![]() |
|
jesień 13 września 1972 roku - prawa czasu - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20) +--- Wątek: jesień 13 września 1972 roku - prawa czasu (/showthread.php?tid=4982) Strony:
1
2
|
RE: jesień 13 września 1972 roku - prawa czasu - Vakel Dolohov - 10.10.2025 – Albo spotkanie – powiedział spokojnie. Randka to było takie zobowiązujące słowo. – Szczerze mówiąc Lyssa, nie wiem kto jeszcze w tych czasach wysyła tego typu, staroświeckie wiadomości. Nie ty pierwsza potraktowałabyś to jako rozrywkę. – Nie spochmurniał, ale nabrał jakiegoś takiego... bardziej melancholijnego tonu. – Pracuję teraz nad czymś, co zapewne zrzuci ci na głowę masę nowych obowiązków i rzuci światło na nowe perspektywy, o ile będziesz chciała się w to zaangażować, ale muszę jeszcze dopracować detale. Może opowiem ci o tym wstępnie na tym obiedzie? – I spróbował uśmiechnąć się, mimo wszystko. A jednak nawet w całej jego doskonałości, w perfekcji sztuki udawania, potknął się – przez sekundę dał po sobie poznać, że wspomnienie o jej matce odbiło mu się smutkiem i goryczą. Ruszył się ze swojego miejsca. – Nie... – odpowiedział nieco rozkojarzony. – Nie rozkładałem dla nas kart. Jedynym co by w nich zobaczył, była własna rozpacz. RE: jesień 13 września 1972 roku - prawa czasu - Lyssa Dolohov - 14.10.2025 - Może być i spotkanie - przytaknęła ojcu, podłapując chyba to co miał na myśli. Spotkanie brzmiało lepiej, łagodniej i bez jakichś ukrytych oczekiwań. - Wiesz... jakby to ująć, odniosłam wrażenie że niektórzy tutaj bardzo cenią sobie tradycje i dbanie o odpowiedni rozwój czy kierunek w którym podąża rodzina. Cokolwiek dla nich znaczy tutaj odpowiednie... Nawet więc mnie ten list nie zdziwił - wzruszyła ramionami. - Szczególnie że we Francji wciąż mamy bale debiutanckie, ale to już bardziej dla zabawy, a nie tak jak kiedyś dawno temu. Bardzie powód żeby się ładnie ubrać - a nie aktywnie pokazać się, że teraz było się gotowym do szukania męża lub żony. Lyssa zastrzygła uszami, słysząc dalsze słowa ojca. Wyraźnie się zainteresowała, gotowa zapytać tu i teraz, o co właściwie chodziło, ale ostatecznie odpuściła. Mogła przecież odrobinę poczekać, prawda? - Bardzo chętnie o tym wszystkim posłucham - uśmiechnęła się do niego szczerze, nawet jeśli on przygasł. Poczuła delikatne ukłucie smutku, że poruszyła ten temat. Nie chciała przywoływać nieprzyjemnych wspomnień, ale nie dało się ukryć, że nie miała bladego pojęcia o tym, co działo się między jej rodzicami. Nie rozmawiali o sobie - matka wręcz z religijną gorliwością unikała tematu, a Vakela też wyraźnie to bolało. Podążyła za ojcem, kiedy ten ruszył się ze swojego miejsca. Nie była pewna czy chciał się odsunąć od ewentualnych dalszych pytań, czy może od samych wspomnień. - Papa? - rzuciła, odrobinę tylko niepewnie, zanim go objęła. - Cieszę się że jesteś. |