![]() |
|
[17 sierpnia 1972, Czarcie Oko] Która to ta opryskliwa? | Stanley & Charlotte - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Ulica Śmiertelnego Nokturnu (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=21) +--- Wątek: [17 sierpnia 1972, Czarcie Oko] Która to ta opryskliwa? | Stanley & Charlotte (/showthread.php?tid=5224) Strony:
1
2
|
RE: [17 sierpnia 1972, Czarcie Oko] Która to ta opryskliwa? | Stanley & Charlotte - Stanley Andrew Borgin - 12.10.2025 Trafił swój na swego. Stanley mógłby powiedzieć jej dokładnie to samo. Gdyby tak nie pyskowała, byłaby całkiem miłą i urodziwą dziewoją, a tak? Dostawała minusowe punkty za swoje zachowanie. To mogła być jej wada ale Mulciberówna miała też swoje zalety. Jedną z nich był fakt, że potrafiła podstawić zydelek drugiemu człowiekowi. Ciężko było znaleźć człowieka, który miał szacunek do starszych osób, a tym bardziej emerytowanych funkcjonariuszy bezpieczeństwa. Borgin czekał kulturalnie aż zostaną mu dane nożyczki. Rozglądał się po okolicy i doszedł do wniosku, że aż tak wielkiego szmelcu tutaj nie było. Prawdę mówiąc, ten antykwariat to było swego rodzaju uzupełnienie rynku, ponieważ oferowali to, czego Borgin&Burkes nie oferował w swoim asortymencie. W końcu mieli wolny rynek, a przynajmniej takie stwarzali pozory. Kiedy Stanley dostrzegł pudełeczko pełne bibelotów i rzeczy do wyklejanek, jego oczy się zaświeciły. Majstersztyk - No proszę. Piękne pudełko - skomentował, a następnie wybrał nożyczki ze środka - Ja zajmę się wyklejaniem zagadki, bo mam już pewien pomysł - zapewnił ją, sięgając po jakieś stare numery Czarownicy. Tam zawsze było pod dostatkiem literek i obrazków - Co powiesz na coś takiego: "Na górze Nokturn, Na dole ciasto owocowe, Charlotte ma się dobrze, A Matthew zawraca jej głowę"... - zastukał melodycznie w blat - Całkiem dobre w moim mniemaniu - pokiwał głową, wycinając pierwszy element ich układanki. Ciach tu, ciach tam i powoli mieli odpowiednie rzeczy aby dokończyć ich dzieło. - Nie znam ich ale jak uważasz, że się ucieszy, to czemu nie? - zauważył, biorąc klej i czystą kartkę, która miała być podstawą zagadki. Kiedy Charlotte poszukiwała swojej części, Stanley sięgnął do portfela i wyciągnął jakiś stary dokument z którego mógł wyciąć własne zdjęcie. - Daj jakieś swoje stare zdjęcie. Potrzebne do zagadki - polecił Mulciberównie - A co do Alexandra... Hmm... Powiedzmy, że jestem z nim bliżej, niż chciałbym być - zapewnił ją z zawadiackim uśmieszkiem. Nie miał zamiaru wydawać jej wszelkich szczegółów ich relacji. Nie teraz. Nie w tej chwili. Borgin był w żywiole, powycinał kwadraciki jakby miał metrówkę w oczach. Były po prostu perfekcyjnie nierówne, aby zachować swój styl. Gdyby tylko powstała galeria wycinanek w Lodynie, Stanley Andrew Borgin byłby naczelnym artystom tej instytucji, a może wręcz kustoszem. - Będzie idealne - rzekł, podnosząc kartkę w jej kierunku - Opinia? - zapytał całkiem przyjaznym głosem, zupełnie zapominając, że przed chwilą mieli się ku sobie niczym kot i pies. Mulciber Mulciberowi Mulciberem ale jeżeli chodziło o Alexa i robienie mu pod górkę, warto było mieć sojusznika w tej kwestii. - Zaraz to ładnie zapakujemy i można wysyłać do Alexa RE: [17 sierpnia 1972, Czarcie Oko] Która to ta opryskliwa? | Stanley & Charlotte - Charlotte Mulciber - 12.10.2025 Ucieszy... W oczach Lotty pojawiły się złośliwe kurwiki. - O tak, na pewno ich uwielbia - zapewniła żywo, wiedząc że to absolutna nieprawda. Wyciągnęła z portfela jedno ze swoich zdjęć i podała Borginowi, a sama zajęła się malowaniem. Może i nie miała talentu, ale powycinała kilka rzeczy, dorysowała kredkami, a potem posypała brokatem. Narysowała przepiękny obrazek, który następnie idealnie przylepiła do karteluszki, tak by zasłoniła niebieski. A potem spojrzała na wycinankę Stanleya i aż gwizdnęła z zachwytu. - Ej, nie kłamałeś, faktycznie zajebiste. Nawet nie kryła zdziwienia w swoim głosie. Może i przed chwilą skakali sobie do oczu i pyskowali jeden przez drugiego, ale to nie znaczyło, że razem nie mogli podokuczać jej... Kuzynowi? Wujowi? Kurwa, ona była tak kiepska w to całe nazewnictwo, że po prostu nazywała go Alexandrem i tyle. I niech tak zostanie. - Masz talent. Co sądzisz o tym? - podała mu rysunek, na którym znajdował się jednorożec, tęcza i ich dwójka. A potem zaczęła wycinać konfetti. Dużo, w chuj dużo konfetti. Władowała je do kartki, dodała W CHUJ brokatu, a potem rzuciła zaklęcie, które miało sprawić, że zawartość nie wysypie się przedwcześnie - a dopiero przy otwarciu. - Wiesz co, Matthew? Może się pomyliłam, nie jesteś aż takim burakiem, jak się czymś zajmiesz. Imajl, cho no tu, masz robotę do zrobienia. Ciasteczko? Znowu podsunęła mu jedno, ale nie patrzyła nawet czy je zje - przyczłapała bowiem do nich niewielka gęś, która łypnęła na Borgina spod byka, a potem syknęła ostrzegawczo w jego kierunku. Piekielne, terytorialne ptaszyska. Karteluszka została wysłana, a oni mogli rozejść się w spokoju - i tylko ona dostanie opierdol za to, co będzie gdy Alexander otworzy kartkę. Koniec sesji
|