Secrets of London
[12.09.72 Hannibal & Lyssa] Draw me like one of your French girls - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20)
+--- Wątek: [12.09.72 Hannibal & Lyssa] Draw me like one of your French girls (/showthread.php?tid=5020)

Strony: 1 2


RE: [12.09.72 Hannibal & Lyssa] Draw me like one of your French girls - Hannibal Selwyn - 20.10.2025

- Prawdę mówiąc, nie spodziewałem się, że będziesz tak zainteresowana moim własnym zdaniem - uśmiechnął się do niej - Przygotowałbym się lepiej, gdybym wiedział.
Ludzie zajmujący się plakatami i kostiumami zwykle chętniej słuchali wytycznych od reżyserów, niż aktorów i tancerzy, zwłaszcza, kiedy chodziło o kwestie kolorystyczne. To bywało frustrujące, ale Hannibal właśnie przekonywał się, że odwrotna sytuacja wymaga dużo więcej przemyśleń, niż się spodziewał.

- Tak, one obie są niesamowite - powiedział z profesjonalną neutralnością. Zabawne, pomyślał, że to Lauretta gra Ekstazę, a Mathilda - Ambicję. Sądząc po usposobieniu i podejściu każdej z nich do swojej sztuki, powinno być dokładnie odwrotnie.

- Nie wiem, kto planował te kolory. Sam uważam, że Mathildzie byłoby bardziej do twarzy w czymś łagodniejszym i nie mam pojęcia, czy Lauretta jest zadowolona z pomarańczowej sukienki - czy ona w ogóle bywała z czegokolwiek zadowolona? Hannibal przynajmniej miał ten komfort, że biel jego kostiumu była raczej złamana, niż śnieżna, dzięki czemu komplementowała jego urodę. No i nie musiał polegać jedynie na makijażu w kwestii swojego wyglądu.

Podszedł o krok czy dwa bliżej i zerknął na szkicownik Lyssy. Nie nachalnie - wiedział, że wielu artystów jest dość wrażliwych na punkcie podglądania niedokończonych prac. Był jednak ciekaw.
- Nawiązanie do aur to świetny pomysł. Zróbmy, jak mówisz - spojrzał jej w oczy - Jestem pewien, że dobrze wyjdziemy na zdaniu się na twoją intuicję w tej kwestii.
A na pewno lepiej, niż na moją, pomyślał z pewnym rozbawieniem. Doprawdy, mama miała rację, malarstwo to dziesięć procent natchnienia, dziesięć procent malowania i osiemdziesiąt procent planowania!


RE: [12.09.72 Hannibal & Lyssa] Draw me like one of your French girls - Lyssa Dolohov - 20.10.2025

- To wy jesteście duszą tego przedstawienia, nie dyrektorzy - uśmiechnęła się leciutko. Pod koniec dnia jednak, niestety, to 'góra' miała ostatnie słowo co do tego, jak powinny te plakaty wyglądać, a ona mogła tylko spróbować zwiększyć prawdopodobnieństwo, by wybrali jej zdaniem odpowiedni.

Lyssa miała swoje przemyślenia na temat Lauretty i Mathildy, ale nie zamierzała się nimi w tym momencie dzielić. Nie kiedy nie była pewna, jaki stosunek miał do jednej i drugiej Hannibal. Ta druga zwyczajnie nie przypadła jej do gustu, wydając się jej nietuzinkowo śniętą i odklejoną od rzeczywistości, ale mimo tego trąciła dokładnie tym co miała utożsamiać na scenie - ambicją. Lauretta natomiast wydawała się sztywna niczym tyczka, ostro świadoma wszystkiego, co działo się dookoła niej, a także gdzie leżały jej możliwości. Nie mogły być bardziej od siebie różne.

Kiedy Hannibal zbliżył się do niej, pokazała szkicownik. Nie było tam wiele, bo ilustracje przedstawiały surowe studia póz, które wydawały jej się najbardziej porywające i pasujące do tego, co planowała dalej. Wykonane ołówkiem i czarno białe, niewiele miały wspólnego z tym co wcześniej opisywała.
- Żeby pamiętać. Muszę jeszcze porozmawiać z Morganą, a potem pójdę do swojej pracowni, żeby na jutro przygotować właściwe propozycje i pokazać je znowu, do wstępnej selekcji. Potem poprawka, odnośnie tego co najbardziej się spodoba, żeby to doszlifować... W normalnych warunkach miałabym o wiele więcej czasu, ale jest jak jest - westchnęła nieco smutno, bo nie lubiła się aż tak śpieszyć, ale nie miała innego wyjścia. Uśmiechnęła się do Selwyna jeszcze raz i schowała szkicownik. - Niestety tak jak mówiłam, czeka mnie jeszcze jedno spotkanie, ale chcę ci powiedzieć że bardzo cieszę się, że zobaczę cię znowu na scenie i będę trzymać mocno kciuki, żebyś oczarował widownie - podniosła się z miejsca, zbierając swoje rzeczy. Pożegnała się z nim grzecznym cmoknięciem w policzek, zanim ruszyła dalej, do kolejnej salki.

Koniec sesji