Secrets of London
[14.07.1972, wieczór] Kamień na kamieniu | Rodolphus, Victoria - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20)
+--- Wątek: [14.07.1972, wieczór] Kamień na kamieniu | Rodolphus, Victoria (/showthread.php?tid=4008)

Strony: 1 2


RE: [14.07.1972, wieczór] Kamień na kamieniu | Rodolphus, Victoria - Rodolphus Lestrange - 04.12.2024

- Bo nie interesuję - odpowiedział, lekko wzruszając ramionami. - Ciężko jednak o nich nie pamiętać, gdy symbolika nas otacza, a osoby, którymi my się otaczamy, ciągle gadają o Rzymie, Grecji i Chinach.
Kogo miał na myśli? To było dobre pytanie, lecz nie zamierzał na nie w tej chwili odpowiadać. Westchnął ciężko, lecz to westchnięcie przerodziło się w parsknięcie, gdy powiedziała mu o typach w szlafrokach. Kaszlnął, próbując je zamaskować, lecz nie wyszło to tak, jak by chciał, by wyszło.
- Zapytaj Dolohova. Anthony to także dobry wybór. Możesz także poprosić Brennę o spotkanie z Morpheusem, pracuje w Komnacie Przepowiedni - powiedział, przenosząc wzrok na Victorię. To była jedna z ich ogromnych zalet: kontakty. Dolohov, Shafiq, Longbottom. Kontakty oraz pieniądze. I, oczywiście, przysługi. - Postaram się dowiedzieć coś więcej. Obiecaj mi, że po powrocie z Egiptu, dasz mi znać czego się dowiedziałaś, dobrze?
Zapytał, łagodząc lekko swój ton. Victoria badała sprawę od maja, nie dziwił się, że mimo uporu i wysiłku nadal wiedziała tyle, co nic. On zajmował się tym od niedawna i wiedział więcej, lecz nie mógł zdradzić jej wszystkiego. A nawet gdyby zdradził: to i tak byłoby to niewiele. To było frustrujące - poruszać się między ochłapami informacji.
- O ile znam Atreusa, próbował się pewnie dowiedzieć czegoś na własną rękę. Może połączcie siły? - zasugerował, chociaż nie podobała mu się wizja kręcących się przy tej sprawie dwójki aurorów, szczególnie takich jak Victoria czy Bulstrode. Lecz nie wątpił, że uparty mężczyzna, który przecież nie zawsze działał zgodnie z literą prawa - a kto tak działał? Chyba nikt - mógł dowiedzieć się czegoś więcej i po prostu się utkać, żeby się nie zdradzić.


RE: [14.07.1972, wieczór] Kamień na kamieniu | Rodolphus, Victoria - Victoria Lestrange - 05.12.2024

Uniosła wyżej jedną brew.

– To raczej osoby, którymi ty się otaczasz. Ja co najwyżej słucham o Egipcie, a i to niezbyt często. Może o Francji – tam w końcu były korzenie ich rodu i część członków nadal uczono posługiwania się tym językiem. Victorii wspaniałomyślnie dano przy tym wybór i wolała skupić się na innych rzeczach. Uśmiechnęła się za to ledwie niewinnie, kiedy Rodolphus parsknął i kaszlnął. Cóż, spodziewała się, że być może dotychczas nie spotkał się z opinią, która tak śmiało wyśmiewała stylówę Śmierciożerców, ale musiał teraz przyznać, że cos w tym było, prawda?

– Myślisz, że Morpheus Longbottom będzie w stanie powiedzieć mi coś innego, niż Vasilij? Zresztą, to chyba też wuj Mavelle, zakładam, że jeśli coś by wiedział, to powiedziałby Mav i Brennie, a one… No chyba by mi przekazały – Mavelle… brygadzistka, która razem z nią udała się do Limbo, jedna z Zimnych, kuzynka Brenny. Ona póki co dzielila się wszystkim, co wiedziała, a skoro Brenna chciała się z nia wybrać do Egiptu, no to zakładała, że i one z nią również. Gdyby było coś, czego nie chciały jej z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu powiedzieć, to… Morpheus raczej też by jej nie powiedział, prawda? – Dam, dam – machnęła niedbale ręką. – Mam tylko nadzieję, że to będzie co innego niż potwierdzenie daty mojej śmierci – bo jakoś… Miała taki mały promyczek nadziei, że to jednak nie jest już koniec, że jeszcze tyle czasu przed nią…

– Rozmawiałam z Atreusem na ten temat na początku czerwca. No póki co wymienialiśmy się informacjami odnośnie tego, co kto doświadczał i kto się czego dowiedział – i domysły jakie mieli… Sama zresztą zorganizowała takie spotkanie z trójką pozostałych, chcąc się wymienić wiedzą. I tak, spodziewała się, że Atreus próbował czegoś na własną rękę. Ale to dokładnie tak, jak ona. – To wszystko to często ślepe uliczki, nikt nic nie wie, księgi milczą, albo my nie wiemy czego szukać. Brak nam… wiedzy i doświadczenia – i dlatego szukała teraz kontaktu z doświadczonym nekromantą. Z kimś, kto będzie w stanie z tego zrozumieć cokolwiek.

Trochę czasu jeszcze porozmawiali – a temat ostatecznie rozmył się na inny, zdecydowanie mniej poważny. W końcu jednak Victoria poczuła, że to dobry moment, żeby zakończyć spotkanie.

– Będę się już zbierać. Dziękuję za obiad i informacje – uśmiechnęła się leciutko do Rodolphusa, a chwilę później już jej nie było.

Pozostała tylko mgiełka jej perfum. I leciutko przestawiony obrusik na stoliku.


Koniec sesji