Secrets of London
[12.09.1972r.] Tylko badam teren || Nicholas & Faye - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23)
+--- Wątek: [12.09.1972r.] Tylko badam teren || Nicholas & Faye (/showthread.php?tid=5172)

Strony: 1 2


RE: [12.09.1972r.] Tylko badam teren || Nicholas & Faye - Nicholas Travers - 01.10.2025

Mało kto był wstanie uwierzyć, że ta dwójka jest rodzeństwem, patrząc jak bardzo się między sobą różnią. Jak te różnice w charakterach i zachowaniu są mocno widoczne. Inni mogą uważać ich za magnesy przyciągania się jako przeciwieństwa. Co też pokazywało, że dla Nicholasa rodzeństwo nie było mu obojętne. Pomagał Theonowi, to samo robi dla Faye. A przynajmniej próbuje.

Odkupiła mieszkanie. Na tę wieść, Nicholas cicho westchnął. Według niego, mogłaby to sprzedać. Jakiemuś mugolakowi, czy nawet i mugolowi by wcisnęli. Czarodzieje to potrafią, być przekonującym. Jak nie uda się po dobroci, można użyć uroku.
Odstawił kubek na stolik, kiedy Faye udzieliła odpowiedzi, nie pojmując, dlaczego on nalega na zmianę jej miejsca zamieszkania.

- Mówiłem ci, że w Dolinie Godryka nie jest bezpiecznie. A tym bardziej w Kniei. Im dalej jesteś od tych miejsc, tym mniej narażasz się na działanie obcych sił.
Odpowiedział dość poważnie, przypominając ich jedną z ostatnich rozmów, kiedy zakomunikowała mu o tym, że przeprowadziła do Doliny Godryka. Wiedziała na co się pisze. Nie posłuchała go wtedy, uparcie trzymając się swoich decyzji. Czy musiał jej przypomnieć co miało miejsce ostatniego miesiąca, o którym w sumie też sama wspomniała?

Zaraz też Faye zaczęła głośno wyrażać swoje niezadowolenie z tych ataków, nie widząc w nich korzyści. Celu po jaki sięgali. Strach, jaki szerzyli. Siła, jaką pokazali. Patrzyła na to inaczej. Przeciwnie od niego. On uważał, że to było konieczne, ale gdyby było lepiej zorganizowane w ich strukturze wewnętrznej. Takie wezwanie aby nagle działać, nie było z jednej strony dobre. Ale czy ktoś tym się przejmował? Było zadanie, trzeba było je wykonać. Bez słowa sprzeciwu.

- Żyjemy w czasach wojny. Nie oczekuj, że będą sypać się płatki kwiatów z nieba zamiast popiołu… Jeżeli chodzi o mieszkanie, możemy to sprzedać i kupię Ci nowe. Mnie na to stać. Jeżeli nie chcesz wrócić do domu. Nawet w Szkocji mogę Ci coś znaleźć. Tam jest bezpieczniej.
Odparł z przekonaniem. Jakby wiedział, że jedynie Anglia stała się miejscem głównej areny wojny. A póki nie dotyka to Walii i Szkocji, nie stoi na przeszkodzie nic, aby tam zamieszkać. Przynajmniej na większość czasu, póki Czarny Pan nie zdecyduje o przejęciu kolejnych granic. Może i Faye jest dorosła, ale wciąż była dla niego dzieckiem.

O ile rozmowa jakoś przebiegała im sprawnie, tak jednak zdrowie Nicholasa żyło swoim życiem. Nagle złapał go kaszel, więc musiał zakryć usta dłonią i odwrócić głowę w przeciwnym kierunku od siostry, aby odkaszlnąć. Nie było to przyjemne uczucie dla jego gardła i płuc, ale co musiał, to wykaszlał.

- Wybacz.
Przeprosił, choć pewnie nie musiał. Sięgnął znów po kubek, aby móc upić łyk dla złagodzenia bólu.





RE: [12.09.1972r.] Tylko badam teren || Nicholas & Faye - Faye Travers - 01.10.2025

- I miałeś rację. Na to liczyłeś, przychodząc tutaj? Żebym w końcu przyznała ci rację? - mruknęła, chmurząc się nieco. Z ewidentnym dąsem na twarzy upiła łyk herbaty, przetrawiając wszystko to, co mówił do niej brat. Wyjątkowo mu nie przerywała, co zdarzało się bardzo rzadko. Ale teraz jakoś nie miała ochoty na kłótnie: nie w chwili, gdy czuła się tak bardzo, bardzo samotna mimo faktu, że była otoczona ludźmi. - Nie oczekuję. Ale staram się zrozumieć.
Powiedziała w końcu cicho, wzruszając ramionami. Nicholas mógł się domyślać, że jego siostra nigdy nie zrozumie, co nimi kierowało. Była zbyt dobra, zbyt naiwna, zbyt... Idealistyczna. Była jego przeciwieństwem, przekleństwem krwi Traversów - i nie chodziło wcale o klątwę likantropii, a o jej zachowanie, jej usposobienie i jestestwo. Jeszcze tylko tego brakowało, żeby zaczęła się spotykać ze szlamą, to dopiero byłaby plama na honorze.

- Inne, to znaczy gdzie? Nie chcę mieszkać w Szkocji, tu jest mój dom - powiedziała, siorbąc kolejny łyk herbaty. Była dobra i aromatyczna, pozwalała na chwilę zapomnieć o tym całym syfie, który ich otaczał. Chciała coś dodać, ale brat zakaszlał. Zmarszczyła brwi i odruchowo odłożyła kubek na stolik. Nie wyciągała rąk do Nicka, ale na jej twarzy odbiła się troska. Jak mogła zapomnieć, że skoro pracował w Ministerstwie, to pewnie był w środku tego piekła, i nawdychał się dymu? - Zgaszę kadzidło.
Powiedziała i nie czekając na jego odpowiedź, po prostu to zrobiła. Nie miała przy sobie nic, co mogłoby mu pomóc. Tylko cukierki z anyżem. Czy jej brat lubił anyż? Chyba nie, nikt nie lubił anyżu. Faye otworzyła okno na oścież, pozwalając by chłodne, jesienne powietrze wdarło się do salonu.
- Pewnie mieliście pełne ręce roboty w pracy, prawda? Słyszałam, że wszyscy zostali wezwani, nie tylko brygada i aurorzy. Niezły syf się zrobił - powiedziała, odwracając głowę w kierunku brata. - Byłeś u uzdrowiciela po tym wszystkim?

@Nicholas Travers


RE: [12.09.1972r.] Tylko badam teren || Nicholas & Faye - Nicholas Travers - 01.10.2025

- Oczekuję, że zaczniesz mnie słuchać. Nie mówię Ci tego po to, aby utrudnić ci tutaj życie, ale dla Twojego bezpieczeństwa.
Zaznaczył, używając nieco innych słów, niż przyznając otwarcie chęć przyznania mu racji. Bo przecież ją miał. I Faye ze swoją upartością, też z trudem ją przyznawała. To on pracował w Departamencie Tajemnic, w Komnacie Śmierci, którą w ostatnim czasie widział każdego dnia, każdej godziny. A tamtej pamiętnej  i tragicznej dla obywateli miasta nocy, było jej co minutę. Jego mroczna dusza czuła przyjemność z widoku martwych ciał fizycznych. Brał przyjemność z odbierania komuś życia, kto nie zasługiwał na nie w tej epoce.

Faye pozostawała przy swoim, że nie chce w ogóle mieszkać w Szkocji. Miał odpowiedzieć jej na to stwierdzenie, ale kaszel chwilowo uniemożliwił mu mówienie. Uniósł drugą dłoń, jakby chciał powstrzymać siostrę o zgaszenia kadzidła twierdząc, że to nie ono jest powodem jego duszności. Nie zdążył jednak nawet powiedzieć, że nie musi.  Kadzidło zostało zgaszone, a okno po chwili otworzone.

Nicholas nie przepadał za słodyczami. A czy jadał o smaku anyżu? Nie pamiętał tego odkąd dojrzał i wyrósł z niektórych dziecięcych i młodzieńczych nawyków.

- Nie miałem kiedy iść.
Odpowiedział z przekonującą nutą kłamstwa. Uzdrowiciela miał pod ręką. A przynajmniej pośrednika, którego nazwisko było znane w kręgach szpitala Świętego Munga. Lestrange. Również mógł udać się o pomoc do Lupina, ale do niego także jeszcze nie zawitał.
- Syf, to mało powiedziane. W Ministerstwie panował chaos.
Nie zaprzeczył temu, że również był wezwany i mówił tutaj półprawdę. Miał wezwanie, ale nie do Ministerstwa. To, jeżeli do niego przyszło, zostało zignorowane. Miał jednak na to dobre usprawiedliwienie, które zostało przyjęte, patrząc na skalę zdarzenia. Nawet jeżeli byłby wezwany z ramienia Ministerstwa, to mógł pracować w terenie. W końcu śmierć, była wszędzie. W noc ataku, nie było go w Ministerstwie. Po prostu powtarzał słowa, jakie usłyszał od współpracowników, którzy byli na miejscu.

To mówiąc, odstawił kubek po upiciu paru łyków, na złagodzenie suchości w gardle i odczuwalnego bólu. Mógł dalej prowadzić rozmowę z Faye.

- Zatem, gdzie chcesz mieszkać?
Spojrzał na nią, wracając pytaniem do tematu z nową dla niej lokalizacją do zamieszkania. Ten budynek, jeżeli nie dostanie solidnego remontu, zdąży się w ciągu miesięcy zawalić. Biorąc pod uwagę skalę zniszczeń na parterze.





RE: [12.09.1972r.] Tylko badam teren || Nicholas & Faye - Faye Travers - 12.10.2025

Faye wykrzywiła się na te słowa. Lekko zmrużyła oczy, a potem odłożyła kubek z herbatą. Odrobinę wysunęła podbródek, jakby spodziewała się kłótni.
- Nick, Sopelku... - zaczęła łagodnie, ale głos lekko jej drgał. Znał ją na tyle by wiedzieć, że nienawidziła, gdy mówił jej co ma robić. - Zamieniasz się w ojca. Co by było, gdyby przyszedł teraz do ciebie i powiedział, że musisz wziąć pierwszą lepszą flądrę za żonę, bo to dla twojego dobra?
Pytanie zakończyła prychnięciem. Łatwo było dyrygować innymi i rozstawiać ich po kątach, ale gdy stawiało się analogiczną sytuację do siebie, to nagle "o nie, to nie tak, ja mam lepsze powody bycia nieposłusznym".
- Nie będę się słuchać upartego osła, który nawet do lekarza nie chce iść! - nie wytrzymała w końcu i wstała. Podeszła do okna, otworzyła je na oścież i sięgnęła po papierosy. Była u siebie, mogła robić co chciała. Odpaliła jednego, patrząc na spopielony ogród. Jakim cudem wszystko spłonęło a tylko jej mieszkanie nie?

Milczała przez chwilę. Nie lubiła przyjmować pomocy od nikogo, ale czuła, że średnio miała wyjście. Patrzyła na Knieję, która była w oddali, mroczna i ciężka, tajemnicza. Westchnęła, wypuszczając dym nosem.
- Nie wiem, Nick. Na pewno nie w Londynie. Jakaś wioska blisko lasu? Lubię naturę - powiedziała w końcu, chociaż niechętnie.

@Nicholas Travers


RE: [12.09.1972r.] Tylko badam teren || Nicholas & Faye - Nicholas Travers - 16.10.2025

Znów mu to wytknęła. Znów według niej, przypominał ojca swoim zachowaniem i oczekiwaniami. Spojrzawszy na nią, wyczuł drżenie głosu. Nie rozumiała, że w czasie trwającej wojny, jej bezpieczeństwo jest ważne. Matka by nie zniosła informacji o śmierci jednego z nich. Już i tak istniała obawa o Theona, czy on ten rok przeżyje.

Faye musiała odbić pałeczkę, zadając pytanie w innym kierunku, którego sam Nicholas unikał. Wiedział jednak, że tego nie uniknie, jako dziedzic w rodzinie. Miał już swoje lata i powinien mieć żonę. W milczeniu, odwrócił wzrok.

A kiedy wypaliła kolejne uwagi, po prostu przetarł twarz dłonią, podpierając łokieć o oparcie kanapy. Nie zatrzymywał jej, kiedy wstała i podeszła do okna. Wyczuł dym tytoniowy, co znaczyło, że zapaliła papierosa. Nie zabraniał jej tego. On sam nie mógł palić, ze względu na inne dolegliwości zdrowotne. Nie tylko ten męczący kaszel.

Na jego pytanie odnośnie miejsca zamieszkania, wyznała w końcu, gdzie chce i nie chce mieszkać. Było to wystarczające i zrozumiałe. Sięgnął po kubek, upił łyk herbaty, aby się rozgrzać, oraz zwilżyć gardło. Następnie odstawił naczynie na miejsce i wstał. Podszedł do okna, stanąwszy obok. Nie przeszkadzało mu, że paliła.

- Znajdę Ci nowy dom. W bezpiecznym miejscu, blisko lasu. W obliczu tej wojny, jako rodzina, powinniśmy sobie pomagać.
Zapewnił. Nie ważne, jak to załatwi, aby miała nowe miejsce zamieszkania. Czy legalnie, czy nie legalnie. Czy drogą prawną, czy morderczą. W tym chaosie, nie trudno o nowe trupy i przejęcie czyjejś posiadłości i ziemi. Będzie musiał rozejrzeć się po wioskach poza Londynem. Gdyby zaś ta staruszka, straciła życie, cały ten dom mógłby być jego siostry. Tylko, czy chciał, aby mieszkała w Dolinie Godryka? Wśród mieszańców krwi? 





RE: [12.09.1972r.] Tylko badam teren || Nicholas & Faye - Faye Travers - 27.10.2025

Jej nie przeszkadzał fakt, że mieszkała wśród mugoli i mugolaków. W zasadzie to nic do nich nie miała, chociaż z wiadomych względów podchodziła do nich ostrożnie i z rezerwą, ale nie można było powiedzieć, że darzyła ich nienawiścią. Co innego pozostała część jej rodziny, w tym Nicholas, który właśnie stanął obok. Faye zaciągnęła się dymem, patrząc w przestrzeń, na korony drzew w oddali.
- Oddam ci pieniądze. Liczę, że w tym chaosie wpadnie kilka zleceń, które podreperują mój budżet - powiedziała w końcu, nie patrząc na brata. - Ale musisz mi obiecać jedno, Nick. Pójdziesz do uzdrowiciela.
Dopiero teraz na niego spojrzała. Poważnie, mrużąc oczy. Znał to spojrzenie - nie odpuści. Nawet jak jej powie, że tak, pójdzie do lekarza, to będzie codziennie słać mu listy. A najlepiej to polazłaby z nim. Musiałby jej chyba podpis uzdrowiciela pod diagnozą wysłać, żeby przestała go nękać.

@Nicholas Travers


RE: [12.09.1972r.] Tylko badam teren || Nicholas & Faye - Nicholas Travers - 06.11.2025

Obietnice. Najgorsza rzecz, która zmusza nas do trzymania się ich i spełnienia. Nicholas unikał składania obietnic. Nigdy nie wiadomo, czy uda się ich dotrzymać. Co innego, jeżeli wiąże nas przysięga wieczysta. Wieczna, obietnica.

Spojrzał na siostrę poważnie. Przez moment ten milcząc. Umiała się, targować. Zgodzi się na jego propozycje, ale chciała coś w zamian. Grała tak jak on. W tę samą grę. Może jeszcze, dałoby się ją nawrócić na właściwą drogę?

- Nie lubię składać obietnic. Mogę jedynie zapewnić, że pójdę. Nie jesteś jedyną osobą, która mnie do tego nakłania.
Zapewnił. Nie obiecał. Niech to ją uspokoi, że nie przez nią, a przez więcej niż jedną osobę jest nakłaniany do wizyty u uzdrowiciela.
- Pieniędzy nie musisz oddawać.
Dodał jeszcze dla informacji. Niech nowy dom, potraktuje jako prezent od niego. Jakiego jeszcze nigdy nie dostała. Nie robił tego z miłości. Robił to z obowiązku, jako starszego brata.

Powrócił spojrzeniem na krajobraz za oknem. Lecz po chwili znów zaniósł się kaszlem. Wycofał się od okna, docierając do kanapy, aby podeprzeć się jej jedną ręką. Drugą zakrył usta. Faye, nie powinna go widzieć w takim stanie.
Kiedy kaszel ustąpił, upił jeszcze parę łyków herbaty, jaką przygotowała. Zebrał swoje rzeczy, uznając, że powinien już iść.

- Będę się zbierał... Pisz, jeżeli będziesz czegoś potrzebować.
Dodał na odchodne. Następnie opuścił jej pokój. Zszedł na dół i zatrzymał się. Powiódł wzrokiem na zniszczone wnętrze i dosłownie zabałaganione. Mógł jej ułatwić sprzątanie, ale po co? Obejrzał się na schody, jakby upewniając, że są stabilne, dzięki zaklęciu naprawczemu, jakie wcześniej rzucił. Przynajmniej dziewczyna mu się na schodach nie zabije.
Opuścił budynek, a następnie sam teren Doliny Godryka.


Koniec sesji