu. No i oczy mają zupełnie inne.- zauważył dość oczywistą rzecz, ale jednak takie drobne rzeczy, małe różnice, a tak wpływają na możliwość odczytania emocji. Hipogryf nie położy uszu, jak zły koń, a to dość ważny sygnał.


RE: [ranek 25.08.1972] Otwarta brama prowadzi do lasu |Nikolai & Neil - Nikolai Petrov - 31.05.2024

Dobranie zwierzęcia nigdy nie było łatwe, bo nikt nie jest w stanie przewidzieć wszystkiego, a różne rzeczy w życiu się działy. Sam Nikolai, chociaż uważał pufki za urocze i może nawet kiedyś chciał mieć jednego, jako pupila, musiał, niestety, na nie uważać. Alergia nie była niczym miłym i wolał nie zejść z tego świata od zakichania.

To trzeba było przyznać, Neil kłaniał się nie najgorzej, choć mistrzem nazwać go nie można było. Był jednak na tyle w tym dobry, by hipogryf odwdzięczył mu się tym samym gestem, a nawet podstawił dziób pod wyciągniętą rękę, pozwalając się dotknąć. Nikolai obserwował ich z uśmiechem, może trochę zadowolony z siebie, że udało mu się chłopaka ośmielić, mimo nieprzyjemnej, pierwszej interakcji między zwierzęciem a drugim czarodziejem. Doskonale pamiętał, kiedy sam po raz pierwszy miał okazję zbliżyć się tak bardzo do hipogryfa. To uczucie dumy i radość z interakcji z tak majestatycznym stworzeniem... To było uczucie, na które trudno było znaleźć odpowiednie słowo. To było uczucie, które sprawiało, że wszelkie złe głosy i krzywe spojrzenia jakby znikały, traciły całą swoją moc, i po cichu Nikolai miał nadzieję, że Neil w tym momencie podzielał to uczucie.

Spodziewał się odmowy, dlatego nie składał tej propozycji na poważnie. Nie miał zamiaru chłopaka do niczego zmuszać, tym bardziej że tak przymuszony, mógł zrobić sobie lub hipogryfowi krzywdę. Zostawiał jednak Neilowi otwartą furtkę, jeśli nie teraz, to może na przyszłość, bo doświadczenia również należało stopniować, by nie popełnić zniechęcających błędów i dłużej napawać się nowymi odczuciami.

Nie, hipogryf nie położy uszu, jak koń. On będzie rozgrzebywał pazurami ziemię. Będzie machał skrzydłami i skrzeczał, machając wściekle ogonem. Nie trudnym byłoby wtedy zauważyć, że hipogryf jest czymś zdenerwowany.

-Musisz sporo wiedzieć o koniach, huh? Twoja szkoła... Beauxbatons... - dobrze wymówił nazwę? -Powiedziałeś, że skupialiście się bardziej na pegazach... Uczono was o jakichś innych stworzeniach? Czy tylko o koniach

Był ciekawy. Słyszał już trochę więcej o Hogwarcie, ale pozostałe szkoły również zasługiwały na uwagę, a czy będzie miał drugą, lepszą okazję do zadania pytań?




RE: [ranek 25.08.1972] Otwarta brama prowadzi do lasu |Nikolai & Neil - Neil Enfer - 31.05.2024

Złe przekonania dalej miał z tyłu głowy i nadal uważał hipogryfy za zwierzęta niebezpieczne, ale z drugiej strony konie też niebezpieczne były. Nie były może agresywne, ale ile razy kopytny stanął mu na stopie czy przycisnął do płotu, już nie mówiąc o upadkach. Są pewne zasady, na niektóre rzeczy trzeba uważać i tyle. Tu tak samo. A tez mu było miło, że się przełamał i przekonał, chociaż częściowo. Uczucie również podzielał, był dumny z siebie i zadowolony z ich wszystkich, z całej trójki.
Gołębie były dla niego tajemnicze, a ptaki drapieżne i tajemnicze i groźne, do tego w takich rozmiarach... Chciał znać się dobrze na teorii, a później próbować praktyki. Może powinien kupić sobie jakąś książkę? A może Nikolas ma jakąś do pożyczenia? Wtedy jakby ją przeczytał, mieliby powód do kolejnego spotkania. Nie to, że chce się z nim spotykać dla jego ptaków... koni, gołębiokucyków, ale może trochę. Na pewno odpłaci się czymś miłym, będzie musiał tylko wyłapać jakie smaki i zapachy chłopak lubi.
Przerzucił spojrzenie z hipogryfa na Petrova. Nie do końca wyłapał czy pytał o nazwę, ale po braku reakcji czarodziej mógł wyłapać, że nie popełnił strasznej zbrodni zwanej literówką. Padło jednak konkretne pytanie, a Neil lekko się zarumienił.
-Uczyli nas o różnych, ale wiesz... Nie byłem najmądrzejszym uczniem.- zaśmiał się nerwowo. - Zdałem magiczne zwierzęta, ale ledwo, grunt, że miałem je z głowy i mogłem się skupić na innych przedmiotach jakie zawalałem.- uśmiechnął się słabo, licząc na jakieś zrozumienie i nieocenianie.- Więc nie wiem zbyt wiele. O koniach się nauczyłem dużo od ciotki. Mieszkałem z nią i rodzicami na wsi, w sumie oni dalej tam mieszkają, odwiedzam ich, dzisiaj jestem właściwie na trasie. No i dalej ma konie, czasem też pomagam jej, bo w sensie... Bo wiesz, jestem animagiem i przypadł mi koń, chociaż strasznie chciałem wilka, jak każdy no... typowy nastolatek.- roześmiał się, uznając że pominie temat wilkołactwa, który był powodem jego dzisiejszego zmęczenia, jakie powoli zaczynało go na nowo dopadać, bo emocje się uspokoiły.- A tak poza tym, to coś o magicznych kotach wiem, szefowa moja ma, mój sąsiad ma pufki. Zdecydowanie więcej wiem o roślinach.- nie wie jaki jest etogram hipogryfa, ale wie, jakie zioła mu podać na zapalenie pęcherza.


RE: [ranek 25.08.1972] Otwarta brama prowadzi do lasu |Nikolai & Neil - Nikolai Petrov - 01.06.2024

Każde zwierzę mogło być niebezpieczne, jeżeli nie obchodziło się z nim w odpowiedni sposób, dlatego nawet podstawowa wiedza była bardzo ważna. Nieważne, czy był hipogryf, koń, czy zwykły domowy kot. Nie trzeba przy tym było być orłem w szkole, bo, jak to się mówi, "Człowiek uczy się całe życie", a to potrafiło wyeksponować braki w mniej lub bardziej brutalny sposób i nakierować na źródło wiedzy.

Neil nie poprawiał go, gdy wspomniał nazwę szkoły, więc chyba nie popełnił jakiejś wielkiej gafy. Nie miał również zamiaru oceniać Neila, bo, raz: swoim ojcem nie był, by tak po prostu wydawać osądy, a dwa: każdy miał inny talent i skoro Neila nie interesowały tak bardzo zwierzęta, to z pewnością była jakaś inna dziedzina, w której mógł pochwalić się nadzwyczajną wiedzą i pasją.

O właśnie, rośliny. Nikolaia już nawet nie zdziwiło tak bardzo, że chłopak znał się na zielarstwie, bo wyglądało na to, że nie tylko w Hogwarcie nie praktykowano takiego podziału przedmiotów, jaki praktykowano w Koldovstoretz.

Och, a więc Neil również był animagiem? A to ciekawe...

-Koń, huh? - nawet nie musi pytać, dlaczego przypadł mu właśnie koń. -Mnie trafił się niedźwiedź.

Dotarli już do domu Petrovych i Nikolai zaprowadził Kalio do zagrody, zdejmując mu linę z karku już za bramą, i krótko witając się z pozostałymi hipogryfami, bo nie chciał kazać Neilowi za długo czekać.

Zamknął za sobą bramę zagrody, zaprosił Neila do domu i zaprowadził go do salonu, zachęcając chłopaka, by usiadł, gdzie chciał. Sam przeszedł jeszcze do kuchni i zaczął przegladać szafki, wyjmując z nich rzeczy, które potrzebował.

-Chcesz się czegoś napić? Kawy? Herbaty? Kakao? Soku? - proponował, bo gościa należało przecież ugościć.

Do Neila wrócił już z potrzebnymi rzeczami w rękach - bandaż, maść, waciki i miska z wodą. Wszystko to odstawił na stolik obok i sam usiadł na kanapie.

-Wyciągnij dłonie - polecił.




RE: [ranek 25.08.1972] Otwarta brama prowadzi do lasu |Nikolai & Neil - Neil Enfer - 01.06.2024

Lubiąc coś łatwiej wiedza na ten temat wchodziła do głowy, do tego tu jeszcze u Neila wychodziła zwykła potrzeba leczenia ojca. Ciekaw był co Nikolaia pchnęło w stronę zwierząt. Na pewno o to zapyta.
Palnął głupotę o animagii, trochę nie wiedząc, jakie chłopak ma podejście do niej. Niby nie była nielegalna, ale czasami bywało, że łapała krzywe spojrzenia, przez możliwe złe wykorzystanie jej.
Pokiwał głową i zaraz, po sekundzie zmieszania, uśmiechnął się szeroko.
-Oh...- zaśmiał się. -Nie spodziewałem się, chociaż chyba powinienem...- zmarszczył brwi w zastanowieniu. No jakby nie patrzeć, to było całkiem naturalne, że czarodziej umie takie czary. Swoją drogą, niedźwiedź, co? Znał jednego niedźwiedzia, do którego nawet się odezwał niedawno listem. Może powinien porozmawiać z nim osobiście, skoro i tak jest w okolicy.

Dotarli do domu, a wilkołak grzecznie poczekał, aż hipogryf zostanie odprowadzony, a wyjście zostanie na pewno zabezpieczone. Uśmiechnął się jeszcze raz na jego widok i poszedł do domu. Ciekawie to wszystko wyglądało, na pewno lepiej niż jego dom.
Wszedł do środka, trochę, jakby szedł po szkle, rozglądał się dookoła, nie opuszczał boku swojego gospodarza i przewodnika, jak dziecko, co boi się, ze się zgubi w wielkiej przestrzeni.
Usiadł na kanapie, chociaż bardzo mocno rozważał fotel. Opatrywanie rąk jednak wymagało względnej bliskości stolika, a ten był bliżej kanapy.
-Herbatę, poproszę, jakąkolwiek, byle nie różaną, mam alergie na róże, wolę ich całkiem unikać.- liczył, że to nie będzie problem. Lepiej było jednak zaznaczyć alergię.-I od szałwii, tymianku i lawendy też się trzymam z daleka... Więc chyba... chyba zwykła czarna byłaby dobra.- głupio zakładał, że dostanie coś więcej niż zwykła czarna. Głupio gadał, ale nie chciał zacząć się dusić, czy coś.
Ze swojego miejsca obserwował otoczenie kiedy Niko poszedł szukać apteczki. Co rzuciło mu się w oczy, to neutralność, trochę jak wynajmowany domek letniskowy, niby ładnie, niby schludnie, ale gdzie wgniecenia po rzucie talerzem? Gdzie ślady na ścianach po dziecięcych rysunkach, gdzie zdjęcia rodzinne, albumy?
Z sekundą zawahania wystawił dłonie w jego stronę.
-Będzie piekło?- zagadał niemalże szeptem. Dorosły nie powinien pytać czy będzie boleć, ale chciał się upewnić i wybadać czym otarcie będzie oczyszczane, bo będzie musiało być, już widział, jak do drobnych ranek przylgnęło trochę piachu, włoski z piór i sierści gryfa i z ubrań.


RE: [ranek 25.08.1972] Otwarta brama prowadzi do lasu |Nikolai & Neil - Nikolai Petrov - 01.06.2024

-Dlaczego? Znaczy... Chyba nie każdy decyduje się próbować... No i nie każdemu się udaje - zadumał się na chwilę, bo przed tym właśnie ostrzegała go jego nauczycielka transmutacji.

Wiele rzeczy mogło pójść nie tak, dlatego warto było mieć kogoś, kto potrafił właściwie pokierować i zauważyć, jeżeli w którymś momencie dążyło się do błędu.

W tym momencie kanapa faktycznie była lepszym miejscem, biorąc pod uwagę ustawienie stolika, ale kiedy skończą, Neil będzie mógł spokojnie przenieść się na fotel, jeśli będzie mu tak wygodniej.

Słysząc odpowiedź Neila, skinął głową, chociaż drugi chłopak nie mógł tego zobaczyć, i nastawił wodę. On sam za różaną herbatą nie przepadał, sięgnął już po drugi pojemnik z herbatą, kiedy padły kolejne trzy składniki, których drugi chłopak wołał unikać. Wybór padł na zwykłą czarną herbatę. Niechaj będzie czarna herbata. Woda się gotowała, a w tym czasie Nikolai wszystko przygotował. Zdążył jeszcze wrócić do kuchni, bo oczywiście, że czegoś zapomniał, i na stoliku pojawił się jeszcze słoiczek specyfiku do oczyszczania ran. Nikolai sam nie był pewien, czy był to jakiś magiczny wyciąg, eliksir, czy jakiś mugolski specyfik. Vladimir go skądś wytrzasnął, a skoro działał, to pytań zadawać nie trzeba było.

Zgnieceń po rzucie talerza nie było, bo w tym domu talerze nie latały. Kiedy Vlad i Nikolai już się o coś kłócili, to po prostu na siebie krzyczeli, a potem mieli Ciche Dni. Oczywiście, tak schludnie wyglądał tylko dół, jako miejsce reprezentujące domostwo. Nie było dziecięcych rysunków, bo żadnych dzieci w tym domu nie było. A zdjęcia... Gdyby Neil urodził się w takiej rodzinie, z jakiej pochodzili Kol i Vlad, również nie trzymałby ich fotografii.

Chociaż... Nikolai powinien mieć gdzieś schowane po jednym zdjęciu matki i bliźniąt. To wszystko.

Woda zagotowała się. Nikolai zdjął czajnik z ognia i zalał herbatę Neila i swoją kawę (z mlekiem) i wraz z cukierniczką zaniósł do salonu, rzucając jeszcze na napoje czar, by te za szybko nie wystygły.

Chwycił delikatnie jedną dłoń Neila, oplatając palcami jego szczupły nadgarstek.

-Trochę - nie zamierzał Neilowi wciskać kitu, bo chociaż rany nie były na tyle ubrudzone, by piekło, jak diabli, to lekkiego pieczenia nie są w stanie uniknąć. -Powiedz, kiedy nie będziesz mógł wytrzymać, wtedy przerwę.

Zanurzył wacik w specyfiku i delikatnie zaczął oczyszczać rany. W kontakcie z zabrudzeniami specyfik zaczął się lekko pienić.




RE: [ranek 25.08.1972] Otwarta brama prowadzi do lasu |Nikolai & Neil - Neil Enfer - 02.06.2024

-Chodzi o to, że lubisz zwierzęta, mocno. To chyba normalne, że próbowałbyś przemian w nie. Tak mi się wydaje.- liczył, że mówił zrozumiale i nie obraził go przypadkiem.

Usiadł i zarzucił zamówieniem na herbatę, które choć zawierało masę informacji, to jednak było krótkie. Chciał coś co go nie zatruje i jednocześnie będzie proste w wykonaniu. Wrzątek i proste, tanie liście.
Przygotowanie napojów nie zajęło długo. Cieszył się, że herbatę zamówił, zawsze jak była robiona, to spotkanie trwało akurat tyle by ostygła i dało się ją wypić sprawnie, później każdy rozchodził się do siebie. Tutaj sprawa miała się inaczej. Aż tak chciał dać im czas na rozmowę, że zaczarował herbatę? Swoją drogą docenił ten czar, był prosty, a przydatny, nie pomyślał, że taki może istnieć. Ale nigdy nie myślał o czarach, nigdy, co było powodem do czepiania się i naczekania, do poczucia, że przy każdym kroku popełnia masę małych błędów, które się nawarstwiają.
Tak, wiedział, że będzie piec, wiedział, że trochę lub bardzo, ale nie mógł się nie uśmiechnąć na słowa chłopaka.
- Raczej nie będzie takiej potrzeby. Umiem poradzić sobie z odrobiną bólu.- powiedział, przyglądając się jego palcom obejmującym francuski nadgarstek. Miał na końcu języka całą historię o wilkołactwie, ale nie było to coś co powinien rozpowiadać, czym powinien się dzielić. Patrzył się więc na swoją dłoń, na wacik, zmarszczył brwi na pieczenie, ale słowem się nie odezwał aby ponarzekać na dyskomfort. Faktycznie piekło i to konkretnie, ale nie takiego bólu doświadczał.
- Już wolałbym, żeby się lała krew, a nie takie... nic. -zaśmiał się pod nosem, popatrując na ręce czarodzieja.- Z takim bandażami wzbudzałbym chociaż litość, a tak boli i nie do końca widać właściwie czemu.- piecze i piecze, a jedynie skóra robi się lekko czerwona od podrażnienia i nic więcej.
- Swoją drogą... To wsiadanie na hipogryfa, jest bezpieczne? W sensie, nie odleci on nigdzie? Jakbym zaczął spadać, to próbowałby mnie złapać, czy by mnie po prostu zostawił?- nie chciał się połamać, a tym bardziej zginąć, bo pióra i sierść okażą się bardziej śliskie niż myślał. Może Petrov ma jakieś wskazówki.