![]() |
|
[18.09.72] Morituri te salutant | Icarus & Basilius - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19) +--- Wątek: [18.09.72] Morituri te salutant | Icarus & Basilius (/showthread.php?tid=4997) Strony:
1
2
|
RE: [18.09.72] Morituri te salutant | Icarus & Basilius - Basilius Prewett - 06.02.2026 Icarus zniknął w gabinecie, a Basilius w tym czasie postanowił wykonać dodatkowe badania, licząc że może teraz coś się zmieniło. Wyniki? Dalej dość kiepskie. Dalej najlepiej by było, aby znaleźli źródło klątwy pana O'Hary, ale może... Może gdyby po prostu zabraliby mężczyznę do Munga, to dałoby się ją zdjąć innymi sposobami. Tylko że to zapewne potrwałoby kilka dni i zafundowałoby o wiele więcej dodatkowego stresu zarówno pacjentowi jak i jego rodzine. Cholera. Naprawdę miał nadzieję, że jednak uda im się zaradzić temu dzisiaj. Może kiedy mężczyzna znowu się uspokoi i spróbuje im coś tłumaczyć... Może wtedy będzie mówić z większym sensem. Wreszcie Icarus zakończył swoje poszukiwania. Basilius spojrzał na niego pytająco, po czym przeprosił na chwilę pozostałych członków rodziny O'Hara i wyszedł z Icarusem przed sklep. – I co? Znalazłeś coś? – spytał, próbując nie okazywać zmęczenia tą całą sytuacją. Naprawdę wolałby już iść na ten obiecany przez niego samego obiad i chwilę odpocząć. – Musimy dowiedzieć się czegokolwiek o tej rzuconej klątwie. Ona naprawdę nie jest straszna po prostu... Upierdliwa. RE: [18.09.72] Morituri te salutant | Icarus & Basilius - Icarus Prewett - 08.02.2026 Wrócił z gabinetu lekko blady na twarzy, z zaklętą kopertą w kieszeni. Nie dotykał jej oczywiście, podnosił ją przez materiał chusteczki. Nie chciał, by klątwa dotknęła i jego. Przecież gdyby tłumaczowi odebrano zdolność posługiwania się angielszczyzną... powiedzmy, że byliby ugotowani. Przeprosił państwa O'Harów i wyciągnął Basila na stronę, a dokładniej na zaplecze sklepu. Ostrożnie wyciągnął z kieszeni list, wciąż go nie dotykając, i położył na stole. – To symbol mafii. Widziałem go kilka razy wśród... bardziej szemranych klientów w Convivium. – Teoretycznie nie było to kłamstwem. Po prostu Icarus pomijał kilka dość... istotnych aspektów sprawy. Instynktownie dotknął swojego tatuażu na przedramieniu. – Wydaje mi się, że w tym liście może znajdować się źródło klątwy. Choć ty pewnie lepiej to wyczujesz... Kilka kropelek potu wstąpiło na jego czoło. Zgrywał głupka, przez co bał się, że wygląda podejrzanie. Oczywiście dało się zrzucić winę za jego stan na poczucie stresu w kontakcie z klątwą. I z mafią. Rozsądny, uzasadniony lęk. Wcale nie chodziło o to, że Icarusowi ostatnimi czasy coraz bardziej zaprzątała umysł sprawa powiązania z Okiem. Musiał kiedyś wreszcie powiedzieć Monie... I Basilowi, i Electrze. Chciał zerwać z tym wszystkim. Ale kompletnie nie wiedział jak. RE: [18.09.72] Morituri te salutant | Icarus & Basilius - Basilius Prewett - 22.02.2026 Zapewne powinien zdecydowanie bardziej dramatycznie zareagować na informację o mafii, lub o tym że jego brat najwyraźniej miał bardzo ciekawych klientów w swoim barze. Zapewne powinien też zadać kilka pytań więcej lub w ogóle uznać, że najlepiej będzie wezwać kogoś zaprzyjaźnionego z Ministerstwa Magii na przykład Brennę. Zapewne. Ale był zmęczony. Londyn być może nie płonął już dosłownie, ale ogień w postaci chorych i potrzebujących cały czas trawił to miasto, a Basilius chciał po prostu rozwiązać sprawę tej klątwy, udać się na obiad i udać, że czarodziej o którym miał dobre zdanie, wcale nie był zamieszany w podejrzane sprawy. I to nie tak, że nie okazał żadnych emocji. Jego brat mógł zapewne doskonale dostrzec milion sprzecznych myśli, które w tej jednej sekundzie przewinęły się przez spojrzenie starszego Prewetta. – Rozumiem – powiedział w końcu, bardzo spokojnie, a potem wyciągnął różdzke i skierował ja w stronę koperty. – Jak na bar w którym sprzedajesz eliksir prawdy, masz tam bardzo ciekawych kolegów – mruknął tylko jeszcze, a następnie rzucił kilka zaklęć. Zmarszczył brwi. Kolejne zaklęcie. I kolejne. A potem, za sprawą magi, otworzył kopertę i przekrzywił ją tak, że wypadł z niej niewielki medalik, który również został potraktowany jakimś czarem. Basilius uśmiechnął się triumfalnie. – Znalazłem przeklętych przedmiot – powiedział zapewne nieco za bardzo wesoło, jak na taką informację. – Dam radę wyleczyć go na miejscu. Tylko hm... – Zawahał się. – Nie wiem. Nie chcę tego zgłaszać do Atreusa, lub Brenny, ale... Myślisz, że powinniśmy? RE: [18.09.72] Morituri te salutant | Icarus & Basilius - Icarus Prewett - 01.03.2026 Nie wiedział, co powinien rzec Basilowi. Nie mógł przecież zdradzić nic o swoim udziale w mafii, a jednocześnie winę za nasłanie Brenny lub Atreusa na Oko zapewne przypisanoby Basilowi. A to z kolei oznaczałoby, że Icarus musiałby wziąć ją na siebie i ponieść konsekwencje. – Nie wszyscy twoi pacjenci są twoimi kolegami. Tak samo jest u mnie. Do Convivium przychodzi wiele różnych osób. Trzeba mieć głowę na karku i oczy dookoła głowy. Wiedzieć, kto jest kim. – Jego głos nawet przez chwilę się nie załamał. Było mu z tej racji cholernie głupio. Robił to jednak dla bezpieczeństwa brata. Przynajmniej tak sobie wmawiał. Kiedy Basilowi udało się znaleźć przeklęty przedmiot, Icarus postarał się z dystansu przyjrzeć się medalikowi. Nie zobaczył jednak żadnych znajomych sobie symboli. Nie z tej odległości. – Myślę, że mogłoby to nas wpędzić w tarapaty. I to spore. Gdyby mafia się dowiedziała, że działamy na ich niekorzyść... Po prostu powinniśmy się trzymać od tego z daleka. Zdjąć klątwę i odejść, jakbyśmy niczego się nie domyślili. Minęło kilkanaście minut, w czasie których Basilowi udało się zdjąć klątwę z pana O'Hary. Ten przez chwilę jeszcze gubił się w zeznaniach, być może przez chwilowy zanik pamięci. Mówił jednak piękną irlandzką angielszczyzną. Oznaczało to, że zadanie zostało wykonane. – Gratulacje! – Icarus poklepał brata po ramieniu, gdy wychodzili ze sklepu. – A jak już robota za nami, chodźmy na lunch. Do Convivium jeszcze nikogo nie wpuszczam, ale w Dziurawym Kotle serwują całkiem niezłe jedzenie. Tym samym bracia Prewett udali się na zasłużoną przerwę. Koniec sesji
|