Secrets of London
[30.08.1972] What it takes | Faye, Nicholas - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Wokół Magicznych Dzielnic (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=118)
+---- Dział: Ministerstwo Magii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=17)
+---- Wątek: [30.08.1972] What it takes | Faye, Nicholas (/showthread.php?tid=4436)

Strony: 1 2


RE: [30.08.1972] What it takes | Faye, Nicholas - Faye Travers - 21.03.2025

Faye przymknęła oczy. Próbowała sobie przypomnieć, jak wyglądał ten krąg, czy były na nim jakieś runy, ale prawda była taka, że nie miała sił, żeby się mu przyglądać.
- To były po prostu jakieś kamienie. Długie, wysokie, ale nie pamiętam, czy miały runy. Nie przyglądałam się, wszystko działo się tak szybko... Marzyłam tylko o tym, żeby się stamtąd wydostać. A nie miałam przy sobie różdżki - już dostała za to zjeby od Bonesa, podejrzewała że Nicholas dorzuci swoje trzy knuty do jej zachowania, ale postanowiła że w tej kwestii będzie z nim całkowicie szczera. Wyciągnęła dłoń po szklankę. Wyglądała nieco lepiej, niż przed chwilą, lecz nadal była koszmarnie słaba. Potrzebowała snu, ale w takim stanie nie miała jak się teleportować - chyba że przyjdzie w końcu ten uzdrowiciel i da jej coś na wzmocnienie. Ewentualnie odprowadzi do domu, chociaż czy mogła teraz Dolinę nazywać domem? Faye westchnęła. - Nie każdy zarabia tak dobrze jak ty, Nick.
Kobieta zmarszczyła brwi z irytacją, że jej brat projektuje jej życie przez pryzmat własnych doświadczeń. On miał ciepłą posadkę w Departamencie Tajemnic, zarabiał sporo, na pewno więcej niż ona. Na dodatek na tyle na ile go znała, to wcale nie wydawał dużo pieniędzy, więc na pewno coś odkładał i miał stosy galeonów w skrytce w Gringocie. A ona? Heh.
- A trafiła się okazja. Wolałbyś, żebym mieszkała u ciebie przez ten czas? - zakpiła, kręcąc głową. Aż w końcu napiła się wody i spojrzała gdzieś w bok. - W zasadzie to nic. Pocieszył mnie, wszystko spisał i sporządziliśmy rysopis tego animaga, który wydostał mnie z Kniei. Nie powiedział mi co dalej, ale powiedział że już nie będą mnie niepokoić.
Przeniosła wzrok na brata. Milczała przez chwilę, lecz wyglądało na to, że chciałaby coś jeszcze powiedzieć. Nie zdążyła jednak, bo nagle rozległo się pukanie do drzwi.


RE: [30.08.1972] What it takes | Faye, Nicholas - Nicholas Travers - 24.03.2025

Kamienny krąg. Nie pamiętała, czy były tam runy. Bądź jakieś inne znaki, pieczęcie. To było dla niego za mało informacji. Potrzebowałby wiedzieć, jakie to były kamienie. To też miało znaczenie. Inną opcję jaką widział, to żeby mu to miejsce pokazała. Nie byłaby wtedy sama, a on by jej towarzyszył. Pytanie tylko, czy ten krąg wciąż by tam był? Czy Biuro Aurorów lub Brygadzistów podjęło działania sprawdzające miejsce? Jeżeli tak i zabezpieczyli teren, nie będą mogli tam wejść. Nie razem. Ale on mógłby tego dokonać metodą Eksterioryzacji. O tym jednak Faye nie wiedziała, że opanował tę zdolność. Nie musiała wciąż o tym wiedzieć.

- Musiałbym zobaczyć to miejsce.
Stwierdził na głos. Tak, nie dowie się wszystkiego, póki sam nie zobaczy na własne oczy. O ile Faye, pamiętała gdzie to było.

Zmarszczył brwi, kiedy usłyszał od niej odpowiedź w kwestii miejsca zamieszkania. Jak wytknęła mu, że zarabia więcej i żyje sobie dostatniej. Oczywiście że galeony rosły mu w skrytce. Nie wydawał ich przesadnie, poza ubiorem i wyżywieniem. A nawet na nielegalne przedmioty i księgi, mogące pomóc mu rozwijać swoje zdolności.

Czując, że zbiera mu się na kaszel, zakrył usta dłonią i odwrócił głowę. Odkaszlnął i dopiero potem, mógł jej odpowiedzieć na uwagę.

- Poszukałbym Ci mieszkanie.
Odpowiedział stanowczo, ale nie ukrywając tego, że nie chciałby jej w swoim mieszkaniu. Jeszcze by mu je zmieniła, jeżeli nie spodoba się jej ten panująca sterylność, chłód i pustka. Mógłby jej oddać to mieszkanie, ale nie chciał, żeby nagle wszyscy wiedzieli, że ma też dom w Little Hangleton. Nie chciał niepotrzebnych pytań "Gdzie będziesz mieszkał?", "Masz dom? Gdzie?". Wolał tego uniknąć.

Westchnął, kiedy dowiedział się… właściwie to niczego nowego. Ministerstwo tuszuje sprawy i jedynie to pociesza ofiary. Miał już coś dodać, ale pukanie przerwało im rozmowę.

- Wejść.
Zezwolił. Drzwi się otworzyły i pojawił w nich uzdrowiciel.
- Podobno potrzebujecie uzdrowiciela?
Zapytał mężczyzna wchodząc do środka.
- Tak. Faye źle się czuje. Osłabienie organizmu.
Odpowiedział Nicholas, odsuwając się od siostry aby zezwolić uzdrowicielowi na zbadanie jej i wystawieniu diagnozy. Uleczeniu czy nawet podaniu jej czegoś na wzmocnienie.

Nicholas stał z boku, obserwując. W takim stanie siostra nie mogła wrócić do siebie przez teleportację. Kominek? O ile miała taki w miejscu zamieszkania. Też było co prawda ryzykowne.

- Odstawię Cię do domu.
Zasugerował w końcu. Kiedy uzdrowiciel wydał zalecenia odpoczywania i dał jej coś na wzmocnienie. Opatrzył na tyle, ile mógł. Zostawiając ich później samych, Nicholas zostawił przełożonemu informację, że musi wyjść na godzinę, z powodu spraw rodzinnych. Dzięki temu, że odstawi siostrę pod dom w Dolinie Godryka, będzie wiedział, gdzie mieszka.



Koniec sesji