Secrets of London
Poczta Scarlett Mulciber - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108)
+--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36)
+--- Wątek: Poczta Scarlett Mulciber (/showthread.php?tid=3756)

Strony: 1 2 3 4


RE: Poczta Scarlett Mulciber - Faye Travers - 10.11.2024

17.08.1972

Scarli,

słyszałaś o tym, że w Dolinie Godryka jest konkurs? Kto uzbiera najwięcej wody, może wygrać super kolację w jakiejś knajpie. Słuchaj mnie teraz uważnie, piękna: organizatorem jest ktoś z Longbottomów. Możesz ich nie kojarzyć, bo nie jesteś stąd, ale oni są obrzydliwie bogaci. Na pewno wzięliby wygranych do Chimery czy innej odjechanej restauracji. Bierz dupę w troki i zasuwaj do Doliny Godryka, będziemy czerpać wodę i wlewać ją do beczek. CHCĘ się nażreć na koszt Longbottomów!

Faye



RE: Poczta Scarlett Mulciber - Baldwin Malfoy - 13.11.2024

Odpowiedź przyszła napisana na odwrocie pergaminu, szybko i niedbale. Odesłana razem z sokołem, ale bez bransoletki.

04.09.1972

Scarlett,
Nie martw się babygirl.
Świat zawsze był niebezpieczny. Gdyby nie był - byłby żałośnie nudny. A to już o wiele gorsze.
Ale jeśli chcesz to Cię stamtąd zabiorę. Serio. Spakuj się, wezmę Cię do siebie - jedno twoje słowo. I tak niedługo mamy premierę Peera Gynta, więc całymi dniami siedzę w teatrze - mieszkanie stoi praktycznie puste, Rozalinda się nudzi. Gwarantuję ci, że nikt nie powinien zawracać ci głowy (chyba że moja siostra wpadnie w odwiedziny).
Może nie mam żadnych fancy szmancy zabezpieczeń, ale Horyzontalna i tak jest pewnie spokojniejsza niż twoje okolice.

Muszę lecieć
Odezwę się do ciebie później. Daj znać czy przeżyłaś śniadanie.

xoxo,
B.M.

Ps. Czy amazonity są ulubionymi kamieniami artystów, bo są w identycznym odcieniu co twoje oczy?



RE: Poczta Scarlett Mulciber - Lorien Mulciber - 26.11.2024

Wiadomość przyszła dość szybko w godzinach popołudniowych. Przyniósł ją jak zwykle Paul, ubrany w specjalną sygnowaną ministralnymi symbolami obróżkę. Co ciekawe - tym razem poza przywiązanym do nogi rulonikiem na papeterii urzędowej, na grzbiecie wrony, trzymając się dziarsko siedział... mały dementorek. Nie dał się wziąć na ręce i odleciał z Paulem, gdy tylko Scarlett wzięła list.
01.09.1972

Mia cara bambina.
Zapewniam Cię, że nie żywię żadnej urazy. Na rękę niektórym było bym zniknęła z Waszego życia jak najprędzej. Uszanowałam to, bo czuję, że choć nie wypowiedziana, była to również wola mojego męża.
A jednak powinnyśmy postawić wyraźną granicę, gdzie kończy się nasz posłuch wobec tych, którzy odeszli, prawda?
Nie szukam z Tobą niezgody, mia dolce. Jesteśmy rodziną i chciałabym byśmy nią pozostały. Jeśli przyjdzie ci potrzebować pomocy - wiedz, że ją u mnie otrzymasz. Choćby miała to być zwykła, “babska”,  rozmowa.

Wartość twojego nazwiska wykracza poza zwyczajne zrozumienie więzi krwi. Dorastałaś w świecie bez powiązania z własną historią i rodziną - na to twój ojciec nigdy nie powinien był pozwolić. Nie mogę i nie będę cię do niczego zmuszać, Scarlett, ale wierzę, że masz w sobie na tyle wrodzonej ciekawości, by dotrzeć do sedna rodowej maksymy. Dlaczego tak zaciekle wierzymy, że to co nas otacza to tylko sen.

Śmierć Twojego wuja przyniosła ból, na który nie byłam gotowa, ale nie przejmuj się tym. To ciężar, który sama muszę ponieść, przypomnienie, że od śmierci czasem dzielą nas sekundy. Okrutne, a jednak zdaje się wyjątkowo potrzebne przypomnienie.
Wierzę, że zdołasz ukoić swój ból. Mogę tylko podejrzewać co przeżywa twój ojciec - nie czuj się i za to odpowiedzialna. Świat lubi zapominać kto w obliczu tak ciężkich zdarzeń jest dorosłym, a kto dzieckiem. Nie bądź mu rodzicem, to nie twój obowiązek, Scarlett.
Jeśli mogę Cię o coś jednak poprosić - zaopiekuj się Sophie, na tyle na ile Ci na to pozwoli. Utrata obojga rodziców w tak młodym wieku to okrutny żart losu, a Twoja kuzynka jest bardzo wrażliwą duszą. Zbyt wiele osób mogłoby chcieć ją skrzywdzić. Bądź przy niej jeśli tego potrzebuje, ale daj jej przestrzeń by przeżyła własną żałobę.

L. Mulciber



RE: Poczta Scarlett Mulciber - Charles Mulciber - 26.11.2024

05.11.1972

Scarlett,

Nie rozumiem, co próbujesz zrobić.
To oczywiste, że Ojciec nie jest jeszcze w stanie normalnie żyć, pozbierać się po stracie brata. Nie jest to niczym dziwnym. Atmosfera, którą nazywasz nieznośną, jest przesycona jego cierpieniem i uciekasz jak tchórz, pozostawiając Go samego. Czy możesz spojrzeć na Niego nie jak wyłącznie na Ojca, a jak na kogoś, kto potrzebuje pomocy? On był silny, gdy my potrzebowaliśmy wsparcia. Teraz nasza kolej.

Nie rozumiem, dlaczego podkreślasz Jego winę. Zdradzieckie podszepty sprawiły, że Tata powiedział, co powiedział i zrobił, co zrobił. Czy mam o to żal? To oczywiste! Mimo to, potrafię zrozumieć presję, którą wywołał Robert i Lorien. Byliśmy w ich kamienicy, na ich łasce, Ojciec słuchał tylko ich jadowitych słów, a mimo to oparł się i nie zrobił tego, czego oczekiwano. Gdyby nie Tata, mógłbym nie nazywać się już Mulciberem. Gdyby nie myśl o Tacie, kto wie? Może jednak pochłonęłyby mnie fale u stóp klifu?

Nie chcę grać w grę Lorien. Jeśli zamierza mnie w to wciągać, niech moim udziałem będzie ignorowanie. Póki jasno nie przedstawi swoich intencji, nie chcę brać w tym udziału.

Jestem w kontakcie listownym z Wujem Alexandrem. Nie wierzę w Jego złe intencje wobec któregokolwiek z nas. Chciałbym uchronić go przed złym wpływem Lorien - teraz, gdy straciła Roberta, może próbować upleść sieć na innego mężczyznę z naszego rodu. Sądzę jednak, że możesz mieć rację i rozmowa twarzą w twarz może przynieść nam więcej odpowiedzi. Ale czy chcę je uzyskać? Chcę spokoju, Siostro. Chcę ułożyć sobie życie na nowo, bez widma wuja Roberta towarzyszącego Lorien.

Napiszę do Taty.

Charlie



RE: Poczta Scarlett Mulciber - Baldwin Malfoy - 11.12.2024

Rano 5.09 znalazła na stoliku nocnym szklankę wody i zapisany kawałek pergaminu - najwyraźniej w odpowiedzi na swoją notatkę z wczoraj. Na pergaminie leżała mała ptasia czaszka, do której ktoś przyczepił zaklęciem kawałek czarnej aksamitnej wstążki, żeby dało się ją nosić.

I jak tam poszukiwania miłości?
Daj znać, gdzie się takiej szuka, że się wraca potem nad ranem pachnąc winem? Może spróbuję szczęścia.

Bbygirl, ci krętacze z Munga tylko czekają, żeby ci wcisnąć swoje leki i eliksiry! Oni chcą, żebyś myślała, że ich potrzebujesz, a tak naprawdę to wszystko jeden wielki kit! Jesteś za bystra, żeby się na to nabierać.

A właśnie,
mam dla ciebie niespodziankę. Zabieram cię w specjalne miejsce dzisiaj wieczorem. Koło siódmej może? Myślę, że ci się spodoba!
Widzimy się później!

xoxo,
B.M.



RE: Poczta Scarlett Mulciber - Anthony Shafiq - 12.12.2024

—01/09/72—


Ptolemeusz zawsze robił wrażenie. Bardzo złowrogie i zastraszające. Jeśli tylko dostał mysz, albo najlepiej całego szczura, to istniała spora szansa, że nie dziabnął nikogo podczas próby zabrania listu. Czerpany papier zamknięty był złocistą pieczęcią przedstawiającą trójgłowego smoka.


Little Hangleton, 1.09.72

Kochana Scarlett,

moje barki dociąża przekonanie, że Cię zaniebałem i zawiodłem, pozostawiając Cię w ostatnich tygodniach bez odpowiedzi dotyczącymi Twojej przyszłości w sferze zawodowej. Wydarzyło się kilka rzeczy, które skutecznie rozbiły moje skupienie, a o których nie chciałbym mimo wszystko pisać w liście. Opowiem Ci o wszystkim przy następnym spotkaniu. Już jutro udaję się na szczyt w sprawie kambodżańskiej umowy o której Ci wspominałem, niedługo po powrocie będę się widział z Szefem Departamentu Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami, gdzie chciałem poruszyć Twoją kwestię, wcześniej nie było to opcją. Niemniej znając Twoje położenie, do czasu rozstrzygnięcia tej sprawy, chciałbym zaproponować Ci staż u siebie w biurze. Twoja znajomość języków oraz pakiet wyjątkowo przydatnych umiejętności, którymi mógłbyś wesprzeć urząd celny  zdecydowanie przemawiają za Twoim okresem próbnym. Z doświadczenia wiem, że kiedy już dostaniesz się do Ministerstwa i przejdziesz pierwsze etapy wdrożenia w jego struktury - migracja między piętrami może okazać się tylko formalnością. Wiem, że nie jest to rozwiązanie, które omawialiśmy podczas spotkania i oczywiście zrozumiem, jeśli odmówisz staremu wujkowi, bo do tego czasu znalazłaś lepszą opcję. Jeśli jednak się zdecydujesz, skontaktuj się proszę z moim zastępcą Jonathanem Selwynem, który do czasu mojego powrotu zarządza biurem.

Czy przywieźć Ci coś z Egiptu?

Bez względu na swoją decyzję, zarezerwuj dla mnie niedzielę dziesiątego na wspólny obiad.


mam nadzieję, że wciąż Twój ulubiony wuj
Anthony J. Shafiq

[inny avek]https://wykop.pl/cdn/c3201142/comment_hrsm9Iufgfa6WiH3JdW32nC7oG5NWZcm,w400.jpg[/inny avek]


RE: Poczta Scarlett Mulciber - Charles Mulciber - 02.01.2025

List został przyniesiony przez sowę Charlesa popołudniem 6 września 1972

Scarlett,

Wiesz, jak bardzo zależy mi na Tobie i Twoim szczęściu. Jesteś moją Siostrą i chcę dla Ciebie jak najlepiej.

Nigdy Cię o nic nie prosiłem, ale dzisiaj muszę: trzymaj się z dala od Baldwina Malfoya. Nie spotykaj się z nim, nie rozmawiaj, nie utrzymuj żadnych kontaktów.

Charles



RE: Poczta Scarlett Mulciber - Faye Travers - 04.01.2025

1.09.1972, Dolina Godryka

Scarlett,

skarbie. Stało się ze mną coś dziwnego dwa dni temu. Chciałam napisać Ci to od razu, ale od razu pobiegłam do Ministerstwa na przesłuchanie, a potem... Potem wpadłam na kogoś, kogo znać nie chcę. Końcówka sierpnia była tak okropna, że cały wczorajszy dzień przespałam, więc piszę teraz.

Musimy się spotkać, najlepiej z dużą ilością alkoholu. Muszę Ci wszystko opowiedzieć ze szczegółami, bo się uduszę. Kiedy masz czas?

Faye



RE: Poczta Scarlett Mulciber - Lorraine Malfoy - 05.01.2025

—06/09/1972—


Kopertę zabezpieczono zaklęciem ochronnym. W środku znajdował się nieco koślawy rysunek Scarlett wystylizowanej na bajkową królową lodu, ewidentnie skreślony ręką dziecka... Dzieckiem tym była na oko sześcioletnia ghulica, która zadomowiła się jakiś czas temu w Necronomiconie, i którą Scarlett mogła poznać podczas swojej ostatniej wizyty. Odpowiedź na ten list.


Londyn, 6 IX 1972

Scarlett, och, droga moja Scarlett,

Jak dobrze, że jesteś.

Nie czuj się w obowiązku usprawiedliwiać przede mną jego grzechów, znam je wszystkie, i on dobrze o tym wie – tak jak i wie, co sądzę o jego pijaństwie. Muszę Cię jednak, mimo wszystko, prosić, abyś przekazała mu, że musi odebrać wiadomość ode mnie, jutro, kiedy odzyska już przytomność umysłu. Martwię się o niego. Matka jedna wie, że nie zawsze potrafię to okazać, ale martwię się.

Martwię się też o Ciebie, Scarlett. Najbardziej cierpisz w tym wszystkim konflikcie właśnie Ty, uwikłana w zasilaną testosteronem batalię męskich ego. Nie chciałam ingerować w Twoje sprawy, w Wasze sprawy, nie zrozum mnie źle, proszę, ale gdybyś wprost nie poprosiła mnie o pomoc, nie odezwałabym się choćby słowem, wierząc, że sami zdołacie sobie to wszystko wyjaśnić.

Baldwin zjawił się w domu w opłakanym wręcz stanie. Z tego co mówił, zdołałam wywnioskować, że poróżnił się z Twoim bratem, a ten zaatakował go w napadzie pasji... Nie mnie ręczyć za charakter tego młodego człowieka, który ośmielił się podnieść rękę na Baldwina. Nie będę szargać jego imienia na łamach tego listu, nie dlatego, że sam zszargał je już wystarczająco, ale z szacunku, jaki wobec Ciebie żywię. Znasz swojego brata, tak jak i ja znam swojego. Baldwin... Baldwin nie jest łatwym człowiekiem. Kiedy patrzysz na wyidealizowane obrazy świętych, widzisz zastygłe, surowe twarze pełne powagi, więc nie myślisz o tym, że wszyscy ci święci byli kiedyś ludźmi – takimi samymi ludźmi, jako i my – śmiali się, płakali, kochali i nienawidzili – jako i my. Baldwin też nie jest taki, jak wszyscy myślą.
Baldwin skrywa w piersi czułe serce, które każe mu szukać piękna w brzydocie i kochać rzeczy kalekie i upadłe. Gotów był wziąć Twojego brata pod swoje skrzydła, nieopierzone pisklę, które wypchnięto z gniazda, gotów był nauczyć go latać, razem wznieść się pod angielskie niebo, ale Twój brat... Baldwin brzydzi się zadawaniem przemocy, Scarlett. Brzydzi się brutalnością. Nawet nie oddał Twojemu bratu, nie chcąc zniżyć się do jego poziomu, a choć nie wyciągniesz tego z niego za żadne skarby świata, myślę, że nie zrobił tego przez wzgląd na Ciebie. Bo kiedy sprawiamy ból tym, których kochamy, Scarlett, to tak, jakbyśmy sprawiali ból samym sobie.

Jeżeli chcesz usłyszeć moje zdanie... Nie słuchaj tych wszystkich mężczyzn dookoła siebie. Skoro nie wiedzą, co jest dobre dla nich, skąd mogą wiedzieć, co jest dobre dla Ciebie? Miej swój rozum, Scarlett. 

Przepraszam, że zmusiłam Cię do pisania o tak późnej porze. Niech Matka czuwa nad Twoim snem, spędziwszy z powiek wszystkie troski.

Lorraine


P.S. Nie wahaj się od czasu do czasu wpaść do Necronomiconu na herbatkę. Frida chyba Cię polubiła.



RE: Poczta Scarlett Mulciber - Alexander Mulciber - 18.02.2025

Odpowiedź na list Scarlett. Wróżba tutaj.


Mulciber Manor, 2 IX 1972 r.


Scarlett,

Kłamanie to brzydki nawyk, tak samo jak przeklinanie.

Jestem pewien, że Elizabeth nie miała na myśli nic złego. Może akurat zafałszowałaś? Jedna fałszywa nuta potrafi zepsuć najpiękniejszą kompozycję, tak jak jeden nietrafiony sonet potrafi zniweczyć kiełkujące w słońcu miłości uczucie. Znów, jeden dobry uczynek nie zbawi człowieka, który ma na karku tysiące grzechów. Dziwne i przewrotne są te wymiany, ale los trudni się lichwą, pobierając zbyt wysoki procent, gdy jesteś coś dłużna, płacąc zbyt mało, gdy oddajesz coś w zastaw.

Matka mi o Tobie mówiła.

Oczywiście, że możesz ją odwiedzać.

Mnie odwiedzisz w przyszłym tygodniu, przychodząc po duchową poradę, niby do Arcykapłana, który wypadł z mojej talii tarota. Spotkajmy się pod biblioteką Maeve na Horyzontalnej, przejdziemy się do mnie i porozmawiamy.

Alexander Mulciber


P.S. Weź mnie nie wkurwiaj tym "wujem", gówniaro.