![]() |
|
[14.09.1972 r., późny wieczór] Byłaś mi jak anioł stróż, teraz jego mam - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20) +--- Wątek: [14.09.1972 r., późny wieczór] Byłaś mi jak anioł stróż, teraz jego mam (/showthread.php?tid=5200) Strony:
1
2
|
RE: [14.09.1972 r., późny wieczór] Byłaś mi jak anioł stróż, teraz jego mam - Mona Rowle - 12.11.2025 — Grzeczni to my raczej nigdy nie byliśmy — zauważyła ze zmarszczonymi brwiami. Początkowo nie zrozumiała jego słów. Przypomniała sobie natomiast ich pierwszy pocałunek. A raczej to, jak przywaliła mu wtedy w nos. Potem przyszła łazienka w Hogwarcie, para unosząca się znad umywalki i ich śmiech tłumiony pośpiechem. Czas zabrał im niewinność oraz spontaniczność, zostawiając jedynie echo dawnych wybryków, ale nawet im jako parze przyjaciół daleko im było do wzorowych uczniów. Rowle miała tendencję do zasłaniania czułości żartem, błyskiem ironii, która byla bezpieczniejszą opcją niż przyznanie się, że przez jego słowa zrobiło jej się odrobinę przykro. — Niech ci się nie śni uciekać, Ari. Do ślubu został trochę ponad tydzień. Będzie dobre jedzenie, a ja nie przeżyję tego bez ciebie. Wiesz, jak nie znoszę publicznych imprez. Na samą myśl o szykowaniu się robi mi słabo — próbowała go przekonać, zanim otumaniony umysł połączył wszystkie kropki. ,,Naprawdę jesteśmy tak grzeczni, żeby zaczynać od ślubu?” ,,Nie chcę, byś... podejmowała to ryzyko, kiedy ta konstrukcja jest jeszcze tak niestabilna.” A może Mona po prostu była głupia. Albo pocałunek spowolnił jej czasami bystry gadzi móżdżek. Obie opcje były wielce prawdopobnie. Westchnęła dramatycznie na własne zachowanie. — Nie, chodziło mi o… — poprawiła się, orientując, że źle ją zrozumiał. — Moja przyjaciółka wychodzi za mąż. Ceremonia ślubna zaplanowana jest w Snowdonii. Chciałam żebyś poszedł ze mną jako osoba towarzysząca — wyjaśniła. Dlaczego założyła, że Icarus czytał jej przychodzącą korespondencję? Skąd mógł wiedzieć o ślubie Yaxleyówny? Myśl o ich ceremonii ślubnej sprawiła, że rudowłosa się rozluźniła. Nie była to rozmowa na ten moment, wiedziała o tym doskonale. Ale… Nie powiedział również… nie. — Nie musisz mi niczego obiecywać. Ja już i tak wybrałam — szepnęła cicho. Następnie splotło ich palce i uniosła dłoń mężczyzny, muskając wargami kostki jego palców. W przeciwieństwie do bohaterów książek, które Mona niegdyś pochłaniała bez opamiętania — stosów romansideł, mugolskich i magicznych, piętrzących się w kątach jej mieszkania — ona sama nie potrafiła być romantyczna. Nie można było odmówić natomiast jej tego, że wypowiedziane słowa przypominały coś na kształt przysięgi, złożonej bez świadków (Świstek nie mogl robić za świadka, był w tym kiepski) pod przygasającym ogniem. Były również całkowicie szczere. Kobieta już dawno wybrała lata temu. Wierzyła, że czasy, kiedy żałowała własnego serca, minęły bezpowrotnie. RE: [14.09.1972 r., późny wieczór] Byłaś mi jak anioł stróż, teraz jego mam - Icarus Prewett - 23.11.2025 Popełnił gafę i to dość głupią. Jego policzki pokrył rumieniec, bo jakże w ogóle mógł pomyśleć taką głupotę? Jednak nie zareagował nerwami. Zaśmiał się, bynajmniej niesztucznie. Wiedział, że w miłości człowiek stawał się głupcem, ale nie sądził, że i w zakresie rozumienia słów drugiego człowieka. Czy bycie "zakochanym bez pamięci" oznaczało zapominanie o ślubie znajomych swojej sympatii? — No tak. Tamten ślub. Przy nas chyba inne pary po prostu bledną. Przynajmniej w moich oczach — zażartował, uśmiechając się jak dureń. — Ale dobrze, jak podadzą smaczne jedzenie, nie może mnie tam zabraknąć. Wiedział, że tam ceremonia ślubna będzie ostatnim, co pochwyciłoby jego uwagę. Przy Monie jego umysł nie działał tak samo, a cała reszta świata, konwenanse, przestawały mieć znaczenie. Nie było możliwe, by jakakolwiek panna młoda odznaczała się wspanialszą urodą i osobowością niż Rowle. — Czy to właściwie zaproszenie na randkę? — uśmiechnął się do niej, a jego ton przybrał lekko prowokacyjne brzmienie. — To już byłaby nasza... trzecia? Chyba, że to, co robimy teraz, też się liczy? Otwiera się przed nami problem, co właściwie uważamy za randkę. RE: [14.09.1972 r., późny wieczór] Byłaś mi jak anioł stróż, teraz jego mam - Mona Rowle - 23.11.2025 — Icarusie Prewett — zaczęła cicho, smakując jego imię. — Nie planuję cię podstępem wciągać na żaden ołtarz — a na jego potwierdzenie, uśmiechnęła się słodko. — W takim razie dam znać Ger, że idziemy razem. Gdyby chodziło o ceremonię ślubną kogoś innego niż Yaxleyówny, pewnie wysłałaby kogoś zupełnie innego, najlepiej z iluzją jej twarzy i kompletnym brakiem szacunku do etykiety. — Zaproszenie? — powtórzyła i powoli przesunęła palcem po linii jego szczęki. Chyba od tego zależało jej skupienie, bo najwyraźniej potrzebowała tego dotyku, aby zebrać myśli. — Jeśli tak to odbierasz, to chyba tak — przysunęła się bliżej, aż ich nosy prawie się musnęły. — Ale jeśli mamy liczyć randki, to najpierw musimy ustalić definicję. I tu robi się problem natury teoretycznej… Bo jeśli to, co robimy teraz… — Mona ziewnęła, nie kryjąc zmęczenia. Późna pora, ciepło ognia i obecność mężczyzny obok niej stapiały się w jedną, wyjątkowo sprzyjającą senności mieszaninę. Nie miała nawet siły, żeby wstać i się przebrać. — …leżenie pod kocem, całowanie się, zwierzanie z rzeczy, których nie mówię nikomu, się liczy, to czuję, że będziemy niedługo już daleko, bardzo daleko za trzecią. Rowle nachyliła się i musnęła jego szyję tuż pod uchem. — A jeśli randką jest każda chwila, w której sprawiasz, że zapominam, kim powinnam być, to przestałam liczyć już dawno temu, ale niech ci będzie. Możemy oficjalnie uznać, że ten ślub będzie naszą trzecią randką. Koniec sesji
|