Scenariusz „Nastał czas ciemności”
21 listopada 1972
– Laurent & Victoria –
Zdawać by się mogło, że impreza z okazji bardzo okrągłych, bo sześćdziesiątych urodzin pani Atheny Slughorn, będzie wydarzeniem bardzo radosnym. Impreza… co ja piszę – nie było to żadne kameralne spotkanie, nic z tych rzeczy. Bardziej bal; kobiety w pięknych sukniach, mężczyźni w garniturach czy szatach wyjściowych, stoły zastawione przekąskami, ciastami i czymś tez bardziej wytrawnym, wina, szampany… Na miejsce zabranych kieliszków wnet pojawiały się nowe. Sala udekorowana była z przepychem, Slughornowie nie szczędzili pieniędzy, by pokazać na ile ich stać i jaka była ich pozycja, w końcu należeli do Nienaruszalnej Dwudziestki Ósemki.
I całkiem zgadzali się z poglądami Lorda Voldemorta. Tegoż samego, który kilka dni wcześniej ogłosił się Czarnym Panem. To powinien być bardzo wesoły bal, ale mimo tego, że Tom Riddle obiecywał, że utworzy nowy porządek, w którym to czystej krwi czarodzieje będą stali na samym szczycie, a szlamy i mugole – będą im usługiwać i wielu czarodziejów znajdujących się w posiadłości pani Atheny zgadzało się z obwieszczeniem Voldemorta, to w powietrzu… czuć było napięcie. Czuć było zapach przyszłej wojny, rebelii, jaką jeden z największych czarnoksiężników, a na pewno największy obecnych czasów – wypowiedział Ministerstwu.
Victoria też czuła to napięcie – czuła je w pracy przez ostatnie dwa dni i czuła je dzisiaj, w sobotni wieczór, kiedy wystrojona w dość prostą w kroju, za to jakże efektowną, czarną sukienkę z głębokim dekoltem i rozcięciem strategicznie ukazującym zgrabną nóżkę na wysokim obcasie, odłączyła się od plotkujących pań. Zatrzymała się przy długim stole i tacy, nie mogąc się zdecydować, lampkę którego wina wziąć. Miała przemożną ochotę zapalić. Nerwy i napięcie, jakie przyniosła ze sobą z pracy, były widoczne gdzieś w jej ruchach, kiedy mimowolnie bawiła się lewą dłonią zawieszką naszyjnika. Jej ciemne, prawie czarne włosy, miała gustownie upięte złotą spinką w wydawałoby się, ze niedbały, choć po bliższym spojrzeniu – całkowicie przemyślany sposób.