![]() |
|
[21 listopada 1970] Nastał czas ciemności | Laurent & Victoria - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29) +--- Dział: Retrospekcje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=25) +--- Wątek: [21 listopada 1970] Nastał czas ciemności | Laurent & Victoria (/showthread.php?tid=1744) |
RE: [21 listopada 1970] Nastał czas ciemności | Laurent & Victoria - Victoria Lestrange - 22.08.2023 Wyrośnięte rośliny pani Slughorn okazały się być doskonałą kryjówką, by nie byli widoczni z głównej ścieżki i mieli bardzo względną i teoretyczną prywatność. Victoria zaprosiła go do skosztowania swoich ust i odwdzięczała się mu dokładnie tym samym – smakowaniem jego. Była gotowa oddać mu dzisiaj swój oddech, pozwolić, by ta szminka, którą pociągnęła pełne i kształtne usta, zniknęła, znacząc drogę jej dzisiejszej wędrówki. Rozpływała się pod jego dotykiem i sama musiała go objąć, zaplatając mu na karku ramiona, dłoń o zadbanych paznokciach wplatając w jasne włosy… Nie spieszyła się nigdzie, noc była jeszcze bardzo młoda, a hałasy, krzyki i szum rozmów dobiegał z posiadłości, wcale nie zwiastując jeszcze końca imprezy. Pozwoliła, by ich ciała jeszcze bardziej zmniejszyły odległość, nie protestowała, gdy złapał ją za udo i nieco nawet uniósł nogę. Mieli czas… I ten czas mijał bardzo powoli. Serce przyspieszało. Victoria czuła, że prawdziwie to tego potrzebowała. Tego rozluźnienia, upustu emocji. Zadziwiające było to, że w tym wszystkim Laurent wydawał jej się najbardziej niepozorny. Kiedy zaczynali rozmowę, zupełnie nie spodziewała się takiego obrotu spraw. Tak jak nie sądziła, że potrzebowała jego pomocy przy wyborze wina na ten wieczór. A jednak… - Tak – zdołała odpowiedzieć po chwili, bo wcale nie od razu, skoro Prewett po zadanym pytaniu od razu przeszedł do ataku, by nie miała możliwości pozbierać słów, ani myśli. W końcu jednak udało jej się odpowiedzieć. Minimalistycznie. Ale odpowiedź jednym słowem ograniczała ewentualną nieskładność składanych zdań. A później dała się pociągnąć tam, dokąd chciał ją zabrać. Tajemnic do poznania było całkiem sporo, wątpliwe by były możliwe do odkrycia tej jednej nocy. Koniec sesji
|