![]() |
|
[25.09.1972 Hannibal & Oliver] 10 easy steps to create an enemy and start a war - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19) +--- Wątek: [25.09.1972 Hannibal & Oliver] 10 easy steps to create an enemy and start a war (/showthread.php?tid=5100) Strony:
1
2
|
RE: [25.09.1972 Hannibal & Oliver] 10 easy steps to create an enemy and start a war - Hannibal Selwyn - 24.02.2026 Wolne palce podtrzymującej koszulkę dłoni Hannibala przesunęły się po skórze tuż pod mostkiem. Mimochodem - a może wcale nie. Chwilę później ubranie wróciło na swoje miejsce. - Ja też - westchnął. Dyskusja z goblinami pozwoliła mu upuścić trochę pary i przekuć frustrację w konstruktywne… no, w każdym razie w jakieś, fizyczne, działanie, a to zawsze pomagało, ale nie wystarczyło. Pod skórą Hannibala znowu pełgał niepokój, który mógł skutecznie ugasić tylko strumień alkoholu albo okład z drugiego ciała. Albo jedno i drugie. Znał wiele miejsc, gdzie można było dostać te rzeczy, ale podobnie jak wybór ulubionych lokali Olivera obejmował głównie podejrzane zakamarki Nokturnu, tak z kolei Hannibal w poszukiwaniu rozrywki trafiał najczęściej do mugolskiej części miasta. To nie były miejsca, w które czarodzieje chodziliby często i chętnie. I bardzo dobrze - póki tak pozostawało oferowały wytchnienie anonimowości. - Kiedyś musisz mnie zabrać na jakiś pub crawl po Nokturnie. Tylko nie z tą twarzą - uśmiechnął się do McKinnona i machnął dłonią w stronę własnej facjaty. No właśnie. Anonimowość. Toaletka Selwynów mogła ją zapewnić w czarodziejskich dzielnicach jedynie na kilka godzin. Niczym Kopciuszek, pomyślał Selwyn. Romantycznie. - Może to nie jest nasz wieczór na kombinowanie. Chodźmy do tej Fontanny, to te uciekające frytki? - zgodził się łatwo, czekając u wylotu uliczki, aż kumpel do niego dołączy - Też o nich słyszałem, a nie było okazji spróbować. Nie potrzebował co prawda zniżek za łapanie uciekającego jedzenia, ale absurdalna, podlana trunkami rozrywka zawsze była w cenie. I może tam nikt nie będzie usiłował ich wciągać w polityczne dyskusje. Ulica była cicha i noc też była - chwilowo - oszukańczo - z powrotem cicha. Hannibal nie zamierzał dać się na to nabrać. Koniec sesji
|