![]() |
|
03.09.1972 | Don't stick your bib in this, princess - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Ulica Śmiertelnego Nokturnu (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=21) +--- Wątek: 03.09.1972 | Don't stick your bib in this, princess (/showthread.php?tid=4590) Strony:
1
2
|
RE: 03.09.1972 | Don't stick your bib in this, princess - Faye Travers - 13.04.2025 Nie ukrywała nawet irytacji, która ją ogarnęła na fakt, że Skoll tak po prostu ją olał. Zmarszczyła brwi w wyrazie gniewu, bo przecież tu już nie chodziło o jego nazwisko czy ich znajomość: to ona tu miała doświadczenie w łapaniu magicznych stworzeń, nie on. Więc czego się pchał prosto w paszczę lwa? Faye zacisnęła palce na różdżce, gotowa odpowiedzieć mu coś w kilku ostrych słowach, gdy tak bezceremonialnie i bez ogródek zaczął wypytywać dzieciaka. - Skoll, zostaw go - rzuciła ostro, mrużąc oczy, ale podejrzewała że Greyback w ogóle jej nie posłucha. Dzieciak chyba też miał ją gdzieś, co jednak było zrozumiałe patrząc na to, że wysoki mężczyzna właśnie szarpał go za koszulę i żądał odpowiedzi. - Tam! - a potem wykonał ruch, jakby chciał się wyrwać i zwiać. Pokazał uliczkę, którą Skoll kojarzył jako tę, która zdecydowanie nie była ślepa. Musieli się więc spieszyć, jeżeli chcieli go dorwać. Faye jakby tylko na to czekała - rzuciła się w tamtą stronę, korzystając z okazji. Skoll trzymał dzieciaka i udawał groźnego, więc mogła wysunąć się na prowadzenie i czmychnąć w uliczkę, nie myśląc za bardzo czy spotka w niej stworzenie, czy jeszcze nie. Czy stworzenie będzie na nich czekać w uliczce? Tak/Nie [roll=TakNie] RE: 03.09.1972 | Don't stick your bib in this, princess - Skoll Greyback - 19.04.2025 Im więcej było wokół zamieszania, tym bardziej kontrolował kątem oka położenie Faye. Nie tylko po to, by wiedzieć, co się z nią dzieje. Zdawał sobie sprawę z tego, że najpewniej to ona będzie lepiej zorientowana w tym wszystkim. Ponownie ta jedna szalona myśl zakręciła mu się w głowie, ale chwilowo tylko szedł dalej, zostawiając na boku to, na co jeszcze nie miał wpływu. A przynajmniej tak mu się wydawało. Zapytał szczeniaka o kierunek, bo wyglądał tak, jakby przed chwilą miał to coś przed twarzą i tylko dostateczna dawka strachu go uratowała. Traversówna słusznie założyła, że jej rozkaz obejdzie się bez echa, zwłaszcza, że Skoll nic mu przecież nie robił. Tym bardziej, że bez ociągania dostał swoją odpowiedź. Zerknął zaraz za ręką i wyciągniętym palcem, a w tym momencie przed oczyma mignęła mu Faye. Greyback warknął pod nosem i natychmiast puścił dzieciaka, dając mu uciekać, gdzie tam chciał. Właśnie przestał być istotny. — A ty dokąd? — prychnął, ruszając za dziewczyną. Dogonienie jej nie było dużym problemem, wkrótce oboje stanęli między kamienicami. Kilkaset metrów przed nimi znad zagryzionego kota podniosła się sylwetka brunatnego stworzenia o długich, masywnych kończynach. Wyglądało na wychudzone nawet jak na swój gatunek, sierść miało jakby wyleniałą i z pewnością trochę przeszło od chwili ucieczki. Umazany krwią pysk sprawiał niepokojące wrażenie czegoś na granicy człowieczeństwa. Faye z pewnością rozpoznała przyczajacza. Nie był jeszcze dorosły, ale wciąż niebezpieczny. — I co teraz, biegniemy dalej na oślep? — mruknął Skoll z niezadowoleniem, ale pytanie było poważne. Czasu do namysłu również wiele nie mieli. Greyback zaklął pod nosem, kiedy stworzenie dosłownie zniknęło im z oczu. Zacisnął mocniej palce na różdżce i zerknął na Faye. RE: 03.09.1972 | Don't stick your bib in this, princess - Faye Travers - 13.05.2025 Nawet gdyby miała czas, żeby mu odpowiedzieć, to by tego nie zrobiła. Domyślała się, że zadał jej pytanie retoryczne, więc po co miała strzępić ryj? Puściła się w pogoń nie tylko dlatego, że była w gorącej wodzie kąpana - ruszyła niemalże z kopyta, bo nie wyobrażała sobie, żeby tak po prostu zostawiła ludzi na pastwę stworzenia. Obojętnie czy chodziło o ludzi z Nokturnu, czy z Pokątnej lub Horyzontalnej: to wciąż byli ludzie. Ludzie, których należało chronić. - A masz inny pomysł? - oczywiście, że rozpoznała stworzenie. Zamiast jednak zareagować, czekała na jego pierwszy ruch. Czekała na atak, ale przeliczyła się, bo przyczajacz zniknął. Faye zacisnęła palce na różdżce, bo wiedziała doskonale, że ten konkretny gatunek potrafi stać się niewidzialny. Czytała o nich, ale nie miała przyjemności na nie polować - według badań i klasyfikacji, przyczajacze były spokrewnione z ghoulami oraz demimozami. To po tych ostatnich potrafiły stać się niewidzialne. Faye machnęła różdżką, chcąc wytworzyć barierę, która oddzieli ich od miejsca, w którym przed chwilą znajdowało się stworzenie. Bariera miała być przezroczysta, żeby nie ograniczyć im widoku, jeżeli zwierzę postanowiłoby się nagle ujawnić. - Potrafią stać się niewidzialne i są cholernie agresywne, zaraz nas zaatakuje - powiedziała cicho, mrużąc oczy. Myśl, Faye, myśl... - Musimy go jakoś oznaczyć, żeby nas nie zaskoczył. Kształtowanie 3K, na wytworzenie bariery [roll=Z] Czy przyczajacz rzuci się na nich? [roll=TakNie] RE: 03.09.1972 | Don't stick your bib in this, princess - Skoll Greyback - 15.07.2025 Cała ta sytuacja z każdą kolejną chwilą wydawała się coraz bardziej kuriozalna. Miał ochotę odwrócić się i zniknąć z okolicy, kiedy tylko zdał sobie sprawę, jak duża będzie z tego afera. Szczęście, że nadal znajdowali się w obrębie Magicznego Londynu, ale to również mogło się zmienić szybciej, niż kto by pomyślał. Z drugiej strony taka koncepcja mierziła niemiłosiernie, wiercąc dziurę zarówno w dumie, jak i czymś, co można by nazwać sumieniem Skolla. W dużym przybliżeniu. Dał słowo. Nie mógł się teraz wycofać. No i pozostawała jeszcze kwestia Faye. Jej pojawienia się w ogóle nie przewidział, namieszała w skleconych na prędce planach i wywróciła wszystko na lewą stronę, a on dalej nie umiał ocenić, czy to dobrze, czy źle. Ale nadal stali tu razem, u wylotu zapyziałej uliczki Nokturnu, z krzyczącym i zdezorientowanym tłumem gdzieś za plecami. Zadał głupie pytanie i dostał głupią odpowiedź. To oczywiste, że nie mieli planu. Może by mieli, gdyby raczył podzielić się z nią wiedzą zawczasu, ale to byłoby jeszcze głupsze z jego strony. Zerknął ponownie na dziewczynę. — Plecami do siebie — rzucił jedynie, odwracając się od Faye. Na miejscu tego zwierzęcia, tak by właśnie zrobił, mając przewagę zaskoczenia, wykorzystałby ją maksymalnie i zaatakował od słabej strony. To, co miało ich ochronić, zadrgało tylko i rozpłynęło się w jakimś mydlanym błysku na moment przed tym, jak szelest pazurów na bruku dotarł do ich uszu, wyłonił się z jednolitego szumu zamieszania, jaki przytłaczał zewsząd. Skoll zareagował instynktownie, starając się zasłonić sobą Faye, a jednocześnie wystawił różdżkę w stronę spodziewanego celu. Zaintonował krótko zaklęcie zwiotczające mięśnie w nadziei, że w porę go powstrzyma przynajmniej na chwilę. Transmutacja II - zaklęcie zwiotczające [roll=N] Na kim skupi się przyczajacz? [Tak - Skoll, Nie - Faye] [roll=TakNie] RE: 03.09.1972 | Don't stick your bib in this, princess - Faye Travers - 17.08.2025 To, że Faye pojawiła się nagle i zepsuła wszystko, nie było niczym nowym - zwykle tak robiła, nawet jeżeli nieświadomie. Skoll jednak miał rację, nie szufladkując tego spotkania na dobre lub złe. W końcu nie było tajemnicą, że Traversówna parała się łowiectwem i potrafiła zaskoczyć, jeżeli chodzi o wiedzę, reakcje czy plany. Teraz jednak... Coś chyba nie poszło tak, jak sobie dziewczyna zaplanowała. Gdy bariera się nie ukształtowała, Faye przykleiła się plecami do Skolla. Mogło to wyglądać poniekąd komicznie, zważywszy na wzrost Greybacka i dziewczyny, ale to nie teraz było najważniejsze - najważniejsze było to, by trzymać swoje plecy, dosłownie i w przenośni. Pazury zachrzęściły o bruk, lecz zanim zwierzę było w stanie ich dosięgnąć: Skoll przesłonił Faye i posłał zaklęcie w stronę niewidzialnego. Dobrze, że oprócz zmysłu wzroku mieli także słuch, i to raczej dobry, bo mogłoby być po nich. Przyczajacz warknął, gdy zwalił się na ziemię. Zaklęcie Skolla podziałało, ale na jak długo? No i pozostawała pewna niewygodna kwestia... Zwierzę zamigotało, ujawniając swoją pozycję. Skupiło się teraz na Greybacku, tracąc z oczu Faye. - Uważaj! - krzyknęła, widząc że Przyczajacz szykuje się do ponownego zniknięcia. I chyba ataku na Skolla. Faye posłała w kierunku bestii błoto z uliczki, mając nadzieję, że uda jej się trafić i ubrudzić go na tyle, by stał się jakkolwiek dla nich widoczny. Rzut na translokację [roll=N] Czy Przyczajacz da radę rzucić się na Skolla? [roll=TakNie] |